Mimo iż nie jestem zwolennikiem melodramatów, to ten mnie poruszył. Holly Hunter zagrała genialnie i zapada w pamięć. Ciekawa jest też puszcza i Maorysi, dodający egzotyki obrazowi. Gdyby jednak główna bohaterka wybrała śmierć, mocno bym się wkurzył. Jestem zdecydowanym zwolennikiem "happy end'ów"... :-)
/forum/1001058/topic/1785160/edit


Ladowanie