riseabovethis

Podobno najbardziej wierna ekranizacja tej powieści. Trzeba będzie obejrzeć.

  • Gienek16 Gienek16

    Tak ten monstrum wygląda prawdziwiej niż ten zielony potwór z wysokim czołem wyłupiastymi oczami i z śrubką w szyi (chodzi o tego z 1931 roku)

    • ArusArczes ArusArczes

      ale jednak ten "zielony potwór z wysokim czołem wyłupiastymi oczami i z śrubką w szyi" to praktycznie pierwowzór zombie w historii kultury, klasyk

    • trzeciczlowiek trzeciczlowiek

      Film jest czarno-biały, więc nie wiem po czym wnosisz, że zielony. Równie dobrze może być żółty, jak w książce. Prawdą jest jednak, że kreacja De Niro jest bliższa opisom Shelley. Wierna - nie wierna - na pewno wierniejsza niż stara wersja, która naprawdę mało ma wspólnego z książką.

      Osobiście jednak wolę starego Frankensteina i Narzeczoną Frankensteina niż ten film, który choć dobry, to mną tak nie poruszył jak wersja z Karloffem, która nadal zachowała świeżość. Trzeba tylko nie rozpatrywać tego filmu, jako coś związanego z książką, bo może mocno zaboleć CAŁKOWITE spłycenie. Hollywood, no cóż... w sumie niewiele się zmieniło od tamtej pory i nadal większość adaptacji prezentuje sensacyjne wątki + zmienia, tak aby było jeszcze bardziej sensacyjnie.

      • Tajemniczyduch Tajemniczyduch
        ocena: 8

        Kostium był zielony. Tak się przyjęło.

      • MR_ciachciach MR_ciachciach

        Poza tym było to ciało znajdujące się już w fazie rozkładu. Wstępnego, w więc miało zielonkawy kolor. Zdaje się....

  • ArusArczes ArusArczes

    teraz po obejrzeniu zgadzam się, że wygląd miał o wiele lepszy niż ten z pierwotny zielony stwór

  • FanHelenyBonhamCarter FanHelenyBonhamCarter

    o dziwo, nikt nie wspomniał o tym, że były setki filmów o tej tematyce.Nie sposób zobaczyć wszystkie, ale widziałam przynajmniej kilka i mogę przyznać, że ta podobała mi się najbardziej. Gratulacje dla Kennetha Branagha, którego osobiście bardzo nie lubię, ale mam do niego szacunek za kilka dosyć dobrych filmów.

  • bladystefan bladystefan

    Najwierniejsza tylko dlatego, że pierwsze wersje z Borisem miały z książką wspólnego chyba tylko Frankensteina i jego monstrum. Z początku myślałem, że będzie to w mirę wierna adaptacja, ale zbytnie uproszczenia, pompatyczność i kur... wskrzeszenie Elizabeth (??!!!) sprawiły, że film z 3/20 stopniowo acz nieubłaganie spadł na 1/10. Zainteresowanym polecam książkę, choćby po to, żeby zobaczyć jak bujną wyobraźnię mają filmowcy. Marry W. Selley przewraca się w grobie.

  • dawidhc

    Mimo wszystko i tak jest duzo przeinaczen nizli w ksiazce, sporo pozmieniano jeszcze wiecej wycieto, ale rozumiem ze na potrzeby filmu bylo to niezbedne zeby dla przecietnego widza, nie znajacego powiesci bylo to jako tako strawne no i musieli sie zmiescic w tych dwoch godzinach.

wczytuję Ladowanie

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: