Zen1000 Zen1000
ocena: 3

Są takie filmy jak "Nieodwracalne" czy "Funny games", gdzie uwazam przekroczone zostaja pewne granice umowy pomiędzy widzem, a twórcą. Cos na zasadzie uśmiechnietego chłopczyka lat 8 na ekranie, podchodzi do niego ponury facet i mówi "mam lizaka", podstawia mu spluwe pod twarz. Z lufy wystaje lizak. Chłopiec zxaczyna lizać, facet naciska na spust, ekran zalewa krew i kawałki czaszki. czy to nami wstrząsnęło? Myslę, że tak, ale jednocześnie złamało jakoś klauzule umowności dzieła filmowego. tak własnie dzieje się w Funny games i nie sądzę abym po tym filmie wyszedł bardziej uduchowiony i uwrazliwiony. Wyszedłem po prostru mocno zmęczony. jak bym chciał takich emocji to bym poogladał sobie dokument o wojnie w Liberii. Taka refleksja.

  • showletter showletter

    Motyw z lizakiem i pistoletem jest a'la "Rattle Royale" i w tym wypadku zgodzę się z Twoją propozycją rozumowania w ramach której stwierdzasz, że coś w Tobie pękło i nic z tego nie masz, chciałeś sobie zachować tę wrażliwość na inną sytuację. "Funny Games" przełamuje granicę kulturową, którą moim zdaniem warto przełamać - w dzikich czasach żyjemy. Najważniejsza jest pierwsza część filmu, potem wkraczamy w sceny z którymi widz jest oswojony za sprawą innych produkcji i zaczyna być tendencyjnie.

  • CalistaV CalistaV
    ocena: 1

    Też mnie ten film zmęczył, do takiego stopnia, że niektóre sceny po prostu przewijałam. Nie czuję, aby cokolwiek mi to dało. W zasadzie, to zmarnowałam trochę czasu...

    • zweistein zweistein

      Film nie dla ciebie. Co nie znaczy, że nieudany.

  • drammo
    ocena: 1

    Zen1000 zgadzam się z Tobą w 100%.

  • Scubu
    ocena: 8

    Gdzieś czytałem, że Haneke był zdziwiony, a wręcz smutny że tylko kilka osób opuściło seans w Cannes. W filmie mamy sugestywną scenę, w której bandzior cofa pilotem wydarzenie. Tak właściwie to sam wybierasz co oglądasz i ty masz wpływ na to, na co chcesz patrzeć.

  • zweistein zweistein

    Nie sądziłem, że można oczekiwać efektu "uduchowienia" po "F.g." i jego brak formułować jako zarzut... ;)
    O to właśnie chodzi: że to wsztystko zdarzyło się tuż za naszym progiem, za ściana, u sąsiadów pietro nizej, a nie gdzieś w Liberii, czyli nigdzie.

  • kin1978

    Witam
    ja równiez uważam, że niktórzy twórcy idą lekko na skróty łamiąc pewne - jak to nazwałeś - granice. Szokujesz to ciebie zapamiętują, a później mozna sie tłumaczyć, że jak się nie podoba to mozna wyjść z kina. sztuką jest zrobic film o przemocy "za rogiem" bez posówania się do gorowej makabry. Pamietam taki film "Człowiek pogryzł psa" to podobnież jak tu chciano zaszokować widza.... generalnie każdy ma swioje zdanie w tej materii. Ciężkie czasy nie tłumaczą zdziczenia w kinie - od tego są dokumenty.

  • agyness agyness
    ocena: 8

    o to chodziło. Okrucieństwo pokazane w filmie, które jest dla widza niewygodne, wręcz nie do zniesienia, jednak oglądając sensacyjne nowości gdzie trup ściele się gęsto, hektolitry krwi, podchodzimy do tego zupełnie bezrefleksyjnie.

wczytuję Ladowanie

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: