Kommodus- jak myślicie?

Czy Wy również podczas seansu odnosiliście wrażenie, że Kommodus, główny czarny
charakter jest przekomicznie przerysowany? W swoim wizerunku spełnia chyba wszystkie
warunki do stereotypowego złoczyńcy rodem z kreskówek dla najmłodszych (pomijając jego
stosunek do siostry który wśród władców w czasach starożytnych był normalką).
Początkowo prezentuje się normalnie, zdawało by się, że to jakaś poboczna i neutralna
postać. Jednak w chwili kiedy zabija ojca w bardzo szybkim tempie zamienia się w 100%
Złoczyńcę, Księcia ciemności, Doktora Zło czy jak inaczej określić. Jego cera musi być jak
najbardziej blada, a sińce jak najciemniejsze. Nie mal cały czas nosi pancerz Władcy
Ciemności rodem z stereotypowego fantasy- czarna, mroczna zbroja i peleryna. W finale
akurat ubiera biały strój, ale przesadne ukazywanie siebie w tłumie w jak najjaśniejszym
świetle też jest typowe u złoczyńców. Zawsze kiedy go widzimy ma na twarzy albo grymas,
albo złowieszczy uśmiech i do każdego musi zwracać się z przesadną pogardą. Nie
rozumiem tylko po co to wszystko. Gladiator jest dramatem historycznym (ile w tym prawdy
specjalnie mnie nie interesuje) skierowanym do widzów od 16 roku życia, więc to oczywiste
że małe dzieci tego generalnie nie oglądają i nie ma sensu w tak łopatologiczny sposób
powtarzać widzom "O patrzcie! Ten tutaj jest zły, bo jest ubrany na czarno i nosi grymas na
twarzy. To na wypadek gdybyście przegapili scenę w której zabija własnego ojca i
zastanawiali byście się kto to zrobił". Osobiście uważam tą postać za największą wadę filmu.
Poza tym film uważam za bardzo dobry, mimo momentami nadmiernego patosu, ale wg mnie
trochę poważniej powinni pokazywać czarny charakter w takim gatunku filmowym.

11
  • A mi się rola Phoenixa podoba. Film jest momentami teatralny (szczególnie zakończenie), taka jest też cała rola Kommodusa. Myślę, że jego postać jest celowo przerysowana, aby pogłębić kontrast między nim a mocno stonowanym z kolei Maximusem. Człowiek niespełna rozumu nie zachowuje się racjonalnie, wyróżnia się spośród innych. Kreacja Joaquina przebija według mnie to, co pokazał w tym filmie Russel Crowe, który przecież właśnie za rolę Maximusa został nagrodzony Oscarem. Niektórzy twierdzą, że Batman z Ledgerem nie jest filmem o człowieku-nietoperzu, lecz o jego głównym antagoniście. Tu może nie było takiej różnicy, ale czym był by "Gladiator" bez postaci szalonego i zazdrosnego cesarza.

    • Może gdyby film celowo kładł nacisk na teatralność, jakieś walory artystyczne lub groteskę to nie miał bym nic przeciwko. Wiadomo, że Gladiator to film komercyjny, więc mogą się zdarzyć pewne przegięcia, a czarny charakter zły do szpiku kości jest codziennością, ale przynajmniej mogli by podarować ten kostium. Przez takie rozwiązania jego postać jest mało wiarygodna. Może być zły tak bardzo jak to możliwe, ale wolał bym, gdyby przynajmniej ubierał się tak jak każdy cesarz rzymski z tamtego okresu. No chyba, że czegoś nie wiem i pewni rzymscy cesarze naprawdę tak się stylizowali to wtedy zmienię zdanie.

    • użytkownik usunięty

      Ogólnie powiem wam tak. Gdy pierwszy raz oglądałem Gladiatora w 2004 roku - miałem wtedy 11 lat, to dałbym mu ocenę 10/10 bo muzyka siedziała mi w głowie, fajne walki były, Kommodus był świetny, a historia prosta i banalna na tyle że 11 sto letnie dziecko mogło śmiało ją zrozumieć.

      Teraz gdy mam lat 19 uważam że "Gladiator" to taka czysta komercha. Mam sentyment do tego filmu, aczkolwiek film jest tak prosty, tak banalny w odbiorze, wszystko jest podane przez Riddleya na tacy (gość ewidentnie mówi nam kiedy mamy płakać, a kiedy otwierać japę z zachwytu).

      Kommodus akurat bardzo mnie nie drażnił, i nawet to przerysowanie pasuje mi do tej postaci, bo Phoenix idealnie zagrał świra który ma obsesję na punkcie bycia kochanym. Tutaj jasno widzimy że Kommodus jest niezrównoważony psychiczny, ale ukazane jest też dlaczego taki jest - ojciec nigdy nie uważał go za następcę tronu, ani nigdy nie był z niego dumny mimo starań. Siostra nie chciała mu dać, a ewidentnie widać było że kommodus ma na nią ochotę, żołnierze go nie uważali, a senatorowie mieli za błazna - nikt go nie wspierał.

      Zaś strasznie wkurzał mnie Maximus... Gość idealny, pełen cnót, bez wad. Idealny dowódca, ulubieniec cezara, ulubieniec córki cezara, wszyscy go kochają i szanują, skromny itd no po prostu tak cukierkowa postać...

      Postacie były przekoloryzowane, ale u Kommodusa mi to nie przeszkadzało tak bardzo głównie za genialną grę Phoenixa. Niemniej Maximus był nieco sztuczny.

      • Nie przyczepiłem się do gry aktorskiej Phoenix'a ,ale do jego design'u. Ja rozumiem, że gość ma świra na punkcie władzy, cierpi na manię prześladowczą i uważa wszystkich ludzi za gorszych (bardzo typowa postawa w przypadku kogoś kto ma władzę absolutną, ale wciąż ktoś siedzi mu na ogonie i po dłuższym na myślę jednak daruję jego zły do szpiku kości charakter), ale nie podoba mi jego wygląd. W historii dyktatorzy, tyranie i cała reszta innych ludzi którzy wykorzystywali swoją władzę do niecnych celów nie ubierali się w jak najmroczniejszy sposób (wyjątkiem mogą być naziści, zwłaszcza SS), zaś Kommodus- wygląda jakby wziął się z jakiegoś filmu fantasy, w którym gra władcę ciemności.

        • użytkownik usunięty

          No być może. Mi w sumie ta postać się najbardziej podobała i nie zwróciłem nawet za bardzo uwagi na jej mroczny styl i samą charakteryzację, niemniej faktycznie wyraźnie to wskazywało na czarny charakter i niektórym mogło to przekoloryzowanie przeszkadzać

  • Postać Kommodusa miała być przede wszystkim moim zdaniem przeciwieństwem dobra (Maximussa). Postać absolutnie nie przerysowana. Tak naprawdę nie chodziło o to by pokazać jakim jest skur... tylko o to by pokazać człowieka szalonego, chorego w swojej ideii władzy i kochania tłumu, samotnego,a i na pewno egoistycznego.

  • Zły to jest Palpatine, Kommodus akurat wg mnie nie jest typowym czarnym charakterem, jest trochę psychiczny, kocha siostrę, nawet mądrze czasami gada: "Co to jest chwała Rzymu?" "Czy przeciętnego obywatela stać na takie kochanki jak ty?" Jedyne co się nie podoba to to, że stanął do pojedynku. Cesarz w życiu by tak nie zrobił, zwłaszcza z gościem, który chce go zabić z całego serca i walczy znacznie lepiej od niego. Już lepszej okazji mu dać nie mógł.

    • "Zły to jest Palpatine"- ale wygląda jak jego uczeń, brakuje tylko miecza świetlnego ;). Trupio-blada cera: jest, czarna peleryna: jest, mroczna zbroja (jeżeli porównamy do stroju Lorda Vadera): jest.
      "Jedyne co się nie podoba to to, że stanął do pojedynku. "- akurat tutaj można dyskutować. Przed pojedynkiem otruł Maximusa, więc jego śmierć była nieunikniona. Jednak z drugiej strony szansa (jak zresztą mogliśmy się przekonać), że gladiator i tak go pokona też była dosyć spora.

    • Co do cesarza na arenie mylisz się i to bardzo, gdyż to właśnie Kommodus, jako okrutny szaleniec, brał udział w walkach aż 735 razy przebrany za Herkulesa. Czy walczył na poważnie? Nie wiem. Wątpię, aby grał wedle tym samych reguł co gladiatorzy. Nie był jednak kochany przez tłum i sądzę, że niejeden z niewolników z chęcią by go zabił, więc ryzyko podejmowane przez Kommodusa było niemałe.

  • fajnie to opisałeś :) moim zdaniem, takie pokazywanie czarnych charakterów w filmach jest dość normalną i powszechną praktyką. na warsztatach filmowych często powtarzają, że ma to wymiar symboliczny, działa na psychikę odbiorcy filmu, dobrze się sprzedaje. "Gladiator" to film naprawdę dobry, momentami może trochę zbyt pompatyczny, czy teatralny, ale to jest styl amerykański - hollywoodzki, mnie się to podoba. dzięki temu film zapada w pamięć i nie jest tylko kolejnym obrazem, który kiedyś obejrzałam, ale nie pamiętam kiedy, gdzie i w ogóle po co. Postać Kommodusa wnosiła tajemniczość, niosła śmierć i pychę. może macie rację z tym, że rezyser placem wskazuje nam kto jest dobry, a kto zły; komu mamy kibicować, a kogo z miejsca znienawidzić.

    • Racja, komercyjne produkcje chyba zawsze pokazują jednoznacznie co dobre, a co złe. W innych produkcjach jednak wizerunek da się jakoś wyjaśnić ,np: film którego akcja ma miejsce w czasach współczesnych- czarny garnitur i czasami ciemne okulary (wiele ludzi tak się ubiera, niezależnie czy to jakiś agent, czy gangster), film wojenny o walce z nazistami- wiadomo, fantasy- przecież to fantasy teoretycznie bajka więc jak najbardziej, no ale żeby historyczny, w którym rzymski cesarz gra rolę czarnego charakteru? Tu nie ma żadnego sensu na przywdziewanie czarnego stroju ala "Prince of Darkness", już nawet film Asterix i Obelix wierniej przedstawiał wizerunek cesarza rzymskiego.

  • Masz dużo racji, niemniej jednak uważam, że Commodus jest najciekawszą postacią w filmie a gra Phoenixa zasługuje na Oscara. Nie jestem w stanie pojąć za co właściwie Oscara dostał Crowe - za pokazywanie twarzy zabitego psa przez pól filmu ??

  • przerysowana kolego to jest..ta opinia-przecież taką łatkę można przypiąć niemal każdemu złoczyńcy- więc to co piszesz to masło maślane bądz jak kto woli oczywista oczywistość;)

    • Akurat "masło maślane" i "oczywista oczywistość" to dwa różne wyrażenia. To pierwsze oznacza błąd logiczno-językowy, a to drugie teoretycznie samo w sobie jest "masłem maślanym", ale oznacza ono coś co jest tak normalne, tak codzienne i tak oczywiste, że nie trzeba o tym w ogóle dyskutować. "Oczywista oczywistość" jest tutaj dużo bardziej na miejscu, niż "masło maślane" (musiał bym napisać coś typu- Komodus jest stereotypowym złoczyńcą, ale jednak największą jego wadą to, że jest on stereotypowym złoczyńcą).

      • widzę, że zrobiła nam się dyskusyjna kwestia semantyki:) tak rozumiem-chodziło mi o to, że przypisałeś mu cechy które mieć powinien i ma a uznajesz je za wadę..(więc nie można być czarnym charakterem, nie posiadając cech charakterystycznych czarnego charakteru)dla mnie rola bomba-oscarowa, tzn. jego najbardziej pamiętam z tego filmu jest dla mnie symbolem-świetnie zagrał mimiką, manierą itp. miał taką majestatyczną magię-coś co przyciągało magnetycznie na ekranie, czyli cechy jakie miał tak mi sie wydaje cesarz rzymski, a kwestia łopatologicznego wbijania widzowi kto jest kto-hmm to amerykanie oni nie kumają historii europejskiej podejrzewam więc trzeba im wbijać kto jest zły w czasie gdy żrą popcorn:) nam przychodzi to łatwiej, tym bardziej że phoenix zagrał chyba lepiej od pryginału bo czytałem coś że postać historyczna była kompletnie pojechana..

        • Racja. W jednym z moich poprzednich komentarzy napisałem, że aktor zagrał naprawdę dobrze, a na jego charakter można przymknąć oko. Mnie denerwuje jego wygląd, jego strój i charakteryzacja. Rozumiem, że kino meansteamowe lubi oczerniać postacie negatywne tak bardzo jak to możliwe, ale za zwyczaj (przynajmniej wizualnie) starają się trzymać pewnych faktów, np: gangster- czarny garnitur i ciemne okulary, fantasy- wiadomo, przecież to "bajka", sf- kosmici mogą wyglądać jak się żywnie podoba, wojenny- Niemcy wyjątkowo lubili ubierać się "mrocznie" (zwłaszcza SS), ale cesarz rzymski? Nie jestem historykiem, ale wiem mniej więcej jak rzymscy cesarze się ubierali i na pewno nie były to stroje Władców Ciemności rodem z fantasy, czyli czarna, mroczna zbroja, czarna pelerynka i do tego jeszcze trupia cera (zabrakło mi jeszcze jakiejś maski/hełmu i głosu ala Sauron czy Darth Vader). To już filmy o Asterixsie i Obelixsie wierniej przedstawiały rzymskiego cesarza :).

          • hmm w sumie z przyzwyczajenia nie zwróciłem na to uwagi...:) masz rację co do tej klasycznej konwencji. faktycznie z tą charakteryzacją to pojechali łopatologicznie plus ta cera, dałbym do tego jeszcze grę światłem i cieniem, z czym przegięli przy commodusie żeby to spotęgować..troche groteskowo to wyglądało-bo do gry nie mogę sie przyczepić phoenix pasował jak mało kto...
            ja o ironio historykiem jestem:D ale masz rację nie były to stroje rodem z fantasty zdecydowanie- i celnie zauważyłeś że zabieg był celowy, żeby zwiększyć to wrażenie mroczności i łopatologicznie podkreślić że to czarny charakter- i patrząc krytycznie faktycznie groteskowo to wygląda..no ale mimo to daje maxa za wszystkie pozostałe rzeczy parafrazując słowa z kultowego "misia" : "może i ten film ma jakieś tam minusy-ale pamiętajcie żeby TE minusy nie przesłoniły wam plusów" :)

  • Powtórzę to, co już powiedziałam na podobnym temacie.

    Kommodus jest moim zdaniem postacią, która budzi u widzów skrajne odczucia. U mnie np. postać ta nie wywołała nienawiści, tylko współczucie.

    Oglądając sceny z Kommodusem wielokrotnie miałam wrażenie, że on bardzo cierpi. Samo to, że płakał, przytulając się do posągu ojca, sprawiało, że miękło serce. On po prostu bardzo pragnął czyjejś miłości - ojciec go nie kochał, a siostra spiskowała przeciw niemu. Był kompletnie sam, wszyscy obrócili się przeciw niemu.

    Wiem, że zaraz ktoś mi tu wyskoczy z tekstem w stylu: "Sam sobie na to zasłużył, bo był zły".
    Ja uważam, że on bardzo chciał być dobrym władcą, tylko nie potrafił dobrze rządzić. Wg mnie Kommodus zasłużył tylko i wyłącznie na współczucie.

    Na zakończenie dodam, że gra Phoenixa była genialna, jedna z najlepszych (jeśli nie najlepsza) gra kreująca czarny charakter.

    • No i mogę dodać jeszcze, że mnie tam jego wdzianka się podobały. Takie przesadzone, bogate stroje bardzo pasowały do tej postaci.:-)

    • To jest całkiem ciekawe co piszesz. Może sam zwrócił bym na to uwagę, gdyby chociaż wizualnie Phoenix nie został zaszufladkowany. To jest właśnie problem o którym tutaj piszę. Facet samym wyglądem ocieka złem, zupełnie jakby widzowie mieli by problem z odróżnieniem postaci pozytywnej i negatywnej.

      • Wiesz, wydaje mi się, że to też dlatego, że na ekranie porównujemy Kommodusa z Maximusem. Mając pokazany ideał dobrego, kochającego rodzinę, odważnego gladiatora oraz żądnego władzy, tchórzliwego, okrutnego cesarza automatycznie szufladkujemy ich na zasadzie dobry - zły.

        I myślę, że to na pewno jest wina wyglądu Kommodusa. Twórcy nie musieli aż tak wyraźnie zaznaczać, że jest tym złym. Wystarczy na niego spojrzeć, a już widać, że to czarny charakter. To trochę jak stereotyp. Widząc go takiego, nikt się nie zastanawia nad jego charakterem, który akurat wg mnie jest bardzo złożony i wystarczy przyjrzeć się niektórym scenom, żeby zobaczyć, że nie jest to postać na wskroś zła.
        Sam napisałeś, że "może byś zwrócił na to uwagę", więc ciebie też zwiódł wygląd.
        "Nie ocenia się książki po okładce". W tym wypadku twórcy wyraźnie chcą, żeby jednak zrobić na przekór temu przysłowiu. I to właśnie psuje postać Kommodusa.

  • Ja mam zdecydowanie inne odczucia co do postaci Kommodusa. Facet całe życie próbował zasłużyć na miłość ojca, co mu się nie udało. Ojciec wolał mieć za syna Maximusa. Potem próbował zasłużyć na miłość obywateli Rzymu, których również kochał - obywatele pokochali Maximusa, który był wówczas tylko gladiatorem. Siostra Kommodusa, Lucilla pokochała...no zgadnicjie kogo...Maximusa. Kommodus o miłość ich wszystkich próbował za wszelką cenę zasłużyć, a oni tak po prostu kochali Maximusa. Absolutnie nie chciał być okrutnym cesarzem - mówi o tym podczas spotkania z senatem, mówiąc że nie zamierza być jak ojciec, siedzący ciągle w księgach, a chce być bliżej ludu, zarządza igrzyska. No ale coś sprawiało, że wszyscy, zamiast go pokochać, albo go nie szanowali, albo po prostu się go bali. Jego nienawiść do Maximusa, moim zdaniem jest więc co najmniej zrozumiała.

  • Niedawno, po paru długich latach obejrzałem poraz kolejny Gladiatora i zmieniam swoje zdanie. Co prawda, nadal uważam, że wizualnie przesadzono (trupia cera i czarny pancerz są niepotrzebne), ale nie jest aż tak banalną i stereotypową postacią jak początkowo uważałem. Aktor robi świetną role, jego motywy mają swoją niejednoznaczną podstawę. Wybaczcie za moją powieszchowną krytykę. Temat uważam za zamknięty.

    • pozwolę go sobie otworzyć, jako że, jestem świeżo po (którym to już) seansie Gladiatora. Za każdym razem jak oglądam ten film, nie mogę wyjść z podziwu dla Phoenixa. Zagrał Kommodusa wybitnie, zupełnie bezbłędnie oddał wir zaślepienie i nienawiść do Maximusa. Najlepszy jest w pojedynczych scenach - "Am I not merciful?!!" czy wtedy kiedy opowiada Luciuszowi o Klaudiuszu, a tak naprawdę mówi całkiem co innego....Perfekcyjny występ. Z całym szacunkiem dla Benicio del Toro, ale brak Oscara dla Phoenixa za tę rolę uważam za jedną z najpoważniejszych wtop Akademii.

  • użytkownik usunięty

    "Wyrżnąłbym cały świat..."
    Niesamowity był ten dialog. Ciekawe czy Kommodus był tam szczery jak już nigdy potem w filmie; czy faktycznie Marek Aureliusz był złym ojcem, czy on niewdzięcznym, zepsutym synem. Słuchając tego dialogu nie mogłem tego rozstrzygnąć, choć gdy mówił o promyku rozświetlającym duszę na tysiąc lat chciałem wierzyć, że starał się być najlepszym synem. A to ostatnie zdanie...tęsknota czy okrucieństwo? Najlepsza scena w filmie; mimo doskonałości batalistycznych

  • Akurat Kommodus to była moim zdaniem najlepiej wykreowana postać w filmie. Jak ktoś już napisał powyżej, budził raczej współczucie niż nienawiść (przynajmniej we mnie) i był postacią najbardziej tragiczną. Przez całe życie pragnął być kochany. Zarówno przez ojca, którego braku miłości oraz docenienia nie mógł znieść (co doprowadziło do smutnego końca), jak i przez zwykły lud, który jednak wielbił bardziej Maximusa. I tutaj dochodzimy do relacji z Maximusem, który miał wszystko to, czego nie posiadał Kommodus. Tego drugiego zżerała z tego powodu zazdrość. I ta zazdrość popychała cesarza do kolejnych zbrodni. Kommodus chciał być kochany, ale dążąc ku temu jedynie zwiększał nienawiść, którą inni do niego żywili. Bohater na pewno niejednoznaczny i nie będący typowym złoczyńcą.

  • * Zwraca się do ludzi z pogardą, bo gardzi nimi. Co w tym dziwnego? Wie, że otaczający go ludzie nienawidzią go, (mówię tutaj o wiernych Maximusowi żołnierzach, senatorach i społeczeństwu), więc gdyby się do nich grzecznie uśmiechał, byłby bardziej pipą niż znającym swą wartość władcą, czyż nie? Z tego też powodu pojawia się grymas na jego twarzy. Sińce - sam wspomina siostrze, że jest przemęczony i tak zmartwiony Maximusem, że nie sypia po nocach, i to raczej stąd wzięły się te sińce. Ubiór - wyobrażasz go sobie ubranego na różowo lub niebiesko? Czarny strój nie jest zbrodnią, a jeśli dodatkowo ma spotęgować charakter postaci, to oczywiste, że kostiumolodzy sięgnęli po ten chwyt.
    Co tu więcej tłumaczyć? Moim zdaniem szukasz dziury w całym. Jeśli poszukujesz typowego ZŁEGO CHARAKTERU w najczystszej złej postaci, to lepiej tu wskazać Skazę z "Króla Lwa" :P

    • 100% racji. Nie użyłabym lepszych argumentów.

    • Tak popieram wypowiedz Mippka w 100%.
      Dal mnie postać Kommodusa ani trochę nie wydaje się przerysowana czy przedstawiająca "złoczyńcy rodem z kreskówek" O jako osoba i syn Cezara jest jak by trochę nie zrównoważony psychicznie... pragnienie i żądza władzy sprawiło, że jego zachowanie jest chore, narcystyczne. Lud go nie lubi (wszyscy są przeciwko niemu, senat) ale on i tak myśli że swoją postawą jest tym najlepszym najwyższym... bo jest teraz królem... jest szaleńcem i tyle...

      • Zgadzam się. Trzeba wziąć pod uwagę, że film został nakręcony konwencji walki dobra ze złem, szlachetny Maximus vs. okropny Commodus, taka bajka dla dorosłych, tylko w starożytnym Rzymie. Mnie się podoba stylizacja a'la książę ciemności. Czasami zakrawa to wręcz o parodię, gdy Commodus wjeżdża do Rzymu, ma na sobie czarny strój, jedzie w ciemnym rydwanie z czarnymi końmi, które mają czarno-fioletowe pióropusze (pogoda też jest wtedy szaro-bura), tak jakby scenograf i kostiumograf wylali na wszytko czarną farbę i krzyczeli 'wincyj mroku, wncyj!'. W naszym rodzimym "Quo vadis" Neron miał bardzo barwną garderobę (prawdopodobnie najlepsza rzecz w tym filmie) - podkreślono jego szaleństwo, impulsywność i artystyczne usposobienie - to też była gra kostiumem, nikt się nie żalił na zbyt kolorowe stroje. Ciężko mi sobie wyobrazić Commodusa w 'zwykłych', cesarskich szatach, ten wampiryczny image mu pasuje. Zresztą, może chłopak lubił czarny?

  • Małe dzieci tego nie oglądają - hmm no nie wiem bo kiedy była premiera w kinach to poszłam na to z mamą (5 lat) i tak mi się spodobało, że namówiłam b pójść jeszcze raz. To jedyny film, na którym byłam 2x w kinie i dla mnie jest arcydziełem, niezmiennie od kilkunastu lat.: ujęcia, muzyka i fabuła.
    A postać Commodusa może i jeszcze przerysowana ale na pewno, nie aż tak jak postacie w dzisiejszych filmach ;/ Co do dziwnego zachowania i bycia psychopatą, to w jak każdej rodzinie cesarza/króla/władcy etc dochodziło do hodowli wsobnej więc bardzo możliwe, że genetycznie był świrnięty :P

  • Tak tak! Dokładnie. Przerysowane postacie to główna wada tego filmu.
    I to nie tylko Kommodus. Maximus też, on nie ma ani jednej wady. Jest idealnym człowiekiem, idealnym żołnierzem, idealnym Rzymianinem, wszystko w jednym. Nic dziwnego, że w pojedynkę ratuje imperium. (Chociaż wystarczy, że znów ktoś przejmie władzę, odsuwając Senat na drugi plan, ale to juz twórców filmu nie interesuje. Ważne, że mamy happy end.)

    • I co w tym złego? Od dawien dawna twórcy i artyści stosują takie zabiegi idealizacyjne. Wystarczy wspomnieć Hektora, brata Parysa.
      Nie ma w tym nic złego, że Maximus przedstawiony jest jako doskonały mąż stanu, zaś Kommodus jako władca, uzurpator. Pozbawiony odwagi i skrupułów. Ewidentnie widać, że noszono się z takim zamiarem od początku. Miało być patetycznie, pięknie i długo. No i się udało. Ci co czepiają się tego, że film nie oddaję wątków historycznych niech złapią się za jakąś książkę. Ci co szukają skomplikowanych portretów psychologicznych postaci, proszę puścić sobie thriller psychologiczny. Ci co chcą zobaczyć jakiś ładny film, dobrze zrobiony, z solidną grą aktorską, ku pokrzepieniu serc, coś co sprawi, że na chwilkę zapomnimy o tym szarym świecie w jakim żyjemy... z pewnością może oglądnąć "Gladiator" R.Scotta. Film jest ładny. Tego zaprzeczyć nie można.

      • No tak, wizualnie jest bardzo ładny. Akustycznie również. Z tym się zgadzam.

        Ale ja osobiście nie potrafię oglądać spokojnie filmu, w którym są tak wyraźnie dobre i złe postacie. Automatycznie lubię złe, bo wiem, że przegrają i denerwują mnie okropnie te nieskazitelne. Chyba masz rację, powinnam po prostu przerzucić się na thrillery psychologiczne :)

        A do zapomnienia o szarym świecie idealnie nadaje się gatunek fantasy imho.

        Jeszcze co do Hektora, gdzieś czytałam, że w zamierzeniu on miał być głównym bohaterem, szlachetnym, odważnym patriotą, wzorem do naśladowania; a tyczasem czytelnicy woleli Achillesa, który zamiast dla ojczyzny walczył dla własnej sławy.

      • Wystarczy poczytać w necie, co to był za cesarz i czym się dał zapamiętać. Generalnie sprośny sadysta i morderca. Phoenix pięknie go zagrał.
        Gladiatora można odczytywać na wielu poziomach. Wy patrzycie na starcie bohaterów - dobry przeciw złemu, i niektórych to nudzi. Dla mnie kluczowy jest dialog Maximusa z cesarzem, bodajże po bitwie z Markomanami. To film o tym, jak wielka idea ("Rome is the Light") może znaleźć prawdziwych wyznawców na swoich obrzeżach, a ci, którzy powinni jej strzec z urodzenia, ulegają demoralizacji i stają się potworami.
        Historia świata zna wiele takich przypadków i warto czasem się nad nimi pochylić.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: