"Godziny" - analiza adaptacji

użytkownik usunięty

?Pani Dalloway? autorstwa Virgini Woolf nosiła roboczy tytuł ?Godziny?, który przejął Michael Cunningham. Uczynił z niego nie tylko tytuł, ale także myśl przewodnią własnej książki, można powiedzieć współczesnej wersji ?Pani Dalloway?. Znaczenie i symboliczny wymiar tytułowych godzin wyjaśniają się w słowach Richarda, jednego z bohaterów, któremu poważna choroba utrudnia ?walkę? z kolejnymi godzinami. Zwraca się on do Clarissy, która starała się go nakłonić do przyjścia na przyjęcie, widząc jednak jego stan stwierdza, że nie musi on nic robić. W odpowiedzi słyszy: ?Ale i tak pozostają godziny, prawda? Jedna, po niej druga, przechodzisz przez tę pierwszą, a zaraz, o Boże, jest następna.? Trzy główne bohaterki, Clarissa, Laura i autorka ?Pani Dalloway? Virginia, zmagają się nie tylko z nadchodzącymi nieubłaganie godzinami ale też z perspektywą śmierci, bezsensem życia i depresją. Manifestują niezgodę wobec losu, którego kresem jest śmierć. Ado niej przybliżają je godziny.Mamy więc trzy bohaterki i trzy płaszczyzny czasowe, opierające się na relacji autorka - bohaterka ? czytelniczka. Można więc powiedzieć, że zarówno książka ?Godziny?, jak ioparty na niej film, poruszają temat dotyczący tego, jak sztuka wpływa na życie człowieka.

Laura zaczytuje się w powieści ?Pani Dalloway?. Dotykają i poruszają ją problemy opisywane przez autorkę. Lektura jest dla niej ucieczką i próbą wybicia się z codzienności. Stara się nadać sens życiu, które jest dla niej monotonne i trudne. Nie potrafi poświęcić się wychowaniu syna, czuje się osaczona, na siłę wepchnięta w funkcję matki i żony, którym nie potrafi sprostać. Nie odnajduje się też w funkcji gospodyni domowej. Nie jest w stanie zrozumieć radości i szczęścia męża, gdyż sama nie jest zadowolona z życia. Ucieka więc w świat literatury, gdzie odnajduje wyciszenie i wewnętrzny spokój. Gdyby nie obowiązki zapewne cały czas zagłębiałaby się w fikcyjne, powieściowe światy.

Znakomicie zniuansowana i dwuznaczna jest scena w filmie, gdy Laurę odwiedza sąsiadka. Jest to osoba szczęśliwa, posiadająca wielu przyjaciół i obyta w świecie. Tak ją przynajmniej postrzega Laura. Z ich rozmowy wynika jednak, że jej szczęcie może zniszczyć choroba i operacja której musi się poddać. Laura wyczuwa samotność przyjaciółki, która nie ma oparcia w mężu. Gdy stara się coś uczynić aby to zmienić wynika dziwna, niezrozumiana dla niej sytuacja. Całuje ją mianowicie w usta. Z początku wygląda, jakby Kitty też tego chciała, jednak ona pierwsza odzyskuje zimną krew, odsuwa się i stara zlekceważyć niezręczną sytuację. Niezręczną ponieważ cały czas obserwuje wszystko syn Laury.
W postać Laury wciela się z ogromnym sukcesem Julianne Moore. ?Z postaciami filmowymi jest jak z ludźmi. Często to, czego nie mówią, jest o wiele ważniejsze od tego, co mówią? twierdzi aktorka. Z kolei Jagielski pisze: ?Moore się nie słucha, na Moore się patrzy? . Trudno się z tym nie zgodzić. Julianne nie musi wypowiadać wielu słów czy wykonywać przesadnie wyrazistych gestów aby jej postać wypadła wiarygodnie. Potrafi drobnym gestem, nieznacznym grymasem czy po prostu spojrzeniem wyrazić wszystko to, co istotne. Doskonale to widać, gdy wygląda przez okno spoglądając, jak mąż odjeżdża do pracy. Najpierw się sztucznie i przesadnie uśmiecha a następnie oglądamy jej twarz w której widać cierpienie, walkę z samą sobą, strach a także zagadkę jaką zapewne skrywa bohaterka. Wszystko to w jednym spojrzeniu.


Równie wielką kreację stworzyła ucharakteryzowana nie do poznania Nicole Kidman. Wcieliła się w postać legendarnej pisarki Virgini Woolf cierpiącej na psychozę maniakalno ?depresyjną. Miewała też okresy nadpobudliwości i głębokiej melancholii. Dostrzegała jednak pozytywne strony własnej choroby i mawiała, że szaleństwo to wspaniała zabawa, a do głowy przychodzą jej świetne pomysły . Starała się zachować równowagę psychiczną poprzez przelewanie myśli na papier i pisanie dzienników. Jej pasją była praca i to właśnie w nią uciekała przed trudnościami życia. Znakomicie oddaje to kreacja Kidman. Wypada wiarygodnie zarówno w scenach szaleństwa Virgini jak i w tych bardziej wyciszonych, gdy oddaje się pasji tworzenia. Aktorka doskonale oddaje niemożność odnalezienia się bohaterki w świecie. Nie potrafi ona podjąć decyzji co do miejsca zamieszkania. Planuje powrót do Londynu, uważając, że tylko tam może być szczęśliwa. Jest surowa dla służby ale czuła dla dzieci. Szalenie istotna jest scena w której bohaterka wraz z dziećmi siostry szykuje pogrzeb dla ptaka. Padają wtedy pytania o to, co się dzieje z człowiekiem po śmierci. Virginia nie wie, co wprawia ją w dziwny, melancholijny i smutny stan. Czytając książkę i oglądając film poznajemy proces powstawania ?Pani Dalloway?. Śledzimy wahania autorki, problemy z jakimi się zmagała i decyzje z którymi musiała się zmierzyć.

Niezmiernie istotne są pierwsze minuty filmu. Dostajemy w nich czytelne sygnały, że losy bohaterek i ich wątków są ze sobą splecione. Obserwujemy budzący się do życia dzień i trzy, jeszcze śpiące kobiety. Virginia budzi się zamyślona, refleksyjna, jakby pełna pomysłów na powieść. Natomiast Laura od razu sięga po książkę i zaczyna czytać. Mimo, że jej mąż ma urodziny i krząta się po kuchni, ona nie wstaje. Widać jej zmartwienie ? nie wstała wystarczająco wcześnie aby przyrządzić mu w jego święto śniadanie. Clarissa od razu zrywa się z łóżka, ponieważ ma mnóstwo do zrobienia i załatwienia. Żyje przyjęciem które organizuje. Już po kilku przeplatających się scenach możemy określić bohaterki i poznać ich cechy. Kolejnym sygnałem, że bohaterki coś łączy jest pojawiający się motyw kwiatów. Mąż Laury stawia na stole bukiet, Clarissa też ma ich sporo w domu, podobnie jak Virginia. Za pomocą montażu obserwujemy płynne przejścia pomiędzy wątkami (więc również między płaszczyznami czasowymi) które łączą właśnie kwiaty.
Istotnym elementem jest też proces przygotowywania potraw. Clarissa przygotowując przyjęcie szykuje ogromne ilości jedzenia. W zlewie trzyma kraby, które tak lubi Richard. Stara się go zachęcić do przyjścia na przyjęcie poprzez przygotowanie jego ulubionej potrawy. Laura natomiast aby sprawić przyjemność mężowi piecze ciasto. Pragnie w ten sposób okazać mu uczucie i zrobić niespodziankę w urodziny. Nie potrafi jednak tego zrobić, co staje się ?zapalnikiem? tkwiącej w niej depresji i popycha do decyzji o samobójstwie. Virginia stara się jak najlepiej przyjąć siostrę która ma przyjść z wizytą. Wysyła więc służącą do Londynu po herbatę, chcąc w ten sposób wystawnie przyjąć gości. Z drugiej strony mści się na służbie, z którą nie potrafi znaleźć wspólnego języka.

Wszystkie trzy bohaterki często spoglądają w lustra. Nie tylko po przebudzeniu, aby sprawdzić czy dobrze wyglądają. Laura przed snem długo siedzi w łazience, przeglądając się i zbierając siły aby pójść do męża. Patrzy na swoje odbicie jakby zastanawiała się, co z nią nie tak. Ma rodzinę, szczęśliwego męża i uroczego synka. Sąsiadce wszystko w życiu się udawało poza jedną upragnioną rzeczą ? nie może mieć dzieci. Laura ma syna i oczekuje porodu następnego, jednak mimo to, nie czuje zadowolenia. Bohaterka spogląda na Laurę w lustrze myśląc: dlaczego nie jesteś szczęśliwa?

Jednak najczytelniejszym i towarzyszącym przez cały film motywem spajającym jest muzyka Philipa Glassa. Trzyma ona historię w całości. Jedynie zależnie od postaci, która znajduje się aktualnie na ekranie, możemy usłyszeć różne jej wariacje. Na samym początku filmu, gdy obserwujemy zaspane bohaterki, muzyka też jest jakby senna, przycina się. Przynosi to na myśl poranne odrętwienie, gdy nie wiemy, czy już się obudziliśmy, czy jeszcze śnimy. Muzyka więc uzupełnia charakterystykę bohaterek i powoduje nowe skojarzenia. W dalszej części filmu płynie i wybrzmiewa już swobodnie. Istotnym jej elementem jest fortepian (uzupełniony o instrumenty smyczkowe) który znakomicie oddaje i ilustruje emocje.

?Wydaje mi się, że pozostaję przy życiu, by cię zadowolić? mówi umierający na AIDS Richard do Clarissy. Popełnia jednak samobójstwo, co jest kluczowym momentem w filmie. Chodzi o narrację (gdyż dwa wątki logicznie się splatają) oraz o przesłanie filmu. Virginia układając sobie w głowie ?Panią Dalloway? stwierdza, że ktoś musi umrzeć aby inni bardziej cenili życie. Być może tak myślał Richard, gdyż Clarissa poświęcała mu bardzo dużo czasu, opiekowała się nim. Po jego śmierci, chcąc nie chcąc, musi zająć się sobą. Ale być może postać Eda Harrisa nie radziła sobie z chorobą, z egzystowaniem i stawianiem czoła godzinom. Prawdopodobnie nic go już w życiu nie czekało, a odebranie nagrody i udawanie silnego było zbyt wielkim brzemieniem. Nie chciał udawać i pozować na kogoś, kim nie jest. Miał bowiem poczucie klęski i niespełnienia. Pragnął jedynie być pisarzem, opisywać świat i ubierać go w słowa. Jednak życie i komplikacje jakie są z nim związane, zwyczajnie go przerosły.

Reżyser adaptując powieść Cunninghama zrezygnował z retrospekcji oraz z narracji z off-u. Jest to o tyle znaczące, że większość akcji w książce rozgrywa się w psychice bohaterów. Scenariusz napisał wybitny dramaturg brytyjski David Hare, który stanął przed nie lada zadaniem. W filmie przeszłość bohaterów zaprezentowana jest za pomocą dialogów. Doskonale ten zabieg widać, gdy mąż Laury opowiada synowi swoje przeżycia z wojny. Dowiadujemy się, że jedyną rzeczą dodającą mu siły, było wspomnienie nieśmiałej i zagubionej dziewczyny ze szkoły. Zamierzał ją uszczęśliwić i założyć z nią rodzinę. Tymi przeżyciami dzieli się z synem przy kolacji. W książce scena ta przedstawiona jest za pomocą retrospekcji. Reżyser postanowił jednak fabułę uczynić liniową, aby nie odwracała ona uwagi widza od bohaterów i ich problemów. W utworze Cunninghama sporą część zajmuje przeszłość Richarda i Clarissy. Z niej też reżyser zrezygnował, pozostawiając jedynie ślad i esencję w dialogach. W filmie jednie przez chwilę pojawia się krótka retrospekcja. Ma ona miejsce, gdy Richard spogląda przez okno, na kilka godzin przed przyjęciem. Widzimy jego wspomnienie z młodości, jak był małym chłopcem i matka postanowiła zostawić go na jakiś czas pod opieką koleżanki. Możemy wysnuć z tego wniosek, że tym małym, wrażliwym chłopcem, synem Laury był właśnie Richard. Wiemy o tym na pewno, gdy Clarissę odwiedza Laura, dużo starsza i nie żałująca swego dawnego czynu. Nie może go żałować, gdyż jak sama mówi, nie miała wyboru.
Splatają się w ten sposób osobą bohatera dwa wątki. Wiemy jakie przeżycia i sytuacje wywarły wpływ na postać Eda Harrisa, co go ukształtowało. Jego obraz prezentowany przez reżysera jest pełniejszy i bardziej wyrazisty.

?Adaptacja jest ciekawa wówczas, gdy wierna jest duchowi powieści, a nie jej literze, liczy się bowiem kreacja, a nie interpretacja?. Reżyser ?Godzin? przedstawia świat opisany w powieści, jednak odciska na nim własne piętno. Duży nacisk kładzie na zyskiwanie swobody, wolności, ale i odpowiedzialności za własne decyzje. Clarissa żyje w związku z kobietą, Richard jest gejem, Laura całuje Kitty, jakby buntując się przeciw prowadzonemu przez siebie życiu. Natomiast Virginia podobnych bohaterów opisuje na kartach swoich powieści. Są to postacie (tak jak wszyscy ludzie) przemijające, udające i podejmujące całą masę znaczących i nieznaczących decyzji. Zakładając maski starają się ułożyć sobie życie.
?Ucieczka to przecież też wybór, z pewnością bardziej niż stabilizacja.? Takiego istotnego wyboru dokonuje Laura i rezygnuje ze stabilizacji. Opuszcza męża i porzuca dwójkę dzieci, jednak jak sama mówi, nie miała wyboru. Każdy bohater powieści i filmu przed czymś ucieka. Richard przed walką z godzinami i pozą, że dzielnie radzi sobie z chorobą. Stara się więc być wiernym sobie. Clarissa przed odpowiedzialnością i rozrachunkiem z własnym życiem. W rozmowie z córką wyznaje, iż tylko z Richardem czuje się naprawdę szczęśliwa. Gdy go zabraknie, będzie musiała pomyśleć o sobie i rozliczyć się z własnym życiem. Virginia natomiast ucieka właśnie przed życiem. Zdaje sobie sprawę, że nie przystaje do innych ludzi, nie odnajduje się w ich towarzystwie. Azyl dla własnej wrażliwości i inności odnajduje w sztuce, literaturze i fikcyjnych bohaterach.

Zarówno reżyser, jak i aktorzy, mieli wcześniej styczność z teatrem i być może dlatego współpraca między nimi była tak owocna. Cały film opiera w dużej mierze na aktorach. Ruchy kamery czy sposób filmowania nie odwracają uwagi od ich gry i jest raczej małoznaczący i niewiele wnoszący. Co prawda nie ma w filmie polemiki czy ?twórczej zdrady? jednak zmiany (zwłaszcza na poziomie narracji) są widoczne. Książka podzielona jest na rozdziały i w każdym z nich przedstawiony jest wątek jednej bohaterki. I w co trzecim kolejnym rozdziale, wracamy do jednej z nich i ten cykl się powtarza. W filmie natomiast wątki przeplatają się częściej.

Konstrukcję filmu (w odróżnieniu do książki Cunninghama) łączy klamra samobójstwa Virgini. Jest to jednak śmierć pozbawiona dramatyzmu, śmierć będąca jedynie zwieńczeniem życia. ?Efekt końcowy to jeden film, nie trzy oddzielne? mówi sam reżyser. Adaptując powieść, perfekcyjnie przystosował ją do formy i wymogów struktury filmowej. Nie da się ukryć, że było to niezmiernie trudne zadanie, gdyż zawierała ona mnogość wątków, podtekstów i refleksji. Udało się jednak reżyserowi zachować niepowtarzalny klimat, przemyślenia i przesłanie, które starał się zawrzeć Cunningham. ?Ten film jest pochwałą życia z całą jego złożonością i dramatyzmem? i trudno się z tym nie zgodzić. Mimo pesymizmu i smutku, jaki noszą w sobie postaci, po skończeniu oglądania mamy świadomość wyjątkowości i niepowtarzalności życia, każdej jego minuty i godziny.

8

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: