Kolejna nudna tajemniczość japońska

użytkownik usunięty

Zupełnie nie ma sensu tego oglądać, film kiepski jakich mało

  • Fakt, dość nudny i momnetami przewidywalny z kiepskim zakończeniem, ale dałem 7/10 za postac porytej laski :P

    • Taki film-dziwadło. 3/4 filmu to taka obyczajówka/ dramat. Jednak ostatnie 20-25 minut jest naprawdę niezłe. No i chyba żadna część ludzkiego ciała ( a na pewno nie niepozorna stopa) w historii horroru nie odegrała głównej wręcz roli i nie skradła całego show aktorom:) 7,5/10 za końcówkę.

      • No niestety mam podobne obiekcje na temat "audition". Film byl zawsze wychwalany pod niebiosa i miał swietne recenzje więc nastawiłem się na ekstra brutalny, mocny i przy okazji niegłupi horror z prawdziwego zdarzenia. Przez cały film niemal nic się nie działo ale oczekiwałem z nadzieją, że słynna końcowa scena tortur naprawi wszystko. I dupa. Scena tortur to rownież rozczarowanie, gdyż okazała się tak "lajtowa", ze wrecz hollywoodzka i po prostu krótka. Myslałem, ze inwencja zabójczyni to coś więcej niż parę szpilek do akupunktury (przypomniał mi się "Dzień Świra" ;p "ciuje?") i ostra linka, tymbardziej że znam upodobanie japończyków do kręcenia tortur i ich oglądania. Sam film jest jednak stylowy, bardzo dobrze zagrany i zrealizowany no i ma klimacik, jednak po Takashiim Miike spodziewałem się więcej. 5/10.
        * Ichi the Killer jest o niebo lepszy.

    • to jest też film koreański......

  • kirikirikiri!
    większość filmu jest wybitnie nudna, potem dzieją się dziwne rzeczy, a na deser dzieją się rzeczy po prostu obrzydliwe. Obejrzałam tylko ze względu na postać tej dziewuszki, bo strasznie mało jest tego typu postaci w fimach, ale niestety w tym filmie jego potencjał nie był prawie wcale wykorzystany. Ot, zrobili jakieś nudziarstwo i na koniec dodali trochę przemocy i zadowoleni. o.ó
    ...Najbardziej mi się podobało gdy wbijała mu te igły (zapamiętam te kirikirikiri do końca życia XD).

  • to jest film, nie rozrywka z USA... do japońskiego kina trza najpierw zdać maturę, skończyć studia i pozbyć się pryszczy

    • Według mnie trzeba mieć trochę po prostu więcej pod kopułą co pozwoli nam rozumiec filmy o trochę wyższym poziomie ni ,,Transformers" albo ,,Zmierzch" gdzie cały czas mamy wszystko ładnie podane na tacy a scenariusz jest tak banalny że po 10 mintach można sobie dopowiedzieć co się stanie dalej.

      Z Grą wstępną jest ten problem, że dużo ludzi nasłuchało się, że ten film został zakazany w wielu krajach blablabla itd. itp. i z tego powodu większość myślała że to będzie japońska masakra nożem do masła albo coś w tym stylu a prawdziwym powodem zakazania emisji tego filmu było to, że powodował ataki paniki i lęku u widzów co było spowodowane specyficzną reżyserią, gdzies nawet było oficjalne zawiadomienie przed początkiem (przynajniej w tej wersji którą widziałem) że osoby cierpiące na zaburzenia osobowości lub inne schorzenia psychiczne nie powinny oglądać tego filmu- nie wiem na ile to prawda a na ile kampania promocyjna ale ja osobiście czułem się po tym filmie nieswojo i nawet w sumie nie wiem dlaczego ponieważ większość filmu była dość przeciętna ale w połączeniu z koncówką całośc mnie rozbiła, jeden z nieweilu filmów który wywarł na mnie ogromne wrażenie a nie potrafie nawet powiedzieć co dokładnie. Jak dla mnie majstersztyk żeby z pozoru błachej i płytkiej historii wyciągnąć taki potencjał .

      • to fakt..... też miałem bardzo podobne odczucia.... zwłaszcza ta powtarzająca się scena z workiem.... jak dla mnie "esencja"......
        pozdrawiam

      • Zgadzam się...
        Jestem osobą o mocnych nerwach - krwawe sceny z "Tylko Bóg wybacza" co najwyżej nużyły mnie - ale za to mega wrażliwą na różne subtelne zabiegi, czy jak to właśnie ująłeś "specyficzną reżyserię". A ten film zdecydowanie porusza wrażliwość czy jak w moim przypadku nadwrażliwość.

        Wczoraj obejrzałam 1/3 filmu i nie dotarłam jeszcze do tych straszliwych scen, bo już było późno, a i tak w nocy miałam koszmary. Wystarczyły te kilkusekundowe ujęcia z samotną bohaterką w jej mieszkaniu, oczekującą na telefon oraz "fleszbeki" z nagrania video podczas przesłuchania. W nocy przysięgłam sobie, że w życiu nie siądę do tego z powrotem, ale niestety trzeba (choćby z samych pobudek edukacyjnych - film jest chyba kopalnią inspiracji reżyserskich), co zaraz uczynię :)

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: