Gran Torino...

kulak4 kulak4

"Gran Torino"
Dzięki uprzejmości serwisu "Filmweb" mogłem obejrzeć "Gran Torino" na pokazie przedpremierowym. Film z pewnością zwrócił na siebie uwagę choćby informacją, jakoby miałby być to ostatni występ Clinta PRZED kamerą...
Najnowsza produkcja z Eastwoodem w roli głównej przedstawia historię Walta Kowalskiego (Clint jako...Polak), doświadczonego weterana wojny w Korei, który obecnie mieszka w Highland Park. "Wally" jest człowiekiem, który stroni od towarzystwa ludzi. Jednak w wyniku pewnego zdarzenia, nasz protagonista zostaje z dnia na dzień bohaterem dzielnicy, co prowadzi do ciągu różnych zdarzeń...
Główny bohater przedstawiony jest w dość autoironiczny sposób. Wyzwiska, narzekania i docinki wypowiadane przez osobę w podeszłym wieku często wywołują uśmiech na twarzy widza. Jest to po prostu "Brudny Harry" X lat później, tyle, że ze względu na fizys nie sposób traktować takiej osoby nazbyt poważnie. Żeby jednak oddać sprawiedliwość Eastwoodowi, należy wspomnieć, że w niektórych scenach Clint pokazuje, iż nadal jest facetem "z jajami". Jednak zmiana charakteru postaci pod wplywem ludzi jest aż nadto przewidywalna (przypomina to np..."Shreka", jak i wiele innych postaci, które stają się "lepsze"). Można mieć też zastrzeżenia co do nagminnych docinków (rasistowskich, wulgarnych itp.), które owszem, śmieszą za pierwszym, drugim razem...Ale słysząc 20 z kolei podobny tekst nie chce się człowiekowi nawet za bardzo uśmiechnąć (a nie taki był zapewne zamiar reżysera).
Fabuła jest również przewidywalna (poza dobrym zakończeniem), ale mimo tego film nie nudzi i nie dłuży się. Być może dzięki dobrze nakreślonym postaciom (a właściwie głównemu bohaterowi, który, jak to Eastwood, jest "charyzmatycznym, twardym szkurczybykiem"), może dzięki dobrej grze aktorów (choć niektóre "groźne" miny Clinta już nie działają, nie ten wiek...), może w końcu przyjemna i realistyczna historia ma taki efekt...
Eastwood jako reżyser również spsiał się należycie. Niektóre ujęcia mają nawet zamierzone (prawdopodobnie :D ) "smaczki" (patetyczna przemowa i...flaga powiewająca w tle). Nie jest to może najlepsze dzieło Clinta, ale narzekać zdecydowanie nie można.
Podsumowując: film raczej nie zaskakuje, ale ogląda się go przyjemnie. Eastwood w roli Walta przypomina występ Arnolda w "T3" - momentami ironia jest zamierzona, momentami (ze względu na różnice w wyglądzie kiedyś i teraz) już nie. Do tego wyraziste, lecz idące po "wiadomej ścieżce" postacie i swoisty "twist" fabularny dają obraz produkcji, którą można obejrzeć, ale niekoniecznie w kinie. Osobiście wolałbym wypożyczyć "Gran Torino" na DVD, niż płacić 2x tyle za obejrzenie "Brudnego Harry'ego" na dużym ekranie.

Ocena: 7+/10

PS: Jeżeli to faktycznie jest ostatni występ Eastwooda, to nie jest to złe pożegnanie, ale mógł odejść z większym przytupem.
SPOILER: Po części zakończenie może wskazywać na faktyczny koniec aktorskiej kariery Clinta...

  • Khaosth Khaosth
    ocena: 10

    7/10??? Ty jakiś nienormalny jesteś? Przeciesz to istny ŻAL był!!!
    Jakiś staruch dziadyga piertoli przez ponad pół filmu te swoje rasistowskie odzywki i jusz myśli że jest jakis mocarz-terminator!!! To jusz nawet Van Damme w "cyborgu" był lepszy! A że nie reżyserwował jeszcze tego dzieła, to co? od razu trzeba go z blotem mieszać? Ten cały Westwood (hehehe) to jedna wielka ściema, tak jak Lem naprzykła! Jak on jest świetnym reżyserem, to to profakacja jest!
    Gdzie temu filmowi do takich arcydzieł jak Liberator, Rambo III, Komando, czy chocby dramat psychologiczny Rocky V??? Powiem ci gdzie - nigdzie! I co na to powiesz, co? Taka jest prawda - kaszdy góral Ci to powie!

    1/10 i nic wiencej! Takiego gufna dawno nie widziałem! Naprawde lepiej sobie darowac i obejrzec jeszcze raz "Terminatora" albo "Chucka Norissa i jego karateków" - tak powinno wyglondać prawdziwe kino!

    • Khaosth Khaosth
      ocena: 10

      A te twoje smaczki to jakiś żart!! Takie smaczki to ja mam w dópie!

      • black_bastard black_bastard
        ocena: 10

        ty kolo jestes nadwyraz niedorozwiniety, czy wtykasz łeb do odkurzacza i ci mozg wyssalo, Gran Torino to najlepszy film z ostatniego roku jak nie kilku, cymbalow nie powinni wpuszczac na forum, co za osioł

  • zukasz zukasz

    Krew mnie zalewa jak widze takie wyrazy jak: "protagonista", "autoironiczny", "fizys". Człowieku nie musisz się popisywać, bo nie ma przed kim, wziąłeś słownik do ręki i kozaczysz piękną polszczyzną ty ... filareto. Pisz po ludzku nie mędrkuj.

    P.S: A tak w ogóle kto Cię prosił o recenzję. Swoje skromne zdanie zatrzymaj dla siebie, jeśli nie masz nic ciekawego do napisania.Pozdro.

    • kulak4 kulak4

      Nie wiem, czy "protagonista" i "fizys" to takie wyszukane słowa...Zazwyczaj uczą ich w liceum (a jak ktoś jest nadgorliwy, to i wcześniej może je bez problemu poznać).
      "P.S: A tak w ogóle kto Cię prosił o recenzję. Swoje skromne zdanie zatrzymaj dla siebie, jeśli nie masz nic ciekawego do napisania.Pozdro."
      Czyli forum nie służy do wymiany poglądów na temat filmu, tylko jest miejscem, gdzie należy zadawać głupkowate pytania lub pozostawić ocenę bez uzasadnienia? A skoro według cIEBIE w mojej recenzji nie ma nic ciekawego, to co można napisać o tWOIM poście? Czy wniósł on coś niesamowicie ważnego do dyskusji? Czy może jest tylko popisem frajera, który nie rozumie najprosztszych słów...Ależ nie, ja NIC nie sugeruje, wszak pytanie jest czysto retoryczne (ależ diabelski podstęp).
      Żegnam ozięble.

      • zukasz zukasz

        Ja jestem w II kl. liceum i pierwszy raz widzę takie słowa. I podejrzewam, że 95% ludzi w moim wieku nie zna ich znaczenia, a że Ty przeczytałeś je w jakiejś książeczce dla początkujących recenzentów to zgrywasz wielkiego poloniste. Myślisz, że jak napiszesz jakieś trudne słówka to będziesz uważany za wspaniałego recenzenta ? nie jestem spamerem nie bede tu prowadzil dyskusji z takim bambusem jak ty \ narazie czes zegnaj.

        • mikrobas mikrobas
          ocena: 6

          No koniec świata-recenzentowi dostało się za używanie hmmm "trudniejszych"<?> słów...a od kiedy to się równa do dołu,hm? To lepiej żeby napisał coś w stylu "Zarypisty filmik ,nawet mi się podobał i daję 7/10"...Wolisz takie komentarze?Ja nie...

          • Vincii Vincii
            ocena: 8

            Ja rowniez nie. Głupieje polska młodzież oj głupieje. Nie wyżywajcie sie na kims dlatego ze jest mądrzejszy od was.
            Zegnam ozieble ;D

        • excommunication excommunication
          ocena: 9

          Druga klasa liceum, gimnazjum chyba chciałeś powiedzieć, jak nie znasz trudniejszych zwrotów swojego rodzimego języka to sobie poszukaj w internecie, chyba że to tez Cię przerasta.
          A swoją drogą film mnie pozytywnie zaskoczył czego się nie spodziewałem po filmie z Eastwoodem.

          • moody_mic moody_mic
            ocena: 8

            Sorry, że przerywam merytoryczną dyskusję nad filmem, ale jestem pod ogromnym wrażeniem gry Clinta w tym filmie i moim zdaniem należy mu się Oscar.

            • moody_mic moody_mic
              ocena: 8

              Dobra, ja też włączę się w merytoryczną dyskusję nad filmem. Słówka "protagonista" i "fizys" to nie są słówka ani trudne ani łatwe. Najlepiej można je określić jako lekko pretensjonalne. Słowo "protagonista" w języku polskim jest tylko bardziej wyszukanym określeniem na "głównego bohatera", znaczy jednak dokładnie to samo :) A, dodam jeszcze, że podobał mi się mise en scene w filmie Eastwooda :)

              • msbk msbk
                ocena: 10

                Protagonista – termin pochodzenia greckiego. W teatrze starożytnej Grecji był to główny aktor, który prowadził dialog z chórem i innymi aktorami występującymi w sztuce. W teatrze późniejszych epok określano tym mianem osobę, wokół której toczy się akcja, która jest jej głównym motorem, a także której przemiana jest opisywana. Protagonista w tym ujęciu nie musi być osobą graną przez jakiegokolwiek aktora w dramacie.

                W literaturze współczesnej słowo to może być używane w znaczeniu "człowiek walczący o coś, bojownik".


                Przeciwieństwem protagonisty jest antagonista (oponent).

                W medycynie i anatomii stosuje się termin protagonisty w odniesieniu do mięśni, aby uwidocznić ich wzajemną relację i mechanikę oddziaływania na kości.

                • Vincii Vincii
                  ocena: 8

                  Mi również film bardzo sie podobał. Zakończenie takie sobie, ale gra aktorska miodzio to trzeba powiedzieć. Film jako całość to takie troche odgrzewane kotlety. Niewątpliwie jednak nadal bardzo smaczne. Polecam 8/10!

  • dariusman dariusman
    ocena: 9

    Nie wiem dlaczego, ale mi żarty śmieszyły nawet za 10 razem... film mi się bardzo spodobał, Eastwood wykonał świetną filmową robotę. Zagrał po swojemu, jak zwykle była to solidna rola, ale nie wielka wybitna kreacja. Co do zakończenia, na początku jedno długie ujęcie w finale mnie raziło, ale obecnie, wspominając całość, myślę że to wcale nie było takie "złe".
    dla mnie 8/10

    • nd39 nd39

      Świetny film. Najbardziej rozbawiła mnie postawa murzynków. Komiczny był też ten "biały murzyn".
      Jak dla mnie to Walt od początku do końca był taki sam. Opis filmu nijak ma się do jego treści. Choćby jego dzieci denerwowały go nie mniej niż kolorowi.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu:
WTF:false,ads:true