Tak powinno się robić filmy o miłości.

Bez zbędnych ckliwości, wielkich słów, podniosłej muzyki, oraz litrów wylanych łez. Oczywiście i w powyższym filmie zdarza się, ze bohaterowie płaczą, lecz jest to bardzo prawdziwe i niewymuszone. Przecież bezradność wobec losu, oraz wobec uczuć, niejednego twardziela potrafi zmusić do chwili zwątpienia. A co potrafi wyciągnąć go, oraz jego otoczenie, z takiego uczuciowego impasu? Szczerość. Nie tylko w stosunku do innych, ale przede wszystkim w stosunku do siebie. To film właśnie o niej. Czasem bolesnej, trudnej do przełknięcia, pozbawiającej złudzeń, lecz w istocie oczyszczającej, i pozwalającej ruszyć z życiem do przodu.

Bardzo podobał mi się ten film. Sposób opowiadania, nieśpieszny, ale też nie nużący, przypomina nieco kino skandynawskie, które niezwykle lubię. A poza tym, problemy bohaterów Granatowegoprawieczarnego są mi dosyć bliskie. Zwłaszcza w przypadku Jorge :]

2

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu:
o