Byłem na przedpremierze

Film bardzo dobrze zrealizowany, w końcu bardzo ciekawa produkcja o naszej wspaniałej piłce lat 60-70tych, a nie jakaś kolejna komediowa papka. Ubrana dość umiejętnie w dramatyczną historię życia młodego Jana. Świetna gra aktorska, muzyka, wszystko wydawało się być takie bliskie, do tego osadzone w realiach ciężkiego komunistycznego buta. Z czystym sercem polecam 8/10

7
  • zazdroszczę, że już widziałeś :) a tak na poważnie czekam na ten film od momentu kiedy zobaczyłem pierwszy zwiastun, zapowiada się niezła uczta dla fanów dobrego kina i świetnej piłki

  • zachęca zdecydowanie obsada i reżyser.cieszy mnie też kolejna produkcja obsadzona w klimatach PRL

  • Kity, a nie dramatyczne losy.
    NAJWAŻNIEJSZE - Marlena i Ginter to postacie fikcyjne.
    1.Matka nie była z Zabrza, ale była księgową we Lwowie i tam poznała późniejszego ojca Heinza/Jana.
    2.Matka będąc z nim w ciąży faktycznie w 1943 pojechała do Berlina, ale tam nie widziała się z nim, bo powiedziano jej, że zginął na froncie.
    3.Po bólach porodowych matki na klatce schodowej wynika, że zaraz urodziła, a to nieprawda, bo nastąpiło to po kilku miesiącach, gdyż mieszkała w Berlinie u ciotki.
    4.Mustanga kupił od sztygra z kopalnii, a nie wziął ojcu.
    5.Żadnego spotkania z ojcem w Brazylii nie było, a został namówiony do ucieczki przez ojca listownie.
    6.W filmie jest mowa, że w Rio De Janeiro przeciwko Brazylii zagrał swój PIERWSZY mecz w reprezentacji.A był to jego występ nr...13, bo debiutował z Czechosłowacją 2 lata wcześniej.Dodatkowo mecz w Rio De Janeiro był 2 meczem z Brazylią.3 dni wcześniej zagrali w Belo Horizonte.
    7.W filmie jest mowa, że z Brazylią przegrali 0-1, a tymczasem wyniki były 1-4 i 1-2.
    8.W filmie jest mowa, że okazja nadarzyła się w Sztokholmie, a sam Banaś mówi, że uciekł w Goteborgu po meczu Polonii Bytom w Pucharze Intertoto.
    9.Nie uciekł sam, a namówił do tego jeszcze 2 kolegów z Polonii.
    10.W Niemczech po kilku tygodniach widząc, że ojciec ma go gdzieś opuścił go i jakiś znajomy załatwił mu testy w FC Koeln.
    11.Po dyskwalifikacji w Niemczech był jeszcze rok, gdzie trenował w klubie, gdzie miał zapewnione posiłki i mieszkanie oraz dostawał 1.5 tysiąca marek miesięcznie.
    12.W tym czasie korespondował z prezesem Polonii Bytom i dlatego wrócił.
    13.Po powrocie dostał zakaz wyjazdów z reprezentacją do RFN i to było przyczyną, że nie mógł jechać na Olimpiadę 1972 i Mundial 1974 - obie imprezy były w RFN.
    14.Ciekawe po co na ekranie w roli Krystyny Loski pojawiła się jej córka Grażyna Torbicka.Nie ma nawet kadru, że znali się, a faktycznie było, że adorował ją, choć ponoć bez konsumpcji, ale bardzo z rodziną spikerki przyjaźnił się.
    Więc gdzie są te dramatyczne losy?
    Syn Polki i Niemca przy pierwszej okazji ucieka z Polski.Faktem jest, że zarabiali dzięki lewym etatom niesamowite pieniądze, jak na zarobki w Prl-u. A i tak było im mało, a o czym sam Banaś mówi - "Jak tylko przychodziło do wyjazdu zagranicznego, to myślało się głównie o handlu. Wpierw było trzeba sprzedać: wódkę, kremy Nivea, kryształy... Nie inaczej było w dniu finału Pucharu Zdobywców Pucharów, najważniejszym dniu w historii polskiej piłki klubowej. Rano dostaliśmy 45 minut na załatwienie swoich spraw osobistych. A dla nas osobiste sprawy to była lista z zakupami. Nagle każda para butów była w dobrym rozmiarze, ubrania też, taśmowo żeśmy je brali."
    A ty piszesz o naszej wspaniałej piłce lat 60-70-tych, gdzie handel był najważniejszy nawet w dniu finału europejskiego pucharu - LITOŚCI...

    • Sporo wiesz o tym pilkarzu. Jeśli faktycznie Marlena i Ginter to postaci fikcyjne, to film wiele traci.

    • Zapominasz o jednym - oglądałeś film fabularny a nie dokument.
      Umknęło ci chyba też zdanie z początku filmu, że jest on (film) INSPIROWANY życiem J.B. a nie filmem biograficznym.

      • A czymże jest film biograficzny???
        "Film biograficzny – gatunek FILMU FABULARNEGO, opowieść filmowa, której tematem jest życie i działalność sławnych ludzi"
        Czyli wg. Ciebie definicja filmu inspirowanego czyimś życiem, to stek bzdetów???
        Czy patrząc tylko na te kilkanaście przykładów absurdów, które podałem w komentarzu powyżej, gdyby je podano zgodnie z faktami to film straciłby coś na tym??? Według mnie na pewno nie. Ale na pewno stracił na scenariuszu opierającym się, że z trójki głównych bohaterów - dwoje z nich to postacie fikcyjne.
        Jednak życie Banasia było tak barwne, że nie było potrzeby uciekać się do takiego śmiesznego zabiegu.

        • Jeszcze raz. Jak nie załapiesz to trudno, nie będę się kopał z koniem. Film INSPIROWANY czyimś życiem to nie to samo co film biograficzny. A na początku filmu było napisane po polsku "inspirowany" a nie "biograficzny". To co piszą na FW nie interesuje mnie bo tu często są problemu z określeniem gatunku, a to autorzy filmu raczej wiedzieli co chcą przekazać pisząc w czołówce to co napisali. Jakby napisali "biograficzny" albo "oparty na życiorysie" to też miałbym szczere wątpliwości co do jego prawdziwości. Proszę więc, zauważ ten niuans i przestań się tak oburzać na niezgodność z faktami.

          • Dla mnie, a już o tym pisałem, gdyby w ogóle nie było napisu, że film jest inspirowany życiem Banasia, to produkcja byłaby w takiej formie do przyjęcia.
            A tak fakty zmieszano z kitami i miało wyjść powidło, a wyszło mydło.
            Poza tym wszędzie nawet w wikipedii jest napisane, że jest to film biograficzny, a nie bajka dla dzieci, czy film z gatunku science-fiction.
            P.S. Zerknij na inne portale filmowe, jak imdb i do jakiego gatunku ten film jest zaliczany.

            • Czyli wszystkie te źródła są debilne, a ty równie infantylnie (nie chcę określać tego dosłownie) im uwierzyłeś, mając za nic to co piszą twórcy w czołówce. Ja wolę wierzyć tym twórcom bo kto lepiej może znać ich intencje niż oni sami.

              • Pominę początkowy fragment panie najmądrzejszy, a las kretynów dookoła.
                A co do intencji twórców filmu to tylko ponownie wkleję fragment wywiadu.
                "Michał Kaczoń, FILM: Jakie było największe wyzwanie przy tworzeniu filmu o życiu Jana Banasia?
                Jan Kidawa Błoński: Początkowym wyzwaniem było zebranie jak największej liczby informacji o życiorysie bohatera.Jan Banaś nie doczekał się jeszcze obszernego „materiału dowodowego” na swój temat. TEN FILM JEST W ZASADZIE PIERWSZYM KROKIEM W TEJ MATERII".

                • No pewnie, najlepiej pominąć niewygodne dla siebie napisy, stanowiące zresztą istotę sporu.
                  Nie, nie najmądrzejszy - po prostu rozumiejący znaczenia słowa "inspiracja". W odróżnieniu...

                • No pewnie najlepiej palić głupa albo najpewniej nie rozumieć słów Kidawy-Błońskiego, a które przytoczyłem.
                  I o jakim sporze piszesz???
                  To ty do mnie napisałeś z jakąś teorią, którą najwyraźniej nie rozumiesz.
                  Człowieku śmieszny jesteś, a może podasz inne przykłady produkcji sportowych INSPIROWANYCH czyimś życiem i karierą zawodniczą zawierających tyle bzdetów.
                  Jeden z nielicznych w naszej kinematografii film biograficzny sportowca, a spartolony doszczętnie.

                • Ja byłem na filmie a nie na wywiadzie z Błońskim więc do tego co w filmie zobaczyłem i PRZECZYTAŁEM na jego początku się odnoszę. A ty mi tu ciągle jakieś odnośniki do innych witryn, wywiadów wrzucasz. To są jakieś integralne części tego filmu? Przegapiłem? Na początku czy na końcu one były? Bo w trakcie nie wychodziłem.
                  A nie dało ci do myślenia, że w wywiadzie Kidawa mówi o filmie biograficznym (rzekomo), a w czołówce jest napisane że tylko "inspirowany" a nie że "oparty na" lub wprost że to biografia?
                  No tak, nie dało, bo ty przecież nie odróżniasz znaczeń tych słów, dla ciebie są tożsame.
                  Należysz do tej, niestety licznej, grupy osób, które mają z tym na FW kłopoty. Którym nie da się przetłumaczyć, że adaptacja jakiejś książki to nie to samo co jej ekranizacja, że film oparty na czymś to nie to samo co wierne oddanie tego czegoś. I, jak widać, że inspiracja to nie to samo co biografia.
                  Siądź nad słownikiem jęz. polskiego, poczytaj znaczenia tych słów, zastanów się nad tym co czytasz, postaraj się zrozumieć. A jak już zrozumiesz to wróć, wówczas może będzie mi się chciało z tobą nadal dyskutować.
                  Papa.

                • Nie - to ty należysz do tej licznej grupy na FW, którzy gów*** zawinięte w sreberko kupią jako czekoladę.
                  I na tym z mojej strony też koniec tej polemiki z typkiem, który zbudował teorię wokół AŻ jednego słowa.
                  Być może - ja muszę siąść nad słownikiem języka polskiego, ale tobie przydałaby się na pewno też pomoc, bo ze zrozumieniem pewnych spraw masz ogromny problem.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: