Jak to jest możliwe?

Nie mogę uwierzyć, że "Gwiezdne wojny" z 1977 roku i "Mroczne widmo" z 1999 są dziełem tego samego reżysera. Zastanawiam się, jak to jest w ogóle możliwe, że ta sama osoba stworzyła skrajnie różne obrazy-jeden wciągający i niezapomniany, drugi-nudny i idiotyczny.

31
  • Który jest który? Pytam bo na GW są tak różne spojrzenia...

    • Idę o zakład, że autor miał na myśli, że film z 1977 jest wciągający i niezapomniany, a film z 1999 nudny i idiotyczny.

      Film z 1977 miał humor, mroczny klimat, świetne postacie i historię, dostojnych, a zarazem bezwzględnych, zimnych i budzących respekt dygnitarzy i żołnierzy Imperium, był przełomowy.

      Film z 1999 ma beznadziejną historię i postacie, irytującego Jar Jara, jest o wiele bardziej jasny i kolorowy, a czarne charaktery, z wyjątkiem Dartha Disiousa, są infantylnymi, tchórzliwymi, emocjonalnymi, chciwymi kupcami lubującymi się w jedwabiach, wzbudzający wyłącznie odrazę i pogardę zamiast grozy i respektu wzbudzanego przez oficerów Imperium ze starej trylogii.

      Jedyne dobre sceny w "Mrocznym Widmie" to wyścig ścigaczy i finałowa walka z Darthem Maulem, a jedynymi w miarę ciekawymi postaciami są Obi-Wan i Palpatine.

      Poza tym prequelom brakuje humoru, polotu i postaci takiej jak Han Solo.

      • Mam to samo zdanie, problem w tym, że o zgrozo, znam takich ludzi którzy mają całkiem inaczej myślą.. O wiele bardziej podobają im się nowe GW bo mają doskonałe efekty specjalne, a nie "rażą sztucznością" jak stare...

      • Według Ciebie Maul jest beznadziejną postacią? Naprawdę? Ciekawie zresztą przedstawiłeś to porównanie. Po części się zgadzam, ale znowu ST też nie jest żadnym ideałem.

        • Maul w ogóle nie jest postacią. Jest fajnie wyglądającą kukłą, to wszystko.

          • Nie do końca się zgodzę. Nie ma go dużo, mało mówi, ale mimo wszystko ma znaczenie w planie Sidiousa w drodze do utworzenia imperium. Więcej o Maulu, nawet w produkcjach kanonicznych, masz w serialu Wojny Klonów (oglądałem ogólnie kiedyś, ale tylko słyszałem, że się pojawił). No i na pewno sporo w expanded universe :)

            • Maul jest kompletnie pozbawiony osobowości, przez cały film wypowiada dwie linijki tekstu, kilka minut macha mieczem po czym ginie. Jak oglądam film to oczekuję, że istotne informacje o postaci uzyskam podczas seansu, bez konieczności oglądania/czytania bazyliona wątpliwej jakości kreskówek/książek/komiksów/czegośtam.

              Lucas tego najwyraźniej nie ogarnia, bo Grievus w ep. III miał być chyba jakimś budzącym grozę przeciwnikiem z backstory, a dla zwykłego widza jest po prostu kaszlącym pajacem wyciągniętym z kapelusza.

              • Masz rację, generalnie nie powinniśmy odwoływać się do źródeł poza-filmowych, żeby wyjaśniać fenomen/sens istnienia danej postaci. Co do Grievousa - jego postać została wprowadzona z nastawieniem, że kryje się za nią jakaś przeszłość. W komiksach i książkach rozwinięto jego pochodzenie, pierwotny wygląd, wypadek (jedna wersja mówi, że jako istota niepodatna na moc, a zazdroszcząca jednocześnie Jedi sam poddał się cyborgizacji, żeby dorównać im zwinnością; inna mówi, że kiedy Republika nałożyła sankcje na jego rodzinną planetę to wnerwił się, ale Galaktyczny Klan Bankowy zaproponował mu pracę jako windykator w ramach pokrycia części długów i pewnego razu przerwał swoje obowiązki, żeby zemścić się za jakiś bezbożny akt w stronę swojej rasy i został ukarany za nieposłuszeństwo).

                "Dalsze wydarzenia są obiektem sporu historyków. Wedle pierwszej wersji, generał dobrowolnie poddał się procesowi cyborgizacji, aby dorównać znienawidzonym Jedi. Większość z jego wspomnień uległa wówczas zatarciu, zastąpiona chęcią dokonania zemsty. Druga grupa naukowców, powołując się na wyciągi bankowe z Serenno i Klanu Bankowego, przedstawia inną wersję wydarzeń. Wedle niej San Hill dotrzymał obietnicy odnośnie zniesienia długów, lecz Grievous wkrótce dowiedział się, że Yam'rii zbezcześcili miejsca pochówku Kaleeshan na Obenie. Zdenerwował go fakt, że Republika nie uczyniła nic w tej sprawie, więc porzucił pracę w Klanie Bankowym i wrócił na ojczystą planetę z zamiarem wszczęcia konfliktu od nowa.Zebrał członków Izvoshry, a od jednego z duchownych otrzymał zapewnienie, że duchy przodków będą się nim opiekować. Wraz z żołnierzami wsiadł do swojego statku, Martyr, i wyruszył w drogę. San Hill nie był jednak zadowolony, że Kaleeshanin złamał kontrakt. Rozważał zlecenie zabójstwa, lecz obawiał się zemsty, w przypadku, gdyby Grievous przeżył.

                Zamiast tego, wraz z Poggle'em Mniejszym i hrabią Dooku postanowił opracował inny plan: postanowił zmusić go do posłuszeństwa, niszcząc jego ciało i odbudowując jako cyborga".

                Jeszcze trochę o jego osobowości, bo jednak składając wszystko do kupy - byla to ciekawa postać:

                "Grievous był bezlitosną i brutalną osobą. Zasłynął z okrucieństwa jeszcze jako watażka na Kalee, a zwłaszcza po śmierci Kummar, gdy wściekłość po jej stracie popychała go do atakowania cywilów wroga. W trakcie przemiany w cyborga obszary jego mózgu odpowiedzialne za złość zostały wzmocnione, co jeszcze bardziej wpłynęło na jego psychikę. Już po zamianie dokonał kilku modyfikacji swojej zbroi, co Dooku uznał za przejaw narcyzmu. Mimo że początkowo odebrał tytuł Naczelnego Dowódcy Armii Droidów jako zniewagę, to wkrótce zaczął chełpić się swoją pozycją wśród struktur Separatystów. Choć nienawidził, gdy ktoś mylił go z droidem i często wybuchał niekontrolowanym gniewem, gdy tak się działo, to sam wprowadzał ulepszenia do swojego mechanicznego ciała, by stać na równi ze znienawidzonymi Jedi. Swój gniew często przelewał na roboty bojowe, które irytowały go z różnych powodów. Skłonność do szybkiej irytacji wykorzystywali jego wrogowie podczas walki, co na przykład uczynił Obi-Wan na Utapau. Był również całkowicie pozbawiony poczucia humoru.Niektórzy, jak generał Kleeve, uważali jego zainteresowanie Jedi za obsesję.

                Grievous był świetnym dowódcą, choć wielu zarzucało mu przesadną dumę, arogancję i lekkomyślność, a także tchórzostwo, ponieważ często uciekał z pola bitwy. W wielu przypadkach była to jednak propaganda republikańskich oficerów, którzy chcieli podbudować podwładnych w obliczu niemal niepokonanego wroga.Niektórzy, jak Wilhuff Tarkin, podziwiali go. Generał nie dbał ani o straty wśród cywili, ani o żołnierzy w swoich szeregach, ponieważ zdawał sobie sprawę, że droida można szybko zastąpić. Dał temu wyraz podczas ataku na stację medyczną Kaliida, gdy stwierdził, że troska okazywana przez Jedi żołnierzom-klonom jest ich słabością.


                Grievous nie słynął z cierpliwości, a zwłaszcza w stosunku do Nute'a Gunraya.
                Kolejną charakterystyczną cechą generała były głoszone przez niego rasistowskie uwagi, na przykład pod adresem Kalamarian, Wookieech i Neimoidian. Mimo wszystkich tych cech, Grievous nie był postacią całkowicie pozbawioną serca. Najbardziej dbał o swój lud, za który poświęcił się, oddając własną wolność, by pracować dla Klanu Bankowego. Nałożenie sankcji na Kaleeshan spowodowało początek jego słynnej nienawiści do Jedi".

                To wszystko pochodzi z biblioteki Ossus: artykuł na temat generała Grievousa ;)

                Dla mnie nie był żadnym pajacem, według mnie to dobrze wymyślona postać, ale faktycznie momentami śmieszna z tym swoim kaszlem (za którym jednak też kryje się historia). Ponadto maska Grievousa to maska noszona przez przedstawicieli jego ludu, którym byli Kaleeshanie. A pierwotnie nie nazywał się Grevous, a Qymaen jai Sheelal. Imię Grievous przyjął z rozpaczy po śmierci swojej kochanki, która nauczyła walczyć go bronią białą, on natomiast pokazał jej jak się strzela.

                Nie czytałem żadnych książek ani komiksów, w których pojawia się generał Grevous, ale trochę poszperałem i myślę, że jego historia jest dosyć ciekawa :) eu mimo wad ma swój klimat.

              • Co do książek oponie są różne. Prawda jest taka, że nie czytałem książek sw (poza jedną) z eu, ale słyszałem, że wiele to naprawdę przyzwoite pozycje.

                Z kolei wiem sporo o komiksach Star Wars. Serie typu Rycerze Starej Republiki, Mroczne Czasy, Dziedzictwo, Republika, Star Wars Tales - bardzo wiele wydawał Dark Horse, w Polsce zaś m.in. Egmont na łamach Star Wars Komiks. I muszę przyznać, że historie w nich zawarte są naprawdę ekstra. A czytam dużo różnych komiksów :) więc nie podzielam zdania o wątpliwej jakości.

              • Maul mi się podobał że nie gadał, wkraczał do akcji pokazywał kunszt walki bez pitolenia się i rozmowy podczas boju jak Vader vs. Luke w stylu ,, Zaraz zginiesz -jeszcze chwila -o podszkoliłeś się -Niezła sztuczka, imponujące'' itp bla bla, albo walka Vader vs Kenobi w New Hope, co to było ? Żenada dwóch starców majta kijkami przed nosem. Kenobi obciął kończyny Vaderowi w 3 a tu zero pasji, ekspresji, osławionej epickiej potęgi mocy o której Vader mówi oficerowi na DS.Marzyłem by Maul znalazł się w 2 części ale cóż

      • Serio uważasz, że kupcy powinni wzbudzać grozę i respekt podobnie jak oficerowie imperium xD? Że każda część musi zawierać postacie pokroju Hana Solo, żeby były dobre, że świat GW to zwykły płytki kinowy fanservis?

        • Nie, nie uważam. Po prostu w starej trylogii nie było takich postaci jak przywódcy Federacji. Ani nie było dzieci. I bardzo dobrze.

          Zasadniczą różnicę między starą trylogią Star Wars a „Mrocznym Widmem”, i później całą nową trylogią, widać już po napisach początkowych informujących na wstępie widza o istniejącej sytuacji.
          Na początku „Nowej Nadziei” z napisów wynika, że rebelianci na czele z księżniczką Leią zdobyli z rąk Galaktycznego Imperium Zła plany najgroźniejszej broni Imperium, Gwiazdy Śmierci – bojowej stacji mogącej zniszczyć całą planetę. Co oznacza, że fabuła filmu będzie zmierzać do odczytania przez Rebelię tych danych i zniszczenia Gwiazdy Śmierci, likwidacji tego zagrożenia. Czyli: będzie się działo. Będą emocje, akcja, będzie przygodowy film fantasy z dużą ilością akcji. I faktycznie, fabuła filmu cały czas, od początku do końca, zmierzała do zniszczenia Gwiazdy Śmierci.

          Dla porównania, z napisów początkowych „Mrocznego Widma” wynika, że Federacja Handlowa w proteście przeciw opodatkowaniu przez Republikę szlaków handlowych zrobiła blokadę Naboo, wywołując kryzys. I że kanclerz wysłał jako ambasadorów dwóch rycerzy Jedi, by negocjowali. Czyli: opodatkowanie szlaków handlowych, blokada, negocjacje. O co tu w ogóle chodzi? Do czego to zmierza? Dlaczego jakieś spory polityczne o podatki miałyby obchodzić widzów, którzy chcą przygodowego kina fantasy? Opis sytuacji w napisach początkowych wskazuje raczej na jakieś nudne political fiction. I rzeczywiście, duża część „Mrocznego Widma”, tak jak dwóch kolejnych filmów, to w dużej mierze ciągnące się obrady senatu, posiedzenia rady i nudne rozmowy polityczne.

          Podczas oglądania początku „Nowej Nadziei” od początku wiadomo, które statki są czyje. Od razu można się domyślić. Widzimy jak skromnymi siłami dysponuje Rebelia, i jak wielkie i potężne jest Imperium Galaktyczne. Ujęcie z dołu na niszczyciel Imperium oznacza dominację. Wiemy wszystko co konieczne bez wypowiedzenia choćby jednego słowa.

          Gdy ogląda się „Mroczne Widmo” i w ogóle nową trylogię, to nie wiadomo, które statki są czyje – które należą do Republiki, a które do Federacji. Przez co właściwie nie wiadomo, którym mamy kibicować.

          I istotne pytania odnośnie przebiegu fabuły:

          - Dlaczego przywódcy Federacji Handlowej słuchali hologramu tajemniczego Dartha Sidiousa? Co on im takiego obiecał, jeśli będą robić co im powie? I dlaczego gdy pod koniec filmu wicekról Federacji, Nute Gunray, został schwytany przez Republikę i miał złożyć wyjaśnienia, to nie wskazał palcem na ten tajemniczy hologram? Dlaczego nie powiedział: „To ten hologram kazał nam to zrobić! W sumie jest podobny do senatora Palpatine’a i ma taki sam głos jak on! Mamy nagrania z rozmów – możecie sami sprawdzić i przekonać się, że mówimy prawdę!. I wtedy cały misterny plan Palpatine’a już wtedy by się zawalił.

          Pomysł, że Palpatine wysługuje się incognito Federacją Handlową dla wywołania kryzysu i osiągnięcia korzyści politycznych jest ciekawy i ma potencjał, niestety był mocno niedopracowany.

          - Co czyni Rycerzy Jedi ekspertami od galaktycznych praw podatkowych?

          - Dlaczego Federacja chciała zabić dwóch Jedi, skoro to podkopałoby negocjacje? I dlaczego próbowali ich zabić widocznym trującym gazem zamiast bezbarwnym i bezwonnym gazem, i dlaczego otworzyli drzwi po minucie, zamiast poczekać kilka godzin, aż Jedi się zatrują? Poza tym, równie dobrze mogli pozwolić im wsiąść do statku i potem strzelić do tego statku, nie dając im szans. Zresztą: Gunray nabiera przekonania, że ambasadorowie to Jedi, tylko na podstawie podejrzeń robota protokolarnego TC-14.

          - Dlaczego Qui-Gon i Obi-Wan rozdzielili się przed lotem na Naboo? Co to dało?
          - Dlaczego Qui-Gon i Obi-Wan, lecąc na Naboo, wylądowali po drugiej stronie planety niż na tej, na której znajdowało się miasto Naboo? Przecież ich miejscem docelowym było właśnie miasto Naboo. A, jak poinformował dwóch Jedi wódz Gungan, najkrótsza droga od ich podwodnego miasta do miasta Naboo wiedzie przez jądro planety – czyli dwaj Jedi wylądowali w miejscu bardzo oddalonym od celu.

          - Dlaczego po podwodnej podróży z Jar Jarem dwaj Jedi wyłonili się w biały dzień w centrum okupowanego przez Federację miasta?

          - Dlaczego Federacja dała tylko osiem droidów do pilnowania pojmanej królowej i jej świty? I dlaczego w ogóle wicekról Gunray kazał ją odesłać do jakiegoś obozu, skoro zależało mu na tym, żeby podpisała pakt?

          - Na czym w ogóle polegał kryzys, który podobno wywołała blokada Naboo przez okręty Federacji Handlowej? Jakie zasoby były aż tak ważne dla Naboo, że kilkudniowa lub kilkutygodniowa blokada miałaby zakłócić jej normalne funkcjonowanie? Przecież Naboo to bogata i wytworna planeta z olbrzymim generatorem.

          - Dlaczego podczas obrad Senatu Amidala nie przedstawiła dowodów na inwazję na Naboo w postaci zeznań dwóch Jedi i nagrania ze stwierdzeniem, że żniwo śmierci jest przerażające i musicie się skontaktować?

          - Skąd stwierdzenie doradcy Amidali, że zerwanie połączenia może oznaczać tylko jedno - inwazję, skoro równie dobrze mogła to być zwykła awaria nadajnika albo sieci elektrycznej? I skąd on od razu wiedział, że "zerwano wszystkie połączenia", skoro jeszcze nikt tego nie sprawdził?

          - Dlaczego królowa Amidala (a właściwie jej sobowtór) podziękowała robotowi R2-D2 jak żywemu człowiekowi, a potem kazała Padme (czyli królowej) wyczyścić robota?

          - Dlaczego po wylądowaniu na Tatooine Qui-Gon zostawił na statku Obi-Wana i kapitana Panakę, a zabrał ze sobą Jar Jara, skoro drugi Jedi i oficer ochrony bardziej by mu się przydali niż niezdarny pajac?

          - Dlaczego po spotkaniu z Watto Qui-Gon nie poszedł do innego sprzedawcy części, który by uznał republikańską walutę i który nie byłby odporny na działanie Mocy?

          - Dlaczego tak skomplikował warunki zakładu z Watto dotyczącego części do napędu i Anakina?

          - Dlaczego Anakin zbudował robota protokolarnego, tłumacza o specjalności relacji ludzie-roboty, skoro taki nie przydałby się matce-niewolnicy?

          - Dlaczego na Naboo nie wysłano np. 10 lub więcej rycerzy Jedi, skoro ci mogliby pomóc pokonać Dartha Maula?

          - Dlaczego Obi-Wan stwierdził, że podwodni Gunganie żyją w symbiozie z tymi na powierzchni? Nic na to nie wskazuje; podwodne miasta są odizolowane od powierzchni.

          - Dlaczego Amidala stwierdziła, że wszystko zależy od pojmania wicekróla, skoro droidy i tak walczyłyby, dopóki nie dostałyby innych rozkazów? Tak naprawdę wszystko zależało od zniszczenia jednostki dowodzenia droidami.

          - Dlaczego Yoda powiedział, że strach wiedzie do gniewu, gniew do nienawiści, a nienawiść do cierpienia? Już prędzej cierpienie prowadzi do gniewu.

          - Skoro Anakin był niebezpieczny, to dlaczego Yoda zgodził się na szkolenie go? Bezpieczeństwo Zakonu i Galaktyki było chyba ważniejsze niż słowo dane umierającemu Qui-Gonowi.

          - Co to znaczy przywrócić równowagę Mocy? Kiedy i przez co ta równowaga została zaburzona, że trzeba było ją przywracać? Kto i kiedy wygłosił tę przepowiednię?

          - Dlaczego po zniszczeniu jednostki dowodzenia droidami Anakin nie wrócił na Tatooine i nie uwolnił matki, jak jej obiecał?

          - Dlaczego podczas ataku na pałac wicekról nie ukrył się, tylko cały czas siedział w sali tronowej?

          - Skąd w kokpicie (do którego wsiadł Anakin) wzięły się gogle i hełm w dziecięcym rozmiarze?
          - Kto jest głównym bohaterem „Mrocznego Widma”? Kogo można tu nazwać protagonistą – zwykłym człowiekiem, z którym widz może się utożsamiać? W oryginalnej trylogii jest to Luke Skywalker, a tutaj? Jeśli ktoś stwierdzi, że Anakin, to: po pierwsze, Anakina poznajemy dopiero po 40 minutach trwania filmu. A po drugie, rzeczy które dzieją się wokół niego, są poza jego kontrolą i pojmowaniem. A jeśli bohater nie wie, co się dzieje ani jaka jest stawka, to nie ma w tym żadnego napięcia ani dramatyzmu.

          - Wreszcie: dlaczego Republika, skupiająca tysiące planet i układów gwiezdnych, nie miała własnej armii?

          Poza tym, należy stwierdzić, że armia robotów Federacji Handlowej była bezużyteczna, bo roboty bojowe były bezużyteczne. Z łatwością mogli je niszczyć rycerze Jedi. Blokada Naboo też była bezużyteczna, bo każdy statek z działającymi osłonami mógł się przez nią przebić, nawet jeśli nie był uzbrojony. A gdy Jar Jar wracał z Coruscant na Naboo, to ta blokada po prostu zniknęła.

          A pojedynki na miecze świetlne, mimo całego akrobatyzmu, były pozbawione emocji i człowieczeństwa – jakbyśmy obserwowali walczące roboty. I nawet gdy przez moment widać, że Obi-Wan jest wkurzony na Dartha Maula, to po tym jak wznowił on walkę z nim, to nie widać, żeby zadawał ciosy pod wpływem emocji, bo wrócił do akrobatycznego stylu, którym walczył przedtem, zanim Maul ciężko ranił Qui-Gona. W starej trylogii Luke nacierał na Vadera bez wyraźnej gracji, dzięki czemu te pojedynki były bardziej ludzkie i emocjonalne. A nie mechaniczne i maszynowe.
          W „Mrocznym Widmie”, tak jak w dwóch kolejnych częściach, wszystko jest sterylne, nowiutkie, czyściutkie i nieużywane – a przynajmniej tak wygląda, bo jest wygenerowane przez komputery. W starej trylogii używano modeli, makiet, animatroniki i poklatkowej animacji, dzięki czemu było widać, że są to rzeczywiste obiekty na planie, a aktor nie gada do pustej przestrzeni. W nowej trylogii wszystko wygląda tak sterylnie, że sztucznie i nieprawdziwie.

          Oczywiście żeby stworzyć dobre CGI (komputerowo generowane obrazy), też potrzeba masy pracy i środków, jednak z punktu widzenia widza, tradycyjne efekty specjalne tworzą bardziej namacalne wrażenie. Dzięki czemu stara trylogia ma duszę, a nowa nie.

          • A szkoda, bo ja tak uważam.

          • Świetny, niedoceniony post! :)

          • A ja lubię prequele i w wolnej chwili chętnie podejmę rękawicę w ich obronie. Wiele, nawet większość tych nieścisłości da się łatwo wyjaśnić z odrobiną dobrej woli i to bez odwoływania się do jakichś książek z uniwersum. Przy okazji część wymienionych przez Ciebie dziwactw ma miejsce też w starej trylogii i to jest fakt. A na razie miłego dnia. :P

          • No to lecimy.
            "O co tu w ogóle chodzi? Do czego to zmierza? Dlaczego jakieś..." - hmm no film pokazuje, a właściwie trylogia, od początku do końca jak powstało imperium i to chyba jest ważne, nie?

            "Przez co właściwie nie wiadomo, którym mamy kibicować." - no nie wiem ja tam widziałem różnice i wiedziałem komu "kibicować"

            "Dlaczego przywódcy Federacji Handlowej słuchali hologramu tajemniczego..." - 1. bo się go bali. Co im obiecał nie istotne, może lepsze zyski itp. 2. Bo tak jak Jedi umiał kontrolować słabe umysły? 3. I dlaczego w starej trylogii Vader słuchał hologramu Dartha Sidiousa fanie starej sagi? A nie zdradzili go bo się go bali jeszcze bardziej, a tak naprawdę to sprawa się rozeszła po kościach przecież wicekról był wolny w następnych częściach więc nikt go nie przycisnął widocznie.

            "Pomysł, że Palpatine wysługuje się incognito Federacją Handlową..." był dopracowany.

            "Co czyni Rycerzy Jedi ekspertami od galaktycznych praw podatkowych" byli negocjatorami - czyli mieli rozwiązać spór - nie musieli się znać na podatkach.

            "Dlaczego Federacja chciała zabić dwóch Jedi, skoro to podkopałoby negocjacje?" - Bo mieli zdecydowaną przewagę i szybko podporządkowali sobie planetę więc po co negocjować. Jedi oficjalnie wg wicekróla nie dotarli do niego. Co do ich zabicia fakt jest faktem dali ciała, ale z tego o czym rozmawiali też chyba nie wiedzieli do końca z kim mają do czynienia. Takie akcje są zresztą w całych GW od 1 do 7. Pełen statek wojenny z załogą idącą w setki tysięcy ludzi (droidów), a wszyscy po nich łażą, kradną plany, księżniczki, podkładają bomby itd

            "Dlaczego Qui-Gon i Obi-Wan rozdzielili się przed lotem na Naboo? Co to dało?" tego i następnego nie pamiętam.

            "Dlaczego po podwodnej podróży z Jar Jarem dwaj Jedi wyłonili..." bo im się spieszyło? mieli czekać do nocy jak już będzie po wszystkim?

            "Dlaczego Federacja dała tylko osiem droidów do pilnowania.." bo się poddała i gdyby nie Jedi, (o których może myśleli że zginęli, albo że jeszcze są daleko) nie było by żadnego oporu. Do obozu żeby ją zmiękczyć. Co mieli ją trzymać w luksusach w pałacu?

            "Na czym w ogóle polegał kryzys, który podobno wywołała blokada..." Co za różnica o coś tam poszło najpierw piszesz że za dużo political fiction, a teraz chcesz prequela prequela żeby to rozwikłać. Zresztą jak napisałeś chodziło o podatki? Blokada nie wiadomo jak długo trwała. Poza tym nie ma powiedziane że Naboo cierpiało z powodu blokady. Ale chyba rozumiesz że taka blokada to akt wrogości z którym żadne suwerenne Państwo nie pogodzi się.

            "Dlaczego podczas obrad Senatu Amidala nie przedstawiła dowodów" Ale nikt w senacie nie mówi, że Amidala kłamie i że do inwazji nie doszło. Chodzi o to czy słusznie czy nie. To tak jak z Ukrainą w uproszczeniu - Rosja ma swoją rację Ukraina swoją a społeczność międzynarodowa nic nie robi i tyle.

            "Skąd stwierdzenie doradcy Amidali, że zerwanie połączenia..." to już czepialstwo lepszego sortu. No chyba tak logicznie - jesteśmy okrążeni przez wroga nagle pada łączność hm... chyba nie trzeba być jasnowidzem czy tam Jedi. No ta awaria sieci elektrycznej:

            - Królowo Amidalo straciliśmy łączność, zadzwonię do Helpdesku.
            - Ok dzwon.
            - Halo Helpdesk straciliśmy łączność co to znaczy.
            - Włącz i wyłącz komputer, a i proszę sprawdzić czy urządzenie nadawcze jest podłączone do sieci, może wypadła wtyczka.
            - A no ta, Jar Jar się o nią potknął. To sorry już dzwonimy dalej.

            "Dlaczego królowa Amidala (a właściwie jej sobowtór) podziękowała.." bo nie lubiła Padme i chciała jej dopiec, a wiedziała że przy ludziach ta się nie zdradzi.

            "Dlaczego po wylądowaniu na Tatooine Qui-Gon..." żeby Obi Wan pilnował królowej i kapitan tak samo. Wiedział że sobie poradzi i nie miał większych problemów więc w sumie słusznie

            "Dlaczego po spotkaniu z Watto Qui-Gon nie poszedł ..." oooo i to jest dobre pytanie.

            "Dlaczego tak skomplikował warunki zakładu z Watto..." w sumie z napędem przesadził, ale na Anakinie mu zależało rzut kosteczką którą manipulował i prawie jest jego.

            "Dlaczego Anakin zbudował robota protokolarnego..." no tu Ci pomogę, lepsze pytanie skąd niewolnik miał części do robotów, które na tatooine były w cenie. Ale jak już takie zdobył to może tylko miał dostęp do takiego mechanizmu sterującego/ mózgu/ jednostki centralnej cholera wie z czego są roboty w GW

            "Dlaczego na Naboo nie wysłano np. 10 lub więcej rycerzy Jedi..." Ale 2 wystarczyło przecież go pokonali.

            "Dlaczego Obi-Wan stwierdził, że podwodni Gunganie żyją w symbiozie ..." tego z filmu nie kojarzę.

            "Dlaczego Amidala stwierdziła, że wszystko zależy od pojmania wicekróla...." trochę tak trochę nie. Zawsze po pojmaniu mogli go zmusić do odwołania droidów. Bohaterem to on nie był więc pewnie by to zrobił.

            "Dlaczego Yoda powiedział, że strach wiedzie do gniewu,....." no GW tak trochę trącą walką z faszyzmem itd. Więc wrzutka z Niemiec. Hitler straszył ludzi żydami, że zabiorają im pracę i tak dalej więc odczuwali strach, przerodził się on w gniew, że jak to może być. Gniew w nienawiść do żydów, a nienawiść do cierpienia. tadam. Twoja interpretacja też może być.

            "Skoro Anakin był niebezpieczny, to dlaczego Yoda..." Yoda to nie Bóg. Nie był pewny czy szkolić gościa który może być wybrańcem czy też nie. Rada przyjaciela przeważyła szalę. No dał ciała.

            "Co to znaczy przywrócić równowagę Mocy? Kiedy i przez"... ha o to się niektórzy spierają cały czas. Może to było samosprawdzająca się przepowiednia, że Anakin przywrócił równowagę mocy którą sam zachwiał?

            "Dlaczego po zniszczeniu jednostki dowodzenia droidami Anakin..." Był małym chłopcem jak niby miał to zrobić? Jeszcze nie umiał walczyć. Na Tatooine takie prawo, że niewolnictwo jest legalne. Więc albo by musiał ją wykupić (nie miał kasy?) , albo odbić (5 latek?) z pomocą Jedi (łamiąc prawo?)

            "Dlaczego podczas ataku na pałac wicekról nie ukrył się..." no to dobra pytanie. niby mógł być zbyt pewny siebie itd, ale to nieprofesjonalne.

            "Skąd w kokpicie (do którego wsiadł Anakin) wzięły się gogle i hełm w dziecięcym rozmiarze?" Ani ma wodogłowie;) nie no nie wiem. trafiony.

            "Kto jest głównym bohaterem „Mrocznego Widma”? Kogo można tu nazwać...." no ja bym patrzył na epizody 1-3 jako całość i masz bohatera Anakin którym trząsają zwykłe emocje. Generalnie wg mnie ep 1-3 są fajne jak je potraktujemy jako całość a nie poszczególne filmy. A poza tym Luke Skywalker to nudziarz. Han był bohaterem.

            "Wreszcie: dlaczego Republika, skupiająca tysiące planet..." Hmm a dlaczego nie ma jej UE? Poza tym Republika nie miała zewnętrznych zagrożeń więc po co armia.

            "Poza tym, należy stwierdzić, że armia robotów Federacji Handlowej" no ale tych z osłonami już nie mogli tak łatwo zniszczyć. Zresztą były bezużyteczne dlatego dostały łomot od klonów. Co do blokad taki urok całych GW Han Solo też sobie latał wkoło krążowników i mu nic nie zrobili.

            "A pojedynki na miecze świetlne, mimo całego akrobatyzmu, były pozbawione emocji" jestem za, a nawet przeciw. Obi był wyszkolonym Jedi, który umiał zapanować nad emocjami i przede wszystkim gniewem. Zresztą podczas walki gniew zawsze jest słabym doradcą w realu też chyba że umiemy go kontrolować. Fakt te akrobacje trochę przegięte ale chyba w następnych częściach było lepiej. Co do walki w starych częściach to są przegięte w drugą stronę bardzo statyczne itd. Mogło by to być trochę wypośrodkowane.

            "W „Mrocznym Widmie”, tak jak w dwóch kolejnych częściach..." No cóż trudno się z tym nie zgodzić. Fakt, że jak robili nową sagę za bardzo poszli w komputery. Oglądałem 7 i muszę powiedzieć, że pod względem oprawy wizualnej miażdży wszystko, bo połączono tam obie te techniki. No ale takie czasy, w latach 80 były tylko modele, w 2000 wszystko robili na komputerach. Pamiętam jak wszyscy się jarali matrixem, a byłem wtedy na bad boys 2 i powiem, że pościgi były dużo lepsze bo prawdzie.

            No fakt taki, że szukasz dziury w całym. Jeżeli jesteś fanem starych SW to nie rozumiem w ogóle tych pytań bo w drugą stronę też można popłynąć z niedorzecznościami. Taka tęsknota za czymś, bo stare jest lepsze i już.

            A jak nie jesteś fanem SW to w sumie masz rację. Niedorzeczny film.

            • "film pokazuje, a właściwie trylogia, od początku do końca jak powstało imperium i to chyba jest ważne, nie?" - Imperium powstało w "Zemście Sithów", a tam akurat Lucas bardzo się śpieszył, żeby wbić Anakina w kostium Vadera, i wtedy cała przemiana Anakina w Vadera i jego przejście na Ciemną Stronę było tak szybkie, że niedorzeczne. On zbyt szybko przeszedł od chęci uratowania Padme i nieufności do Mistrzów do mordowania młodzików. Ale to osobny temat.

              "1. bo się go bali. Co im obiecał nie istotne, może lepsze zyski itp. 2. Bo tak jak Jedi umiał kontrolować słabe umysły? 3. I dlaczego w starej trylogii Vader słuchał hologramu Dartha Sidiousa fanie starej sagi?" - 1. oni nie wiedzieli, kim on tak naprawdę był, czy naprawdę był lordem Sithów. A od tego, kogo Gunray będzie słuchać, zależało to, czy nie utraci całej swojej organizacji, całej swojej Federacji. Poza tym hologram Sidiousa był podobny do Palpatine'a i miał taki sam głos jak on. 2. Sidious nie kontrolował ich umysłów bezpośrednio, jak to robił Obi-Wan ze szturmowcami w "Nowej Nadziei". Bo bezpośrednia kontrola umysłu jest krótkotrwała, a Gunray musiał być cały czas przekonany o słuszności tego co robi. Tym bardziej że miał pod sobą cały sztab współpracowników i dowódców. To nie to samo, co "Nie musisz sprawdzać dokumentów, nie tych robotów szukacie, może jechać swoją drogą". 3. Przecież wiesz doskonale, że Palpatine był mistrzem dla Vadera, i jego panem jako Imperator. Oni znali się osobiście, natomiast Gunray nie znał osobiście Sidiousa.

              Co do zabicia dwóch Jedi: chodzi o to, że zabicie dwóch Jedi nie dawało senatowi na Coruscant żadnego sygnału, że na planecie Naboo jest kryzys ani nastąpiła inwazja. Tak samo, wywołanie zakłóceń komunikacji na Naboo nie dawało takiego sygnału. Skoro Palpatine chciał wywołać kryzys, żeby zająć miejsce kanclerza Valoruma, powinien powiedzieć Gunray'owi i Haako tak: "Powiedzcie Jedi, że nie będziecie negocjować. Że chcecie zaatakować Naboo. Niech lecą na Coruscant i powiadomią o tym senat" - zamiast tego mówi im dokładnie na odwrót.

              Palpatine - Sidious chciał, żeby królowa Amidala podpisała pakt. Prawda? Więc co by się stało, gdyby Amidala okazała się totalnym tchórzem i od razu podpisałaby pakt? I byłoby po kryzysie - nie byłoby potrzeby wotum nieufności dla kanclerza Valoruma, i Palpatine nie zostaje wybrany na jego miejsce.
              Amidala miała wtedy 14 lat, była w wieku dojrzewania - nie sposób było przewidzieć, co zrobi.

              "bo im się spieszyło? mieli czekać do nocy jak już będzie po wszystkim?" - pewnie, lepiej dać się zabić. Jedyne co ich wtedy uratowało to to, że przywódcy Federacji przeczytali scenariusz i wiedzieli, że mają wtedy nie wysyłać wielkich sił przeciwko Jedi. :)

              "bo się poddała i gdyby nie Jedi, (o których może myśleli że zginęli, albo że jeszcze są daleko) nie było by żadnego oporu. Do obozu żeby ją zmiękczyć." - zakładanie, że Jedi zginęli i że nie mogą uwolnić królowej, było skrajną naiwnością i niefrasobliwością ze strony Gunraya i jego kumpli. Poza tym podczas toczenia wojny ostrożności nigdy za wiele - gdyby roboty Federacji celnie strzelały i gdyby do eskortowania królowej i jej świty dano ich tak z 50, świadczyłoby to o przezorności Federacji. Tymczasem oni byli naiwni jak dzieci.
              Gunray powiedział królowej, że cierpienia jej poddanych pomogą jej podjąć właściwą decyzję - tylko że właściwie nie widać tych cierpiących mieszkańców Naboo. Z tego co powiedzieli Gunray i jego oficer nie wynikało, że zabierają Amidalę na jakiś pokaz torturowania mieszkańców Naboo.

              "Co za różnica o coś tam poszło najpierw piszesz że za dużo political fiction, a teraz chcesz prequela prequela żeby to rozwikłać" - przecież blokada Naboo i jej konsekwencje to cały film. Więc skoro od początku do końca rzecz toczy się wokół blokady Naboo i inwazji, to wypadałoby, żeby podstawy były jasne. Poza tym wstęp do filmu to jedno, a ciągnące się w różnych momentach filmu rozmowy polityczne to drugie.

              "Ale nikt w senacie nie mówi, że Amidala kłamie i że do inwazji nie doszło. Chodzi o to czy słusznie czy nie." - podczas obrad senatu przedstawiciel Federacji krzyknął "To oburzające! Nie macie dowodów!" - i wówczas Amidala powinna była powiedzieć: "Tak się składa, że mamy. Relacja dwóch Jedi - tych samych, którym kanclerz zlecił rozstrzygnięcie sprawy. Nagranie rozmowy z moim doradcą, który stwierdza, że żniwo śmierci jest przerażające i musimy się skontaktować. I nagranie z kamer mojego statku, na którym widać, jak statki Federacji do nas strzelają i próbują nas zabić".
              Senat chciał wysłać komisję, żeby zbadać czy inwazja w ogóle miała miejsce. Amidala odpowiedziała, że nie będzie czekać na jakąś komisję - a powinna była wtedy przedstawić dowody na to, że inwazja na Naboo miała miejsce.

              "Królowo Amidalo straciliśmy łączność, zadzwonię do Helpdesku.
              - Ok dzwon.
              - Halo Helpdesk straciliśmy łączność co to znaczy." - mogło to oznaczać, że nie zapłacili rachunku za prąd.

              Po tym, gdy R2-D2 naprawił generator pola statku królowej, i tak już nic więcej nie trafiło tego statku, więc tak naprawdę ten robot nie uratował królowej ani załogi statku.

              "żeby Obi Wan pilnował królowej" - przecież on zabrał królową ze sobą. To do niej Anakin zwrócił się słowami: "Jesteś aniołem?".

              "Wiedział że sobie poradzi i nie miał większych problemów więc w sumie słusznie" - rzecz w tym, że mógł mieć większe problemy, i tylko szczęśliwy przypadek sprawił, że tak się nie stało. Huttowie mogli sprawić większe problemy. A zabierając ze sobą Jar Jara, Qui-Gon tylko niepotrzebnie ściągał na nich uwagę.

              "na Anakinie mu zależało rzut kosteczką którą manipulował i prawie jest jego." - czyli mimo że był Jedi, to oszukiwał, żeby wygrać zakład. Nieładnie.

              "Ale 2 wystarczyło przecież go pokonali." - ale MOGŁO NIE WYSTARCZYĆ, i w tym cała rzecz. W dziesiątkę mieliby dużo większe szanse i najpewniej nikt by nie zginął. Qui-Gon by nie zginął. Posiekaliby Maula w 5 sekund.

              Chodzi o to, że bohaterowie zbyt często polegali wyłącznie na własnym szczęściu, które akurat zawsze szczęśliwie im dopisywało. A wcale nie musiało, bo toczyła się wojna, a na Tatooine rządziły gangi. Nie byli zapobiegliwi. Byli niefrasobliwi. Gunray był niefrasobliwy, bo na każdym kroku lekceważył przeciwnika i zakładał, że wszystko pójdzie jak z płatka. Jedi byli niefrasobliwi, bo zlekceważyli Maula, przez co Qui-Gon zginął, a Obi-Wan przeżył wyłącznie dzięki głupiemu błędowi Maula, który pominął miecz Qui-Gona.

              Co do odniesienia do Hitlera: akurat w "Mrocznym Widmie" tego nie widać, dopiero Imperium Palpatine'a zaczęło przypominać III Rzeszę. Ale najmocniejsze skojarzenia z nazizmem nasuwa Najwyższy Porządek z "Przebudzenia Mocy", zwłaszcza moment przemowy generała Huxa - serio, wtedy brakowało tylko wielkiego emblematu ze swastyką. ;)

              "Może to było samosprawdzająca się przepowiednia, że Anakin przywrócił równowagę mocy którą sam zachwiał?" - to byłoby głupie. W ogóle jedną z wad całej nowej trylogii jest to, że widzowie nie poznają dokładnej treści tej przepowiedni. I widzowie muszą zaakceptować zbyt wiele rzeczy, które zostają powiedziane przez bohaterów, jak i rzeczy, które nie zostają powiedziane. Ale akurat tego najwięcej jest w "Ataku klonów", który poza tym jest też najnudniejszą i najbardziej naciąganą fabularnie częścią SW.

              "Na Tatooine takie prawo, że niewolnictwo jest legalne. Więc albo by musiał ją wykupić (nie miał kasy?) , albo odbić (5 latek?) z pomocą Jedi (łamiąc prawo?)" - po tym jak w wieku 9 lat został bohaterem Republiki, na pewno mógł zdobyć środki na lot na Tatooine i uwolnienie matki. Poza tym, miał na to 10 lat i przez ten cały czas ani razu nie odwiedził Tatooine. Przecież był na całym mnóstwie misji z Obi-Wanem na różnych planetach. Nie mógł się przedtem chociaż raz urwać, tak jak to ostatecznie zrobił będąc na Naboo z Padme?

              "ep 1-3 są fajne jak je potraktujemy jako całość a nie poszczególne filmy." - a jednak "Nową Nadzieję" można potraktować jako poszczególny film. I tutaj wiadomo kto jest głównym bohaterem. A w "Mrocznym Widmie" Anakina poznajemy dopiero po 45 minutach filmu. A rzeczy które dzieją się dookoła niego są poza jego kontrolą i pojmowaniem. Gdy bohater nie wie, co się dzieje ani jaka jest stawka, to nie ma w tym żadnego napięcia ani dramatyzmu.

              W "Ataku klonów" w sumie też mamy dwóch bohaterów, dwa wątki: wątek Anakina i wątek Obi-Wana.

              "a dlaczego nie ma jej UE? Poza tym Republika nie miała zewnętrznych zagrożeń więc po co armia." - UE istnieje od 22 lat, a Republika istniała przez tysiąc pokoleń. Miała znacznie więcej czasu. Poza tym Republika nie obejmowała zasięgiem całej galaktyki. A że poszczególne planety miały różne ustroje i prowadziły różną politykę, to mogło dochodzić do konfliktów. Jeśli chcesz pokoju, szykuj się na wojnę. To bardzo trafne zdanie.
              Gdy ktoś jest przygotowany na każdą ewentualność i dobrze uzbrojony i wyposażony, nikt nie odważy się go zaatakować. Gdy ktoś jest bezbronny, nieprzygotowany, nieuzbrojony, staje się łatwym celem.

              "Han Solo też sobie latał wkoło krążowników i mu nic nie zrobili." - bo on miał hipernapęd i był znakomitym pilotem. Był jeden, nie był całą flotą.

              Odnośnie różnic między starą a nową trylogią: pewnie, jak się obejrzy starą trylogię 20 razy, to też się znajdzie jakieś dziury w fabule czy głupoty. Jednak dopiero po 20, nie pierwszym obejrzeniu. Wiesz, dlaczego?

              Dlatego że jeśli film skutecznie przyciąga widzów ciekawym środowiskiem, ciekawą fabułą, dobrą akcją i barwnymi postaciami, to nie zauważamy jego wad, a w każdym razie nie od razu. Nie chodzi o to, że stara trylogia nie ma wad, tylko o to, że skutecznie odciąga uwagę widzów od tych wad - właśnie dlatego, że co innego przyciąga uwagę widzów.

              W nowej trylogii wady są o wiele bardziej widoczne dlatego, że te filmy nie wciągają tak jak stare.
              Metaforyzując: nie należy mieć żalu o to, że podczas oglądania teatru lalkowego dostrzegło się lalkarza, tylko o to, że skupiało się bardziej na nim niż na spektaklu. To, na czym widz się skupia, zależy od tego, czy postacie dają dobry występ.

              Jestem fanem SW, przy czym zdaję sobie sprawę, co czyniło te filmy dobrymi i fajnymi.

              Stara trylogia była fajna m.in. dlatego, że miała charakter baśniowy, działała w niej fascynująca, mistyczna i tajemnica Moc przypominająca umiejętności magiczne. Moc otaczająca wszystkie żywe istoty, przenikająca i spajająca galaktykę.

              W nowej trylogii Lucas pozbawił naturę Mocy czaru, mistyki i tajemnicy, wprowadzając teorię naukową, że za odczuwanie Mocy odpowiadają midichloriany, mikroorganizmy żyjące w komórkach. Że siła użytkownika Mocy zależy od tego, ile jakichś mikroorganizmów panoszy się po jego komórkach. Wymyślenie midichlorianów to był naprawdę zły pomysł. Przez midichloriany Moc przestała być fajna i fascynująca. Moc miała być całkowicie nadprzyrodzona i nieuchwytna, i w starej trylogii taka właśnie była.

              W starej trylogii mamy mistyczną Moc, księżniczkę którą trzeba było uratować, starego mędrca będącego mentorem głównego bohatera, żadnego przygód łotrzyka, podróż głównego bohatera, by pokonać złego lorda ciemności - to elementy baśniowe, tyle że fabuła miała miejsce w innym otoczeniu niż klasycznie baśniowe, bo wszystko działo się w świecie z zaawansowaną technologią, w którym możliwe były podróże kosmiczne.

              W nowej trylogii jest pełno polityki, manipulacji politycznej, Federacji Handlowej, separatystów - właściwie cała fabuła filmu to polityka i droga Palpatine'a do władzy i jednocześnie droga Anakina najpierw do Zakonu Jedi, a potem na Ciemną Stronę. Żaden z tych elementów nie jest baśniowy i nie przypomina starej trylogii.

              • 1. Według mnie właśnie wszystko się zaczyna w mrocznym widmie. W każdej części masz przedstawione etapy rozpadu Republiki. W pierwszej części ukazana jest kruchość Republiki i kombinacje Palpatina zmierzające do uzyskania władzy, co mu się udaje. W drugiej przejęcie władzy absolutnej i właściwie wprowadzenie dyktatury pod płaszczykiem ochrony republiki przed wojną. A w trzeciej już utworzenie Imperium. Co do pośpiechu - już w ataku klonów widać powolną przemianę Anakina, podważanie wszystkiego i zasianie w jego głowie ziarenka ciemnej mocy przez Palpatina. Jego rozmowa z Padme, w której mówi o tym, że dyktatura "mądrego" przywódcy jest lepsza od demokracji itd. Jak byśmy chcieli mieć wszystko podane na talerzu z pełnymi scenami, wątkami itd to było by jeszcze z 6 odcinków.
                2. Nie wiemy jakie były relacje były między federacją a Sidiousem, ale czy wszystko w filmie musi być dokładnie wyjaśnione i opowiedziane od A-Z? Jakieś biznesy ich łączyły i dlatego weszli z nim w układ. Nie ważne czy był lordem sithów i po prostu się go bali. Gunray był miękkim ciachem o słabym charakterze. Sam się miotał i miał wątpliwości czy się nie wycofać gdy zrobiło się gorąco i pojawiają się Jedi. Wtedy pojawia się Maul i słaby Gunray nie dyskutuje z tematem. Co do rozpoznania Palpatina to jak pisałem Gunray w 2 części jest wolny. Tzn że jakoś się wyłgał z całej afery, był wicekrólem, jakieś polityczne machloje? Nikt nie wyciągnął od niego informacji o Sidiousie bo nikt o nim jeszcze nie wiedział. Sidiusa się bał, więc sam z siebie o tym nie mówił. Maul zginął, a Yoda się tylko zastanawiał czy przypadkiem Maul był sam czy nie i jeżeli tak to czy był uczniem czy mistrzem Sithów.
                3. Zamiarem Sidiousa było wywołanie niepokojów w galaktyce, skłócenie senatu i najlepiej wywołanie wojny domowej. Senat wiedział o kryzysie bo to senat wysłał Jedi o czym jasno jesteśmy poinformowani. A co do inwazji też by się dowiedzieli, senat wysłałby kolejnych Jedi i by się wszystko wyjaśniło. Sidious chce aby było spięcie, nie obchodzi go co stanie się z federacją.
                4. Konflikt skądś się wziął. Gdyby Amidala była tchórzem nie było by kryzysu, a u jej bram nie potrzeba było by negocjatorów. Zresztą to jest typowe gdybanie i szukanie dziury w całym. Sidious był sprytny miał pewnie plan B. Republika władała prawie całą galaktyką więc zarzewie konfliktu zawsze by się gdzieś znalazło.
                5. No właśnie nie sposób było przewidzieć, co zrobi.
                6. Odśwież mi pamięć ale chyba statek Jedi się rozbił po drugiej stronie planety. Więc mogli ich nie brać pod uwagę. Tymczasem szybka akcja odbicie zakładników i ucieczka. Klasyk GW w każdej części. Czy Luke nie odbił Lei ze statku pełnego wojska i spod nosa Vadera. Jakim cudem? Czy Vader był totalnym głąbem, a może też czytał scenariusz? Czy szturmowcy nie potrafią strzelać prosto. Nie mają granatów WTF? A no tak, rozmawiamy o filmie….
                7. jw. Szczególnie strzelanie.
                8. Dobra. Plan się udał, inwazja zakończona sukcesem. Tekst o poddanych to groźba pod, którą Amidala ma się ugiąć. Postraszymy, odeślemy niech się z tym prześpi i podpisze traktat.

                9. To nie ma znaczenia. A może właśnie o to chodzi? Kolejny nic nie znaczący anonimowy konflikt, jakich wiele na świecie, lekceważony przez wszystkich, który prowadzi do wielkich zmian?
                10. No właśnie, świat nie jest taki czarno biały. Tutaj właśnie chodzi o pokazanie słabości demokracji w starciu z władzą absolutną. To że będą jakieś tam komisje itd. Potrwa to wiele lat i świat o was zapomni. Spójrz na świat dookoła, mamy ONZ, ile wojen w niej rozwiązano? Jaką ma skuteczność. Każdy rozgrywa to tak by jego było na wierzchu. Według mnie film Lukasa właśnie to chce po części pokazać, a nie jest tylko oderwaną od rzeczywistości bajką.
                11. Jw. No właśnie komisja to nie działanie tylko poddanie ocenie, sąd, który można przeciągać w nieskończoność, a na planecie cierpią ludzie.
                12. No tak, ale tu zapominasz, że oni jeszcze nie wiedzieli, że Padme jest królową? Więc Obi siedzi i pilnuje fałszywej.
                13. Jar-Jar to faktycznie pacan tak ja C3PO nie wiem po co ich ktokolwiek ze sobą zabierał. Qui-Gon chciał kupić części i nie robić zamieszania więc brał jak najmniejszą liczbę ludzi. Jar-Jar był bo musiał być jakiś głupol w filmie, a Padme na życzenie królowej.
                14. No w sumie wcześniej też chciał oszukać używając mocy by zaakceptować transakcje. Cel uświęca środki czy może nie każdy jest krystalicznie czysty?
                15. Ale wystarczyło i go pokonali. Jasne mogli wysłać nawet 100 i rozwalić wszystkie droidy, a może galaktyka jest wielka, a Jedi jednak nie tak dużo. Tym bardziej że jest powiedziane, że Qui-Gon jest wielkim mistrzem i gdyby był bardziej posłuszny radzie toby w niej zasiadał. Więc uznano, że jest odpowiednią osobą na odpowiednim miejscu. Zresztą z Maulem widzieli się 20 sek. Na Tatooinie. Wiedzieli, że jest zły ale nie znali jego zamiarów gdzie jest i co robi.
                16. No nie do końca. Działali w szybki i zdecydowany sposób. Jasne, że mogli się lepiej przygotować, ale zależało im na czasie. Wypełnili w 100% zadanie, które powierzyła im rada. Zastopowali Federację, pokonali Maula. Jakby mieli tyle szczęścia to by Qui-Gon nie zginął. A Gunray był niefrasobliwy, nikt ni mówił, że to wielki mąż stanu. Wręcz przeciwnie jest pokazany jako słaby przywódca podatny na wpływy.
                17. Wprost tego nie widać i może nie chodzi dokładnie o niego, ale podobieństwa są i to duże. Nie chodzi o rzeszę jako gotowy twór, ale o sposób przejęcia władzy. W sposób demokratyczny, grając na strachach ludzi i ich antagonizując tworząc z siebie zbawcę narodu – republiki. Właściwie to bardziej przypomina może upadek Rzymu, który też był Republiką, a w niespokojnych czasach niby na krótki okres oddając władzę w ręce Cesarza, który jej już nigdy nie oddał. Fakt, w przypadku Rzymu trwało to trochę dużej, bo to w sumie każdy władca po trochu dokładał (odkładał?) cegiełkę do jego upadku. Ogólnie w SW Imperium było ucieleśnieniem wszelkich totalitaryzmów.
                18. No nie wiem. Według mnie jest to nawiązanie do starej trylogii gdzie jest powiedziane, że to Luke może przywrócić równowagę mocy. Z przepowiedniami zazwyczaj tak jest, że się sprawdzają trochę pokrętnie. Co do poznania przepowiedni powiedziane jest, że się pojawi wybraniec i przywróci równowagę mocy. Ale nie jest ona przedstawiona dosłownie ponieważ sami Jedi nie dokońca w nią chyba wierzą.
                19. W całych SW trudno odnieść jakieś ekonomiczne powiązania, więc ciężko to ocenić. Ja bym strzelał, że na lot by mu starczyło bez problemu. Gorzej z wykupieniem matki. I nie wiadomo czy ten pacan by ją chciał sprzedać. Jak w Jango. W sumie to ta kwestia to śliska sprawa. Tylko właśnie, z Padme się wyrwał bo był już pewien, że dzieje się coś złego.
                20. Ale wiemy, że nowa nadzieja była kręcona bez pewności, że będzie popularna. Wiec w jakiś sposób musiała być osobnym bytem. Mroczne widmo było już częścią zaplanowanej całości, więc można było sobie pozwolić na wolniejsze poznawanie bohatera. Zresztą w mrocznym widmie głównym bohaterem jest raczej Qui-Gon i to wokół niego kręci się akcja, a Anakin jest powoli wprowadzany.
                21 W starej trylogii też mamy Hana i Luka.
                22 No właśnie miały różne planety prowadzące różną politykę. No u nas jest tak samo, bo każdy kraj UE ma niezależną od innych politykę zagraniczną. Jak zrobisz armie? Kto w niej będzie? Kto będzie dowodził? Republika jest jak Unia niby razem, a jednak oddzielnie, każdy ma swoje biznesy. Poza tym też jest powiedziane, że panował dosyć długi pokój wiec demilitaryzacja idzie pełną parą. „Jeśli chcesz pokoju, szykuj się na wojnę.” – święte słowa, napisz to do PE bo niedługo zamiast do kina poginać będziemy do meczetu;)
                23 Ja nie widziałem, żadnej floty zmierzającej na Naboo to też były pojedyncze statki. A przestrzeń kosmiczna jest kosmiczna, z czego czasem nie zdajemy sobie sprawy.
                No nie wiem, z tym wciąganiem filmu. Może masz rację, a może po prostu oglądałeś starą trylogię jak byłeś dużo młodszy i patrzyłeś na ten film przez różowe okulary. Albo i nie. Może po prostu od początku szukałeś dziury w całym i ją znalazłeś w nowej trylogii? Właściwie jest to nieważne.
                Według mnie jako całość nowa trylogia jest prologiem, który nie zakłóca odbioru pierwowzoru. Jest spójna i się nie gryzie ze starą. Po prostu trzeba się wyluzować i na spokojnie obejrzeć. I żeby niebyło nieporozumień nie twierdzę, że mroczne widmo jest lepsze od nowej nadziei. Według mnie jest to film dobry, ale bez przesady. Masz rację, że stara seria jest bardziej baśniowa, a nowa poszła bardziej w kierunku SF i różnie jest to przez nas odbierane. Ale 2?

                • 1. Wiem, że nowa trylogia traktuje o przejęciu władzy przez Palpatine'a i o upadku Anakina Skywalkera. Tylko problem w tym, że bohaterowie (Jedi, jak i przywódcy Federacji na czele z Gunrayem) nader często pozostawiają sprawy przypadkowi i polegają wyłącznie na własnym szczęściu, które akurat zawsze im dopisuje. Scenariusz jest niespójny, naiwny i leniwie napisany przy pierwszym podejściu. A jednym z głównych problemów nowej trylogii jest położenie zbyt wielkiego nacisku na postać Anakina-Vadera.
                  Ze starej trylogii nie wynika, że jest on jakimś wybrańcem, postacią kluczową dla losów Wszechświata. Wydaje się, że to klasyczna opowieść o upadku i odkupieniu - i to było naprawdę fajne. To, w jaki sposób Anakin stał się Vaderem nie było istotne. Został skuszony przez Ciemną Stronę Mocy, ponieważ Ciemna Strona jest szybsza, łatwiejsza i bardziej kusząca. Tyle. To wystarczy.
                  Vader był po prostu dziwakiem w kostiumie, którego jego właśni oficerowie wyśmiewali, tak jak jego "czary" i "dawną religię", która "nie pomogła mu odzyskać skradzionych planów ani odkryć kryjówki rebeliantów" - dopóki nie zaczął ich dusić.
                  Vader podlegał komandorowi Tarkinowi, a nawet pilotował własny myśliwiec w bitwie o Gwiazdę Śmierci, gdzie mógł łatwo zginąć. Był jak dowódca oddziału SS wysyłanego po to, by pokazać, że z Imperium nie ma żartów.

                  Tak, wiem że w "Ataku klonów" Anakin wyraził poparcie dla dyktatury, wiecznie narzekał na Obi-Wana, ale to nadal nie ma nic wspólnego z mordowaniem młodzików w Świątyni Jedi. W "Zemście Sithów" w jednym momencie Anakin krzyczy "Co ja zrobiłem!?", a 5 sekund później już klęczy przed Sidiousem niczym fanatyk i przysięga mu wierność, przyrzeka spełniać wszystkie jego rozkazy. I jest już gotów zabijać dzieci. To bez sensu. Nie kupuję tej sceny. Tak jak "Zemstę Sithów" ogląda się lepiej niż dwa poprzednie filmy, tak ta scena jest maksymalnie naciągana.

                  2. Pod koniec "Mrocznego widma" Sidious ewidentnie zdradził Gunraya, pozwalając by ten poniósł klęskę i został schwytany, więc naturalnym tego skutkiem byłaby chęć zemsty. Skoro Sidious doprowadził do klęski Federacji przez swoje szkodliwe wskazówki prowadzące Federację do przegranej bitwy z Republiką, to Gunray powinien był się na nim odegrać i ujawnić jego rolę - i ta chęć odegrania się powinna być silniejsza niż strach. Przecież po schwytaniu przez Republikę Gunray mógł zostać stracony (zresztą moim zdaniem powinien był zostać stracony).

                  3. Senat wiedział o blokadzie Naboo, ale nie wiedział o planowanej inwazji. Skoro Sidious chciał wywołać kryzys, powinien był sprawić, żeby Jedi polecieli na Coruscant powiadomić senat, że Federacja chce dokonać inwazję na Naboo. I nie powinien był naciskać, by Amidala podpisała pakt, żeby inwazja była legalna - bo mogłaby podpisać pakt od razu i kryzys na tym by się skończył. I nie byłoby wniosku o wotum nieufności dla kanclerza Valoruma.

                  4. Właśnie o to chodzi, że gdyby Amidala okazałaby się tchórzem, kryzys bardzo szybko by się skończył, a Palpatine nie zostałby kanclerzem.

                  6. Luke, Han i Obi-Wan posłużyli się podstępem przebierając się za szturmowców. I nie zaatakowali eskorty, tylko wyciągnęli Leię z bloku więziennego, który bezpośrednio nie był obstawiony strażnikami, bo rzecz działa się na Gwieździe Śmierci.

                  8. OK, Amidala podpisuje traktat i potem nie ma wotum nieufności dla kanclerza, a Palpatine nie zostaje wybrany. Przecież to był bardzo prawdopodobny wariant.

                  10. Fani Star Wars tak kochali te filmy właśnie dlatego, że były oderwaną od rzeczywistości baśnią (nie bajką). Były fantastycznym kinem awanturniczo-przygodowym. A nie nudnym political fiction.

                  14. No właśnie nie każdy jest krystalicznie czysty. Tylko że Qui-Gon, który wymyślił tak bardzo skomplikowane warunki zakładu z Watto (w których naprawdę trudno się nie pogubić, gdy się słucha tego dialogu), jakoś nie wpadł na pomysł, żeby po deklaracji Watto, że nie uznaje republikańskich kredytów, pójść do innego sprzedawcy części, który akurat jest podatny na działanie Mocy, podziałać na niego Mocą i wymienić u niego republikańską walutę na taką, którą Watto by przyjął.

                  15. Jedi nie wiedzieli gdzie jest Maul, ale wiedzieli że bitwa ma się rozegrać na Naboo, więc logiczne było, że to tam może się znaleźć tajemniczy wojownik będący najpewniej Sithem. Więc jakby wysłali tam 15 Mistrzów Jedi, to Maul zostałby rozniesiony i Qui-Gon by nie zginął.

                  16. Widzisz, w starej trylogii w ogóle nie było postaci takich jak Gunray. Nawet Jabba, który był trochę żałosny, nie był tak głupi ani nędzny jak Gunray. Dygnitarze Imperium wzbudzali respekt, a Gunray wzbudzał jedynie pogardę. Gdyby Gunray zginął w "Mrocznym Widmie", nowa trylogia nic by na tym nie straciła - przeciwnie.

                  19. Watto sprzedał matkę Anakina niejakiemu Larsowi, który ją uwolnił i poślubił. Czyli jednak chciał ją sprzedać.

                  20. Co do Qui-Gona, to równie dobrze mogło go nie być. Nawet lepiej by było, gdyby to Obi-Wan, młody i niepokorny Rycerz Jedi, poznał Anakina, wyczuł jego potencjał, zaprzyjaźnił się z nim i wpadł na pomysł, żeby szkolić go na Jedi.

                  21. Jedną z moich ulubionych scen z pierwszych Star Wars jest ta, w której Luke przygląda się dwóm zachodzącym słońcom na Tatooine. Pamiętasz ją? Luke jest ewidentnym protagonistą - klasyczny bohater mający marzenia (zostać pilotem), wychowany bez rodziców, niewiele wiedzący o swoim pochodzeniu, który poznaje starego mędrca i zostaje jego uczniem. Później uczy się od innego starego mędrca. Han jest najlepszym kumplem głównego bohatera, postacią ubarwiającą całe Star Wars, jednak trudno przyrównać relacje jego i Luke'a do relacji Qui-Gona i Obi-Wana, lub Obi-Wana i Anakina.

                  22. Byłem kiedyś w meczecie. Ładne wnętrze, tylko trzeba pamiętać o zdjęciu butów. :)

                  23. Star Wars to pierwszy aktorski (nie-animowany) film fantasy, jaki w życiu obejrzałem. I chyba w ogóle pierwszy "mój" film fantasy. Z tego co pamiętam, bo nie jestem pewien, czy "Ciemnego kryształu" nie obejrzałem wcześniej (swoją drogą polecam film "Ciemny kryształ" jeśli nie znasz tego filmu, bardzo fajna baśń, ma charakterystyczną atmosferę). Możliwe, że trochę zawyżam ocenę "Nowej Nadziei" przez sentyment, ale nieznacznie. Obiektywnie patrząc, jest to bardzo fajna przygoda, ciekawie pomyślana, z barwnymi postaciami i fajną akcją i atmosferą, która w pełni zasłużyła na swoje 6 Oscarów. I bez wątpienia zmieniła oblicze filmów popularnych. Wpływ Star Wars na popkulturę trudno przecenić. W iluż to późniejszych filmach twórcy czerpali z Gwiezdnych Wojen, i w ilu znajdują się odwołania do nich! Oczywiście Lucas też obficie czerpał z innych filmów i seriali, ale w sposób naprawdę kreatywny i taki, że nie miało się poczucia wtórności.

                  Jest też inna kwestia: gdy wychodziła stara trylogia, zabawki były tylko ubocznym produktem. A gdy wychodziła nowa trylogia, od razu nastąpiło zatrzęsienie gadżetów, gier, zabawek i innych produktów niebędących filmami, a jednak związanymi w ten czy inny sposób ze Star Wars.
                  W latach 70. i jeszcze w pierwszej połowie lat 80. Lucas był młodym zbuntowanym niezależnym twórcą filmowym mającym wizję, kreatywnym i naprawdę godnym podziwu. Jednak w latach 90. stał się przede wszystkim biznesmenem. Nadal był reżyserem, producentem i scenarzystą, jednak bycie filmowcem stało się już kwestią drugorzędną, a na pierwszy plan wysunął się biznes. Więc gdy tworzył nową trylogię, chciał nie tyle opowiedzieć jak najfajniejszą historię poprzedzającą wydarzenia ze starej trylogii, tylko jak najwięcej zarobić, sprzedać komu się tylko da filmy, zabawki, gry i gadżety. To jakby tłumaczy obecność dzieciaków w "Mrocznym Widmie", "Ataku klonów" i "Zemście Sithów".

                • 1. Z jednej strony piszesz, że jest zbyt duży nacisk na postać Vadera, która nie jest istotna jak i jego początki, z drugiej, że jest to opowieść o upadku i odkupieniu i było fajne. Był wyśmiewany itd., ale to on zabił Sidiousa.
                  No właśnie był postacią kluczową i jednym z czterech ludzi obok Obiego, Yody i Sidiousa spinających starą i nową trylogię. Było też powiedziane, że był przyjacielem z Obim, więc idealnie się nadawał do tego by jego postać obok Obiego była najważniejsza w nowej części. W starej trylogii mamy opowieść o jego odkupieniu, w nowej o upadku i jego przyczynach – dla mnie jest to istotne.
                  Te 5 sekund pokazują , że Vader był impulsywny i nie panował nad emocjami i to go zgubiło. Cały świat był przeciw niemu Rada Jedi, Obi Wan, a nawet Padme - to przechyliło szalę. Dlaczego krzyczy – bo zabił Windu czyli już było po nim, dlatego poddał się Sidiousowi, co miał zrobić? Chodzić 10 min po pokoju i bić się z myślami „a może nie powinienem?”. Przekroczył cienką czerwoną linię i już nie było powrotu. W starej trylogii też jest po jednej stronie barykady i jakoś nie widać jego przemiany, a tu ciach pach i wrzuca Sidiousa do szybu – to trwało 30 sekund.
                  2. Tu się nie zgodzę, wysłał Maula do głównej potyczki, żeby mu pomógł. Gunray w drugiej części ma się dobrze jak i jego Federacja, która cały czas ma silną armię. Może to Palpatine jako kanclerz ułatwił mu wyjście z kłopotów po całej tej akcji i dlatego nie został stracony? Właśnie to pokazuje słabość Republiki i przyczyny jej rozpadu.
                  3. Żeby zrobić blokadę trzeba wysłać wojsko – gdzie jest wojsko tam jest możliwość konfliktu. Dlatego wysłano negocjatorów. Blokada to oblężenie, idzie wojsko pod zamek mówi macie spełnić takie i takie warunki albo was rozwalimy. Więc Senat musiał wiedzieć albo chociaż domyślać się jak to się skończy. Sidious chciał żeby doszło do inwazji bez ingerencji senatu. Inaczej Gunray by pękł i wszystko by się rozeszło po kościach.
                  4. A gdyby się rozeszło po kościach lub Amidala podpisała pakt, nic by się nie stało - fakt. Ale nie jest powiedziane, że to była pierwsza próba Sidiousa przejęcia władzy. Ani ostatnia, mógł mieć coś w zanadrzu jak choćby armię klonów, o której nikt nie wiedział. Albo inny plan. Co by było gdyby?
                  6. Ale w pewnym momencie zostali zdemaskowani, a na gwieździe dalej był setki tysięcy szturmowców. No proszę Cię przebierz się w mundur i idź do jakiejś bazy wojskowej o jakimś tam średnim poziomie zabezpieczeń zobaczymy czy też sobie będziesz tak hasał.
                  8. OK, Amidala podpisuje traktat i potem nie ma wotum nieufności dla kanclerza, a Palpatine nie zostaje wybrany. Przecież to był bardzo prawdopodobny wariant. I kombinuje dalej, a federacja jest mu wdzięczna za pomoc.
                  10. Masz rację, ale Fani jak np. ja wydorośleli i ich percepcja świata się zmieniła. Zarzuty większości starych fanów mówią o tym, że film jest dziecinny. Według mnie Lucas właśnie spiął film fajną klamrą – trochę cięższych tematów dla staruchów oraz sieczki i efektów dla małolatów, którzy by się wciągnęli w film. Dla każdego coś miłego. Nudne political fiction było ale też wyścigi walka na miecze i takie tam.
                  14. Jak pisałem w pierwszym poście tu masz rację.
                  15. Ale może nie mieli tylu Jedi żeby ich wysłać, może w innych częściach republiki też byli potrzebni. I tak było ich dwóch na jednego, a sithów myśleli, że już dawno nie ma. Qui Gon był jednym z najlepszych Jedi, miał sobie poradzić.
                  16. Ale Gunray jest potrzebny. Jest kluczową postacią, zachłanny, słaby i skorumpowany. Można na niego wpłynąć i go nagiąć. Właśnie o to chodzi, że ciemna moc świetni manipuluje słabymi jednostkami używając ich do swoich celów.
                  19. To podejście trzecie. Anakin był Padawanem w zakonie Jedi i musiał być posłuszny swojemu mistrzowi oraz radzie. Młodzi Jedi byli wyszukiwani i szkoleni w świątyni z dala od swoich rodzin. Dlaczego dla niego mieli robić wyjątek. W ogóle widziałeś matkę Yody czy Windu jak z naleśnikami chodziły po świątyni i częstowaly dzieci? To był zakon – zero rodziny. Poza tym Qui Gon próbował również wydostać matkę Anakina ale mu się nie udało. Z tego co widzimy w filmie raczej im się źle nie wiodło. Watto może był hazardzistą i twardą ręką rządził w swoim sklepie, ale dla nich nie był zły. Zresztą jest scena jak każe małemu coś tam zrobić i zwalnia go do domu.
                  20. Równie dobrze mogło nie być Obi Wana, Anakina, Padme i Gwiezdnych wojen. Qui Gon to spoko postać, a oprócz tego reszta prawie poszła jak napisałeś, bo Obi w tym uczestniczył i to w sumie on nakłonił radę do szkolenia Anakina bo takie było życzenie Qui Gona.
                  21. Racja. Bo to jest inny film i inna historia. Nie wszystkie rzeczy muszą być robione na zasadzie kopiuj wklej.
                  23. Zgadzam się. Ale zawsze ciężko jest się zmierzyć z legendą szczególnie po 25 latach. Jak już pisałem nie twierdzę, że mroczne widmo jest lepsze, tylko, że jest udanym prequelem nie wywracającym świata do góry nogami. Nowa trylogia jest spójną opowieścią o początkach Vadera i tyle.

                  Co do innych kwestii stara trylogia wychodziła w innych czasach i inaczej wszystko wyglądało, a to czy do filmu robią zabawki to chyba nie rzutuje na jego ocenę? Lucas jest tylko człowiekiem, więc po 25 latach raczej się trochę zmienił jak każdy z nas. Według mnie jego zamiarem było połączenie ze sobą tych dwóch trylogii jak i dwóch pokoleń, które ten film miały oglądać. Nie sądzisz, że to trochę trudna sprawa. Jak pisałem powyżej stąd pewnie oprócz efektów, walki, wyścigów i gwiezdnych potyczek dorzucił trochę cięższych tematów czyli to nudne political fiction. Dla mnie fabuła nowej trylogii ma ręce i nogi i jest całkiem złożona. Po 25 latach zmieniło się też kino, to też wpłynęło na film. Zresztą pokaż mi jakiegoś szaleńca który po takie przerwie zrobił kontynuację filmu lepiej. Dzieciaki są bo to był jeszcze normalny okres w Republice, a nie już czysta wojna i dlatego ich nie było w ST. Zresztą tych dzieciaków nie ma, aż tak dużo w mrocznym widmie są bo Anakin jeszcze jest mały i się gdzieś tam przewijają, w ataku jest chyba tylko jedna scena gdy Obi szuka Kamino, a w zemście gdy Vader zabija adeptów. Zresztą przeszkadza Ci obecność dzieciaków czy młody Anakin?

                • 1. Owszem, to Vader w końcu zabił Sidiousa - żeby ratować życie syna. To w sumie jedyna rzecz, której Sidious nie przewidział. Stary Obi-Wan powiedział Luke'owi, że jego ojciec był dobrym przyjacielem - tylko że w "Ataku klonów" jakoś tego nie widać, bo Obi-Wan w rozmowie z Windu stwierdził, że umiejętności Anakina uczyniły go zarozumiałym, i wiele razy w filmie krzyczał na Anakina, wkurzał się na niego, a Anakin ciągle narzekał na Obi-Wana za jego plecami. Czyli nie byli przyjaciółmi. W jednej krótkiej scenie rozmowy w windzie jest mowa o tym, że Anakin kilka razy uratował życie Obi-Wanowi, ale tego nie widzieliśmy - musiało to nam zostać powiedziane. Widzom nie było dane zobaczyć tych wspaniałych i fascynujących przygód, jakie Anakin i Obi-Wan razem przeżyli. Scena rozmowy w windzie na początku "Ataku klonów" była bardzo sztuczna i na siłę. W tym filmie tak naprawdę tylko raz widzimy, jak Anakin ratuje życie Obi-Wana - podczas konfrontacji z Dooku. Później jeden raz widać to w "Zemście Sithów". Ale to wszystko. Poza tym, głównie się kłócą, krzyczą i narzekają na siebie nawzajem.

                  Ale to akurat wina "Ataku klonów", który jest chyba jeszcze gorszy niż "Mroczne Widmo".

                  2. Skoro to kanclerz Palpatine chciał uwolnienia Gunraya, to dlaczego nikomu nie wydało się to podejrzane i nie oskarżono Palpiego o sprzyjanie Federacji? Ale to i tak tylko spekulacje - mimo że cała nowa trylogia to głównie polityka i rozmowy polityczne, to podstawy nadal są niejasne. Tylko mgliste wzmianki o korupcji w senacie, słabości i manipulacjach. Naprawdę szkoda, że w tych częściach wciśnięto tyle polityki i nie skupiono się bardziej na postaciach. Szkoda, że skupiono się na Federacji i drodze Palpatine'a do władzy. Bo to bardziej przypomina political fiction, którym stare Gwiezdne Wojny nie były i nie próbowały być. Kwestia Federacji Handlowej, separatystów i kryzysu Republiki ma mało wspólnego z przygodowymi filmami fantasy.
                  Generalnie chodzi o to, że na tak (relatywnie) krótki film jak "Mroczne Widmo", dano nader skomplikowaną fabułę, która uniemożliwiła skupienie się na głównych bohaterach. Star Wars to nie afera Watergate ani film "Podejrzani".

                  3. W sumie to dziwne, że organizacja nazywająca się Federacją HANDLOWĄ wygląda raczej na jakąś organizację wojskową, tym bardziej że jednym z jej celów było... zablokowanie HANDLU z Naboo. :)

                  4. Właśnie problem w tym, że nie wiemy, co Palpatine miał w zanadrzu. Widzowie muszą zaakceptować zbyt wiele rzeczy, które nie zostały powiedziane ani wyjaśnione.

                  6. No OK, to była naciągana scena, ale to film fantasy, więc można trochę przymrużyć oko.

                  8. Za co Federacja ma być wdzięczna Palpiemu, skoro on tylko się nią wysługiwał i w żaden widoczny sposób jej nie pomógł?

                  10. Akurat starą trylogię trudno zakwalifikować jako dla dzieci. Sceny ucinania rąk, kwestia upadku i odkupienia Vadera, atmosfera, torturowanie Lei, zniszczenie Alderaana przez Gwiazdę Śmierci, dygnitarze Imperium przypominający oficerów Wehrmachtu - to nie dziecięce klimaty.
                  Prędzej fantazyjne kostiumy i fryzury Amidali z nowej trylogii i pseudo-komiczna postać Jar Jara przemówią dla dzieci - ale to tego nie pasuje wielka polityka, obrady senatu, posiedzenia rady, próby zabójstwa i ogólnie fabuła.

                  W ogóle można odnieść wrażenie, że robiąc nową trylogię Lucas usiłował sprzedać ten film wszystkim komu się dało: mężczyznom z powodu akcji, kobietom z powodu strojów i fryzur Amidali, dzieciom z powodu Jar Jara i dziecięcych postaci (kolegów Anakina z Tatooine, młodzików trenowanych przez Yodę), białym z powodu Qui-Gona i Obi-Wana, ciemnoskórym z powodu mistrza Windu (to ostatnie jednak nie wyszło, bo Jar Jar był dubbingowany przez ciemnoskórego, a poza tym Samuel L. Jackson nie pasuje do ról stoickich mędrców, tylko twardzieli, krzyczących i bijących).
                  Tak że ostatecznie wyszedł z tego chaos, bo ton filmu był tak niejednoznaczny i pomieszany, że jest przez to niespójny. To nie jest tak, że "dla każdego coś miłego", bo w tej konwencji to nie działa. To by działało, gdyby nadać filmowi inny charakter niż political fiction.

                  Przykładowo w animowanym "Piotrusiu Panie" Disneya wszystko działało idealnie, bo idealnie się ze sobą łączyło - były dalekie fantastyczne krainy, w których były zarówno syreny i sceny latania (to dla dziewczyn), jak i piraci, Indianie, pojedynki na broń białą i mnóstwo slapstickowego humoru (to dla chłopców) - a jednak, wszystko było ze sobą połączone naprawdę umiejętnie. Zachowano równowagę. To miał być film przygodowy z elementami baśni i to się udało.

                  15. Członkowie Rady Jedi cały czas w tym filmie siedzieli i obradowali w pełnym składzie. Jakoś żaden z nich nie był na misji podczas tych posiedzeń.

                  16. Na miejsce Gunraya mogli znaleźć kogoś innego. Gunray nic sobą nie reprezentował, był po prostu chciwy i tchórzliwy.

                  19. Środowisko i zasady Zakonu Jedi nakreślone w "Ataku klonów" są okropne. Nieludzkie. Adeptów traktuje się jak roboty - zabrania się im odczuwać emocje, zabrania im się pożądać kobiet, zabrania się im przywiązywać do kogokolwiek i czegokolwiek - jak to w ogóle możliwe, że nie było masowych dezercji z tego zakonu? Dlaczego tak niewielu Jedi opuściło zakon? Przecież gdyby te zasady tak surowo egzekwowano, to 99% członków Zakonu Jedi zostałoby wyrzuconych w okresie dojrzewania, gdy odczuwa się wyjątkowo silne emocje i pociąg do płci przeciwnej (a czasem do tej samej płci). I prawie nikt nie ukończyłby szkolenia i nie dostał tytułu Rycerza Jedi.

                  20. Nie sprowadzaj do absurdu. Chodzi o to, że żeby opowiedzieć historię wspomnianą przez ducha Obi-Wana Luke'owi w "Powrocie Jedi", wystarczyłby sam Obi-Wan. A Qui-Gon nie był mu w niczym potrzebny w czasie gdy Obi-Wan poznał Anakina.
                  W "Mrocznym Widmie" to Qui-Gon poznał Anakina, a Obi-Wan z początku kategorycznie sprzeciwiał się jego szkoleniu. Więc pod tym względem historia się plącze. W "Powrocie Jedi" Obi-Wan nic nie wspomina o roli swojego mistrza w poznaniu Anakina i decyzji o podjęciu się szkolenia go na Jedi. Po obejrzeniu "Powrotu Jedi" widz jest przekonany, że to Obi-Wan odnalazł Anakina i że to jego pomysłem było, żeby go szkolić.

                  Co do młodego Anakina, to przeszkadza mi właściwie tylko jedna scena z nim: gdy pyta Padme, czy ona jest aniołem. I może jeszcze gdy mówi, że jest OSOBĄ.

                  "Atak klonów" zniszczył wyobrażenie o tym, że bycie szkolonym przez Yodę jest czymś wyjątkowym. Okazało się, że uczył on dzieci, jak w szkolnej klasie. Do tego okazało się, że w "Nowej Nadziei" Obi-Wan wcale nie wymyślił na miejscu ćwiczenia z walką z kulą strzelającą laserem, mając na głowie hełm zasłaniający oczy. Okazało się, że to standardowe ćwiczenie Jedi, którego uczą się wszystkie dzieci mające zostać Jedi.

                  Naprawdę, okropna scena, jeśli przedtem oglądało się starą trylogię.

                • 1. No i tutaj mógłbym się też doczepić do głupoty i ignorancji Sidiousa w Powrocie Jedie, ale mniejsza z tym. Nikt nie mówił, że to była łatwa przyjaźń. Ale była między nimi więź i w AK Anakin z Padme po akcji z matką Anakina polecieli na odsiecz Obiemu mimo iż Rada dała im inne polecenie. ".

                  2. Bo Palpatine nie działał w takich sprawach jawnie, tu coś zakręcił , tam coś obiecał i swoim mataczeniem dochodził do celu. Fakt, wątków różnych w NT jest bardzo dużo i nie wszystkie są dosłownie pokazane i wyjaśnione, musiało by być do tego jeszcze parę części z nudną political fiction.

                  3. Ja tu nie widzę nic dziwnego. Cytat z wiki o Kompanii Wschodnioindyjskiej „Na terenach kolonizowanych przez Brytyjczyków instytucja ta miała szerokie uprawnienia polityczne i administracyjne, daleko wykraczające poza tradycyjny handel. Mogła utrzymywać własną armię, zawierać układy polityczne i sojusze, wypowiadać wojnę…”

                  4. Tak, trochę rzeczy trzeba sobie dopowiedzieć. Ja np. nie czytałem żadnych książek ze SW, ani nie oglądałem seriali i komiksów, więc niby zadanie miałem utrudnione, ale jakoś ogarnąłem temat.

                  8. Napisałem tylko co by było gdyby inwazja na Naboo się udała, bo Cię to nurtowało. Wtedy Federacja mogła by być zadowolona z układu z Sidiousem. Czyli tak czy owak Sidious odniósł by korzyść, nie ważne czy inwazja by się powiodła czy nie.

                  10. Ja oglądałem ST jak miałem mniej albo coś o w okolicach 10 lat. Jakoś mnie ten film nie przeraził. Lata 80 trochę się różniły od obecnych, nie było wszędzie kolorowych kucyków, tłumów księżniczek disneya itd. Oglądało się to co było i producenci filmów też się jakoś tym nie przejmowali.

                  20. Ale to nie jest aż takie ważne. Obi był nauczycielem Anakina i w sumie to on przekonał Yodę do szkolenia i to się zgadza z grubsza z tym co wiemy ze ST.

                  Moim zamiarem nie jest przekonanie Cię o tym, że ten film jest dobry czy zły, tylko wyjaśnienie poruszonych przez Ciebie kwestii, które w moim odczuciu da się racjonalnie wytłumaczyć. Jeżeli film Ci się nie podoba, bo nie trafiają do Ciebie postacie, klimat filmu itd. to ok. Ale nie szukaj na siłę błędów na siłę.

                • 2. Sidious zdradził Gunraya? Bez przesady, złe dowodzenie to jeszcze nie zdrada. Popatrz na to z perspektywy zystków i strat Gunraya, jakie ma opcje:
                  a). zdradzi Sitha:
                  *straci jego szemrane wsparcie polityczne
                  *nim go dorwą Sidious może dorwać jego, a Sithowie potrafią być bardzo cierpliwi w dokonywaniu zemsty, zaszyłby się na lata by Jedi nie mogli go znaleść, ale potem załatwił by wicekróla.
                  *Sidious skoro tak nim kieruje to pewnie ma też, na niego jakiegoś haka (taki gość na pewno ma jakieś brudne sekreciki)
                  b). nie zdradzi Sitha:
                  *wymiaru sprawiedliwości republiki bać się nie musi, bo to państwo w stanie rozkładu, więc wyrok mu nie grozi. (Cytat z Ataku Klonów: "po 4 procesach jest wciąż na wolności")
                  *Sithów ciągle ma po swojej stronie
                  *zachowa nawet stołek

                  Dalej uważasz, że Gunray ma po co się mścić?

                  3. Widzę że Plinketta ktoś tu oglądał. :P
                  Błąd tkwi w twoim (Plinketta) założeniu, że podpisanie traktatu kończy kryzys. Bzdura:
                  a). Podpisanie traktatu nie czyni go legalnym, bo trzeba go jeszcze ratyfikować. (do czego jeszcze nawiąże)
                  b) Legalizacja wcale nie kończy kryzysu. Bo kryzys polityczny kończy wtedy okupowany lud zaakceptuje swój swój los. A od podpisania traktatu do tego długa droga.

                  Poza tym Palpatine w Senacie potrzebuje dowodów na agresję federacji. Teoretycznie takich dostarcza mu przybyła z Jedi na Coruscant królowa, przy okazji ocenię siłę tych dowodów:
                  *mogą to być nagrania z pokładu statku, jak federacja do nich strzelała (słabe bo nagrania można zfabrykować, zwłaszcza przy poziomie technologi w świecie SW).
                  *uszkodzony statek (też słabe, bo uszkodzenia mogły też teoretycznie dokonane przez świtę królowej)
                  *zeznania Jedi (niby mocne, ale przy tak skorumpowanym senacie mogło by ciężko przejść)

                  ** A podpisany traktat sankcjonujący dokonaną inwazję i okupację? Mocny jak w mordę strzelił, a do tego zwróci uwagę senatu, bo będą musieli go ratyfikować.

                  I wtedy się dopiero rozkręci kryzys. Palpatine może sobie poużywać ile chce na rządzie Valoruma: że słaby, bo pozwala by świetle prawa działy się takie potworności i trzeba go odwołać, a że to nie zgodne z jakąś tam konstytucją itp itd. I ma upragnione Votum Nieufności.

                  Dlatego tak mu zależy na traktacie!!!

                  14. To, że nie po nieszedł do innego handlarza samo się wyjaśnia jak ogląda się film od momentu sceny w sklepie Watto. Na chwilę Qui-Gon wychodzi na miasto, ale po krótkiej rozmowie z Obi-Wanem przez komunikator, ponownie spotyka Anakina. Nadchodzi burza piaskowa a wtedy chłopak proponuje im gościnę. Wtedy Qui-Gon lepiej poznaje chłopaka i zaczyna dostrzegać drzemiący w nim potencjał. Następnego ranka Qui-Gon może:
                  a). pójść do innego sprzedawcy zdobyć części i odlecieć, bez chłopca.
                  b). zacieśnić "współpracę" z Watto by zdobyć części i Anakina, który jako przyszły potężny Jedi, mógłby być wartościowy dla zakonu.

                  wybiera wariant b i nikomu nie zamierza się z tego nikomu tłumaczyć, ani widzom, ani naburmuszonej służce, o przepraszam, królowej.

                  15. No niby racja. Trochę przecenili siły Obiego i Qui-Gona. Ale jeśli wyślą więcej Jedi (15-20) to spłoszą Maula i tyle będzie "wyjawiania tożsamości napastnika". Do tego pewności, że to Sith mieć nie mogli więc jeszcze nie pora panikować.

                  Do Dooku wysłali chyba z 200 Jedi. I co? Dał dyla i tyle go było widać.

          • W wielu punktach masz rację, ale w niektórych doczepiłeś się na siłę. I nie zgodzę się, że Nowa Trylogia jest zupełnie pozbawiona duszy :p

          • Brachu, podziwiam Cię z całego serca - chciałbym mieć tyle cierpliwości co Ty :) Bardzo fajna i stonowana wypowiedź, jak to mówią gimnazjaliści - propsy.

          • użytkownik usunięty

            Cała prawda o Mrocznym Widmie jak i całej nowej trylogii :D

          • Bardzo mądrze rzeczesz. Największym błędem było upolitycznienie prequeli. Przypominam że Stara Trylogia to była ... baśń.

      • Nowa trylogia to tak naprawdę historia Anakina Skywalkera. Mroczne widmo może nie przyciągać na pierwszy rzut oka ale to ma być przedstawienie późniejszego Imperatora. Pierwsza część - poznajemy chłopca, który jest niewolnikiem handlarza na Tatooine. Ze względu na dużą ilość midchlorianów, budzi zainteresowanie mistrza Jedi, który zabiera go na szkolenie. Druga część to miłość Anakina do Padme i początki wojny klonów. No i genialna Zemsta Sithów - potężny Anakin, którym targają emocje, trafia pod skrzydła mrocznego lorda Sithów, który manipuluje nim i rozkazuje wykonywać mu straszne działania. Po pojedynku z mistrzem, strawiony przez lawę, powstaje Darth Vader, którego wszyscy znają ze starej trylogii - facet w charakterystycznej zbroi. Jakbym obejrzał tylko starą trylogię to Vader byłby dla mnie po prostu przerażającą i mroczną postacią. Po obejrzeniu nowej trylogii wiemy, że Anakin był postacią tragiczną, nie złą, a czyniącą zło. No i odkupienie na koniec, to wszystko się klei. Mroczne widmo nie przyciąga "okładką", ale "książką" jak najbardziej.

  • Tak na prawdę CAŁE gwiezdne wojny pokazują raczej brak wyobraźni twórców. Wszystkie części. Dlaczego tak sądzę? Z prostego powodu. Gwiezdne wojny zostały luźno oparte na cyklu książek "Fundacja" Isaaca Asimova. W każdym razie to ten cykl podsunął twórcom serialu pomysł. Jak się przeczyta ten cykl (ale CAŁY, bo bardzo powoli się rozwija), to dopiero widać, jak potężna jest fabuła w książkach, a jak płytka i miałka w filmach. Trzeba mieć bardzo niewielką wyobraźnię, żeby z tak potężnej fabuły zostawić tylko jakiś płaski konflikt.
    A na marginesie - już w serialu Stargate (jako całości) jest większy rozmach. Tam w szczytowych momentach walczą ze sobą cztery galaktyki i rozwalają całe układy słoneczne, chociaż początkowo serial sprawia wrażenie niskobudżetowego.

  • Mnie akurat bardziej wciąga nowa trylogia. Kwestia gustu.

  • To możliwe. W końcu dwa najlepsze filmy z całej sagi pochodzą z obu trylogii.
    "Imperium Kontratakuje" i "Zemsta Sithów".

  • Jesteś skończonym idiotą bo wszystkie filmy GW oprócz 7 są zajefajne.

  • Czemu od razu nudny? To było o początku trylogii.

  • Cóż, czas zabił polot i finezję Lucasa. Mógł zmierzyć się z całą historią przy użyciu dostępnej technologii w tamtych czasach. Zrobienie całego filmu na niebieskim ekranie miało być pokazem możliwości GCI...zapomniano w tym całym technologicznym ambarasie o duchu Gwiezdnych Wojen.
    Mimo to, jest to najlepsza część (według mnie) z nowej trylogii (albo w kontekście prequeli - nową trylogią jest teraz TFA, LJ). Pomimo postaci Jar Jara, kiepskiej bitwie na Naboo, nudnej politcznej fabuły i midichlorianów, Mroczne Widmo ma smaczki za które dziękuje Lucasowi...Darth Maul i jego lanca, wyścigi pod racerów, Qui-Gon....i to tyle :P

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: