Star Wars: Nowa Nadzieja - Krótka opinia

Mówiąc szczerze, nie wiedziałem czego spodziewać się po tym filmie. Z ręką na sercu jestem w stanie przyznać się do tego, że nigdy wcześniej go nie obejrzałem. ,,Klasyka kina" ? ,,Trzeba obejrzeć"? Już nie raz to słyszałem, zwykle będąc sceptycznym dla takich słów, ale przemogłem się i spróbowałem.
I tak w wieku 22 lat obejrzałem po raz pierwszy Nową Nadzieję. 2h przepełnione akcją, cholernie ciekawą fabułą i postaciami, których nie da się nie lubić. Z miejsca mogę powiedzieć, że do filmu wrócę. Tak dobrych dwóch godzin nie spędziłem przed ekranem od dawna. W tym filmie nieustannie coś się dzieje. Wszystkie wręcz leci na złamanie karku przed siebie. Czułem się tak zrelaksowany i zainteresowany filmem jak podczas pierwszego oglądania Indiany Jones. Mam nadzieje, że Imperium Kontratakuje i Powrót Jedi tak samo mile mnie zaskoczą.

23
  • Jak lubisz filmy sci-fi/ fantasy/ horror i efekty specjalne zapraszam do zagłosowania w rankingu najlepszych FX w historii kina. http://www.filmweb.pl/blog/Rahabiel/535942

  • właśnie u mnie jest podobnie, tylko się jeszcze nie przekonałem. Nigdy nie widziałem żadnej części Gwiezdnych Wojen, i wydaje mi się, że wysoka ocena i ogólnie ten szał spowodowany jest czasem w którym powstał, teraz niekoniecznie może się spodobać, ale może się mylę :D Od tej części należy zacząć?

  • Aż Ci zazrdroszczę, chciałbym móc Gwiezdne Wojny obejrzeć po raz pierwszy, a nie setny pewnie.

  • U mnie podobna sytuacja! Mam 22 lata i dzisiaj po raz pierwszy obejrzałem tę część! Byłem sceptycznie nastawiony do tej serii, ale mile się zaskoczyłem. Star Warsy mogę spokojnie zaliczyć do jednych z moich ulubionych filmów,

  • Witaj w klubie :)

  • Ja właśnie odświeżam całą serię po dość długim okresie czasu (6-7 latach). Na nowo doceniam ten film, wciąga od samego początku, naprawdę cieszy oko, a efekty specjalne wcale nie są gorsze od tych, które dzisiaj się tworzy. Film zasłużenie nosi tytuł kultowego. Gdybym w tamtych czasach udała się na premierę Nowej Nadziei zapewne wgniotło by mnie w fotel ;) tak bardzo film odbiega jakością i fabułą od innych wtedy tworzonych, totalna abstrakcja

  • Ja mam bardzo podobną sytuacją do Ciebie. Nigdy jakoś nie jarała mnie tematyka takiego Si-Fi, ale teraz na fali Star Warsów stwierdziłem, że się przełamię. Niestety jestem rozczarowany, kiedyś główną zaleta tego filmu były efekty specjalne a te zestarzały się bardzo i teraz robią wręcz komiczne wrażenie. Żadna rola poza dośc pociesznym Chewbaką mnie nie zaskoczyła na plus, ba powiedziałbym, że większość wypadła bardzo słabo. Sama fabuła dość intensywna jednak nie znalazłem tam nic dla siebie. Nawet moment kulminacyjny i to napięcie jakoś w ogóle mi się nie udzieliło. Pewnie wtedy to było coś mega, jednak patrząc z dzisiejszej perspektywy dla mnie ten film zasługuje na ocenę 4/10. Tak to jest gdy stawia się zamiast na mega ciekawa fabułę, aktorstwo i "to coś" to na efekty graficzne, które się mocno starzeją.

    • Zgadzam się z Tobą w zupełności. Niestety efekty specjalne starzeją się szybko (m.in. dlatego filmy z Chaplinem wciąż bawią i są uważane za klasykę, bo były kręcone dawno temu. Podobnie robi wrażenie film Meliesa "Wyprawa na księżyc"). Zresztą ująłem to już w komentarzu do mojej oceny : "Lipa jakich mało. Szturmowcy wyglądają jakby wyszli z placu zabaw, nawet świetne efekty specjalne nie ratują fabuły, która jest chaotyczna."

    • Też obejrzałam dziś film po raz pierwszy i szczerze mówiąc, nie miałam wielkich nadziei. Zdarza mi się obejrzeć od czasu do czasu film w takiej tematyce i niektóre są naprawdę w porządku, ale ten film mnie zawiódł.
      Ja efekty specjalne mimo wszystko nadal uważam za plus, bo staram się ocenić film zgodnie z czasem, w którym został nakręcony i jestem pewna, że widzowie w kinie robili wielkie "WOW" na te lasery, statki kosmiczne i całą resztę.
      Za to minusów jest pełno. Już pominę fakt, że nikt tam się nie przejmował niczyją śmiercią, bo co to tam, zobaczyć trupy ludzi, którzy opiekowali się dzieciakiem przez całe jego życie. Cała postać głównego bohatera jest irytująca jak dla mnie.
      Darth Vader jest postacią niesamowicie przereklamowaną. Myślałam, że wzbudzi jakieś emocje, pokaże potęgę... Ale w sumie był zwykłą marionetką z kilkoma sztuczkami. Najsłabszą sceną był chyba pojedynek Vadera z Kenobim, mimo wszystko mogło to mieć w sobie więcej wigoru, a aktorzy powinni się trochę doszkolić w bardziej efektywnej szermierce.
      No i ten Luke, rozpaczający po Kenobim a 30 sekund później z uśmiechem lecący, żeby porozwalać kilka statków... Generalnie, bardzo tam było chaotycznie.

      Może trochę buńczuczna Leia poprawiła wizerunek, ewentualnie utarczki słowne z Hanem Solo. Ach, jeszcze scena w barze.
      Poza tym, nudne.
      Nawet mój narzeczony, który jest fanem trzech pierwszych filmów, przyznał mi rację. Zakładam, że większość oceniających widziała tę produkcję za dzieciaka, gdy takie szczegóły jak aktorstwo się nie liczyły, a później już sentyment zostaje.

      • Nawet nie tyle za dzieciaka, bo w drugiej połowie lat siedemdziesiątych, kiedy film wchodził do kin, zupełnie inaczej na to wszystko patrzono - innowacyjne efekty i generalnie coś, czego wcześniej nie było - moc, rycerze Jedi, miecze świetlne i baśń w kosmosie. Aczkolwiek masz rację, że po czasie to wszystko się starzeje, a wiele rzeczy wygląda komicznie.

        "Ja efekty specjalne mimo wszystko nadal uważam za plus, bo staram się ocenić film zgodnie z czasem, w którym został nakręcony (...)". Szkoda, że nie wszyscy mają takiego wyrozumiałego podejścia. A co myślisz o Imperium Kontratakuje?

      • Oczywiście można się doczepić do niektórych rzeczy w filmie nakręconym 40 lat temu z budżetem 11 milonów dolarów skierowanym głównie do chłopców.Ja nie znam filmów w gatunku sf fantasy do których mógłbym się nie przyczepić. na Władcy Pierścieni zapamiętałem ziewanie swoje podczas oglądania.Są gusta i gusiki i chyba nie ma takiego tworu z pułki kinematografia by wszyscy pokochali.Do walki na miecze między Kenobim a Vaderem też się czepiam.Była najmarniejsza.Co do aktorstwa nie mam nic do zarzucenia.Alec Guinness genialny teatralny aktor i ten jego głos rewelacja.Harrison Ford słodko zimny cwaniak podobał mi się w roli Solo.Carrie Fisher zagrała uroczą buńczuczną zadziorną młodą kobietę z większą charyzmą od swojej filmowej matki.Mark Hamil może troszke zawiódł ale nie walił sztucznością po oczach jak aktorzy z paradokumentalnego ,,Dlaczego Ja".Szanuje prace aktorów z New Hope- dostali się do tego filmu po castingu i wystarczy porównać ich gre do gry ludzi w star wars fan film na you tube...jak można łatwo zepsuć role i filmy takie jasno pokazują że nie każdy do grania roli na ekranie się nadaje.Ogólnie do Gwiezdnych Wojen trzeba podchodzić z przymrużeniem oka jak do przygodówki i tyle, tu nie było czasu by snuć się pół godziny po ekranie ze smutną miną po śmierci wujka i cioci.

  • Racja, film jest dobry, ale mimo wszystko ma swoje minusy. Nie chodzi mi tu o efekty, bo, jak na te lata, były dobre. Mam na myśli przeciętną grę aktorską, nikt w sumie jakimiś wysokimi umiejętnościami się nie wykazał. Luke wypadł chyba najsłabiej, śmierć bliskich totalnie po nim spłynęła(ciotka, wuj), natomiast płakał nad umierającym ojcem, którego nawet nie znał. Fabuła też mało odkrywcza, w zasadzie obejmuje konflikt między dwiema stronami, jedni napadają na drugich i tak przez całe 3 części. Nawet Vader, którego wszyscy tak uwielbiają, jakoś nie wywarł na mnie wrażenia. Nie czułem żadnych emocji, bohater niczym się nie wykazał, ot chodził z miejsca na miejsce i od czasu do czasu kogoś zabił za niesubordynację. Ta postać wydaje mi się totalnie płaska. Mocną stroną są postacie pozytywne, naprawdę da się je lubić. W sumie humor to najmocniejsza strona tych filmów(IV-VI).

    • Mnie właśnie irytuje, że prequelom zarzuca się płytką grę aktorską, bezkrytycznie patrząc na starą trylogię przez okulary nostalgii i nie dostrzega się, że tam też nie dostaliśmy porcji genialnego aktorstwa, ale to chyba przez tę momentami lekką, przygodową konwencję. Piszesz, że fabuła mało odkrywcza. W sumie prawda, ale postaraj się postawić w sytuacji takiego przeciętnego zjadacza pop-cornu w latach siedemdziesiątych, wtedy na pewno wszystko to było o wiele bardziej przekonywujące :) Może Vader wydaje Ci się płaski, bo przez maskę nie widać było emocji, które okazywał przez mimikę twarzy. Prawda jest taka, że to była postać chłodna i obojętna, wyrafinowany sługa zła.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: