Dla Forda to jeszcze bym się do kina ruszył

Ale żeby oglądać drewnianych i irytujących Boyegę, Drivera czy miłą, ale kompletnie bezpłciową Daisy to nawet za dopłatą nie pójdę! Nawet jeśli historia będzie ciekawa (w co wątpię) to te osoby tak psują mi odbiór filmu, że byłaby to męczarnia, a masochistą nie jestem. To już nie są Gwiezdne wojny, tylko popłuczyny po nich

55
  • #MeToo
    Sam z kolei zastanawiałem czy pójść na to chociażby dla Marka Hamilla, ale jeżeli będzie tylko stał i cedził te swoje teatralne kwestie jak w zwiastunach odzierając film z resztek naturalizmu i świeżości, siądę i odpocznę sobie w wygodnym fotelu, tyle że przed kompem. Pozostaje mi czekać na spoilery.
    Pozdrawiam.

  • Bo moim zdaniem to po prostu na legendzie chcą kolejną porcję kasy zgarnąć i tyle.

  • Zgadzam się w zupełności- ludziska narzekali na Haydena i Natalie, a to co odwaliła nowa gwardia w epizodzie 7 to przecież niemal poziom sławnego "The Room". Czego myśmy nie mieli? Pana Boyegę, który nigdy nie słyszał o czymś takim jak mimika, więc każdą dramatyczną scenę ze swoim udziałem musiał wydyszeć. Panią Daisy, biegającą tam i z powrotem z miną kota z zatwardzeniem i to z paskudnym akcentem. No i oczywiście Pan Adam Odstające Uszy Driver- no ale on cierpi głównie przez FATALNIE napisaną postać- sam komputerowo podrasowany głos miał przynajmniej bardzo spoko.
    Chociaż i to wszystko nic w porównaniu z największym grzechem twórców epizodu 7- to, że Chewie po śmierci Hana ma totalnie w dupie Leię (albo ona jego) i pani generał (czy kim ona tam teraz nie jest) woli lecieć przytulać się do Rey, bo przecież to ona jest główną bohaterką i to takie głęęęębokie- sorry, ale nie dość, że Han i Leia się rozeszli, niszcząc najlepszą romantyczną parę w historii kina rozrywkowego, to jeszcze zaprzepaścili jakieś ładne domknięcie wątku Hana tym beznadziejnym przytulaskiem. Przecież epizod 7 to kicha jest przez to.

  • Dla mnie, ale dla mnie, problem z TFA jest niestety taki, że on tak naprawdę nawet nie opowiada historii. Jest to imo zaledwie niesamowicie prostacki `zlepek bonusów` dla hm, kogoś kto się uważa za tzw. true fana oryginalnych SW. Pierwszy sequel sprawdza się tylko jako taki dosłowny fanfilm. Jest to po prostu nic innego jak pomysł na interaktywną grę, spełniającą niemal wszystkie, suche i mokre :P , pragnienia niewymagającego fana.
    Jakby ktoś z fanów faktycznie zrobiłby coś w tym guście, to okej. Tutaj jednak taki ultra fanserwisowy pierdołek został oznaczony jako kolejna część historii. I to mnie boli. Bo jak to TFA, moim okiem wygląda?
    W roli głównej my, czyli widz:

    "Wow, jestę szturmowcem, otaczają mnie inni szturmowcy, jedziem, lecim na akcję, ale jazda!!

    Po chwili:
    Ja Cię, jestem w środku rozróby!!

    Po chwili:

    OMG, A TAM JAKIŚ VADER! I ZAMRAŻA STRZAŁ Z BLASTERA, WYPAS!

    Za moment:
    O kurde, jakiś gość pomazał mnie krwią, ojej, już mi się to nie podoba, nie, ja jednak nie chcę tu być..

    Za moment:
    Muszę stąd wiać!
    ....
    O, ten koleś którego pilnuję też chce wiać, co za ulga.

    ...
    Woow, kradniemy TIE i rozwalalamy razem inne TIEEE, WOOW
    ...
    Spadamy, kurde niedobrze.
    ...
    Gubię się i kumpla też.

    ....
    Ale spotykam fajną laskę. No to jej pomogę bo co innego będę robił?

    ...
    O gonią nas "ci żli"... Uciekamy!
    ...
    O, potykamy się o Sokoła Millenium, ale jazda!
    ...
    Przybiegają Han i Chewie, wow, ale jazda!
    ...
    Han nam opowiada o Mocy, Luku i Jedi i mówi że ona istnieje, ale zarąbiście!
    ...
    Latamy razem Sokołem Millenium, wow."

    Zmiana postaci, widz "jest" Rey:

    "Wow, idziemy do karczmy prawie takiej jak Luke w Nowej Nadziei!
    ...
    Spotykamy dziwne stwory, ale jazda.
    ...
    Ide sobie do piwnicy a tam mam wizję i miecz Skywalkerów mnie wzywa, WOW!
    ...
    Porywa mnie drugi Vader, jaaaaa..
    ...
    Ale ja mu się nie daję.
    ...
    Używam Mocy i się uwalniam.
    ...
    Potem jednak znów mnie osacza i walczymy
    ...
    Haha, ja wygrywam, TEŻ MAM MOC, ale czad!
    ..
    Moi kumple wysadzili Gwiazdę Śmierci 3, woooow!
    ...
    Spotykam Leię, ja Cię!
    ...
    Spotykam Luke, ja Cię!"


    I tak to, niestety, wygląda. TFA to dla mnie żałość i jeszcze raz żałość, fanserwis najniższego sortu.

  • Wszystko złe, wszystko niepotrzebne, wszystko bezsensu. Wy jesteście taką kwintesencją Polskości <3 Potraficie się przypier*olić do najmniejszego gówienka tylko aby ponarzekać. Ten w tej scenie złą minę zrobił, ta jakoś dziwnie palce ułożyła, ten nie mrugnął. Wy jesteście jak takie życiowe przegrywy, które po raz pierwszy idą na jakąś imprezę i wszystkim ją psują, swoim narzekaniem na wszystko. Zamiast się cieszyć że "ej wychodzi nowa trylogia, znowu będzie Luke i spółka i poznamy nowe postacie i znowu myśliwce Tie i wszystko co najlepsze w starej trylogii i genialne efekty i bez żadnych Jar Jarów" to nie ! Ględzenie o tym że niby ta scena jest kopię tej (mimo iż nikt normalny tego w kinie nie zaobserwował), że Kylo to nie Vader, że ten coś tam coś tam a tamten coś tam. Nie będę się tu bardzo długo wypowiadał jak to te niektóre wasze przypierda*anie jest na siłę i że TFA nie jest taką 100% kopią NN. Jak już tak naprawdę ten film nadepnął na odcisk to chociaż zamknijcie już buźki i nie męczcie wszystkich waszym bóldupieniem. Ponieważ czy to post na FB czy film na yt czy komentarze pod "The Last Jed" to zawsze musi się ktoś przypier*olić. Nie podoba się ? To nie oglądajcie i tyle. I nie musicie po dwóch latach pieprzyć to samo.

    • "Wszystko złe, wszystko niepotrzebne, wszystko bezsensu." Nie wszystko. Niepotrzebne i bez sensu są zapożyczenia motywów i schematów ze starej trylogii. Problem w tym, że 90% "Przebudzenie Mocy" to zapożyczenia z OT, w związku z tym twierdzimy, że ten film jest właśnie taki - niepotrzebny, bez sensu i zwyczajnie zły.

      O tak, jeżeli na imprezie grają bez przerwy tą samą piosenkę to rozsądnego człowieka szlag trafia i zaczyna narzekać. Za to inni, ci dobrze się bawiący oburzają się: "po co zmieniać piosenkę, skoro dobra jest?" Tak samo jest ze Star Wars. TFA jest marną kopią fabularną Nowej Nadziei, ale wam się to podoba - skoro Nowa Nadzieja była dobra, to dlaczego mamy tworzyć coś nowego? Chcemy jeszcze raz to samo! Sam to wyraźnie podkreśliłeś. Zacytuję. "ej wychodzi nowa trylogia, znowu będzie Luke i spółka i poznamy nowe postacie i znowu myśliwce Tie i wszystko co najlepsze w starej trylogii i genialne efekty i bez żadnych Jar Jarów" O tak. Znów będzie to, co najlepsze w starej trylogii. Czyli będą tie-fightery, x-wingi, gwiezdne niszczyciele, gwiazda śmierci niszcząca planety, Imperium (ze zmienioną nazwą), Rebelia (ze zmienioną nazwą), pustynna, lodowa i leśna planeta, kantyna, biali szturmowcy, czarni szturmowcy-piloci, ucieczki sokołem milenium, Han Solo-przemytnik z długami, biedna sierota z pustynnej planety, mały słodki droid z ważnymi danymi, słaby punkt gwiazdy śmierci, stary mistrz Jedi ukrywający się na zadupiu, Skywalker w masce po ciemnej stronie mocy, jego mistrz ze zdeformowaną twarzą w postaci hologramu... i tak dalej. Można tak długo wymieniać. To wszystko już było. Was to cieszy. Nas przeraża i zwyczajnie wku*wia. Bo to wszystko już było w starej trylogii.

      A jak to jest z Ostatnim Jedi? Dlaczego hejt wylewa się jeszcze przed premierą? Z prostych przyczyn... bo już w zwiastunie widać te same schematy. Sierota z pustynnej planety obdarzona mocą przechodzi szkolenie Jedi u starego mistrza ukrywającego się po swojej porażce na niezamieszkanym terenie, gdzie zostaje poddana próbie, a mistrz ma wątpliwości, czy warto tę sierotę szkolić. Baza Rebelii zostaje zaatakowana przez maszyny kroczące... i tak dalej. To już było, tylko w nieco innej formie. Nie, nie potrafimy się cieszyć z takich filmów. Jesteśmy nimi zażenowani i nie przestaniemy ich hejtować w internecie. Nigdy.

      Pozdrawiam.

    • Nie! Nie wrzucaj mnie do jednego koszyka z wiecznie niezadowoloną częścią Polaków, bo to nie ma tu nic do rzeczy! Uwielbiam Lewandowskiego, nie przeszkadza mi (jak wielu rodakom) że tyle zarabia, bo gra świetnie, niech zarabia jak najwięcej. Ale nie lubię jak ktoś mi wciska goowno w złotym papierku i wmawia, że to czekoladka. Pamiętam jakie wrażenie zrobiło na mnie Imperium kontratakuje, które widziałem W KINIE! Ale Przebudzenie mocy jest tylko powielaniem tamtych "knyfów", do tego "upiększone" kompletnie bezpłciowymi nowymi bohaterami! Jeżeli John Rambo trzyma poziom tak samo jak Rambo-pierwsza krew, to Przebudzenie mocy nie trzyma żadnego poziomu. I nie chodzi tu o czepianie się, tylko szczerą ocenę

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: