Luella Luella

Według mnie film nie jest taki zły. Oczywiście nie ma sensu porównywać go z "Halloween" 1978 bo to już trochę inna historia, ale i tak się broni. Głównie dzięki całej sekwencji dzieciństwa młodego Myersa i świetnej roli Daega Faercha. Świetne zdjęcia, dobre sceny w szpitalu, bardzo ciekawy motyw masek młodego Michaela (w dodatku świetnie zrobionych).
Niestety potem jest już gorzej. Dużo takiej zwykłej brutalności, której nie lubię we współczesnych horrorach, a za mało prawdziwego napięcia, które potrafił stworzyć Carpenter w filmie z 1978 roku.

  • arek2010 arek2010
    ocena: 10

    Zdecydowanie lepszy od oryginału. Oryginał oceniam na 8 remake na 10

    • Luella Luella

      Dla mnie oryginał pozostanie zawsze mistrzostwem. Budowanie napięcia, muzyka, świetna (i dość specyficzna) rola Curtis - wszystko na najwyższym poziomie. Natomiast w remake'u zobaczyłam dużo niepotrzebnych porno-drastycznych scen - i dla mnie takie sceny bardzo obniżają wartość filmu. Dlatego mimo świetnego i obiecującego początku nie mogę dać więcej niż 5/10.

      • isuree

        Wg mnie jest to pierwszy obraz Michaela budzący grozę. Obejrzałem chyba wszystkie części i za każdym razem dziwiłem się, że ktoś może uciekać przed taką pokraką, która nigdy nawet nie biegnie za tobą. Skromna postura, potargane włosy, tępe spojrzenie i kompletne milczenie sprawiało że dla mnie główny bohater wygladal jakby był lekko opóźniony albo jakby dopiero co wstał skacowany z łóżka po ciężkiej nocy i jeszcze nie zdążył się uczesać. Oczywiście nie uważam oryginału za kiepski film, przeciwnie - oceniłem pierwsza część na 7/10, ale mnie nie porwał. Michael Myers tutaj jest ogromny i to pomaga, stojący w ciemności z wielką kosą i długim włosami wygląda dużo groźniej. W oryginale sceny gdy MM stoi bez ruchu przed ofiarą przez jakiś czas wydawały mi się nieudane i nudnawe, tutaj za to wychodza swietnie.
        Muzyka jak w każdym filmie Roba Zombie doskonale dobrana.
        Poza tym, nie wiem czy tylko mi się tak wydaje, ale dialogi w wersji z 1978 były durnawe... W remaku nie ma szału ale przynajmniej nic nie razi.
        Sama fabuła w wielu miejscach się różni, wg mnie najwększy plus za to że dowiadujemy się czegoś więcej o dzieciństwie MM, to sprawia ze glowna postac nie jest kompletnie obca.

        • Luella Luella

          Wydaje mi się, że groza płynąca z filmu Carpentera jest bardziej związana ze sposobem jego realizacji, sposobem kręcenia, ujęciami - bardzo charakterystycznymi dla lat 70-tych, które kocham w historii kina grozy. Postać Michaela jest tu oczywiście również istotna i na mnie zrobiła wrażenie - właśnie poprzez swoją lalkowatość, sztywność, przez to, że Michael był taki - rzec by można - nieodgadniony:).
          A że dialogi "durnawe"? Zwykłe takie, jak to ludzie gadają - o codziennych sprawach. To mi się właśnie podobało, że "groza i terror" wkroczyły nieoczekiwanie w życie zwykłych mieszkańców przedmieścia.
          Choć muszę przyznać - dorosły Myers w "Halloween" z 2007 r. owszem - jest monumentalny.

          • LadyKrueger LadyKrueger

            Osobiście wolę Michaela, który chodzi powoli i sztywno, cholera uwielbiam jak tak chodzi! Myers z 2007 był jak.. no cóż, był jak taran. Jego postura jednak, robiła ogromne wrażenie.

  • I_Am_Dexter_Morgan I_Am_Dexter_Morgan
    ocena: 7

    Ja nudny oryginał oceniam na 4, remake na 7, jest zdecydowanie ciekawszy, historia jest dużo bardziej zbudowana, oryginał nie dość, że nudny, to miał dość prostą, nieskomplikowaną fabułę, to jeszcze zachowanie bohaterów było miejscami wręcz idiotyczne, dlatego jest dużo gorszy od tej wersji.

    • Luella Luella

      No, cóż - co człowiek to opinia...:)

wczytuję Ladowanie

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: