Nie kupuję tych wszystkich interpretacji tego filmu idących po linii "pozytywny", "optymistyczny", "radosny", "zarażający śmiechem"; uważam, że reżyser bezlitośnie wykpił krytykę filmową, która ewidentnie sobie z "Happy Go Lucky" nie radzi (z tego, co czytałem, to wyjątkiem jest tylko Anita Piotrowska z "Tygodnika Powszechnego", ale ona w ogóle jest jedną z tych krytyczek, których opinie podzielam częściej niż często i która ma między uszami coś więcej niż tylko oczy do zachwycania się ładnymi obrazkami), nazywając go z irytującą naiwnością komedią. Jak dla mnie - niesłychanie krytyczny, społecznie ostry obraz, wnikliwie diagnozujący pewien ludzki niedowład bez wydawania jednoznacznych ocen. Jak zresztą cały Mike Leigh. Zresztą film uważam za świetny.
Rzekomy optymizm głównej bohaterki to po prostu swego rodzaju społeczny autyzm, emocjonalny analfabetyzm osoby, która infantylnością maskuje jakiś paraliżujący ją lęk (być może, jak to ktoś na tym forum już napisał, rzeczywiście jest to efekt jakiejś traumy, acz Leigh nie daje zbyt wielu przesłanek do tak daleko idącej ingerencji interpretacyjnej) przed zaangażowaniem w cokolwiek. Przed - uogólniając - uspołecznieniem samej siebie, przed wprowadzeniem własnej indywidualności w jakiś szerszy, międzyludzki kontekst. Jej samej jest fajnie i chciałaby, żeby wszystkim innym też było fajnie, wybiera sobie rolę anioła pocieszenia i lekkości - kłopot tylko w tym, że nie wszystkich stać na tak beztroskie podejście do życia i tym samym z uszczęśliwiania co i raz wychodzi jej krzywdzenie. A to dlatego, że jej model życia to wieczne dzieciństwo, wieczne lekkoduchostwo (nie bez powodu najlepiej odnajduje się w pracy nauczycielki maluchów) - tymczasem problemy (rodzinne) ma jej siostra, problemy (emocjonalne) ma instruktor prawa jazdy. I co z tego wynika? Ano to, że ona ma tak naprawdę w dupie, co czują, myślą i przeżywają inni, jej rzekome zbawianie innych to namawianie ich do zabawy, lekkomyślności, w gruncie rzeczy do zamknięcia się w takim jak jej egoizmie. A jak nie chcą/nie mogą się bawić, to co? Ojej, no to niech tam sobie cierpią, ponuraki, zabawopsuje brzydkie... Kapitalnie wygrana jest jej relacja z tym instruktorem, Scottem: ona nic o nim nie wie (a Leigh dba, żeby ta niewiedza była również udziałem widza), jest dla niej ciekawy jedynie jakoś ktoś do wspólnej gry towarzyskiej, a jak mu to nie odpowiada, to jako burak do obśmiania - no i jest faktycznie przezabawnie, ale nie dla wszystkich, prawda? Efekt jest taki, że Scott w końcu rysuje się - przynajmniej w moich oczach - jako ktoś znacznie bardziej pozytywny niż główna bohaterka. W porządku, koleś jest walnięty, prawdopodobnie balansuje na krawędzi dewiacji seksualnej, światopogląd wyznaje obrzydliwy - ale przynajmniej czuje, przeżywa. Jest kimś, kto siedzi po szyję w swoim własnym gównie, ale przynajmniej się w nim szarpie. A ona? Ot, kolorowy motyl, który panicznie boi się pobrudzić swoich kolorowych skrzydełek (ona nawet wystrojona była tak, żeby przypominała właśnie jakiegoś latającego cudaka).
Krótko mówiąc, Mike Leigh zrobił kolejny znakomity film z właściwym sobie, najlepszego sortu lewicowym temperamentem. Film, który jest druzgocącą - choć ludzką, empatyczną - krytyką postawy lekowego uciekania od życia, które bywa brudne i cuchnące, w jakąś ułudę ciągłego bycia wesołym, indywidualnym, a tak naprawdę samotnym. I to w sposób daleki od szlachetności. A to, że tak wiele głosów mówi o tym, że "Happy Go Lucky" jest pozytywne i radosne, świadczy, że być może ten lęk przed życiem nie jest tylko problemem bohaterki.
- baza filmwebudziś urodziny mająNajbliższe odcinki
-
Pamiętniki wampirów
dzisiaj (Polska)
odcinek: s3e22 -
Na Wspólnej
dzisiaj (Polska)
odcinek: odcinek:1618
-
- filmweb.tvPolecane
- nasze produkcje
4:35 odtwórz wideo CANNES 2012: Zakończenie festiwalu
- zwiastuny
1:37 odtwórz wideo Nędznicy
- nasze produkcje
- społecznośćrecenzje użytkowników
-
Prosta historia
Nietykalni, 2011
autor: wronka_78 -
E.T... grać... w statki
Battleship: Bitwa o Ziemię, 2012
autor: kulak4
-
- zajrzyj na kokpit
- Cannes 2012
- zmierz Twój gust filmowy!


Ladowanie