użytkownik usunięty

Skrzywdzony w młodości, pielęgnujący skrzywdzenie w dorosłości. Pełen roszczeń do
świata i ludzi w myśl zasady "przecież wiele przeżyłem, więc mi się należy". Guzik. Trafił na
kobietę, która mu się spodobała, i zamiast przejąć inicjatywę i spróbować pozwolił jej
wdzięczyć się nieświadomie i rozwijać w nim chore wyobrażenia. Na końcu zobaczył jak
kobieta mizia się ze swoim facetem i wpadł w furię, bo rzeczywistość nie odpowiadała jego
wyobrażeniom. I całą swoją frustrację przelał na tą kobietę. I co dalej? Gdyby kobieta nie
była jaka była pewnie zamknęłaby się w sobie, jak klocek domina zamieniła w kolejne
chodzące zombie. Ale tak się nie stało. Pozytywne podejście do życia bohaterki okazało się
silniejsze. Niestety samo nic nie przychodzi, mimo ciężaru przykrych doświadczeń trzeba
znaleźć siły i samodzielnie zabiegać o szczęście. Nie oczekiwać, że ludzie sami się pojawią
i sami szczęście zaszczepią. To tak nie działa... Nie wiem po co to piszę, ale widocznie
musiałem :) Pozdrawiam

wczytuję Ladowanie

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: