Nie znosze Ginny.Popsuła cały wizerunek filmu.Bonnie Wright wyglada jak 12,13 latka. Po za tym ona nie ma rudych włosów tylko kasztanowe.Czy producenci myslą że jesteśmy daltonistami? Uważam że Rowling za bardzo ją wyidalizowała, z szarej myszki nagle stała się sex bombą i bardzo zdolną czarownicą.Po za tym zachowuje się jak rozpieszczony bachor, który za wszelka cene chce dostać to co chce. W przypatku Ginny, to był Harry. Mam pytanko czy znacie opowiadania w w którym Harry nie będzie z Ginny, a nawet będzie jej nie znosił?Z góry dziękuje za informacje.
Bo Ginny to Mary Sue, a Mary Sue zwykle wkurzają ludzi. W pełni podizelam twoje zdanie, nie znoszę Ginny zarówno książkowej jak i filmowej (zwłaszcza tej drugiej). Jak dla mnie najlepiej by było gdyby Harry został samotnikiem :P
/topic/1566729/reply/5147917/edit/forum/reply/5147917/canEditw odpowiedzi na post:tess118
I ja dołączam się do grona osób, które nie przepadają za Ginny Weasley.
Zacząć należy od tego, że drażni mnie jej zachowanie od V części. Do tej pory Ginny, niczym szara myszka, "wtapia" się w otoczenie Harry'ego, ale się z niego nie wybija. Jest bardzo małomówna, zamknięta w sobie, a w towarzystwie Pottera niemal zawsze zawstydzona. Więc co takiego dzieje się w życiu Ginny, że w piątce pojawia się młoda Mary Sue? Jaki przełom w niej nastąpił, że zaczęła być super piękną, seksowną i do tego nader uzdolnioną czarownicą? Postać Ginevry została wykreowana na zasadzie "od zera do bohatera" co jest w rzeczywistości mało wiarygodne. Ponadto nie sposób nie zauważyć jej stosunku do ludzi, w przypadku którego widać jej wyższość na nimi: scena, w której Ginny pojechała Ronowi po ambicji, twierdząc, że nie ma żadnego doświadczenia w całowaniu, podczas gdy ona jest już znawczynią w tej dziedzinie, niepochlebne wyrażanie się o Fleur, w której widzi konkurentkę wobec Harry'ego i niezbyt odpowiedni materiał na żonę swego brata czy też zwykłe bawienie się chłopakami, którym łamie serce, a którzy naprawdę traktują ją poważnie.
Do najmłodszej Weasley'ówny może potrafiłabym się przekonać gdyby ostatecznie nie zniechęciła mnie do tego odtwórczyni jej roli, Bonnie Wright. W zasadzie nic do niej nie mam, wydaje mi się nawet sympatyczną dziewczyną, ale postać Ginny zepsuła całkowicie. Na dużym ekranie gra tak sztywno i drętwo, że nijak ma się do rudowłosej piękności, która zawojowała w Hogwarcie swoją urodą, energią i zdolnościami. Ginny miała być radosna, żywotna i pyskata, a Bonnie odegrała całkowite przeciwieństwo swojej postaci.
Jeśli chodzi o wątek H/G to nie należy on do udanych ani w książce ani tym bardziej w filmie, ale na ten temat zdążyłam się już wypowiedzieć we wcześniejszych postach. We wszystkich opowiadaniach i fanfikach Potter sparowany jest głównie z Weasley'ówną, choć zdarzyło mi się przeczytać humorystyczne opowiadanie, w którym nie pałał do niej uczuciem (niestety nie potrafię go teraz znaleźć). ;P
Pozdrawiam.
/topic/1566729/reply/5147988/edit/forum/reply/5147988/canEditw odpowiedzi na post:tess118
Zgadzam się z Felixisem. ;D Sama też nie cierpię Ginny, strasznie mnie irytowała w książce, o filmach już nie wspominając. Chociażby okropna scena z wiązaniem butów w HBP, no ludzie... Ale nie zapominajmy, że świat widzimy z punktu widzenia Harry'ego, a że on zakochał się w Rudej to automatycznie widział ją jako idealną, ale to nie znaczy, że na prawdę była bez wad. Podobne zachowanie mamy ze Ślizgonami - Harry ich nienawidził, więc przedstawiono nam ich jako ludzi bez serca, chciwych, po prostu złych. Gdyby głównym bohaterem był Draco to pewnie 'tymi złymi' byliby Gryfoni.
/topic/1566729/reply/5149112/edit/forum/reply/5149112/canEditw odpowiedzi na post:Felixis
Tylko co innego opinia na temat czyichś czynów, a co innego same czyny. Patrząc obiektywnie, ślizgoni naprawdę byli gorsi, tak jak śmierciożercy byli tymi złymi:)
/topic/1566729/reply/7120631/edit/forum/reply/7120631/canEditw odpowiedzi na post:Deszczowaa
Książkowa Ginny nigdy nie była szarą myszką. Tylko przy Harrym się taka wydawała, bo tylko przy n im nie potrafiła się odezwać. Uwielbiam książkową Ginny. Filmowa.... totalne nieporozumienie..
/topic/1566729/reply/5148621/edit/forum/reply/5148621/canEditw odpowiedzi na post:tess118
Od 2001 roku szukam informacji, wywiadów itp. z tematyką HP. Ginny Weasley zakochała się w Harrym kiedy go tylko zobaczyła. Ci co tu pisali chyba nawet książek nie przeczytali tylko filmy zobaczyli. Teraz mówię o książkach- w Komnacie Tajemnic jest chyba najwięcej wspomniane o Ginny aż do Zakonu Feniksa. Właśnie do tego czasu nasza bohaterka była tzw. "cichą myszką" ale dzięki Hermionie otwiera się, jest pewna siebie. To Hermiona z Nią rozmawia w Norze jak i w Hogwarcie, że Harry nie jest jedynym facetem na świecie itp. Kolejna rzecz, Jo nie chciała, żeby Harry i Ginny od razu ze sobą chodzili- bo była możliwość w 4 i 5 części, ale żeby dojrzał chodząc z Cho, podobnie Ginny z Cornerem i Thomasem (tak czytałem w wywiadach z Jo) Właśnie Książę Półkrwii jest z jednej strony dobrym momentem(są już dojrzali) a z drugiej nie(Harry musi zniszczyć wszystkie horkruksy). Potter uświadamia sobie, że ile mieli dla siebie czasu... Tutaj Alanbrian ma całkowitą rację!
Co do filmów- od pierwszej części krytykowałem, że Warner Bros będzie robił filmy o chłopcu z blizną. Częściowo miałem racje, do 4 części filmy mi się podobały, chociaż nie były idealne. Od 4 części to był "szajs" wiele rzeczy pominięto, duże niezgodności z książką itp. Kiedy Yates jeszcze został reżyserem to myślałem, że to ogarnie a tu całkowicie na odwrót się stało.
/topic/1566729/reply/5901631/edit/forum/reply/5901631/canEditw odpowiedzi na post:alanbrian
Ginny był cichą myszką tylko i wyłącznie wokół Harry'ego. Z czasem przełamała się (dzięki radom Hermione jak piszesz) i zachowywała się już naturalnie.
/topic/1566729/reply/7504977/edit/forum/reply/7504977/canEditw odpowiedzi na post:Developer157
Ksiażkową Ginny nawet lubię. Ale pod względem gry Bonnie przypomina mi trochę Bellę z Zmierzchu (niestety). Przez każdy film ta sama mimika twarzy, ta ponurość, ta niemrawość... w ogóle nie pasuje do książkowej Ginny, dowcipnej, żywej dziewczyny.
/topic/1566729/reply/7117563/edit/forum/reply/7117563/canEditw odpowiedzi na post:tess118
Hahaaa, ja znam taką powieść! Nie rozwinęła się zbytnio i jest żałośnie napisana, ale autorka ma takie same odczucia względem Ginny, jak Ty! ;D www.katieleung.blog.onet.pl
/topic/1566729/reply/7491036/edit/forum/reply/7491036/canEditw odpowiedzi na post:tess118
12, 13? Bez przesady, na swój wiek wygląda :P Ale faktycznie, filmowa Ginny, w ogóle nie pasuje do książkowej. Jakaś dziwnie mdła, nie widziałem innych filmów z Bonnie, ale w Potterze wygląda jakby ją coś męczyło. Mam wrażenie, że zaraz zemdleje.
/topic/1566729/reply/7526049/edit/forum/reply/7526049/canEditw odpowiedzi na post:tess118
Książkowa Ginny mnie trochę mnie wkurza, ale filmowa jest naprawdę beznadziejna. I nie chodzi tylko o to, że Bonnie gra jak drewno, ale też jak się zachowuje (wspomniane już wiązanie sznurówek, itp.). I zgadzam się z większością wypowiedzi.
/topic/1566729/reply/7574183/edit/forum/reply/7574183/canEditw odpowiedzi na post:tess118
Dobra, widzę, że jest pojazd po samej Bonnie, więc się wtrącę - to nie do końca jej wina, że Ginny została pokazana w ten sposób. Spójrzcie pod kątem scenariusza - czy ona tak naprawdę miała momenty, w których mogła się wykazać? Uwielbiam filmy potterowe, ale jeśli chodzi o postać Ginny, to całkowicie spłycili wszystkie wątki z nią. W książce była ona zupełnie inna, było więcej scen pokazujących jej prawdziwy charakter. Filmy tak na dobrą sprawę zepsuły tę postać.
Felixis, piszesz, że Ginny jadąc Ronowi po ambicji pokazała swoją wyższość nad innymi. Nie zgadzam się. Po prostu wkurzyła się na brata, który próbował jej dyktować, czy wolno jej się całować z chłopakami. Wybacz, ale mnie by też to wkurzyło ;) Jeśli we Fleur widziała konkurentkę Harry'ego, to też rozumiem jej zachowanie (co nie znaczy, że popieram), ale nie świadczy to o wyższości nad innymi. Co do bawienia się uczuciami chłopaków, zgadzam się.
Jeszcze jedna sprawa - "Po za tym ona nie ma rudych włosów tylko kasztanowe.Czy producenci myslą że jesteśmy daltonistami?" Wierz mi, nawet osoba z kasztanowymi włosami jest nazywana przez wszystkich wokół rudą. I nie wytłumaczysz, że rudy wygląda inaczej.
/topic/1566729/reply/7576851/edit/forum/reply/7576851/canEditw odpowiedzi na post:tess118