Elementy irytujące mnie jako fana książki:)

-uczniowie noszą tornistry
-zakaz słuchania muzyki w trakcie odrabiania lekcji. Rozumiem, że w Hogwarcie każdy miał mp3?

-w Czarze Ognia - kupiłem se grzebień w KIOSKU - kiosk przy Hogwarcie...


Nie będę mówił o tym, że wielu rzeczy nie pokazano, nie ma sensu, film całkiem dobry jako sam film, zwróciłem tylko uwagę więc na rzeczy czysto filmowe

-niekonsekwencja Cruciatus - w Czarze bezbarwne, tutaj czerwone
-brak zakończenia wątku z Cho, Harry dowiedział się, że niepotrzebnie był na nią zły, ale nie wiadomo co dalej
-Voldemort po wyskoczeniu z Harrego sobie stoi obok niego i może go zabić, a Dumbledore nie reaguje
-Avada Kedavra nie powoduje natychmiastowej śmierci, Syriusz się krzywi jakby dostał strzałą lub kulką
-na dworcu widać na cieniu, że Syriusz po przemianie z psa jest w szacie, a tymczasem Harry czeka aż Syriusz się zawiąże. Albo Syriusz przyleciał za Harrym tylko w niezawiązanym szlafroku albo reżyser zapomniał o cieniu.
-machanie różdżkami jak mieczem, nawet Malfoy ma pochwę jak na miecz
-Ron, Neville i Hermiona nie widzą testrali, a w filmie nie pokazano jak sobie z tym poradzili, zabrakło takiego ujęcia, chociażby krótkiego
-Flitwick to nauczyciel muzyki?
-Albo źle zauważyłem albo Moody strzela z laski...

I to, co mi się przypomniało:
Czara Ognia - dlaczego w tej części wszyscy chłopcy mają długie włosy?

Komnata Tajemnic- Lucjusz Malfoy chce rzucić zaklęcie Avada Kedavra na Pottera - aż tak wściekły nie był żeby chcieć go zabić w szkole, gdy Dumbledore by o tym od razu wiedział.

Książę Półkrwi - nagłe zakochanie się w Ginny, zmiana aktorki grającej Lavender

14
  • użytkownik usunięty

    No pan Yates lubił sobie pozmieniać. Zmiany te są mniej istotne, jednak w moim przypadku mnie trochę irytują, najbardziej w filmach właśnie wyreżyserowanych przez Davida Yatesa.

    Levicorpus w Zakonie Feniksa? Okej...
    Teraz zaklęcia. Expelliarmus - okej. Lecz taka drętwota - po książkach i Czarze Ognia zapamiętałem ją inaczej. Od Zakonu Feniksa to jest taki "pierd", a nie "czerwony grot". Avada Kedavra też nie lepsza.
    Książe Półkrwi - Tonks i Lupin są już parą u Weasleyów. Również nie wiem, skąd się wziął "atak" na Norę.

    Mimo takich zmian i tak mi się te filmy podobają. Najważniejsze wątki są, od Księcia Yates wprowadził taką dramaturgię, jest wspaniała muzyka, lecz niektóre ujęcia i montaż mi nie pasują do Harry'ego Pottera :)
    Zawsze mnie ciekawiło, jak by wyglądały wszystkie części w reżyserii Chrisa Columbusa? Dwa pierwsze filmy są moimi ulubionymi z serii.

  • Zgadzam się oczywiście, że w wielu wypadkach filmy to gwałt na powieściach. ;] Ale... w książkach przecież torby mieli, nie wiem dlaczego tornistrów mieli by nie mieć. W czymś musieli kniżki nosić. Nie pamiętam tej sceny z grzebieniem, ale mógł sobie ten grzebień w Hogsmeade kupić. Na pewno bywa tam częściej niż uczniowie. Wyobrażam sobie, że muzyki mogą czarodzieje słuchać nie tylko używając mugolskich wynalazków. Mają przecież swoje radio i piosenkarzy, więc jakieś specjalne magiczne urządzenia również powinny istnieć.

    • W siódmym tomie zaskoczeniem było to, że Voldemort potrafi latać. Mimo tego, że był najpotężniejszym czarnoksiężnikiem to i tak to było lekkie zaskoczenie, nikt nie spodziewał się chyba, że przyleci bez miotły.

      A co z ekranizacją Zakonu Feniksa? Wszyscy sobie tutaj umieją latać. Niby to ma być teleportacja, ale Śmierciożercy jak i członkowie zakonu latają sobie dookoła, jeszcze wtedy miotają zaklęcia... Skoro wszyscy byli zaskoczeni umiejętnością Lorda Voldemorta, to nie wiem czy jego poplecznicy tak po prostu też to będą umieli. To takie tam moje spostrzeżenie.

      W każdej części były jakieś zmiany lub dodane rzeczy, ale... w tej chyba najbardziej raziły widza, który jest fanem książki.

      • Też jestem fanem książki i też nie podobają mi się różne zmiany, ale akurat to głupie latanie śmierciożerców pojawiło się w Czarze - filmie, który miał z książką najmniej wspólnego. W scenie na cmentarzu twórcy uznali, że zmienią normalną teleportację na to dziwaczne latanie. Wiele kwestii zostało zrypanych w Czarze, których nie dało już się poprawić przez to w następnych częściach i m.in. Zakon jest przez to mniej zgodny z książką.

        • W Czarze mi się wydaje, że to jest jeszcze jako teleportacja. Nie było pokazane, jak Śmierciożercy wyczyniają jakieś czary podczas aportacji. W Zakonie bardziej rozwinęli ten efekt i powstało latanie. Z drugiej strony, może byłoby inaczej, gdyby w Czarze zrobili normalne "łup" i wszyscy się pojawiają.

  • Wczoraj obejrzałem ponownie Zakon. Z każdym innym obejrzeniem, zwracam coraz większą uwagę na te zmiany/głupoty :D

    - Lecą sobie na miotłach z Privet Drive. Scena jak przelatują nad wodą, co tam że ludzie w tej płynącej łodzi, statku (nigdy się nie znałem na tym, więc nie wiem co to jest) mogą ich zobaczyć. W książce, o ile pamiętam Moody zawsze przywiązywał wagę do bezpieczeństwa - latanie przez chmury, chciał zrobić jeszcze jedno kółko dla bezpieczeństwa... To mi wygląda, jakby to ciągle był Crouch, bo Szalonooki nie pozwoliłby na takie coś. By the way, dziwną miał miotłę, to wyglądało z przodu jak motocykl bez kół.

    - Świetne zabezpieczenie Grimmauld Place. Przecież tak trudno umieścić scenę, jak Harry czyta notatkę o głównej siedzibie Zakonu, wystarczy tylko postukać laską.

    - W książce, Harry'ego bardzo zdenerwowało to, że przyjaciele skąpili mu jakichkolwiek informacji, gdy był w domu wujostwa. Pamiętam, że w książce nieźle się na nich darł, w siedzibie Zakonu, a tutaj pojąkał "...Ja widziałem jak zabił Cedrika Diggory'ego!". Ogólnie, za mało jest Tu złości głównego bohatera. W książce nawet Hermiona miała pretensje, że na nich ciągle "warczy", a tutaj tylko w sypialni na Rona coś jęknął. To samo podczas rozmowy z Dumbledorem, po akcji w Departamencie.

    - Święta w Grimmauld Place. WIgilia: prezenty rozdane, toast na cześć Harry'ego, chwila rozmowy z Syriuszem i Hermiona już woła Harry'ego, że muszą iść. Szybka ta przerwa świąteczna.

    - Fred i George robią burdę podczas SUM-ów. Co z testami? Wszystkie poszły w piździelec, uczniowie sobie uciekli, a Harry jeszcze poleciał do Ministerstwa, kiedy skończyli ten ważny test?

    A z tym Cruciatus... Pogmatwane. W książkach nie było nic, w ekranizacji Czary - czerwone. W Zakonie, w wizji Harry'ego, gdy Voldemort torturuje Syriusza - nie ma nic. Harry rzuca Crucio na Bellatriks - czerwone :D

  • Właśnie zauważyłam, że dużo jest takich niedopowiedzeń przez które prawdopodobnie gdybym nie miała za sobą wszystkich tomów sagi to nie zorientowałabym się o co chodzi :D Tak przeskakują z jednego wątku na drugi, nie zakańczając poprzedniego. I weź się domyśl o co chodzi.
    O, i jeszcze można dodać zachowanie Harry'ego po lekcji oklumencji u Snape'a. Właśnie się dowiedział, że jego idealny ojciec gnębił jego nauczyciela i praktycznie żadnej reakcji? Serio? Swoją drogą tak naprawdę też nie było wytłumaczone skąd, po co, jak i dlaczego są te lekcje.
    No i śmierć Syriusza. Jego nie wciągnął jakiś kamienny łuk, tylko siła odrzutu po Alohomorze sprawiła, że wpadł za kotarę. A i z tego co pamiętam lecieli na Trestalach przez środek miasta. Przecież żaden z mugoli nigdy nie widział niczyjej śmierci, a tak w ogóle to garstka latających w powietrzu nastolatków to normalka...
    Ogólnie to nie wiem czemu, ale najbardziej mnie chyba we wszystkich częściach irytuje to że Harry ma niebieskie oczy. Niby taki drobny szczegół ale strasznie się zawiodłam jak zobaczyłam to w pierwszej części. Bo zawsze było mówione, że wygląd i włosy ma po ojcu ale zielone oczy po matce. :D

    • Tak, te oczy no i włosy oczywiście irytowały mnie od samego początku. Jedynie wzrost im wyszedl z fizycznych atrybutów Harry'ego. ;] Już o jego zupełnie świętoszkowatym i sentymentalnym do bólu charakterze w filmie nie wspomnę. Jak ten wywód do Voldemorta bodajże o miłości na końcu Zakonu, albo misiaczek z Hagridem na oczach całej szkoły w Komnacie. [facepalm]

      PS Przejęzyczenie, nie po Alohomorze. W sumie nie wiemy dokładnie czym go Bellatrix potraktowała, zawsze miałam wrażenie, że to była Avada Kedavra.

      • Ojejku, faktycznie. Nawet nie wiem skąd mi się ta Alohomora wzięła. Pewnie, że chodziło mi o Avada Kedavra, jestem niemal w 100% pewna, że Bellatrix ją rzuciła w Syriusza. Chociaż mogę się mylić, książki czytałam z dwa lata temu :D

        • To raczej nie mogła być Avada Kedavra. Zginąłby wtedy od razu, w dodatku Harry chyba potrafiłby rozpoznać jej zielony promień, a po trafieniu nie spodziewał się że Syriusz nie żyje i szukał go po drugiej stronie łuku. Sam łuk i jego niewiadome działanie też sugerowało że może być jakimś ważnym elementem historii, a w wypadku zniknięcia w nim już po trafieniu zaklęciem uśmiercającym sens jego istnienia w tamtym miejscu zostałby właściwie kompletnie podważony.

          "Harry zobaczył, jak Syriusz uchyla się przed strumieniem czerwonego światła i śmieje się szyderczo z Bellatriks.
          - No, dalej, postaraj się, przecież potrafisz! - ryknął, a jego głos potoczył się echem po kamiennej sali.
          Drugi promień trafił go prosto w piersi.
          Śmiech jeszcze nie spełzł z jego twarzy, ale oczy rozwarły się szeroko.
          [...]
          Zdawało mu się, że Syriusz upada jak na zwolnionym filmie. Jego ciało wygięło się w łuk i osunęło do tyłu przez postrzępioną zasłonę zwisającą spod łuku...
          I Harry zobaczył, jak na zniszczonej, niegdyś przystojnej twarzy jego ojca chrzestnego pojawia się mieszanina strachu i zaskoczenia, gdy przeleciał pod starożytnym łukiem i zniknął za zasłoną, która falowała jeszcze przez chwilę, jakby uderzył w nią silny wiatr, po czym znieruchomiała."

      • Jak doczytałam, że Harry dostał prezent od Syriusza (bodajże lusterko, gdyby chciał porozmawiać) to myślałam, że walnę... przecież dzięki niemu spokojnie mogli się kontaktować. No ale gdyby otworzył go od razu, to uciekłaby nam śmierć Jego ojca chrzestnego - co nie usprawiedliwia Harrego, że jest niedojrzały i głupi :D

  • Mnie osobiście najbardziej bolało przedstawienie Snape'a.
    1. Harry dowiaduje się o lekcjach u Dumbledore'a, chociaż wiemy, że ten przybył osobiście do kwatery.
    2. Nie dowiadujemy się o tym, że:
    a) Snape dawał nieprawdziwe vitaserum.
    b) chciał biec do Zakazanego Lasu, aby obronić Harrego.
    c) po zagraniu obojętnego w gabinecie Dolores, to ON zawiadomił cały Zakon, o tym co się stało.
    Nie ukazanie, że James Potter wcale taki idealny nie był - dalsze przedstawianie go, jaki to On nie jest..

    Ogólnie takich niedomówień jest wiele, jak i zmian w scenariuszu, ale to chyba oczywiste, że rzeczy będą się różnić, dlatego nie ma sensu ich wymieniać...
    PS. Przecież to nie była wina Cho, tylko jej koleżanki :)

    • wiem, Zakon Feniksa i tak nie jest tak niespójny jak Czara i Książę.

      • Zgadzam się w pełni. O niespójnościach w Czarze i Księciu można by napisać książkę, to najsłabsze części. :)

        • Tak, ale najlepsze w każdym są takie elementy:
          -Czara Ognia - wszystkie chłopaki mają nagle długie włosy, tylko w tym jednym, jedynym filmie
          -Książę - Rozumiem, że dzieciaki/nastolatki nie zakochują się tak jak dorośli, ale to, co było pokazane w tym filmie to naprawdę kiepskie.

          A i przypomniało mi się też jedno - Katie Bell była o rok starsza od Harrego, ROna i Hermiony, ale na elikisry chodzi z nimi razem(nie zdała?)

          • Tych włosów bym się nie czepiał, to nie jest tak istotne. A co do Bell to w Zakonie też był tego rodzaju błąd. Mianowicie, że Malfoy chodził na wróżbiarstwo, a oczywiście tak w rzeczywistości nie było.

            W Czarze błąd za błędem błąd pogania, opisałem to dawno, ale skopiuje to teraz:

            1. Czara jest to pierwsza część, w której brak Dursleyów i ciekawych scen rozwalenia im kominka - świetnie można było by to pokazać w filmie.
            2. Braku Ludona Bagmana [i przy okazji Perci'ego i jego związania z ministerstwem oraz not sędziowskich przy zadaniach] w filmie - Barty Crouch jak gdyby spełnia rolę obu postaci co wg mnie nie jest dobre. I w ogóle bardzo uproszczona historia rodziny Crouchów - tamta pamiętna znalezienie majaczącego Croucha i bieg do Dumbldore'a. W filmie zostało to tak uproszczone, że aż wstyd. Nie ma też historii o Azkabanie Croucha Jr, jego matce itd.
            3. Brakuje też skrzatki Croucha - Mróżki - sceny z nią były bardzo ciekawe. Potem w książce ukazana była w kuchni razem ze Zgredkiem - nic takiego nie było w filmie.
            4. Coś co mnie bardzo zirytowało: brak hermionowego stowarzyszenia WESZ i jej pracy na rzecz skrzatów.
            5. Zupełny brak Zgredka, który zabierał czapeczki Hermiony, a potem pomógł Harremu przy II zadaniu co było bardzo istotne, gdyż pokazywało głęboką przyjaźń i wdzięczność Zgredka wobec Harrego. Właśnie dlatego w Insygniach Zgredek musiał być ukazany: "Zgredek spotkał Stworka na ulicy, wydało się to Zgredkowi dziwne i się pojawił" tak z powietrza od czasu Komnaty Tajemnic. O_O A to taka poczciwa postać...
            6. W ogóle nie ma Bila i Charliego, a ten pierwszy pojawia się dopiero w ostatniej części też nie wiadomo skąd razem z Fleur. Warto wspomnieć, że młode małżeństwo spotkało się pierwszy raz właśnie w Czarze przed III zadaniem. :)
            7. Brak nagonki na Hagrida ze strony Rity, której postać w ogóle została zmarginalizowana - w ogóle nie ma kwestii jej animagii przez co w moim ulubionym Zakonie nie było możliwości zrobienia świetnej w książce sceny jej wywiadu do Żonglera - pod szantażem zgłoszenia animagii. Brak skutku nagonki - Profesor Grubbly-Plank. Zakon to trochę naprawił, bo owszem, tam pojawiła się, niestety tylko w tle.
            8. Brak ciekawego spotkania z Syriuszem w Hogsmeade, zaraz.... brak w ogóle Hogsmeade! :)
            9. Brak kłótni Dumbledora z Knotem co rzutuje na dalszą sytuację w Zakonie Feniksa (m. in. rozprawa, Umbridge). I brak jak gdyby reaktywacji Zakonu Faniksa, która odbyła się już w Czarze - to pojawienie się Syriusza w szkole, złość Snape'a po spotkaniu z Syriuszem.
            10. Brak oddania nagrody Harrego (hej, w ogóle nie ma w filmie nagrody ^^) bliźniakom - skąd mają pieniądze na otwarcie sklepu i taką beztroską ucieczkę w Zakonie?
            11. Straszliwie zubożone ostatnie zadanie - w ogóle nie ma tam przeszkód! Brak sfinksa, sklątków, bogina i innych, do których w książce Harry godzinami uczył się zaklęć!!! W dodatku w ogóle brak lekcji z Hagridem i słynnych sklątków. Generalnie brak jakichkolwiek lekcji z wyjątkiem Moodiego.
            12. Wśród duchów na cmentarzu w ogóle brak Berty Jorkins, która w ogóle nie została wspomniana w filmie. Sprawy z nią i Voldemortem były bardzo istotne.

            I kilka drobiazgów:
            1. Beauxbatton i Durmstrang w filmie był kreowane na szkoły, do których może chodzić tylko jedna płeć - co było zupełna bzdurą!
            2. W III zadaniu Harry naprawia dziurę w koszulce Cedrika(po co? ^^) i to jeszcze zaklęciem Reductio(a nie Reparo) które jak wiadomo rozwala wszystko.
            3. Dumbledore oszałamia Bartiego Jr zaklęciem EXPELLIARMUS (które nawiasem mówiąc jest nadużywane w tym filmie jak gdyby Harry nie znał innego -_-) zamiast Drętwota co jest po prostu śmieszne.
            4. Brak Trelawney, Pani Pomfrey, wspomnianych Dursleyów, Rodziców Fleur i Molly Wesley ale to oczywiście drobiazgi :)
            5. Czara powinna być mała i drewniana, a nie wielka i kamienna.
            6. O ile dobrze pamiętam wspomnień w myślodsiewni było kilka, a nie tylko jedno.

            • Oj, znam ten ból, też kiedyś coś takiego wypisałem, no ale cóż, pozostaje cieszczyć się pierwszymi 3 częściami oraz świetnymi Insygniami:)

            • Dla mnie Czare Ognia robili tak jakby na szybkiego omijając wszystko inne co mogłoby dopełnić ten film jak, naprzykład sam napisałeś że nie pojawili się Dursleyjowie i bez niczego Harry nagle pojawił się w Norze. Najbardziej mnie dobiło jak w Księciu Półkrwi był ten atak na Nore aż mi się śmać chciało kiedy widziałem tą scene.

            • Ja bym dorzuciła jeszcze to, że już od Więźnia zauważyłam stopniowe rozluźnianie obowiązku noszenia szat w Hogwarcie, aż doszło do tego, że w Zakonie i Księciu praktycznie nie uświadczysz głównych bohaterów w tych strojach, a z tego co pamiętam to był nakaz, którego przestrzegano dość rygorystycznie.

              Lekcje też potraktowano dość dziwnie. Pomijając fakt, że Gryfoni praktycznie wszystkie lekcje mieli ze Ślizgnami (tak jakby nie było innych domów), to nie da się ukryć, że nauczanie w Hogwarcie całkowicie sobie odpuszczono. Od którejś części
              - nie ma lekcji zaklęć z Flitwickiem
              - nie ma transmutacji z McGonagall
              - nie ma porządnych eliksirów
              - nie ma opieki nad magicznymi stworzeniami
              A poza tym
              - w ogóle nie było historii magii
              - pominięcie postaci centaura Firenza, który został drugim nauczycielem wróżbiarstwa,
              - barbarzyńskie potraktowanie epickiej ucieczki Freda i George'a, spodziewałam się naprawdę dobrej rozruby, może nawet lepszej niż w książce
              - brak pokazania oporu i cichej walki ze strony nauczycieli wobec Umbridge
              - SUMY wyglądały nawt żałośniej niż nasz egzamin gimnazjalny, bez żadnej komisji, z resztą gdyby nie książka to nawet bym się nie zorientowała, że piszą poważny egzamin :/
              - gdzie było doractwo zawodowe? I brak zabójczego duetu McGonagall vs. Umbridge
              - gdzie po Komnacie podział się Prawie Bezgłowy Nick i inne duchy?
              - i do cholery, dlaczego pominięto całkowicie Irytka?
              - osobiście najbardziej boli mnie brak skrzatów i Zgredka, po Komnacie pierwszy raz pokazany jest dopiero w Insygniach i przez to nie bardzo można pojąć dlaczego Harry i wszyscy tak rozpaczali po jego śmierci
              - Stworek zresztą też potraktowany po macoszemu
              - irytowała mnie postawa Dumbledora, który przez cały Zakon się zachowywał jakby strzelił na Harrego focha, a nie starał się go chronić, w ogóle nie pokazano tego wielkiego przywiązania dyrektora do Harrego

            • Napisałaś to czego w filmie brakowało Tobie, i co Ty byś chciała w nim zobaczyć. Zgodzę się tylko z brakiem konsekwencji odnośnie śmierci Croucha, brakiem nagrody za Turniej, żeby wyjaśnić istnienie sklepu. Reszta to nie są błędy, tylko różnice i uproszczenia. Przykład: Nie ma Hogsmeade, ale to nie wpływa na fabułę w żaden sposób, dlatego może go nie być.

            • Świetnie podsumowane :) Czara Ognia - część, która najbardziej mnie drażni (film oczywiście). Brakuje mi skrzatów i Mrużki, brakuje mi spotkania z Syriuszem w Hogsmeade.. A tak w ogóle to zastanawiam się, dlaczego profesor Flitwick w 1 części był taki siwy, a potem nagle jakiś zupełnie inny brunet z wąsami?

            • Ad2 z drobiazgów:
              Naprawiał koszulę? :o Kiedy? Mi się zdawało, że tym zaklęciem przecinał te korzenie co złapały Cedrika.

            • użytkownik usunięty

              dokładnie brak Zgredka Mrużki Stowarzyszenia WESZ Hermiony i upłycenie wątków Crouchów to dla mnie poważne odstępstwa w Czarze ognia

            • mnie zawsze boli, że bliźniaczki Patil w filmie są obie od Gryfonów ......

  • Zgadzam się z kilkoma uwagami. Zawsze mnie dziwiło, że w Komnacie-filmie Lucjusz chciał rzucić na Harrego Avada Kedavra? W książce czytelnik nawet nic nie wiedział o tym zaklęciu, dowiedział się w Czarze. Zabójstwo Harrego w Hogwarcie, jeszcze przy świadku-Zgredku byłoby głupotą. Chyba twórcy chcieli popisać się, że przeczytali Czarę Ognia, która była wówczas najświeższą powieścią. :)

    A co do Flitwicka to on jako nauczyciel muzyki pojawił się już w Więźniu, i potem jako taki był przedstawiany aż do Księcia włącznie. Nie można więc się czepiać tutaj Zakonu. :)

  • użytkownik usunięty

    Też irytują mnie te sceny, ładnie podsumowałeś :) daję lajka :)

  • Mnie osobiście irytowała postać Umbridge. Taką babę to tak jak Alutkę z Rodziny Zastępczej powinno się w najgorszy możliwy sposób torturować a później granat w d..ę i papa :)

  • Co to drażniących elementów to pewnie to, że podczas walki w ministerstwie Potter walił zaklęciami bez używania do tego słów, a wiadomo że zaklecia niewerbalne były od 6 czesci dopiero. Poza tym jak przybyli do tej sali z zaslona to smierciozercy i członkowie zakonu latali jak duchy jakies, a z czego kojarze to tylko Voldek to potrafil ( 7 czesc). Ogólnie jest masa uproszczen i mimo, że może nie raża one tak pojedynczo to jak sie je zsumuje to jednak robi sie duze rozczarowanie, przynajmniej u mnie...

  • użytkownik usunięty

    w filmie bardzo brakowało mi tego

    Harry Potter Co się stało, Zgredku?
    Zgredek Harry Potter... ona... ona...
    Harry Potter Kim jest "ona", Zgredku? Umbridge? Co z nią? Zgredku... czy ona nie dowiedziała się o tym... o nas... o GD? Idzie tutaj?
    Zgredek Tak, Harry Potter, tak!
    — Zgredek informuje Harry'ego o wykryciu GD

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: