Czegos zabraklo

Hollywoodland to przyzwoita, rzemieslnicza robota. Film na raz, typowe patrzydlo. Czego zatem zabraklo? Wspolczesny, nastoletni widz zapewne powiedzialby, ze akcji. To powazny zarzut, ale trudno nad tym dywagowac, bo kazdy z nas ma inna estetyke, czego innego oczekuje od dramatu/kryminalu.
Mnie osobiscie nie pasowala zbytnio gra Brody`ego - nie kupuje go w roli detektywa. Kiedy mysle o idealnym detektywie, to wyobrazam sobie Bogarta czy innego czorta ze zlotej ery Hollywood. Aktora, ktory emanowal charyzma, przykuwal uwage widza. Natomiast Brody jest bezplciowy, po prostu. Reszta obsady co najwyzej przyzwoita, ale bez szczegolnych popisow.
Film powiela motywy znane fanom kina, takie jak klopoty rodzinne gl. bohatera, mafia, tajemnicza kochanka, niespelnienie zawodowe...Wlasnie, to wszystko bylo i podane w lepszej oprawie.
Szkoda...

  • Brakło przede wszystkim atmosfery lat, w których akcja się rozgrywała - wszak scenografia i kostiumy nie zagrają same. Choć scenariusz całkiem przyzwoity, to został wyprany przez wykonanie. Hoskins rusza aktorsko - w tym filmie, bo miał znacznie lepsze role - i Lane jeszcze, choć też zachowawczo. Jak gdyy bali się przeszarżować, ale tu kłus widziałem. Brody, Tunney i Affleck to pomyłki w obsadzie.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: