7/10. Kino solidne, ale nie - wybitne

Plus za poruszenie ciekawego tematu, o którym sam niemal nic nie wiedziałem i grę głównych aktorów. Minus za wykorzystanie filmu przez producentów (głównie Brytyjczycy) do reklamy swojego kraju i swoich produktów: po co te zachwyty generała nad Szkocją i wszechobecny temat whisky? Czy to naprawdę jest najbardziej pożądana rzecz w czasie wojen domowych? Czy nie ma innych mocnych alkoholi? Zachód jednym słowem dał ciała na tej wojnie i w tym przypadku nie zasługuje na reklamę.

2
  • Reklamy? Trochę absurdalny zarzut, na tej samej zasadzie można powiedzieć, że zrobiono reklamę Sabenie.
    Whisky ma po prostu kultowy statut, także wśród dyktatorów takich jak Idi Amin. Nie wydaje mi się, żeby jakikolwiek inny alkohol wzbudzał takie emocje, może cognac.

    • Jeżeli Sabena nie jest jakąś fikcyjną firmą, to również tak uważam, choć akurat byłaby to firma spoza kraju producenta.
      Jestem wyczulony na kwestie lokowania produktu i ukrytych przekazów reklamowych, zwłaszcza w kinie anglosaskim, które niestety dominuje obecnie na świecie. Ukryte przekazy tego typu dodatkowo wzmacniają pozycję i wizerunek krajów anglosaskich. Można się ze mną zgadzać lub nie, ale ja po prostu na wiele rzeczy patrzę pod kątem próby zdominowania świata przez kulturę anglosaską. A jestem przeciwny wszelkim monopolom. Musiałem trochę odbiec od samego filmu żeby uzasadnić moje spostrzeżenia.

  • Kino solidne, ale historia totalnie przekręcona, w zachodnim stylu. Owszem, był sobie taki hotel dla bogatych obcokrajowców i wpływowych tubylców. Owszem, przyjechali gieroje z ONZ i Francji i zapewnili bezpieczną ewakuację, ale to byłoby właściwie na tyle, jeśli chodzi o rolę naszego kochanego ONZ w sprawie Rwandy.

    kilka kilometrów od hotelu w tym samym czasie....
    http://www.filmweb.pl/Shooting.Dogs

    Nie zagłębiając się w historyczne detale, nie lubię filmów, które w ten sposób próbują zafałszować historię i jeszcze dostają do tego oscary, trafia to później do opinii publicznej która łyka to wszystko jak wodę i nie zastanawia się jak było, a później dziwi się, że świat jednak nie jest taki, jak w wiadomościach. To właśnie niewiedza i ignorancja prowadzi naszą zachodnią cywilizację na drogę powolnej, ale pewnej marginalizacji.
    Nie byliśmy i na pewno nigdy nie będziemy już dobroczyńcami dla naszej planety, raczej odwrotnie.

    • A ja się zastanawiam nad jedną rzeczą. Dla Hutu nie było problemem np. dostać się do kościoła, w którym schronili się Tutsi i podpalić go (razem z ludźmi w środku). Jakim więc cudem nikt nie zaatakował hotelu (wiem, niby były tam wojska ONZ, ale oni mieli przecież zakaz jakichkolwiek ruchów...)?

      • Wiedzieli, że póki będą się nawzajem mordować, ONZ będzie stało z boku (jak zawsze, tak było w przypadku każdej misji z udziałem ONZ), aby "nie wtrącać się w wewnętrzne sprawy narodu". Gdyby jednak doszło do wymiany ognia, trafiliby jeszcze, nie daj boże, jakiegoś amerykanina czy innego francuza, to dostaliby tak po dupie, że do dzisiaj by siedzieć nie mogli.
        Stary układ, stosowany w Jugosławii, Kongo, Tadżykistanie, Syrii itd. Błękitne hełmy mogą sobie siedzieć, generałowie udają że bawią się w wojnę, dowódcy biorą łapówki za przymykanie oka na przemyt broni, a zwykłe parobasy korzystają ze wszelkich owoców tropikalnego świata.

        • Przepraszam, poprawka, w Tadżykistanie nie było nigdy ONZ. Miała tam miejsce co prawda jedna z najbardziej krwawych wojen lat 90, ale widocznie nie było czasu, mieli ważniejsze sprawy na głowie, może jakąś konferencję w sprawie klimatu na Seszelach, czy coś podobnego.

        • Dzięki za odpowiedź, ale nadal mam wątpliwości... Z tego co pamiętam, większość obywateli zagranicznych została odeslana z hotelu do swoich krajów i zostali tam tylko rwandyjczycy. Po drugie raczej niewielka część agresorow była wyposażona w broń palną a większość tylko w maczety. Po trzecie analogiczna sytuacja z kościoła (o której już pisałam): w kościele przebywało wielu misjonarzy z Europy, , z czego prawie wszystkim udało się uciec (tutaj najbardziej szokująca dla mnie była informacja że dla wielu ważniejsza od życia ludzkiego była eucharystia).....

          • A co do ONZ, to zgodze się z Tobą, że g...o zrobili podczas tej wojny (a także innych w afryce, o których pisales)...

          • Przepraszam, że dopiero teraz, ale miałem ciężki tydzień. Co do sytuacji w kościele- raz, że prawie wszystkim udało się uciec, dwa, że zabicie cywila, nawet białego, byłoby niczym w porównaniu do zabicia białego żołnieża ONZ.
            Co do uzbrojenia- jak człowiek chce kogoś zabić, to naprawdę da sobie jakoś radę, a w tym przypadku myślę, że to ilość a nie jakość miała znaczenie.

            Co do eucharystii musisz bardziej rozwinąć, bo nie rozumiem.

            • W którejś z książek o masakrze (chyba chodziło o "Dziś narysujemy śmierć" ale nie pamiętam dokładnie - czytałam dawno temu). Były wspomnienia zagranicznego misjonarza z masakry w kościele. Mówił on, że niektórzy księża po ucieczce czuli się w obowiązku powrócić do palącego się kościoła, ale nie po to żeby pomóc wiernym (którzy byli tam zamknięci), ale po to aby ocalić najświętszy sakrament (chyba nazywa się to Hostia, ale nie wiem zbyt dobrze...)

              • Jeśli ktoś wierzy w Boga - a duchownych/misjonarzy należy o to podejrzewać - i wierzy, że jego Bóg jest obecny w Najświętszym Sakramencie (Hostii, Eucharystii) to ratuje go - Boga - przede wszystkim. Raczej nie ma w tym nic dziwnego.

                • Jest to dziwne, ponieważ księża zostali podobno powołani po to aby nieść posługę ludziom. A sam Jezus głosił, że szukać go należy w innym człowieku. Tak więc nie udzielenie pomocy (co ja mówię - całkowite olanie) kilkuset ludzi (wiernych) jest całkowicie sprzeczne z nauką Jezusa.....

                • Miałem ostatnio okazję przeczytać artykuł, a właściwie bardzie dyskusję pomiędzy autorem wspomnianej przez Ciebie książki i pani etnolog, która pracowała z misjonarzami, o których książka ta traktuje.
                  Okazało się, że książka wywołała wielkie poruszenie w misjonarskim środowisku w Afryce, doprowadziła nawet do kilku depresji oraz samobójstwa wśród duchownych bezpośrednio zamieszanych w całą sprawę. Najsmutniejsze w całej sprawie było to, że autor specjalnie przeinaczał fakty, prawdopodobnie dla reklamy, jako że w dzisiejszych czasach sprzeda się wszystko, co atakuje kościół. Czy jest to dobre czy raczej niedobre, słuszne czy niesłuszne- nie ma to najmniejszego znaczenia, vide film "W imię"
                  Zgadzam się z jm1964, chodziło o wiarę, choć według mnie nie tylko. Wyobraź sobie sytuację: wokół ciebie wojna, bieda, syf i pożoga, za rogiem czeka 10 000 wku*wionych ludzi z maczetami. Robisz co możesz, ratujesz co się da, choćby dla samego siebie, czy dla wiary. Trudno jest zachować trzeźwość umysłu pośród niewyobrażalnie wręcz wielkiego okrucieństwa, tym bardziej, jeśli jest ono kompletnie bezsensowne.
                  pozdrawiam

                • Czy mógłbyś przedstawić źródło, z którego dowiedziales się że fakty zostały przeinaczone? Co do ostatniej Twojej tezy: skoro ktoś ma czelnosc pouczać mnie w jaki sposób żyć (w sumie kapłani wszystkich religii w swoim mniemaniu mają na to monopol) musi być krysztalowo czysty, w innym przypadku jest to hipokryzja. Skoro ktoś uczy mnie, że najpierw myśli się o bliźnim i kocha go jak siebie samego a w sytuacji zagrożenia o nim zapomina, to jest to kłamca. Nie trafia do mnie tłumaczenie o wojnie, biedzie i zagrożeniu.

                • Wreszcie, przepraszam że tak długo to trwało.

                  Mariusz Szczygieł- "Dlaczego reporter nie żywi się ciszą?" {w} Tygodnik Powszechny, 26 czerwca 2011

                  Co do kapłanów i religii to nie zapominaj, że każdy jest tylko człowiekiem, pozdrawiam!

                • Dzięki :-) biorę się do czytania:-)
                  Widzisz, ja rozumiem że każdy jest człowiekiem, jednak z większości znanych mi kapłanów bije tak dużo pychy i pogardy dla słabości innych ludzi,.....

                • Ja też niedawno rozmawiałem z misjonarzem, który od ponad 20 lat był w Rwandzie. Mówił, że tamtejsi kapłani to pierwsze pokolenie duchownych - rodowitych Rwandyjczyków. I wielu z nich podczas wojny okazało się przede wszystkim Tutsi albo Hutu. A kapłanami dopiero potem. Też mówił o zakłamywaniu tych wydarzeń, szczególnie w celu ich udramatycznienia ale szczegółów nie znam. Powiedział, że o przypadkach bierności kapłanów wie, o bezpośrednim uczestnictwie w rzezi kapłana - nie słyszał. To pewnie ciekawy wątek dla etnologów i socjologów religii. Dla samych Rwandyjczyków ta konieczność określenia to z pewnością tragedia. Ten konflikt narastał od wielu pokoleń - najeźdźcy mający władzę i majątek wobec podporządkowanej większości. Z czym to porównać? Bunty chłopskie w Galicji?
                  Wcale nie tak dawno przerabialiśmy podobne lekcje.

                • użytkownik usunięty

                  Wow.. jeśli człowiek/duchowny myśli, że Bóg potrzebuje jego pomocy.. to stawia się wyżej Niego..
                  Nie ma większej arogancji..
                  Pozdrawiam myślących.

                  ps
                  Btw nie jestem fanką żadnej religii

                • użytkownik usunięty

                  przepraszam, z wrażenia odbiegłam od tematyki filmu.. ale mnie poniosło :)

                • ojtam, ojtam - nie ma zaraz co przepraszać :) Ja prosty chłopczyna, matula do kościoła posyłali :) Nie znam się na arogancjach. Wszelako gdyby ktoś chciał sprofanować Boga w Najświętszym Sakramencie - to pewnie bym Go bronił, Boga znaczy, w którego wierzę. Coś jak apostoł Piotr co to strażnikowi ucho obciął. Może to i niepotrzebne ale on nie wiedział. Albo Wincenty Lewoniuk. Żeby była jasność - ja nie z bohaterów - w praktyce może zamknąłbym się w schowku na szczotki i płakał? Kto to wie?
                  Ale intencje - rozumiem.

                • użytkownik usunięty

                  Thank you :)

                • You are welcome :)

    • Bardzo dziękuję za przekazanie istoty sprawy, fakty!
      Oglądałam ten film dawno, dziś mam zamiar obejrzeć go ponownie i zwrócę na to baczniejszą uwagę.

  • tak czy inaczej,piękny i poruszający film!

  • Film opowiada o ludziach starających się uratować życie swoje i swoich bliskich w toczącej się okrutnej walce, gdzie ginie w sumie ponad milion osób - a ty piszesz, że "plus za poruszenie ciekawego tematu"??? Wiesz, że ta wojna to się wydarzyła naprawdę?

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu:
o