Zastanawiam się, dla kogo to było - wtedy?  

Film powstał w roku 1970, więc w PRL. Dostępność komiksów czy filmów o superbohaterach była wtedy dość ograniczona. Tak samo jak i do wielu innych przejawów zachodniej, konsumpcyjnej kultury masowej, do których film bezpośrednio nawiązuje. Dziwne.

Oglądając go dzisiaj, nie mam wątpliwości, co jest wyszydzane. Np. idiotyczna, schematyczna treść komiksów. Oto czarny charakter, z którym musi mierzyć się As (superman), niegdyś zdolny, ale zszedł na złą drogę. Oto historia, w której nie ma problemów z porozumieniem się, bo wszyscy, jak w dzisiejszych filmach o UFO, rozmawiają po angielsku (a ściślej: w języku mamony, jedynego esperanto). Oto pomysł szalonego naukowca... i tak dalej. Na dodatek całą historię Plamy dostajemy tak jak w amerykańskich filmach czy komiksach: opowiedzianą wprost, żeby widz nie miał trudności ze zrozumieniem.

Do tego dochodzi product placement, który znamy np. z Bonda. Oczywiście albo rodem z PRL, albo międzynarodowy: "Syrenka", "znakomita parasolka, wyrób krajowy", "Ballantines", "czekoladowe cygara", albo społeczny "dobrze jest łączyć przyjemne z pożytecznym i dobrze jest mieć odznakę", itp. (Najlepsze jest to, że dzisiaj tak po prostu marek produktów nie można wymieniać w filmie, aby nie być posądzonym o kryptoreklamę, ale czasem się je specjalnie umieszcza, za odpowiednią opłatą, np. Nescafe w Vincim, gdyby ktoś nigdy nie widział Bonda.)

Reżyser musiał być obeznany z tą tematyką, ale czy odpowiedni punkt odniesienia znał ówczesny widz? Szczerze wątpię. W moim pojęciu jednak, ten film jest jedną wielką parodią i bardzo się dziwię, że w innych wątkach ludzie krytykują go za idiotyczny scenariusz czy pretensjonalną grę aktorów - a wszystko przecież zrobione było tak celowo...

3

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: