Co oni zrobili z tym tytułem?

Czemu dystrybutor chce zabić odbiór tego filmu w Polsce, sprzedając go jako kolejną mdłą komedyjkę?

69
  • To wymyśl lepszy, dawaj, zajdę Twój tytuł. Bo chyba nie myślisz, ze "Wielka choroba" byłby lepszy? A może "Choróbsko"? Tutaj nie było miejsca na tłumaczenie, a tytuł ogarnięty, przynajmniej na temat i nie jest bezsensowny. Masz jakieś uprzedzenia do słowa "kocham" to Twoja sprawa. Mi się tam dobrze kojarzy. Taki z Ciebie domorosły językoznawca za grosze.

    • Jestem zawodową tłumaczką, ale to tutaj nieistotne, wypowiadam się jako widz.
      Nie chodzi o "uprzedzenia", ale o to, jak uzus słów "kocham"/"miłość" w tytułach innych filmów, w zestawieniu z klasyfikacją gatunkową "The Big Sick" - komedia (na Filmwebie do tego "romantyczna") - sugeruje, że jest to po prostu kolejna cukierkowa bajka, a przecież tak naprawdę film jest o wiele bogatszy i ciekawszy.
      Nie rozumiem po prostu, dlaczego jeśli film jest komedią i opowiada historię jakiejś pary, to polscy dystrybutorzy muszą wabić widzów "miłością" już od tytułu. Polacy chyba nie mają aż tak ograniczonych gustów, żeby chodzić wyłącznie na miłosne komedyjki.
      "Choróbsko" to moim zdaniem znacznie lepszy tytuł od obecnego, który jest zupełnie nijaki i przywodzi na myśl jedynie sztampę. Odnoszę też wrażenie, że "Choróbsko" bardziej odpowiada zamysłowi twórców co do tego, na co chcą zwrócić uwagę w pierwszej kolejności. Przynajmniej sugeruje, że film to coś więcej niż powtarzalna papka o nierealnym związku. Do tego brzmi równie nietypowo, równie mocno "gryzie" w ucho, co "Big Sick", więc i pod tym względem stanowi wierniejszy, bardziej trafiony odpowienik.
      Inna z poprzednich wersji to "Chora z miłości" - moim zdaniem nie trafia w sedno, ale przynajmniej nie jest zupełnie nijaka w przeciwieństwie do obecnej.

      • Zadaniem dystrybutora nie jest to by ludzie załapali że film ma głębię i więcej do zaoferowania niż zwykła komedia romantyczna, a to żeby po prostu ściągnąć do kin jak najwięcej osób . Wierzysz że polskich widzów bardziej przyciągną tytuły jak "Big Sick" czy "Choróbstwo" niż "I tak cię kocham"? Chyba lepiej żeby tytuł przyciągnął do kin sporo ludzi i oglądając sami wyłapią głębszy sens niż żeby pozostał "ambitny" tytuł, ale film mało kto obejrzy.
        Tak poza tym tytuł "Choróbstwo" kojarzy mi się z komediami Leslie Nielsena.

        • Niżej piszę, dlaczego uważam, że dystrybutor może ściągnąć tym tytułem nie tę publiczność, którą ten film najbardziej zainteresuje.

        • Jeśli nie lubię filmów o Iron Manie, to byłabym zawiedziona, idąc na film, którego tytuł nie wskazuje na obecność tego bohatera (zakładając że plakat też by na to nie wskazywał), a który okazałby filmem o nim. A jeśli lubię filmy z tej serii, to byłabym zawiedziona, gdyby tytuł wskazywał, że film jest głównie o Iron Manie, a bohater pojawiałby się tylko w jego fragmentach.
          PS. Poprzedni tytuł, jaki pojawiał się na Filmwebie to "Choróbsko", a nie "Choróbstwo". Brzmi trochę szorstko, ale moim zdaniem też przyciąga wzrok. Sama nie mam lepszego pomysłu, a z tych, które przewinęły się przez Filmweb, ten wydaje mi się najlepszy.

      • Ale kogo obchodzą idiotyczne klasyfikacje gatunkowe na filmwebie? Każdy kto się trochę orientuje wie, że mają one często niewiele wspólnego z prawdą, szczególnie jeśli chodzi o słowo 'komedia', bo nawet ten film nie ma z nią nic wspólnego.
        Uprzedzenia, bo "sugeruje, że jest to po prostu kolejna cukierkowa bajka". To naprawdę Twoja sprawa jak Ci się słowo kojarzy. Ty masz z tym problem, nie inni.

        Sam film jest o miłości, może dlatego użyli takich słów nie mogąc przetłumaczyć filmu dosłownie. I nie, "Choróbsko" nie jest dobrym tytułem, bo jest wulgarne i źle się kojarzy. Nie poszedłbym do kina na taki film.
        I byłby to tytuł jak najbardziej zły dla tak pogodnego i pozytywnego filmu.
        " "Choróbsko" bardziej odpowiada zamysłowi twórców " A skąd wiesz jaki był ich zamysł? "Chora z miłości" podoba się Tobie, ale nie mi już na ten przykład, bo tytuł jest jak najbardziej mylący i kłamliwy. Ona go nie kochała już i na pewno nie była z miłości chora. "I tak cię kocham" jest natomiast tytułem trafnym, prawdziwym.
        Może i więc jesteś zawodową tłumaczką, ale jeśli nie masz pojęcia jak prawidłowo przetłumaczyć tutejszy kontekst i nie umiesz wyzbyć się osobistego uprzedzenia do słów, to musisz być w tym zawodzie bardzo słaba.

        A tak na przyszłość, naprawdę nie nabijesz sobie dodatkowych punktów szacunku i uznania już na starcie tłumacząc innym jaką to jesteś "zawodową tłumaczką". To raczej świadczy o braku pewności siebie niż czymkolwiek innym.

        • Dziękuję za ocenę mojej pracy bez znajomości moich przekładów. Nabijanie sobie punktów, zwłaszcza u osoby niepotrafiącej się obejść bez argumentów ad personam, akurat mam gdzieś. O swoim zawodzie wspomniałam tylko dlatego, że rozbawiło mnie nazwanie mnie "domorosłym językoznawcą za grosze", skoro z tej wiązanki pasuje do mnie tylko słowo "językoznawca" (a i też nie do końca, bo językoznawca to raczej teoretyk niż praktyk).
          Wspomniałam już, że wypowiadam się jako widz i - podobnie jak ty - mówię o swojej osobistej opinii, a nie o tym, jak rozwiązałabym tę kwestię z punktu widzenia zawodowego. Na gruncie zawodowym moje odczucia mogłyby mieć mniejsze znaczenie od wytycznych klienta. Ale ponieważ nie rozmawiam z klientem, a jedynie wyrażam opinię na forum, nie muszę się wyzbywać osobistych odczuć.
          W tytule "Choróbsko" nie ma nic wulgarnego, nie jest to słowo obraźliwe, jedynie rzadko używane zgrubienie. Kojarzy się tak samo jak "Big Sick" - z czymś dużym i chorobą (dodatkowo też z czymś nieprzyjemnym, ale i tak samo słowo "choroba"/"sick" sugeruje coś nieprzyjemnego). Przekład to szukanie odpowiednika komunikatu, który będzie swoimi konotacjami i znaczeniem możliwie najbliższy komunikatowi oryginalnemu (w tym przypadku tytułowi "Big Sick"). Pisząc o zamyśle twórców, miałam na myśli właśnie to, co wyrazili w oryginalnym tytule. Nie chcę nadmiernie bronić "Choróbska", bo nie jestem do niego w 100% przekonana, ale i tak uważam, że to najlepszy z dotychczasowych pomysłów na tytuł tego filmu, jakie widziałam na Filmwebie, właśnie dlatego, że jest najbliższy oryginałowi pod względem treści i skojarzeń.
          Nie wiem, skąd stwierdzenie, że "ona go nie kochała", skoro film jest na podstawie prawdziwych perypetii pary, która do dziś jest razem. Oczywiście masz rację, że ona nie była chora z miłości, dlatego też pisałam wcześniej, że tytuł "Chora z miłości" nie jest w pełni trafny, ale przynajmniej przekazuje informację o tym, że ważnym wątkiem w filmie jest choroba.
          Owszem, w filmie jest trochę o miłości, ale to jest co najwyżej jeden z kilku głównych wątków. A co do odczuć i "uprzedzeń" czy "problemu", jaki podobno mam tylko ja – po pierwsze, jeśli przejrzysz ten i inne wątki na forum, przekonasz się, że nie tylko ja "mam problem" z tym tytułem i że jest więcej osób, które uważają obecny pomysł na tytuł za kompletnie nietrafiony. Po drugie, już w poprzednim komentarzu podałam swoje argumenty związane z uzusem słów „miłość” i „kocham” w innych tytułach filmów. Dystrybutorzy przyzwyczaili nas (nie, nie tylko mnie, raz jeszcze polecam przejrzeć forum, żeby się o tym przekonać) do tworzenia sobie określonych oczekiwań względem filmów z miłością w tytule i plakatem sugerującym komedię. Ten film z jednej strony tych oczekiwań nie spełnia, bo nie jest tak lekki jak inne komedie romantyczne, a z drugiej strony wykracza poza ten gatunek i może zainteresować osoby, które komedii romantycznych nie lubią. Dodatkowo w przekładzie tytułu filmu fabularnego zawsze należy brać pod uwagę przewidywane odczucia widzów. Jeśli tytuł nie spodoba się większości widzów albo spowoduje, że większość widzów będzie zawiedziona, bo tytuł wprowadził ich w błąd, dystrybutor nie może po prostu stwierdzić, że to jest problem widzów, powinien się raczej zastanowić, co było nie tak.
          Właśnie dlatego, chociaż w przypadku przekładu tytułu filmu trudno jest mówić o tłumaczeniu obiektywnie gorszym lub obiektywnie lepszym, bo to zawsze kwestia opinii, argumenty typu "no przecież jest o miłości" oraz "twoje odczucia to twoja sprawa" uważam za argumenty słabsze niż te, które podałam wyżej, dotyczące kryteriów stosowanych w każdym twórczym przekładzie, czyli wierności treści i przekazaniu polskiemu odbiorcy skojarzeń, jakie budził oryginał.

      • "Jestem zawodową tłumaczką, ale to tutaj nieistotne, wypowiadam się jako widz."

        to nieistotne ale o tym napiszę bo to w sumie nieistotne :D

      • Jesteś zawodową tłumaczką, a piszesz jakbyś w tym zawodzie dopiero stawiała pierwsze kroki. Przykre.
        Nie wpisuj się w krajobraz dyskusji na temat tłumaczeń tytułów, proszę...

    • tak, "Choroba" byłaby tu najlepszym i dosłownym tłumaczeniem ale nie, bo jak polskim tytule dadzą "miłość" lub "kocham" to mają film kasowy i tyle w temacie.

    • Jasne że "wielka choroba" była by lepszym tytułem. Przynajmniej wiernym. A ten teraz w ogóle nie koresponduje z filmem, bo jeśli brnąć tą teorią to raczej "dzięki temu Cię kocham". Poza tym "Wielkie Choróbsko" może się też odnosić do uprzedzeń, albo do tradycjonalizmu.

  • Zgadzam się. Do tego ten zwiastun zrobiony na podobną modłę. Film za to fenomenalny, świetny scenariusz, chwyta za serce i śmieszy. Może to "Choróbsko" właśnie, albo zostawić "the Big Sick". Jednak nie jestem tłumaczem, więc nie wiem. Natomiast "I tak Cię kocham" (!!!???) to jest absolutne szaleństwo i przezroczysta część kampanii reklamowej skierowanej do bardzo dużego grona fanów śmieciowych komedyjek.

    • Niestety tłumacze rzadko mają decydujący głos w kwestii tytułu. Leży to raczej w gestii dystrybutorów, podejrzewam, że głównie działu promocji. Dlatego bardzo często nie zwraca się aż takiej uwagi na trafne przekazanie polskiemu widzowi znaczenia oryginalnego tytułu, ale raczej na to, co - przynajmniej zdaniem ludzi od promocji - się sprzeda.
      Myślę, że akurat tą zmianą tytułu dystrybutor mógł strzelić sobie w kolano. Chociaż "Big Sick" ma pewne cechy komedii romantycznej, to niekoniecznie przypadnie do gustu miłośnikom sztampowych filmów z tego gatunku. Mógłby z kolei spodobać się tym, którzy na komedię romantyczną by się nie wybrali, ale polski tytuł może ich zniechęcić.

  • Zgadzam sie całkowicie ze szpieg_olą. Słowa "kocham Cię" w tytule filmu od razu budzą skojarzenie z typową komedią romantyczną., a ten film jest bardziej wielowymiarowy. "Choróbsko"... nie za bardzo. Sądzę, że słowo "sick" jest raczej w sensie "niesmaczny, obrzydliwy", np. dowcip (takie tam padają) albo stosunek Amerykanów do muzułmanów. Dałbym tytuł "Obrzydliwości". Co sądzicie? Adam

  • Rozbawił mnie ten wątek, zarówno dyskusja o tytule, jak i klasyfikacji filmu. Cieszę się, że polski tytuł nie zdradzał fabuły, było to ciekawe zaskoczenie. No i bez dwóch zdań była to oczywiście komedia romantyczna (może komediodramat romantyczny byłoby bardziej szczegółową klasyfikacją), nie rozumem co ludziom przeszkadza w tej kategorii filmów? Takiego filmu szukałem i spełnił moje oczekiwania :-)

  • "Ja Cię kocham, a ty śpisz 2" ;)

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: