Dywagacje

Myślę, że większość obcuje i odbiera ten film poprzez pryzmat dwójki młodych, nieokrzesanych
bohaterów. Ideały i sposób w jaki wiodą swoją egzystencję uważam raczej za możliwy do
przyjęcia i nie wydał mi się przerysowany. Natomiast przynajmniej w moim odczuciu trudnym
okazało się przekonanie samego siebie co do tego, czym miałaby kierować się Luisa w podjęciu
decyzji towarzyszenia tej dwójce. Nie rozgryzłem celu w jakim do filmu zaimplementowany został
trzecioosobowy narrator, a niektóre sceny wydały mi się nic nie wnoszące do historii. Wzięło się
to z tego, że zbagatelizowałem wydźwięk obrazu, podszedłem do niego jak do wydmuszki,
traktując go z początku z przymrużeniem oka, jako kolejny post hipisowski hymn traktujący sferę
intymną i relacje międzyludzkie w sposób zupełnie dla mnie nie zrozumiały i taki, który uznałbym
za niedojrzały. Mimo, że bohaterka doznaje bolesnego ciosu ze strony własnego męża nadal
widzowi trudno uznać jej pobudki za przekonywujące zwłaszcza, że pierwszy kontakt między tą
grupką nie należał do ekscytujących. I pozostałem z tą myślą już prawie do końca seansu, z
uwagą raczej skupioną wokół Tenoche'a i Julia, aż do chwili gdy doszło do finału i zamknięcia
historii. Wtedy nagle zdałem sobie sprawę, że film nie był o nich ani nie miał obrazować
problemu, czy rozterek generacji, która wchodzi w wiek dorosły. Przynajmniej nie w głównej
mierze. Cała oś tej produkcji skupiona była na Luisie i to jej podporządkowane były wszystkie
inne postaci przedstawione w filmie. I za sprawą demaskacji jednego, ukrywanego w dziele
faktu, on sam nabiera zupełnie innego wydźwięku i wszelkie wątpliwości ulatują w niebyt. Z
pozoru nieistotne kwestie wypowiadane przez narratora okazują się składać w istotną całość.
Wszystko świetnie podsumowuje Frank Zappa swoim ''Watermelon in Easter Hay'', które
wybrzmiało podczas napisów końcowych i sprawiło, że przez jakiś czas ta pozycja pozostanie w
mojej głowie.

3

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: