Przesłanie Igrzysk Śmierci? Buahahahahahaha

Najbardziej rozwalają mnie fani IŚ bredzący coś o jakimś przesłaniu tego gniota, coś że dla przyszłych pokoleń, o ludzkim okrucieństwie. Intelektualne eunuchy śpią na lekcjach historyy, podręczniki po roku są nadal w idealnym stanie, Discovery nie ma u nich szans z MTV. A potem bredzą na Internecie coś o jakimś przesłaniu w wysokobudżetowym filmidle dla mas czy młodzieżowej beletrystyce z niższej półki.

                • oceniajcie film w kategoriach publiki do jakiej jest kierowany... gdybym miał teraz ocenić Króla Lwa więcej niż 4 by nie dostal... pamiętam jednak jakie wrażenie na mnie wywarł gdy byłem dzieckiem i biorąc pod uwagę Soundtrack, obsadę oraz wspomnienia i fakt, że jest to film kultowy nie wstydzę się wyciągnąć 10... jeśli komuś film nie odpowiada bo jest dla "gimbusów" a osoba ta szuka wymagającego kina to niech nie oglądą a jeśli już to niech do cholery jasnej nie komentuje, że to gniot bo nie sprostał waszym oczekiwaniom "arcydzieła wywołującego kaskady refleksji, obfitującego w misterną symbolikę, o powalającym soundtracku"... przyjmijcie do wiadomości, że jest to film mlodzieżowy !!!

    • Bardzo prosiłbym o interpretacje Twoją.

      • Jaką interpretację? Film ma proste założenie i nie trzeba interpretować nic. Pokazuje traktowanie ludzi w machinie medialnej, oraz wpływ tyrańskich rządów na ludność.

      • Historia? Pokazuje przyszłość. Już samo to zmusza nas do teorii, że to jest ostrzeżenie. Wiecie z czym mi się to kojarzy? Z boksem [ bez urazy dla fanów]. Ludzie mają ring i muszą się na nim tłuc, dopóki jeden będzie niezdolny do walki. To wszystko oglądają podnieceni ludzie. Przed walką powstają filmy o nich, są prowadzone wywiady..." Let's get ready for a rambo". "Panie i panowie, 74 Igrzyska Głodowe uważam za otwarte". Igrzyska mają duże odniesienie do teraźniejszości. Pokazują, że stawiamy na show.

        • Dobrze powiedziane, mają duże odniesienie do teraźniejszości. Nie tylko teraz show jest w cenie, show musi być jak najbardziej krwawe, bezlitosne,bo to się sprzedaje najlepiej, ludzie się cieszą i podniecają okrucieństwem, los innych nie liczy się, liczy się właśnie show......a ludzie z każdej tragedii robią sensację...dla mnie książki mają duże przesłanie, które w filmie również dostrzegam. Ale nie dostrzeże przesłania ktoś, kto zakłada z góry, że film zrobiony jest dla niemyślących gimbusów,a takie wypowiedzi są dużo poniżej tychże gimbusów......

  • Bo każdy prawdziwy fan Igrzysk przeczytał książki, a to zmienia postać rzeczy, bo tam przesłanie jest rzeczywiście mocno zarysowane. W filmie również jest dostrzegalne, jednak nie tak doraźnie. A nawet Ci co mają pojęcie o historii je widzą... Igrzyska są bardzo refleksyjne, a na celu tutaj jest nie wymordowanie 1/3 populacji, a ukazanie jak okrutna władza wpływa na ludzi, niszczy psychikę i nie przejmuje się ludzkim losem. Igrzyska nie pokazują katastrof czy światowych wojen, a bunty przeciw okrutności. Czy gdyby Ciebie chłostano (czasem powodując śmierć) za wyjście z miasta, bądź wybierano niewinną osobę w tak młodym wieku na (prawie) pewną śmierć, to nie nazwiesz to okrucieństwem?
    Zdecydowanie przesadzasz porównując Igrzyska do obozu zagłady i na siłę sprzeciwianiu się... Zamiast dokładniej je zanalizować.

  • Jak dla mnie IŚ to popłuczyny po "Władcy much", "Nowym, wspaniałym świecie" i "Roku 1984". Uproszczone i spłycone. Widziałem/czytałem zbyt wiele lepszych dzieł traktujących o tym samym żeby robiło to na mnie wielkie wrażenie. Opresyjne państwo stosuje politykę terroru wobec swoich obywateli, najlepszym sposobem na sprawną kontrolę jest zniszczenie więzi społecznych, rytualna ofiara z dziecka jest równoważna z wyniesieniem państwa do roli boskiej. Do tego kilka obowiązkowych banałów - człowieka opisują jego czyny, nie stan posiadania, siła przyjaźni/miłości jest decydująca, jednostka (obowiązkowo niewybitna, ale szlachetna) może zaważyć na losach ogółu.

    • Patos zawsze obowiązywał w literaturze. Edyp - Mother*** odszedł dla dobra państwa. Hiob przetrwał cierpienie, Harry Potter dał się zabić, Ksiądz Robak z Pana Tadeusza poświęcił się. WIęc ciężko o ekscytującą osobistość w książkach skoro schematy się powielają, ale pod inną otoczką. To samo jest z muzyką wszystkie akordy zostały wykorzystane. Popłuczyny może to i są, ale ciekawie się czyta. Jednak boli mnie jakieś takie podobieństwo do zmierzchu.

      • Jasne, że patos w literaturze był, jest i będzie, bo po prostu być musi. Chodzi mi raczej o mało odkrywcze i bezrefleksyjne powielanie sprawdzonych wątków.

        Jedno co w tym filmie uznałem za ewidentny plus to zaserwowanie raczej młodej publice koncepcji tak krwawej (chociaż moim zdaniem sama idea Igrzysk, w których zabijają się dzieci jest mocno naciągana i stanowi bardzo słaby punkt podparcia dla całej fabuły). Wreszcie ktoś miał odwagę zauważyć, że młodzież ma naturalne skłonności do okrucieństwa. Przynajmniej bardziej niż do cukierkowatej memłowatości, którą od jakiegoś czasu tę grupę się zasypuje.

  • Popieram twoją wypowiedź. Ten film to apoteoza wypaczonej wyobraźni o "nowoczesnym niewolnictwie".
    Gniot i tyle na ten temat.

  • Wyluzuj gościu. Co Ty jakiś zakompleksiony staruch jesteś że tak psioczysz na uczniów gimnazjów? Sam oceniasz jako arcydzieła wszystkie "Piły", które są dla mnie totalnymi gniotami i pewnie część moich "10-ek" dla Ciebie będzie gniotami. Wyluzuj bo żadna z Twoich lubianych przez Ciebie "Pił" czy "Maczet" nie ma nawet takiej oceny (a było ich zdaje się 6, przyznaje straciłem rachubę, widać że ilość nie jakość) jak "Igrzyska Śmierci". Film się podoba nie tylko gimnazjalistom, zapewniam Cię że wiem co mówię bo ja się na gimnazjum nie załapałem więc troszkę lat już mam :) Ma być rozrywka i była rozrywka. Szału nie ma ale 7 moim zdaniem zasłużone. Chcesz przesłania? To sobie obejrzyj ambitne kino bo ani "Igrzyska śmierci" ani seria "Pił", "American Pie" czy "Maczeta" przesłania nie mają. i do głębokiej zadumy nad bytem i niebytem nie skłaniają. :) p.s. Przepraszam, mój błąd. Każdy film ma przesłanie (nawet Boa kontra Pyton). kwestia tylko jak głębokie i jaka jest percepcja widza :) p.p.s. Gościu że Ty nie widzisz tej pięknej koncepcji świata totalitarnego, tej dehumanizacji i potęgi "IV władzy" jaka została przedstawiona w "Igrzyskach Śmierci". Ileż tu nawiązań do historii, ileż przestróg :) Jakież głębokie przesłanie :)

    • Wyluzuj gościu. Co Ty jakiś zakompleksiony staruch jesteś że tak psioczysz na uczniów gimnazjów? Sam oceniasz jako arcydzieła wszystkie "Piły", które są dla mnie totalnymi gniotami i pewnie część moich "10-ek" dla Ciebie będzie gniotami. Wyluzuj bo żadna z Twoich lubianych przez Ciebie "Pił" czy "Maczet" nie ma nawet takiej oceny (a było ich zdaje się 6, przyznaje straciłem rachubę, widać że ilość nie jakość) jak "Igrzyska Śmierci". Film się podoba nie tylko gimnazjalistom, zapewniam Cię że wiem co mówię bo ja się na gimnazjum nie załapałem więc troszkę lat już mam :) Ma być rozrywka i była rozrywka. Szału nie ma ale 7 moim zdaniem zasłużone. Chcesz przesłania? To sobie obejrzyj ambitne kino bo ani "Igrzyska śmierci" ani seria "Pił", "American Pie" czy "Maczeta" przesłania nie mają. i do głębokiej zadumy nad bytem i niebytem nie skłaniają. :) p.s. Przepraszam, mój błąd. Każdy film ma przesłanie (nawet Boa kontra Pyton). kwestia tylko jak głębokie i jaka jest percepcja widza :) p.p.s. Gościu że Ty nie widzisz tej pięknej koncepcji świata totalitarnego, tej dehumanizacji i potęgi "IV władzy" jaka została przedstawiona w "Igrzyskach Śmierci". Ileż tu nawiązań do historii, ileż przestróg :) Jakież głębokie przesłanie :) p.p.p.s. Jest jeszcze kwestia dominacji płci pięknej, wszak mamy silną bohaterkę nie bohatera (czuć ten feminizm, echo ruchu sufrażystek; kobiety na traktory itd.). Niektórzy mogą się nawet doszukać pewnej formy mesjanizmu wszak główna bohaterka omal nie staje się męczenniczką, reprezentantką uciśnionego narodu i potrafiła się postawić Wielkiemu Bratu.

      • Dokładnie,Koleś ocenia większość filmów na 10 albo 1.Uwielbiam to. Wszystkie piły na 10 czy Maczeta która jest tępą robąnką spełniającą rolę podczas np leczenia kaca gdy myśleć się nie chce. Ale on ma prawo oceniać filmy jak chce a my mamy prawo oceniać IŚ jako dobry film i jak on myśli że ma jedyną słuszną rację to pokazuje ze ja mogę być gimbusem, ale on jest gimbusem umysłowo.Bez obrazy i pozdrawiam

  • Patrząc na twoje oceny to mózg masz niższej półki . pozdrawiam

  • Wcześniej był Harry Potter, teraz Igrzyska Śmierci, możesz równie dobrze śmiać się z przedszkolaków że oglądają Świnkę Peppę. Nie uważam, żeby Igrzyska były jakoś szczególnie ogłupiające. Jak ktoś ma dorosnąć do poważniejszych lektur to dorośnie, nie ma obaw. A młodzież swoje "kultowe" lektury i książki będzie miała zawsze, z dwojga złego lepiej żeby to były Igrzyska niż Zmierzch.

  • Konto, jak mówisz, założyłeś do trollowania i chyba wcale nie zmieniłeś swoich zamierzeń. :) Film (a przede wszystkim książka) przesłanie ma i dość wyraźne, proste w odbiorze. Zresztą skoro widzi je tak wiele osób jak może go nie być?
    To, że młodzieży podoba się dany film wcale nie oznacza, iż nie wyciągnęli podobnych wniosków z lekcji historii. Bo zdaje się, że właśnie to próbujesz przekazać. Błąd. Może po prostu cieszą się, że w końcu mogli zobaczyć taki system, o którym w szkole się nasłuchali, na ekranie, w postaci ciekawej i przystępnej dla młodego człowieka. To źle, że wolą coś o takiej tematyce niż chociażby entą produkcję o wampirach? Jeśli tak, to naprawdę gratuluję.

    • "Kupa musi być pyszna?
      W końcu miliony much nie mogą się mylic :) "

      Dla mnie film stanowczo poniżej oczekiwań. Spodziewałem się dobrego kina typu survival w klimacie postapo + wielkie korporacje.
      Wyszedł im film karykaturalny, pszenno-kukurydziany z fatalnym scenariuszem, fatalnymi dialogami i grą aktorską. Ugrzeczniony PEGI-13 będacy skokiem na kase nastoletnich dziewic które łykną wszystko w czym zagrają "gwiazdki" typu Josh Hutcherson, a fabuła bedzie kręcić się w koło popularnej ksiązki dla nastolatków. Nie podchodzę do tego krytycznie tylko dlatego ze jest to film dla młodych. Bardzo lubie różnego rodzaju animacje, kino przygodowe, a nawet niektóre ckliwe romanse, ale ten film jest po prostu słaby. Bardzo przereklamowana bańka.

  • Czytałem Igrzyska Śmierci. I muszę powiedzieć że są dobre (7/10) ale arcydziełem to nie jest. Dla mnie arcydziełem są książki: Harry Potter, Millenium, książki Nicholasa Sparksa, Stephana Kinga... Ale z innej strony są lepsze niż jakiś tam "ZMIERZCH" które nie można nawet nazwać książką.

    • Ja tam uważam, że bardzo mało osób rozumie książki. Na przykład o czym jest to "arcydzieło" Harry Potter [Lubię Harrego, ale za arcydzieło bym go nie uznała :D]

      • No nie chce mi się go streszczać.

        • I to jest właśnie dowód, że tego nie rozumiesz. O czym jest Harry Potter? To opowieść o władzy i co ona tam robi z człowiekiem. Nie o magii. O władzy...

          • "Niezniszczalni" to też "opowieść o władzy i co ona tam robi z człowiekiem". Te odkrywcze przesłanie pasuje do co-drugiego filmu akcji klasy B.

          • Gónwo. Przede wszystkim jest to książka o miłości (platonicznej, miłości pomiędzy przyjaciółmi, miłości do czynienia rzeczy okrutnych, miłości zdolnej do poświęceń i tej zdolnej do największych zbrodni). Władzy to jest tam niewiele (a reprezentuje ją tylko i wyłącznie postać LV).

            • Uśmiałam się. Tylko Voldemort? A Dumbledore? Chciał władzy, przerosło go to. Potem Harry też, ale zdołał to utrzymać. PAN ŚMIERCI.

              • Pogadajmy zatem o książkach :).
                za wiki:
                Władza - możliwość wywierania przez jednostkę bądź grupę rzeczywistego wpływu na istotne okoliczności życia przez ukierunkowywanie własnego postępowania (władza nad sobą - indywidualna) lub postępowania innych osób (władza nad innymi - społeczna). Władza społeczna jest zdolnością ukierunkowywania zachowań innych ludzi niezależnie od tego, czy jest to zgodne z ich interesem i wolą. Tam, gdzie przeważa zgodność interesów i woli współzależnych osobników, zbędne są stosunki władcze.
                Przez cały cykl Dumbledore prowadzi Pottera za rączkę, pomaga mu nie wychodząc z cienia. Widzi w młodym samego siebie. Wyjątkowego człowieka, który utracił wszystko w imię magii. Oczywiście są różnice: Dumbledore utracił wszystko w imię zdobywania WIEDZY (nie władzy), Potter został sierotą w imię zdobywania WŁADZY. Jak wiemy, Dumbledore wielokrotnie odrzucał propozycje zostania ministrem magii, nie próbował też zdyskredytować Knotta po ujawnieniu się Voldemorta. Nie wiem więc, w którym momencie Dumbledore pożądał władzy (no... może za wyjątkiem chwili, kiedy chciał ożywić swoją siostrę). Według mnie szukał odkupienia.
                Teraz Potter. Kim chciał rządzić? Na kogo wpływać. Nie chce Slytherinu ("co pomoże ci osiągnąć wielkość" itede). Wspomaga przyjaciół, wykorzystuje swoje umiejętności aby walczyć ze złym - motyw Zemsta. Później ochrona przyjaciół i osób bliskich sercu. W pewnym sensie sensie staje się przywódcą grupy, lecz to nie jego wybór a osób z jego grona. Wszystkie jego działania cechowała naiwność i wiara. Pan śmierci, który nie wykorzystał możliwości wskrzeszenia rodziców?
                Z Voldemortem trochę uprościłem ,bo był jeszcze Knott, , stary i młody Malfoy... lecz są to jednostki mało ważne w porównaniu do LV. Lecz do tego grona na pewno nie zaliczyłbym Pottera i Dumbledora.
                Jezu. Dywaguje na temat książki, którą czytałem X lat temu :). Czekam na odpowiedź. Podyskutujmy. Jest o czym.

                • Przepraszam? Czytałeś 7 część? Nie sądzę....

                • A może by tak szerzej, jakieś wyjaśnienia, argumenty, błędy w moim toku myślenia? Mam dość monosylab. Mam teraz przytoczyć definicję DYSKUSJI? Operujemy pięknym językiem. W końcu jest naszym rodzimym.... a może nie?
                  I tak. Czytałem wszystkie części. Dawno bo dawno, ale stary nie jestem i na umyśle nie szwankuję. Wysil się trochę i spróbuj przynajmniej odpowiedzieć z sensem.

                • A więc, jeśli już chcesz tak dyskutować... Na pewno pamiętasz, czego chciał Dumbledore, zaraz po skończeniu szkoły? Spotkał Grindelwald'a i próbował odnaleźć wszystkie Insygnia Śmierci. Twierdził, że "dla większego dobra", należy się poświęcać. Że do władzy dopuszczeni powinni zostać tylko Ci najmądrzejsi, czyli w jego mniemaniu - Grindelwald oraz on sam. CHCIAŁ rządzić, ale kiedy zginęła jego siostra Ariana coś się w nim zablokowało. Zobaczył co tak naprawdę się dzieje i zaprzestał swoim chęciom WŁADZY. Tak więc mamy następny taki wątek. Owszem, Dumbledore odrzucał propozycje zostania ministrem magii, ale to dlatego, że nie czuł się dobrze posiadając władzę, po tym jak go to opętało. Tyle na temat Dumblefdore'a.
                  Harry. Nie, on nie chciał władzy, natomiast był jej godzien. Zniszczył czarną różdżkę, bo stwierdził, że nie chce mieć takiej potęgi w ręku, takiego narzędzia do zdobywania władzy. Zwróćmy też uwagę na Rona, który właściwie jęczał, kiedy Harry niszczył różdżkę. On nie potrafiłby jej utrzymać, bo został wychowany w domu, w którym ważniejsi byli wszyscy oprócz niego. Jako jedyny nie miał władzy, więc instynktownie ją próbował zdobyć. Tak właściwie to pokazuje schemat człowieka.
                  Voldemort - człowiek, który stał się zły przez doświadczenia, a także przez paniczny strach przed śmiercią.
                  Dumbledore - mądry człowiek, który miał ciężkie dzieciństwo. Motyw postaci romantycznej - w człowieku kołaczą się różne namiętności. Z jednej strony władza, z drugiej strony dobro. Co przeważy szalę, wiadomo.
                  Ron - brak władzy w życiu spowodował, że pragnie jej ponad wszystko.
                  Harry - ten dobry, który jest TYLKO dobry. Zawsze wybiera dobrze. Ideał.

                  Coś jeszcze?

                • Nie, dziękuję.
                  Nie zgodzę się z Twoimi stwierdzeniami, ale wypowiedź pozwoliła mi na, w pewnym sensie, spojrzenie z Twojego punktu widzenia. I za to dziękuję.
                  Pozdrawiam.

  • Ludzie, nie karmcie trolla...

  • A ja nie wiem co myśleć o tym filmie. Zapowiadany był szumnie. Jennifer chwalona swoim talentem nad niebiosa, więc może za bardzo skupiłam się na tym, co ona miała do pokazania? Z jednej strony film mnie bardzo wciągnął, z drugiej wyglądał trochę jak tyki sci-fi z lat 80tych, gdzie nie było efektów specjalnych, więc przyszłość pokazywało się poprzez dziwne kostiumy i makijaże? Było w tym trochę tandety. Miłość między dwójką była tak sztuczna, że aż nie wiadomo czy miała być sztuczna, czy miała być prawdziwa a wyszła sztuczna. Peeta był jakiś drewniany, jak taka sierota co nie wie, po co się w ogóle urodził i co on w ogóle robi na planie. Kompletnie nie umiem tego filmu rozgryźć. Żadnej z postaci! Czy ich zachowanie to była kiepska gra aktorska, czy charakterystyka postaci, czy nic? Tj. nie wiem kto z nich naprawdę grał, a kto nie. Mam nadzieję, że tym wątkiem wrócimy do merytorycznej dyskusji i zapomnimy o wyzywaniu się wzajemnie.

    • A czytałaś może książkę? Ta sztuczna "miłość" w pierwszej części pomiędzy Peetą a Katniss była zamierzona ;)

      Osobiście denerwują mnie ludzie, którzy oczerniają innych ze względu na ich gust. Igrzysk nie czytają tylko (jak to tu jest nazywane) gimbusy. A powiem więcej: książka była znana już dużo wcześniej nawet przez starsze grono czytelników. Młodsi fani dołączyli głównie (oczywiście nie tylko) w związku z premierą filmu. I wtedy się zaczęło... "Igrzyska są arcydziełem kina", "Igrzyska są całym moim życiem", "Jesteś team Gale, czy team Peeta?" Aż gotuje się we mnie, gdy słyszę te podniesione głosiki osób, które przechwalają Igrzyska nie ruszając książki. Tak jak ktoś już wspomniał, ja sądzę, że bez przeczytania tej historii na papierze, film rzeczywiście wydaje się lekko niespójny. Jednak po zagłębieniu się we wszystkie trzy części, mogę szczerze powiedzieć, że jest to jedna z najlepszych ekranizacji, jakie widziałam...
      Uważam, że nie powinno się krytykować ludzi za ich gust. Jedni lubią czytać historie romantyczne, zagłębiając się w powieściach Jane Austen, a inni preferują fantastykę. Jeszcze inni czytają tylko S. Kinga. Każdy inaczej patrzy na świat i wszyscy mamy do tego prawo.
      A jeśli chodzi o to porównanie do historii: myślę, że każdy z nas wyciągnął wnioski ze swoich lekcji w szkole. Ale czy to ma być nasz jedyny punkt odniesienia?
      Pozdrawiam :)

      • Nie czytałam książki i powiem szczerze, ale film mnie trochę zniechęca;) Ale często tak jest, że książka jest o niebo lepsza niż film i film tylko ją uzupełnia. Także pewnie sięgnę, choć szkoda że dopiero po filmie, może miałabym większe pole do wyobraźni:)
        Tylko, że w sumie nie o książce tu powinna być mowa, a o filmie.
        I wiesz co, tak tylko na marginesie, w sumie nikt nie ma prawa odbierać innym radości i zafascynowania czymkolwiek. To, że ktoś jest młodszy i nie czytał książki i nagle jest fanem - tak jest zawsze, że my uważamy się za prawdziwy oldschool, starych wyjadaczy, a młodszych za fanów z doskoku, którzy nic nie rozumieją, nie zasługują na bycie prawdziwym fanem itd.

        • Po książkę sięgnij koniecznie i nie zrażaj się filmem nawet jeśli ci się nie spodobał ;)
          W sumie masz rację, nie mam prawa decydować, kto co lubi. Po prostu tuż przed premierą naprawdę bałam się, że Igrzyska staną się kolejnym Zmierzchem (czyli wypromowaną przez media ekranizacją, która skupia się głównie na wątku miłosnym)...

      • Zgadzam się całkowicie.

  • Film Igrzyska Śmierci nie są może jakimś arcydziełem wieku, w którym żyjemy. Przesłania jak dla mnie również nie ma. Książki nie czytałam, ale film ogląda się z przyjemnością. Taka bajeczka z małą nutką dramatu ;) I nie obrażaj gustu innych, bo według mnie sam oceniasz największe badziewia jakie powstały na ocenę 10. Kwestia gustu jak już powiedziałam. A film nie pamiętam na ile oceniłam, ale powyżej 6 pkt na pewno. I gwarantuję ci, że nie jestem jakąś zakompleksioną nastolatką. Pozdrawiam ;)

  • Pozwól że ustosunkuje się do Twojej opinii. Otóż widzę u Ciebie dużą niechęć do młodzieży która nie interesuje się realiami i historią tylko przesłaniami mass kultury. Osobiście sam nie lubię ludzi którzy z historii nie wyciągają przesłania ale to ich problem (a nauka w szkole to temat rzeka). IS to nie film który kierunkuje się na rozwój uczuć, moralności i głębokich mentalnych morałów. Uwierz mi zawsze znajdą się ludzie którzy będą tu coś widzieć bo film i trylogia są interesujące , ale są to osobiste odczucia . Ja sam przyznam że przekaz jest jasny i choć wcale nie głęboki to zrozumiały. Ale po co szczuć tu na gimbusów czy innych fanatyków ? Co mi z opinii człowieka który nie wyciąga obiektywnych wniosków ? Polecam przeczytanie trylogii a może sam coś z tego wyciągniesz.

  • Napisz proszę jeszcze jak mam traktować twój styl oceniania jeśli posiadasz rozpiętość oceny od 1 do 10 a z tego co widzę to większość ocen to 1 lub 10. Hmmm... Każda Piła 10/10 ? Mówią że gusta nie podlegają ocenie więc tu skończę. Acha, no i jak masz fobię na "ciemną masę", MTV ,gimbusów i całą resztę taboretów to radzę nie wiązać jej ze wszystkim co produkowane jest pod młodzież Kto powiedział że każdy gimnazjalista to tuman bez wiedzy a każdy film młodzieżowy to gniot ? Pozdrawiam

  • czyli wnioskuje z twoich wypowiedzi że uważasz że jest to atrakcyjniejsze przedstawienie wydarzeń mających miejsce w historii, jako wydarzenia w przyszłości w postaci zekranizowanej książki czyli formy bardziej przystępnej dla jak to ująłeś gimbusów

  • Coś napiszę, żeby wywindować tą mądrą opinię :)

  • Denerwuje mnie to, że piszesz o "gimbusach" w taki pobłażliwy sposób. Sama kończę gimnazjum i muszę przyznać, że lubię trylogię "Igrzyska Śmierci", bo ogólnie interesują mnie takiego typu sprawy, a także historia. Uważam, że nazywanie tego gniotem jest nie na miejscu. Czy nie sądzisz, że lepiej gdy młodzież czyta książkę, która czegoś uczy, na co wskazuje wiele wątków tego filmu, których nie będę teraz wymieniać, niż plotkarskie gazety typu "Bravo"? Powinniśmy się cieszyć, że młodzież interesują takie sprawy.

    • Witam.
      Pogratulować ostatniego roku w gimnazjum. Czy mogłabyś przybliżyć jakiego typu sprawy interesują Ciebie? Czy mogłabyś mi wskazać czego nauczyła Ciebie książka, a co pokazane było w wielu wątkach filmie (bo nie o książce chcę rozmawiać, a o filmie)?
      Dla mnie film był infantylny i głupawy. Wątki zaczerpnięte, albo wręcz kopiowane z innych utworów. "Przygody" bohaterów może i fascynujące - nie dla mnie - ale sztuczne, głupie i przewidywalne.

      • Nauczyła mnie np. tego, jak okrutni mogą być ludzi u władzy, jak wielka jest czasem głupota ludzi, jak bardzo można kochać drugą osobę i się za nią poświęcić i tego, że warto zostać przy swoich przekonaniach do końca. Przyznaję, nie jest to bardzo odkrywcze i wiele podobnych sytuacji w historii miało miejsce. Nie zgodzę się jednak z tym, że do końca przewidywalne np. scena z jagodami. Każdy może mieć swoje zdanie na ten temat. Ja nie uważam tego filmu za głupawy.

        • Dzięki za odpowiedź. Czy takich fundamentalnych rzeczy nie znalazłaś czasem w lekturach przerabianych w szkole?
          W takiej trylogii napisanej przez Sienkiewicza masz wszystko te cechy. Władcy Much, Folwark Zwierzęcy, 1984, Władca Pierścieni... mógłbym tak wypisywać i wypisywać. Nie zrozum mnie źle, ale może spodobała ci się tylko i wyłącznie akcja? O narracji nie będę się wypowiadał bo jak zaznaczałem wcześniej, czytać nie czytałem, i raczej się nie skuszę. Sama historia, jest jednak wtórna jak diabli. Była taka reklama bodajże Peugeota: Hindus ma coś na kształt trabanta, wyklepuje go straszliwie i uzyskuje coś o kształcie tego właśnie Peugeota. Jedzie potem przez miasto zachwycony i dumny z siebie jak nie wiem co. I fabuła konstrukcją i zapożyczeniami jest właśnie jak trabant wyklepany tak, aby wyglądał na Peugeota. Lecz nim nie jest.

          • Tak, wiem, zgodziłam się, że nie jest to odkrywcze i wiele książek porusza podobną tematykę. Mi się jednak podobało, a co do książki, czy filmu to zdecydowanie ksiązka.

          • Mamy XXI wiek, książek napisano miliony jak nie dziesiątki milionów, i jak to gdzieś przeczytałam, wszystko zostało już napisane, teraz to musimy napisać na nowo. Zresztą, sporo podobnych powiedzeń można znaleźć na portalach z cytatami. Jaki jest problem we wtórnej historii? Ludźmi od lat rządzą te same namiętności i pasje, pewne motywy towarzyszą nam od zarania literatury, trudno znaleźć coś szczególnie oryginalnego, a oczekiwanie od książki dla młodzieży niezwykłej oryginalności jest błędem. Właściwie to zakładam, że tak niezwykle oryginalna książka młodzieżowa byłaby po prostu niezrozumiała dla niewyrobionego czytelnika. Ponadto, każdy kiedyś musi odkryć pewne rzeczy na własną rękę, i czy je odkryje we "Władcy Pierścieni", "Igrzyskach Śmierci" czy "Roku 1984" - jaka to różnica? Nie widzę tabunów nastolatków pochłaniających bez opamiętania Orwella.
            Porównywanie "Igrzysk" do trylogii Sienkiewicza jest bezcelowe, nie ta półka, i znam bardzo niewielu ludzi którzy w wieku kilkunastu lat czytali i cenili Sienkiewicza. Dlaczego nie można pozwolić młodym czytelnikom (i nie mówię teraz tylko o dzieciach i nastolatkach ale i ludziach którzy dopiero zaczynają przygodę z czytelnictwem i dopiero sobie wyrabiają gust) na zachwyt, ekscytację tytułem, choćby mało ambitnym, i trzeba ich walić po głowie tymże nieszczęsnym Sienkiewiczem - obowiązkowym, dodajmy, co z góry ujmuje mnóstwo atrakcyjności?

            Swoją drogą, książkę przeczytałam. Wielka literatura to nie jest, za to jest akcja, czyta się błyskawicznie, niestety, niemal doznałam skrętu kiszek ze względu na okropny styl i płytkie potraktowanie właściwie... wszystkiego, z wyjątkiem opisów ubrań. Mimo to zamierzam przeczytać kolejne części.

            Swoją drogą, Cypisek_syn_rumcajsa, bardzo mi się podobają Twoje wypowiedzi. :-)

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: