Postanowiłem założyć ten temat, jako odpowiedź na śmiechowe teksty, które sugerują,
jakoby ten film nic sobą nie reprezentował oprócz pustej nawalanki na płaszczyźnie snu. Już
waliłem kilka postów w kilku tematach, ale w sumie lepiej będzie jak złożę wszystko do jednej
kupy - mniej więcej. Mówienie, że ten film jest pusty, wynika, tylko z faktu, że niektórzy,
zatrzymali się jeszcze na poziomie patrzenia na przewijające się klatki, zamiast dostrzegać
jedną wspólną całość, która łączy sobą wszystkie elementy. Incepcja bowiem nie jest filmem,
który odnosi się, tylko i wyłącznie do psychologii, ale i również do duchowości, czyli tak jakby
szerszego aspektu psychologii, obejmującego te aspekty umysłu, których niestety nie da się
zbadać, ale które mimo to istnieją i są niezaprzeczalne, jak na przykład świadomość, która
jest jednym z najbardziej omijanych tematów współczesnej nauki, ponieważ nauka jej nie
ogarnia. Można powiedzieć, że psychologia zawiera się w duchowości.
Katharsis
To oczyszczenie świadomości z uwarunkowanych schematów mentalno-emocjonalnych, na
których opiera się tak zwane ego, które z kolei jest przyczyną ludzkiego cierpienia oraz
negatywnych emocji, jak strach, gniew, czy poczucie winy. W buddyzmie nazywa się to
przebudzeniem, a w hinduiźmie oświeceniem, a w chrześcijaństwie, choć kompletnie nie
zrozumiane... zbawieniem. W Incepcji ego Cobba symbolizowane jest przez Mall, która jest
manifestacją, jego poczucia winy. Cobb jest zniewolony przez swoje ego, tak samo jak każdy
z nas. Kładę tu nacisk na znaczenie słowa zniewolony, co w przypadku Cobb'a oznacza to
samo co nie możność wrócenia do swojego domu i dzieci. W momencie, gdy Cobb w limbo
przechodzi katharsis, gdy przyznaje się przed Mall (w rzeczywistości przed sobą) do
popełnienia błędu oraz wybacza sobie, zyskuje prawdziwą wolność - wraca do domu. Cobb przechodzi
katharsis, które wyzwoliło go od Mall, swojego poczucia winy, na którym opierało się jego
ego, które wręcz niszczyło, jego życie, a nawet próbowało go zabić, a co najgorsze, blokowało go przed powrotem do domu - którym dla każdego człowieka jest wolność.
Paradoks
Labirynt, nie mający wyjścia, na którym opiera się sen. Paradoks nie pozwalał przekroczyć
granic snu. Granice snu, znaczą tu tyle samo co granice umysłu, bądź też formy. Kolejnym z
założeń buddyzmu jest twierdzenie iż otaczająca nas rzeczywistość (sen) nie ma granic. Nie
da się dotrzeć do fundamentalnego elementu wszechświata, ponieważ zawsze znajdziemy
coś głębiej. Fizyka kwantowa również to potwierdza, że póki obserwator będzie szukać, póty
zawsze znajdzie coś, albo nie znajdzie nic, co by go satysfakcjonowało. W buddyzmie zen
mistrzowie tworzyli sformułowania paradoksalne, na których skupiający się uczniowie, mieli
doprowadzić się do oświecenia (katharsis). Nie chodziło tu jednak o zrozumienie logiczne,
ponieważ to było nie możliwe, chodziło o uświadomienie sobie abstrakcyjności danej myśli,
jak np. "będziesz wolny, gdy przestaniesz pragnąć wolności", albo "prawda kryje się w
ciemności". W Dark Knighcie jeden z paradoksów przedstawia Joker, gdy wisząc nogami do
góry, mówi o sile nie do powstrzymania, która napotyka obiekt nie do poruszenia. To jest
właśnie główna cecha paradoksów, że nie da rady ich sobie wyobrazić, ponieważ nie są
tworem logicznym lecz abstrakcyjnym, który stanowi ostateczna granicę formy, bądź też ego.
Jednocześnie tworzymy i postrzegamy.
Scena, w której Ariadne pierwszy raz przechodzi szkolenie ze wspólnego snu, jest
praktycznie streszczeniem, całej rzeczywistości. To co mówi Cobb nie dotyczy, tylko snu, ale i
jawy, która paradoksalnie też jest snem. I ponownie fizyka kwantowa nam to potwierdza,
mówiąc, że sam akt obserwacji wszechświata jest jednocześnie aktem twórczym, albo prościej
mówiąc, Ty sam tworzysz to co widzisz teraz. Oczywiście gdy mówię Ty mam na myśli
świadomość, a nie ego, które teraz czyta i rozkmina tego posta.
Talizman
Tu dam małe zachwianie teorii odnośnie, kręcącego się bączka na końcu filmu. W filmie było
powiedziane jasno, że gdy bączek kręci się w nieskończoność, to znak, że jesteś w czyimś
śnie. Wniosek? Jeżeli bączek upada, to nie jesteś w czyimś śnie, tylko w swoim własnym, tym
który tworzysz sam dla siebie. Na początku filmu, gdy Saito upada na dywan, od razu
rozpoznał, że nie jest we własnym domu (własnym śnie), ponieważ to nie był jego dywan. On
znał swój prawdziwy dywan, tak jak Artur znał ciężkość swojej kostki. Można powiedzieć, że
dywan był dla Saito talizmanem, który uświadomił mu, że jest w czyimś śnie, bo przecież
gdyby to był jego własny sen, to zdołał by sobie wyśnić, swój prawdziwy dywan, z takimi
samymi wadami, których tak nie trawił. Także, do ludzi, którzy pytają się, czy Cobb na końcu
jest we śnie, czy w realu >>> a co za różnica? Niezależnie od, tego, czy na końcu filmu
bączek upada, czy kręci się dalej, Cobb i tak jest we śnie. Pytanie brzmi, tylko... jeżeli bączek
jednak nie upada, to w czyim śnie jest w takim razie, jeśli nie w swoim?
Przesłanie filmu? To przesłanie każdego filmu, ale incepcje można streścić w czterech
punktach, tak jak zresztą każdy film - przebacz sobie, a staniesz się wolny.
Jeżeli ktoś nie widzi w tym zdaniu prawdy, to znaczy, że jeszcze daleko mu do prawdziwej
wolności.
O czym zatem jest incepcja? O tym, o czym jest każdy film... o tym, jak zniewolony człowiek,
walczy o własną wolność.
To co napisałem nie jest oczywiście pełną interpretacją filmu. Ominąłem formę i wydłubałem
czystą treść, która jasno wskazuje, że ten film zasłużył sobie na swoją reputę, wśród
światowej krytyki. Tak, czy inaczej... pusty nie jest.
- bazadziś urodziny mająNajbliższe odcinki
-
Chirurdzy
za 4 dni (Polska)
odcinek: s8e23 -
Gra o tron
jutro (USA)
odcinek: s2e10
-
- społecznośćrecenzje użytkowników
-
Prosta historia
Nietykalni, 2011
autor: wronka_78 -
E.T... grać... w statki
Battleship: Bitwa o Ziemię, 2012
autor: kulak4
-


Ladowanie