film na miarę "Ojca chrzestnego"

z powodu kontrastu między oszczędna formą a typowo kryminalno-mafijną treścią , niesamowicie mi się spodobał. Zaliczyłam ten film 3 razy w kinie, przy niemal pustej sali , promocja była znikoma, ale ja mam nosa ;)
Infiltracja z powodu zaśmiecenia filmu amerykańskim syfem (który akceptuję, ale wolę nowe pomysły od starych klisz) podobała mi się znacznie mniej. Chociaż ok. główne role były dobrze zagrane, z tym że wygląd Leo i Matta (podstarzałe bobasy ;) jakoś totalnie kłócił mi się z kamiennymi twarzami Azjatów z genialnego pierwowzoru.

5

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: