Największa bzdura, której nie mogę zrozumieć

Można do wielu scen się przyczepić, dla niektórych największą bzdurą będzie to, że Damon, wiedząc, że DiCaprio wejdzie do jego gabinetu, nie przygotował się, to znaczy, nie wyrzucił koperty z napisem, którą DiCaprio rozpoznał. Dla innych będzie to dość nierealna scena, gdy były (?) policjant rozwala ni stąd, ni zowąd, "szczura" w policji. Dla jeszcze innych, że skoro Nicholson uciekł z miejsca wypadku, to żaden policjant go ne szukał, a przynajmniej nie szukał tam gdzie potrzeba, tak by tylko Damon mógł się z nim rozprawić (i jeszcze pogadać przez telefon z jego kochanką :D). Ciekawe, że nawet jak go raz zastrzelił, to nie wystarczyło, by go ekipa usłyszała, nawet nie wystarczyło, żeby po chwili strzelił do niego jeszcze kilka razy - musiał krzyczeć, żeby ktoś raczył się dowlec. Ok, to niezła komedia, ale mnie to wszystko jeszcze tak nie zdziwiło, bo mimo wszystko można to puścić okiem.

Ale ciężko puścić płazem nielogiczną zupełnie - wg mnie - sytuację, choć muszę przyznać wcale nie tak na pierwszy rzut oka widoczną jak pozostałe wymienione. Otóż DiCaprio, jak tylko zauważył tę nieszczęsną kopertę, był na tyle bystry, aby nie zaufać innym policjantom, nawet kapitanowi i nie poinformować ich o swoich podejrzeniach, tylko poleciał z tym do swojej psycholożki, bo tylko jej ufał. I nawet powiedział jej to - że tylko jej może ufać. W takim razie dlaczego po niedługim czasie wzywa tych kolegów Damona, którym przecież ufać nie może, jak sam przyznał? Dlaczego nie zadzwonił do swojego "ulubionego" byłego (?) policjanta-rottweilera, któremu niewątpliwie mógł ufać, aby ten skontaktował się z odpowiednimi ludźmi? To zamiast tego, nagle traci całą swoją bystrość, którą przecież tak szafował przez cały film i daje się zabić byle komu. Biorąc pod uwagę, że nie mógł ufać kolegom Damona, nie powinien ich wzywać, bo przecież byłoby za duże ryzyko.

A tak przy okazji, czy to nie jest ironia losu, że arcydzieło kina "Chłopcy z ferajny" nie wygrywa Oscara, a dużo gorsza Infiltracja już tak? Bzdura, której nie trzeba rozumieć.

7
  • lobogaaa..
    1) nie wiedzial ze wejdzie/przyjdzie, przyszedl do pracy i powiedzieli mu ze juz gosc na niego czeka (ja nawet myslalem ze dicaprio cos wyczul po tym dzwonieniu do siebie nawzajem i nigdy sie nie pojawi), mogl co najwyzej jakos ja wtedy schowac ale moze jej nie zauwazyl, jak siedzisz w robocie to tez sie tak rozgladasz po biurku i analizujesz co na nim lezy?

    2)tacy policjanci to nie zwykle krawezniki, moze sie wkurzyl na system i takie rozwiazanie mu przyszlo do glowy:] zamiast zmudnie gromadzic dowody:] a moze to taki zakapior byl tylko po dobrej stronie? wierzysz w bajki ze mafia nie zabija policjanotow bo to ich wkurzy? zalezy ile kasy/wladzy wchodzi w gre, we wloszech byl czas ze zabijali sedziow i sie tam nie bali ze teraz im beda deptac po pietach, to jest w sumie taka wojna a to sa zolnierze, tylko dla nas to jest filmowy swiat

    3)szukali go wszyscy tzn wszystkich i wszedzie, ale tylko damon konkretnie jego, i moze oddalil sie wczesniej i na nim skupil swoja uwage, pozostali mieli swoje zadania, i jakies procedury, damon mial szczescie ze znalazl go szybciej, gdyby nie to film potoczylby sie troche inaczej, ale taka historie rezyser wymyslil i taka jest, ale bzdurne to nie jest
    a damon nawet jkaby mial pilnowac tylow to by sie "zgubil" i "przypadkiem" wpadl na niego, gdyby znalezli ich wczesniej to damon latwo wylgalby sie z telefonu, a to ze krzyczal to po to zeby go nie zastrzelili swoi, jak bys byl w tej sytuacji i zauwazyl sylwetke to najpierw strzelasz a nie myslich czy to czasem nie swoj, co innego jak widzisz goscia z bronia w gorze i odznaka, chociaz ja i tak bym mu bron zabral i skul (potem sie wyjasni co to za typ:])

    4)nie dowlekli sie bo krzyczal tylko w koncu doszli do tego miejsca, w takiej sytuacji watpie zeby sie biegalo po terenie, tylko zabezpiecza sie kolejne obszary i powoli caly teren, damon sobie tym nie zawracal glowy bo mial wazniejsze sprawy - ochrone wlasniego tylka bo podejrzewal ze nicholsona wypuszcza/"wymknie sie" i moze go sprzedac przy okazji

    5)nei zaufal bo byl moze zaskoczony, a potem obmyslil plan przeanalizowal czy i komu moze zaufac, i zrobil jak zrobil, skad wiesz ile czasu minelo moze kilka godzin rozkminial i wpadl na psychologa
    kolegow (tzn jednego - murzyna) wezwal bo widocznie tak obmyslil sobie, tego przed winda (drugiego kreta) ktory go zastrzelil nie wzywal

    6)do policjanta rotweilera nie mial telefonu (nigdy nie mial), nawet nie wiedzial ze go wydpucyli, damon powiedzial tylko wtedy przez telefon ze ma urlop

    wiekszosc twoich zarzutow a zwlaszcza 5) wynika ze stoisz z boku i znasz film, albo siedzisz spokojnie w fotelu, a teraz pomysl zauwazasz koperte, gosc poszedl wpisac haslo i zaraz wroci, koles to kret mafii a nie kasjer z biedronki nie wiesz co sie stanie, ale wiesz ze on wie jak wygladasz moze juz jada po ciebie i czekaja przed wejsciem, to siedzialbys tam i analizowal?

    mi sie tylko nasunela taka mysl ze skoro jest tylu kretow, glwony mafioz to tez wtyka tylko wiekszego kalibru ale robi swoje to moze cala ta przestepczosc to juz jest w 90% wtyki:PP i kazdy sypie pozostalych za cene swobody interesow i uwaza zeby nie wejsc w droge wiekszemu, a nawet ze czasem uzywaja policji do rozgrywania swoich gier

    bo ten ktory podal zly adres dicaprio tez byl chyba wtyka bo czemu nie wydal dicaprio i powiedzial nawet przed smiercia "czemu nic nie powiedziales", jeszcze chwile zyl od postrzaly mogl zawolac do siebie kogos innego i mu powiedziec zeby przekazal to nicholsonowi (dicario nie wiedzial ze podal mu zly adres)
    to co mowili w wiadomosc po znalezieniu ciala na bagnach ze byl policjantem w ukryciu mogloby byc podpucha, ale mogoby byc prawda w swietle tego powyzej

  • No właśnie, film generalnie ogląda się dobrze, ale scenariuszowych wpadek czy niekonsekwencji (żeby nie napisać: głupot) jest bardzo wiele i niestety to razi :( Zadaję sobie na przykład pytanie, jak inteligentny (bo taki miał być Sullivan) gość, policjant, DETEKTYW, może zostawiać na swoim służbowym biurku kopertę "CITIZENS", którą otrzymał od bossa mafii?:D Ja na jego miejscu nawet nie przyniosłabym jej do roboty. A po skorzystaniu z jej zawartości bym ją spaliła.
    Nie wierzę też w to, że można z policyjnej bazy usunąć profil policjanta dwoma kliknięciami. Dla mnie zupełnie niewiarygodne.
    Costigan jako kret cały czas ma przy sobie komórkę, z której raportuje do detektywów? Jak można tak ryzykować? Przekazywanie informacji chyba nie odbywałoby się stale i w taki sposób? (mam nadzieję;))
    No i końcowa akcja Costigana - dlaczego po prostu nie zrobił kopii nagrań od Costella i ich nie wysłał do kilku różnych detektywów? Tylko porywał się osobiście- i to z kumplami, którym jak słusznie zauważyłeś, nie mógł przecież ufać - na aresztowanie Sullivana?
    To tylko przykłady, takich rzeczy jest tam dużo :(

    • A jeszcze koperta, ktora dal psycholozce, aby przechowala i otworzyla jak mu sie cos stanie, nie pociagniety dalej watek... no chyba, ze mozemy sami sobie dospiewac, ze doniosl jej na narzeczonego, aby znala prawde z kim sie zadaje i po tym ona nie chcial go juz znac, czemu dala wyraz na pogrzebie, ale ona juz sie na nim zawiodla przeciez po odsluchaniu tasmy, ktora przyszla poczta...jest pare niescislosci i niekonsekwencji...

      • Rzeczywiście to nie było powiedziane, ale możemy się domyślać, że po śmierci Billy'ego otworzyła kopertę i nie dość, że sama poznała całą prawdę, to jeszcze być może przekazała informacje Dignamowi. Pewnie napisał tam też nie tylko o Colinie, ale i o sobie - że cały czas był policjantem, a napaść, więzienie i życie w światku przestępcznym - mistyfikacją.

      • Dokładnie ! Ja do ostatniej sekundy czekałam na rozwinięcie tego wątku z kopertą i stawiałam, że wziął pod uwagę, że może zginąć i zostawił jej w tej kopercie jakieś dowody obciążające Damona, żeby mu nie uszło na sucho... A w sumie możemy sobie jedynie gdybać czy ona coś tam wyczytała ważnego i dlatego odeszła od Damona czy może ktoś zapomniał o tym wątku, no szkoda generalnie

  • Kolego! Szukasz w wielkim kinie rzeczywistosci? Ogladaj dokumentalne!

  • Zgadzam się co do zarzutów odnośnie braku logiki w wielu scenach filmu.
    Scenariusz dobry, intryga mistrzowsko snuta, ale brak konsekwencji i durnota bohaterów nieraz irytuje. Zwłaszcza scena obławy na Nicholsona i jego śmierci to już niziny amerykańskiej sztampy (gangsterzy dający się zabijać jak muchy , wybuchające ni z tego ni z owego samochody i finalny dialog Damona z "tatą").
    Jeśli zaś chodzi o scenę na dachu, to zauważ, że DiCaprio dziwi się, że tego "wulgarnego detektywa" nie ma razem z czarnym, bo zaufał właśnie jemu, tylko że "wulgarny", nie wiedzieć czemu się nie zjawia (to już dziura w fabule). Na dole wyskakuje ten drugi kabel Nicholsona - który ma absurdalną zdolność jasnowidzenia i wie nawet, z której strony windy będzie stał jego cel. DiCaprio nie można zarzucić braku sprytu, a tego, że nie wliczył istnienia drugiego kabla w policji - problemy z logiką oczywiście nadal zostają. W ogóle to temat na poważną dysertację naukową -"Umysłowość bohaterów amerykańskiego kina sensacyjnego" - z jednej strony genialnych, z drugiej głupich jak dzieci.
    I taki zarzut na koniec: Skoro z ciebie taki reprezentant wyższej kultury umysłowej i filmowej, który umie oddzielić naprawdę dobre kino od hollywoodzkich średniaków, to po co wdajesz się w tak prymitywne pyskówki nazywając ludzi o odmiennym zdaniu "gimbusami" i zarzucając im niski wiek? Wiesz argumenty ad personam to zaprzeczenie rozumowania logicznego, więc teksty w stylu "dalej oglądaj dobranocki" troszkę obniżają powagę twoich, skądinąd słusznych, zarzutów. Pozdrawiam.

    • Przecież dla mnie to nie jest poważna dyskusja, tylko rozrywka. Moim zawodem nie jest dyskutowanie o filmach z i 99% ludźmi nie ma o czym dyskutować, to przynajmniej mogę się z nich pośmiać. Co do umysłowości bohaterów - ja tylko wykazałem brak logiki filmowej, nie umysłowej: skoro ktoś mówi w filmie, że nie może nikomu ufać, to późniejsze zachowanie całkowicie zaprzecza temu, a przecież nie jest to film psychologiczny, z jakimiś paradoksami psychicznymi, które miałyby tłumaczyć niekonsekwencję. Czyli to jest po prostu błąd i nie ma tu o czym rozprawy pisać.

      • Ale możemy jednak przyjąć, że, w pewnym sensie, świat przedstawiony na taśmie jest jakiegoś rodzaju bytem, a pokazani tam ludzie kierują się jakimiś wewnętrznymi dla tego świata zasadami - nie zawsze popełniają błędy, czasem kierują się rodzajem "innej logiki" stworzonej na potrzeby widza. DiCaprio nie mógł nikomu ufać, ale komuś musiał, by wygrzebać się ze swojej sytuacji - bardziej już dziwne, że tak zaskakuje go, że Damon skasował jego teczkę.
        Jeśli zaś chodzi o śmianie się w ludzi, to nie ma w tym nic złego jeśli ma to jakiś poziom, a nazywanie innych "gimbusami" jest, przepraszam, najbardziej gimbusiarskim z zachowań.

  • Ty mi lepiej wytłumacz jak to jest, że gościowi, który ledwo co skończył akademię, nie przeszedł zaawansowanych testów psychologicznych i nie odbył specjalistycznego szkolenia ot tak dali fuchę wtyki u największego mafioza w mieście? Nieraz była scena, która pokazywała, że on się do tej roli totalnie nie nadaje. Nie wspomnę już o scenie, w której Damon używa szyfru gdy rozmawia przez komórkę z Nicholsonem, zaraz przy starszym policjancie, który zeżarł zęby na rozpracowywaniu grup przestępczych a ten i tak się nie kapnął, że coś jest nie tak. W dodatku co to za wydział, który miał u siebie nie jednego a aż DWÓCH kretów?! Poważnie - Frank Drebin z Nagiej Broni to przy tych gościach Sherlock Holmes.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: