makabra1039 makabra1039
ocena: 6

Gdy oglądałam "Ja Don Giovanni" po raz pierwszy, w samotności, w nocy, to byłam naprawdę zachwycona. Jestem wielką wielbicielką muzyki Mozarta od kilku lat, pochłaniam powieści z elementami biograficznymi o tym kompozytorze, słucham różnych wykonań jego muzyki, uwielbiam "Amadeusza" Milosa Formana, więc gdy zobaczyłam zapowiedź tego filmu, czułam, że muszę go obejrzeć i byłam bardzo podekscytowana. Sięgając po niego drugi raz w towarzystwie siostry, męczyli mnie strasznie aktorzy, tekturowa scenografia i powtarzający się motyw Antonio Vivaldiego, który nie wiadomo czemu znalazł się w filmie o Mozarcie.
Sądzę, że był dobry, ale bez przesady. Czuć w nim jakąś amatorskość. Sama już nie wiem.

  • AbuKamil AbuKamil

    W moim odczuciu film raczej średni. Nie wyszedł Saurze. Vivaldi w Wenecji jest jak najbardziej na miejscu. To, że film w znacznej mierze opowiada o Mozarcie nie oznacza, że tylko jego muzykę powinien zawierać. Z tego samego powodu nie byłem zdziwiony, gdy da Ponte zastał Mozarta grającego Bacha. Tektura chyba miała być nawiązaniem do "Casanovy" Felliniego, który w swym filmie również unikał plenerów jak ognia i nawet fale morskie zrobił z jakiejś folii. U Saury przynajmniej pływali po weneckich kanałach.
    Ja również uwielbiam muzykę Mozarta i tę operę w szczególności. Widziałem ją w wielu różnych teatrach i w filmie Saury, moim zdaniem, jest najbardziej wartościowym i nośnym elementem. Stąd takie długie, wielominutowe fragmenty nie pozwalające widzowi zniechęcić się do dalszego oglądania.

wczytuję Ladowanie

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: