Nie jestem wielkim fanem "happyendów" i nie liczyłem na jedno, ale owe zakończenie tej historii wydało mi się zupełnie niepotrzebne i wymuszone. Każdy wątek filmu, każda postać zostały zamknięte/spełnione, łącznie z głównym bohaterem. Nic nie trzeba było już dodawać czy przekręcać, życie wszystkich bohaterów mogło spokojnie popłynąć dalej swoim rytmem. Ale nie, 'musiał' być ten końcowy emocjonalny kopniak, głupie wyciskanie łez na siłę. Wielki finał z anielskim zawodzeniem i dogorywającym w kiblu kompozytorem. Czułem, że tak się to cholera skończy. Im bliżej końca filmu było i im bardziej czułem, że film skończy się śmiercią głównego bohatera to aż mnie kvrwica brała. Wielki wkvrw, że taki fajny film zrujnuje się idiotyczną końcówką. Miałem nadzieję, że jednak może nie... AleI tak też się stało. ŚMIERĆ nieunikniona. I za samą końcówkę odjąłem 2 punkty w ocenie.
- bazadziś urodziny mająNajbliższe odcinki
-
Chirurdzy
za 4 dni (Polska)
odcinek: s8e23 -
Gra o tron
jutro (USA)
odcinek: s2e10
-
- społecznośćrecenzje użytkowników
-
Prosta historia
Nietykalni, 2011
autor: wronka_78 -
E.T... grać... w statki
Battleship: Bitwa o Ziemię, 2012
autor: kulak4
-


Ladowanie