MariuszCichy

Tylko potrzeba do niego trochę wrażliwości. Dotyka podstawowych spraw, z nimi też wiążą się sceny ze snu albo jak ze snu. Do tego próba pokazania góralskiej kultury, jej zwyczajów, obyczajów (nie jestem znawcą ale przypuszczam, że dosyć wierna). Oglądanie może trochę utrudniać luźniejszy, mniej zwarty, rapsodyczny tok ale to właśnie pasuje do poruszanych zasadniczych tematów. PRL-owski serial (który też lubię) to był raczej cepeliowski obrazek, humorystyczny, trochę groteskowy.
Film ma też słabsze strony. Jak dla mnie zbyt powściągliwa i mało wyrazista gra słowackich aktorów, na ich tle wyróżniał się Żebrowski w roli Huncagi. Poza tym niezbyt dobry polski dubbing.

  • użytkownik usunięty

    Ten lot we śnie czy ukazanie się Matki Boskiej to było niczym z Kusturicy - bardzo ładnie to wyszło. Postać obdarto z patosu, zrealizowano jakąś wizje losów tego człowieka i dobrze. To co pokazano miało więcej wspolnego z tym co miało miejsce historycznie niż starsza produkcja. Pytanie jednak czy możliwym jest tutaj oddanie jakiegoś stanu faktycznego odnośnie przebiegu zdarzeń? Niesadze, nie ma na czym sie oprzec, zatem - całkiem ciekawa wariacja. Są pewne mankamanety, jednak film zdecydiowanie nie zasłużył na tak niską notę.
    Oglądałem film z napisami - w moich oczach wypadł dobrze, a cięgi zbiera właśnie z powodu porównań z rolą Perepczki.

    • krivan krivan

      Dobry film, dosyć udana próba zmierzenia się z mitem słowackiego zbójnika. Agnieszka Holland, jak zawsze postrzega "ludzki" wymiar poruszanych przez siebie tematów - człowiek i jego natura na tle zawirowań historycznych i obyczajowych. Jej filmy zawsze dają mi mocno do myślenia i to jest to czego oczekuję od kina.
      Byłam niemal w każdym z miejsc, w których kręcono film - to było niemal jak duchowe przeżycie. Wiem, że Janosik to legenda, a czułam się jakby to wszystko naprawde tam się rozegrało. Dzięki A.Holland.

  • sim0nus sim0nus

    Zgadzam się ze wszystkim. Również z uwagą o dubbingu. Na usprawiedliwienie jego słabej jakości można rzec: "u nas prawie w ogóle się tego nie robi, bo mamy lektora", ale to przecież żadne usprawiedliwienie. Poza tym lektor jest wynikiem oszczędności telewizji i przyzwyczajenia większości z nas do tego, że kobieta może gadać męskim głosem. Zresztą to nie pierwszy film zepsuty przez mierną polską wersję językową (patrz np. "Dzieci Ireny Sendlerowej").

wczytuję Ladowanie

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: