Byłem w kinie na innym filmie i zobaczyłem afisz Johna Cartera

Dwa potwory, po środku facet uwiązany do czegoś. Od razu było wiadomo że pokona je na jakiejś arenie, że to bohater, i pewnie będzie wątek miłosny. Filmu nie oglądałem, ale z tego co czytam o nim to wiele się nie pomyliłem.

Nie wiem czemu ale w ogóle mnie to nie zaciekawiło, te dziwolągi jakieś pomieszanie morsa z olbrzymem też.

Opowieści o bohaterach są znane, specjaliści nawet opracowali 13 punktów, które obrazują drogą każdego bohatera. Tego typu Heroic fantasy a raczej jego ewentualny sukces opiera się na mimetyzmie. "Twórcze naśladownictwo" - ... Ale mnie jako widzowi, po wielu wielu filmach z nowszych fantasy-akcja Avatar czy Tron dziedzictwo tego typu historyjki z góry wyglądają na naiwne ; /

Wiem że nie należy oceniać czegoś czego się nie widziało, ale jakoś byłem z góry utwierdzony. Niedawno widziałem trailer Johna Cartera.

W kinie zrobiła się niesamowita moda na wielkie bitwy, tłumy krzyczących mężczyzn atakujących w okrzyku i oczywiście walczących o bezwzględną rację i wolność. Historie Czarno-białe dziejące się w czarno białym świecie.

"Wielka walka o wolność" zaczęła się chyba filmem o Williamie Wallace - i potem ten pseudo pompatyczny schemat był odtwarzany - nawet nie idę na ten film do kina - bo widzę już o co chodzi tym mrówko podobnym typkom z 4 łapami. Chcą drzeć mordę o wolności w nudnych scenach.

:-/

Spójrzcie na film Troja, tam mamy Achillesa - wzorcem starożytnych - facet ma wady, jest wielowymiarowy. Ktoś kto zabija jest bezwzględny. Jego przeciwnicy mają ludzką twarz - to butny, chamski, brutal. I ten film mimo iż był przebajerzony i olewał fabułę mitu nawet, miał sens a bajką był... o tak.

Nie mówię o filmach które muszą być super realnymi dramatami ala kompania braci tylko w wydaniu fantasy. Mówię tutaj o kreacji wielowymiarowej postaci.

W gwiezdnych wojnach Anakin ma powody żeby być Vaderem, ma szczerą motywację, nie jest prymitywnym sadystą od tak po prostu który chce zniszczyć świat. Nie jest złym królem który chce spalić Szkocję - bo wyssał s-syństwo z mlekiem matki.

Na Johna Cartera nie poszedłem BO SIĘ BAŁEM, że to będzie kit. Bałem się że - się będę NUDZIŁ ! I NIE PÓJDĘ bo się boję.

Bo nie ufam już heroizmowi w dzisiejszym kinie! Straciłem zaufanie do fantastyki :(((( wiem smutne.

Dawniej nawet w planecie małp którą oglądałem jako dziecko - były pewne dylematy, małpy są złe, ale jednak niektóre chcą pomóc, mimo iż traktują bohatera jak zwierze...

Jak to jest że starożytni zrobili pewien kanon bohatera - herosa, który ma wady, jest ułomny - nawet bogowie są! Spider Man też miał wady i dylematy. Nie mógł się rozdwoić.

A TERAZ W KINIE CI BOHATEROWIE SĄ DO DUPY. Dystrykt 9 się wyłamuje jest ok. W Tronie ... dobra muzyka i klimat ale postać ... ; / zarówno "czarna" jak i "biała"... : ( Avatar to już totalne przegięcie. Kolejny czarno-biały światek - dla naiwnych.

: ((( Boje się chodzić na nową fantastykę. Idę obejrzeć sobie Blade Runnera na YT bo się nie boję że zmarnuje nockę.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: