Instrukcji nie załączono!

Wierzyć mi się nie chce, jak można od początku do końca skopiować istniejący już film!? Mówię tu o meksykańskiej produkcji z 2013 roku pt."Instrukcji nie załączono" - film mało znany, a moim zdaniem jeden z najlepszych, jaki w ostatnich latach powstał. Miła, przyjemna, rodzinna komedia, która nie potrzebuje wielkich scen, by wycisnąć łzy z oczu.

Poniżej, dla zainteresowanych, link do opisu filmu na filmweb:
http://www.filmweb.pl/film/Instrukcji+nie+za%C5%82%C4%85czon...

W zwiastunie "Jutro będziemy szczęśliwi" wszystko jest aż niepoprawnie skopiowane (jedyne na pierwszy rzut oka zauważalne różnice są takie, że w produkcji z 2013 roku główny bohater do Meksykanin, który podąża za matką dziecka do USA, a dziewczynka jest białoskóra i ma blond włosy).
Przede wszystkim:
- główny bohater to żyjący z dnia na dzień, nieodpowiedzialny, samotny facet, który zmienia kobiety jak rękawiczki
- nagle zjawia się kobieta (blondynka), którą bohater oczywiście ledwo pamięta, a która obdarowuje go ich wspólnym dzieckiem (dziewczynka, niemowlę), po czym ucieka. Różnica jest taka, że w pierwowzorze miało to miejsce w domu bohatera, a tutaj na łodzi.
- bohater próbuje przedostać się do innego kraju w pogoni za matką dziecka i ma problemy z dokumentami na granicy.
- na miejscu spotyka człowieka, który stanie się jego przyjacielem
- nie odnajduje matki dziecka, więc ostatecznie postanawia się dziewczynką zaopiekować i rozpieszczać ją ponad wszelkie miary przyzwoitości
- scena rozmowy w szkole w sprawie nieobecności dziecka na lekcjach - no naprawdę, to też trzeba było skopiować? Ciekawa jestem tylko, czy mieszkający w Lodynie główny bohater wybierze sobie identyczny zawód, bo tego zwiastun nie zdradza.
- wspólna zabawa i przypadkowe uderzenie dziecka piłką - było!
- słowa "nie zostało za wiele czasu" - tak, w pierwowzorze również. Nie zdradzę o co chodzi, ale zakończenie inne być nie może.
- matka pisze do córki meile. W pierwowzorze były to listy, tak jak tu, upozorowane przez ojca, żeby dziecko nie myślało, że matka je porzuciła. Ciekawe czy tutaj też mama jest "super bohaterką" i dlatego nie ma czasu dla córki?
- nagle, po kilku latach, w mamie budzi się instynkt macierzyński i postanawia córeczkę odszukać. I zabrać ojcu. Nawet miejsce pierwszego spotkania zostało skopiowane - tu i tu park, z tym że tam, o ile pamiętam, było jeszcze wesołe miasteczko.
- oczywiście problemy w sądzie, bo matka twierdzi, że ma większe prawo do dziecka. A kiedy będzie się już wydawało, że ojciec sąd stanie po stronie ojca, ona zada mu ostateczny cios... czy ten sam? Pytanie retoryczne...
- jestem tylko ciekawa dokąd ojciec ucieknie z córką na koniec filmu... czyżby na Francuską Riwierę?

Przepraszam za spoilery, ale im dłużej pisałem te podobieństwa, tym bardziej myślę, że chyba twórcy meksykańskiej produkcji sprzedali prawa do scenariusza. Jest po prostu zbyt podobny. A jeśli tak, to według mnie zrobili ogromny błąd. Film "Jutro będziemy szczęśliwi", nawet z Omarem Sy, nie dorówna "Instrukcji nie załączono". Ja na ten film się nie wybiorę, ale oczekuję na wasze komentarze po seansie w marcu - jak wiele z tego, co napisałam się sprawdzi?

9

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu:
o