7+/10

Kolejny bardzo dobry film biograficzny, tym razem o Alfredzie Kinseyu, pierwszym naukowcu specjalizującym się w tematyce seksu. Reżyser, Bill Condon, w barwny sposób portretuje Alfreda, a także jego życie, udowadniając, że był on bardzo ciekawą postacią. Np. pozwalał swojej żonie sypiać z własnym uczniem, a sam czasami zadowalał się facetami :P Film zręcznie pokazuje zacofanie Amerykanów nt. seksu w latach 30/40-stych, gdzie kobiety dopiero po ślubie dowiadują się, że dzieci jednak nie wychodzą z pępka, a w szkole uczy się, że utrata jednej uncji spermy równa się utracie 40 uncji krwi. Na szczęście mimo ciągnącej się przez całą projekcję tematyki erotycznej, nie znajdziemy tutaj jakichś bardzo kontrowersyjnych scen, właściwie wszystko jest przedstawiane bardziej naukowo. Świetne są motywy wywiadów Kinseya z różnymi napotkanymi po drodze osobami. Aż sam zachciałem przeczytać jego "Seksualne zachowania mężczyzn" :) Niestety chyba zbyt bardzo się przyzwyczaiłem do filmów biograficznych, w których główne role odgrywają aktorzy oscarowi. Przyznam, że tutaj się trochę zawiodłem na obsadzie. Liam "Qui-Gon Jin" Neeson i Laura Linney przez cały czas utrzymują wysoki poziom, ale szczerze mówiąc liczyłem na coś więcej. Cieszy fakt, że nie zepchnięto na drugi plan żony Kinseya, widać jak przeogromny wpływ miała ona na późniejsze jego dokonania. Swoją drogą jeśli ich małżeństwo rzeczywiście się tak przedstawiało to zazdroszczę głównemu bohaterowi żony ;) Narracja jest bardzo dynamiczna, przez co nie sposób się nudzić, zresztą sama historia bardzo wciąga. Zdjęcia raczej przeciętne. Ogólnie to bardzo udana opowieść o miłości, determinacji i poświęceniu, bez hollywoodzkiego zadęcia. Bez wodotrysków, ale warto obejrzeć. 7+/10

1

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu:
o