Bardzo podoba mi się, że film nazwano "Kinsey"

A nie np. "Seksualne zachowania Amerykanów" żeby zwiększyć sprzedaż biletów. Brak wplątania słowa "seks" i tym samym posłużenia się tanim marketingiem, sprawia, że film zrobiony jest przede wszystkim dla idei, a nie pieniędzy.

5
  • Coś w tym jest. Zresztą zauważyłem - wbrew panującej ogólnej opinii - że amerykanie mają oryginalne tytuły lepsze od naszych tłumaczeń, które dodają sztucznej sensacji. Legendarny wręcz przykład to "Terminator" zmieniony w polskim "tłumaczeniu" na "Elektroniczny morderca" albo "Dirty Dancing" przerobiony na "Wirujący seks" . W polskojęzycznych tytułach więcej jest taniej sensacji i głupawych tytułów mających za zadanie przyciągnąć widza.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu:
o