nie jestem jakaś przesadnie pruderyjna

jednak dziwi/niesmaczy/irytuje mnie to, że oni wszyscy się tam bzykali metodą "każdy z każdym", przy czym chcę podkreślić, że nie mam na myśli seksu między mężczyznami, ale to ogólne wymienianie się
partnerami

2
  • To znaczy że jesteś normalna. Nawet zwierzęta nie kopulują się w ten sposób. My jako ludzie stawiamy sobie przecież nieco wyżej poprzeczkę. A przynajmniej zdecydowana większość.

    • to jeszcze pytanie, co dla ciebie znaczy "normalność" :) poza tym ludzie biologicznie są zwierzętami

      • Normalne zachowanie to dla mnie takie, które nie odbiega od zachowania większości.
        Skoro jesteśmy zwierzętami (wyjątkowymi, bo takimi które opanowały nasz świat i jesteśmy w stanie rządzić wszystkimi innymi gatunkami), to nie powinniśmy się zachowywać gorzej do nich (tylko lepiej). Za korepetycje wystarczy czteropak piwa;)

        • wobec tego gdybyśmy się znali określiłbyś mnie jako nienormalną, bo w wielu przypadkach zachowuję się inaczej niż większość, no i bardzo mi się nie podoba fakt, że ludzie opanowali cały świat i chcą rządzić wszystkimi innymi gatunkami - to krótkowzroczność i brak pokory, poza tym ludzie zachowują się gorzej niż zwierzęta np. zabijają z zazdrości lub chciwości, są rasistami, homofobami, niszczą środowisko w którym żyją itd... powinniśmy raczej uczyć się od zwierząt, a nie próbować je dominować

          • Inność jest interesująca, tak długo jak nie krzywdzi innych ludzi i nie wpływa negatywnie na społeczeństwo. Uczyć od zwierząt? Zwierzęta mięsożerne zabijają, żeby mieć co jeść i przeżyć. Słabsze jednostki giną i to niestety jest w zgodzie z naturą. Więc może nie uczmy się tego od nich. Chociaż prawdą jest, że ludzie potrafią być gorsi niż zwierzęta. Tak jak we wczorajszych zamachach w Paryżu. W imię Allacha zginęło ponad 100 "niewiernych".
            Co do dominacji na zwierzętami, to raczej nie mamy zbyt wielkiego wyboru. Jak się chce pić mleko, to trzeba dominować nad krowami czy kozami. Z pewną korzyścią dla nich.
            To wszystko jest bardziej skomplikowane niż na pozór wygląda.

          • Zgadzam się z Tobą, a co do filmu mam podobne odczucia. Badania Kinseya uważam za pożyteczne i nie kwestionuję jego metod (nie odnoszę się do ich wiarygodności), ale wątki filmu, które przedstawiały jego życie osobiste budzą u mnie jakieś dziwne smutne uczucie. W próbie zwalczania negatywnych zjawisk społecznych czasem zapominamy respektować własne odczucia, bo czujemy się zdrajcami sprawy. Nie wypowiadam się w tej chwili o Kinseyu, bo nie oceniam jego decyzji, tylko o przemyśleniach jakie miałam pod wpływem filmu.

  • To może być zarówno przyjemne, jak i stymulujące. Różni ludzie mają różne potrzeby, nie oceniał ich zbyt pośpiesznie i wedle własnej miary. Zresztą nie wiadomo jeszcze do czego sama będziesz dążyć po 20 latach małżeństwa ...

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu:
o