Przeciętność

Sama historia jest całkowicie przewidywalna. Po obejrzeniu mam wrażenie, jakbym widział już wiele podobnych filmów. Wszystko to ogląda się oczywiście dobrze. Trudno nawet powiedzieć, żeby był to zły film. Mimo wszystko brak tu, w moim odczuciu, prawdziwego dramatyzmu. Z tego filmu przebija jakaś nieszczerość.
Na plus kreacja Beethovena. Nie oddaje może w pełni złożoności jego charakteru. Ale pozwala wyobrazić go sobie jako człowieka z krwi i kości. Świetna gra Harrisa.
No i oczywiście niezła muzyka ;) Trudno by ją było jednak zapisać w poczet zasług Agnieszki Holland. Miałem za to wrażenie, że dobór utworów był trochę przypadkowy. Film, którego fabuła w przeważającej mierze osnuta jest wokół IX symfonii powinien być w równie przeważającym stopniu zobrazowany muzyką tejże symfonii. Odczuwam jakiś zgrzyt w fakcie pojawienia się motywu z 4 koncertu tuż po scenie, w której mowa o pracy nad ostatnią symfonią. To oczywiście trochę czepianie się z mojej strony. Jednak w filmie o muzyce tak dopracowanej pod względem intelektualnym jej dobór powinien być kluczowym elementem całej tej historii.
Podsumowując sądzę, że geniusz Beethovena zasługuje na portret bardziej niż przeciętny. Ten jest tylko średni.

1

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu:
o