pachomir pachomir
ocena: 2

Kto chce ten wybiera korporacje, a kto nie ten nie - wybór jest świadomy, a film gówniany.

  • buttle buttle
    ocena: 9

    A Ty za to jesteś gównem, i pierdo... ignorantem, który nie wie co to zastosowanie argumentów, a że spasłeś się jak świnia to teraz jesteś coś komuś winny!

    • Dexterb Dexterb

      A Ty jesteś delikatnie mówiąc nieuprzejmy, niech ma swoje zdanie, co Ci szkodzi. Ważne, że film wywarł na Tobie wrażenie, skłonił do pomyślenia, to nie był film lekki łatwy i przyjemny, do zobaczenia z rodzinką przy niedzielnym obiadku

  • Dexterb Dexterb

    To nie takie proste - bogaty sobie pozwoli na ekologiczne uprawy, mleko wprost z wymiona i wyprawy ze stolicy np. pod Zamość po zapasy wprost z naturalnych wędzarni, a Ci co wiążą ledwo koniec z końcem kupią najtańsze wędliny, żeby ich dzieciom kromka chleba na śniadanie z obu stron nie wyglądała tak samo

    • taperjeangirl taperjeangirl
      ocena: 9

      ...a potem będą sobie od ust odejmować żeby wykupić leki?! heh...

      marną masz wiedzę na temat ekologicznego odżywiania, jeśli w ogóle na temat odżywania coś wiesz, bo mleko czy z kartonu czy z wymiona nie jest najlepszym pożywieniem/napojem.

      sklepy z ekologiczną żywością masz wszędzie, wiem, bo mieszkam na zmianę w malutkim i w wielkim mieście.
      wystarczy iść na targ albo znaleźć sklep z ekologiczną żywnością zamiast robić zapasy w supermarketach.
      do tego wiele można sobie samemu wyhodować w ogrodzie albo na oknie, co z resztą robi mnóstwo osób.

      i w końcu - taka sama ilość produktu wysoko przetworzonego zajmuje ok. 30% żołądka, podczas gdy danie surowe (ew. gotowane na parze) zajmuje 100% = jedząc bardziej ekologicznie / organicznie jesz mniej = jesteś szczuplejszy i w cale nie wydajesz więcej niż żywiąc się korporacyjną trucizną.

  • taperjeangirl taperjeangirl
    ocena: 9

    gówniany to jest twój sposób myślenia.

    • pachomir pachomir
      ocena: 2

      Nie powiem, żebym nie odżywiał się zdrowo bo mieszkam niedaleko bazaru gdzie zawsze kupuję świeże warzywa a i na parapecie w kuchni sobie ładnie rosną kiełki lucerny i rzeżucha. Ale nie powiem też, że sobie raz na jakiś czas nie pocisnę po jakieś niezdrowe żarcie typu KFC czy pizza, a to z jednego prostego powodu - lubię ten smak. A zazwyczaj jest tak, że wszystko co niezdrowe jest wspaniałe w smaku. Poza tym, najświeższe mięso, czy to drób czy jagnięcina, musi być jakoś przyrządzone - tyczy się to również warzyw - także w większości przypadków zdrowe jedzenie jest kwestią przyrządzenia bo doskonale wiemy o tym, że w Polsce "Korporacyjna Żywność" nie jest aż tak totalnie rozpowszechniona. Film narzuca styl myślenia twórców i to mi się nie podoba (ba! nienawidzę) bo po co rezygnować ze szczęścia, które daje nam czasem niezdrowe żarcie?
      Mój stary powtarza: "Wszystko dla ludzi ale z głową."
      Z alkoholu jakoś mało kto rezygnuje, a jego spożywanie nie wiąże się z przeżyciem, tylko z nabywaniem pewnego rodzaju rozluźnienia psychicznego i fizycznego.

      • pachomir pachomir
        ocena: 2

        Poza tym, mój sposób myślenia nie jest gówniany tylko praktyczny i całkiem normalny. Poza tym rozmawiamy tu o filmie, a nie twoich gustach kulinarnych. A i w przypadku filmów i jedzenia każdy ma odmienny gust więc nie powinnaś srać tak żarem jak tylko zobaczysz, że ktoś ma odmienne zdanie - to się nazywa nietolerancja dziecko.

        • yahoo20 yahoo20
          ocena: 7

          Myślę, że film powinno się też ocenić nie tylko pod kątem żywności ale również w szerszym zakresie. Coraz częściej narzucane jest ludziom pewne myślenie, sposób działania, który niekoniecznie jest dla nich dobry. Widać coraz wyraźniej, że duże korporacje działają na naszą szkodę i dajemy się wykorzystywać. Niektórym to pasuje jednak w kontekście ostatnich wydarzeń jest coraz bardziej niepokojące. Dokument w sumie bez polotu. Taki trochę pozlepiany do kupy chociaż temat bardzo ciekawy.

        • aethersis aethersis

          Zwróć uwagę na to że ich sposób myślenia też jest bardzo praktyczny i normalny. U nas przemysł spożywczy nie przedstawia się (jeszcze) tak dramatycznie jak w Stanach. Nie mamy do czynienia z otyłością na skalę masową oraz tak chorymi ustawami jak te, które pozwalają na opatentowanie nasion. Według mnie ten film niesie ze sobą jeszcze drugi bardzo ważny przekaz - ukazuje do czego może doprowadzić nieświadomość konsumenta. Tak radykalne zmiany nie dokonują się przecież w przeciągu jednego dnia, tylko poprzez zmiany wprowadzane drobnymi krokami.
          Według mnie to wcale nie jest tak, że gdyby żywność była lepszej jakości to musiałaby być dużo droższa. Gdyby kupowano ją w większych ilościach i nagle przestano kupować produkty nafaszerowane cukrem, solą oraz pustymi kaloriami, to ich producenci musieliby coś zrobić, żeby nie stracić całkowicie klientów. Ten film pokazuje jeden oczywisty mechanizm - to my decydujemy o tym co kupujemy; tyle że ludzie wybierają po prostu to co tańsze i prostsze. Nikomu nie chce się gotować na śniadanie kaszy z owocami (która - nie oszukujmy się - kosztuje tyle co szynka i chleb, a jest dużo zdrowsza). Łatwiej zrobić sobie np. chińską zupkę.

      • taperjeangirl taperjeangirl
        ocena: 9

        Korporacyjna żywność to nie tylko KFC i McShit, ale również większość produktów na pułkach w supermarkecie.
        Zdrowe jedzenie też smakuje świetnie, trzeba tylko wiedzieć jak je przyrządzić.
        Z alkoholu akurat niektórzy ludzie rezygnują, niektórzy piją czerwone wino do obiadu, nie na rozluźnienia, a na trawienie.

        A film nie narzuca ci niczego, nie zmusza do zmiany diety, tylko raczej próbuje uświadomić ludziom, że dosłownie "jesteś tym, co jesz", a w przemyśle korpo-żywności nie dba się o zdrowie, a o zyski.

wczytuję Ladowanie

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: