Równouprawnienie?

A może jednak równość ras i walka z rasizmem - nie wiem jak to nazwać. Tak czy inaczej widać jak całe multikulti ogarnia hollywood, że już nawet w filmie o wczesnym średniowieczu widzimy czarnoskórego rycerza. Ktoś powie, że to fantasy - ok. Ale to jest fantasy osadzone w średniowiecznych r e a l i a c h i nikt mi nie wmówi, że jego rola jest tam potrzebna. Nie jestem rasistą, ale uważam, że w tym filmie powinno być biało, biało i jeszcze raz biało.

168
  • Zgadzam się, no ale co zrobić. W "Merlinie" to nawet Ginewra była czarnoskóra.

  • A nasz rodzimy Zawisza Czarny, myślisz dlaczego nazywano go Czarnym^^... a tak na serio to może być część polityki Hollywoodu,
    a po drugie, dlaczego Maur nie może być członkiem Okrągłego Stołu liczy się dzielność i odwaga a nie pochodzenie...

    • Średniowiecze to nie były czasy kiedy rycerze w lśniących zbrojach ratowali księżniczki z wysokich wież. Więc nie mówmy tu o tym, że dzielność i odwaga były najważniejsze, bo jakoś dzielni chłopi nie zostawali rycerzami. Ponadto murzyni w ogóle nie byli znani w europie, a zwłaszcza na północy w Anglii, już nie wspominając o tym, że traktowano ich podrzędnie. Dlatego pochodzenie i status grały tu główną rolę i nigdy nie zgodzę się z tak denną i bezsensowną polityką.

      PS: A dlaczego niby ma być jakiś parytet dla czarnoskórych? Dlaczego nie możemy zrobić rycerza z indianina, azjaty i araba? Taka sama poprawność historyczna by była jak z Murzynami!

      • To rycerze nie ratowali księżniczek i nie zabijali smoków... właśnie zniszczyłeś mi dzieciństwo i wygląda na to że okłamywałem się całe moje życie, co ja teraz zrobię...
        W Średniowieczu nie znano Murzynów, no tak prawda nie było komputerów, telewizorów czy instagrama aby Europejczycy mogli podglądać jak żyją ludzie w innych zakątkach świata no tak tak to były straszne czasu...
        Ty serio...

        Rasizm jest stosunkowo nowoczesnym terminem, ludzie średniowiecza nie postrzegali odmienności rasowej, prędzej nazwali by murzyna diabłem od rodzaju koloru skóry. Opowieść o królu Arturze to legenda a legendy można przedstawiać w różny sposób, więc dlaczego Maur nie mógł zapuścić się na północ i zyskać szacunek Króla Artura. Nie widzieliśmy jeszcze filmu, nie wiemy jak będzie przedstawiana ta postać, a ty nie jesteś pierwszym któremu już nie podoba się murzyn w obsadzie, gdyby Artura grał murzyn to tak można mieć ewentualne zastrzeżenia że mało realne, ale czarny jeden z rycerzy jest prawdopodobny. Jakoś w filmie o Robin Hoodzie z Costnerem, Morgan Freeman grał Saraceńskiego przyjaciela głównego bohatera i wszystkim ta postać pasowała.

        Obsadzenie Murzynem jednej z ról jest sposobem na urozmaicenie obsady, poszerzeniem grona odbiorców, nikt nie będzie się czepiał twórców że kręcą kolejny film dla "białasów" a sama poprawność polityczna w USA jest czymś opłacalnym.

        PS: Chłop nie mógł być rycerzem bo go nie było na to stać, jednak czasy krucjat a potem tworzenie wojsk najemnych zmieniło tą tendencję.

      • Tylko problem jest taki, że historycy zgodnie twierdzą, że przed wiekiem XIII w Brytanii czarnych nie było byli za to Żydzi, Arabowie i nawet Słowianie. W czasach rzymskich niewolników w Brytanii prawie nie było a jak już to albo byli to Sasi, albo Piktowie. W czasach gdy Rzym wycofał się z Brytanii ziemie te stały się łupem Sasów a ci niewolników brali tylko z jeńców wojennych. Dopiero po tym jak po Normanach(którzy pobili Sasów) przyszli Plantageneci(Andegawenowie) Brytania otworzyła swe podwoje dla niewolników z reszty europy, aczkolwiek specyficzny klimat kulturowy przyczyniał się do do tego, że w Anglii było wyjątkowo mało niewolników w ogóle nawet w XV, XVI. XVII i XVIII wieku mimo, że w Londynie było jedno z największych targowisk niewolników w północnej Europie to i tak większość szła do kolonii lub do innych państw.

      • Średniowiecze to czasy dość ponure, brutalne i krwawe, przynajmniej, w porównaniu do dzisiejszego życia w zamożnej Europie, jednak ku twojemu zaskoczeniu, czarnoskórzy ludzie byli tu świetnie znani. Może nie całkiem poprawnie kojarzeni (stąd problem z określeniem koloru skóry, nieco późniejszego, najpopularniejszego w literaturze Maura "Otella") ale znani.

        • Na pewno w orbicie Morza Śródziemnego. Tam były najwyżej rozwinięte społeczności, najbardziej otwarte na nowinki i obeznane z różnymi nacjami i plemionami całego świata, którego to drogi krzyżowały się właśnie tam. Król Artur to w ogóle bajka, ale w starożytności, kiedy to żył pierwowzór tej postaci można by sobie od biedy wyobrazić czarnoskórego niewolnika w Brytanii, ale to przy sporym naciąganiu - rynek niewolników tak słynny i chłonny przez setki lat już dawno upadł. Twórcy zaś idą w typowy schemat medieval - fantasy, i kopiują realia późniejszych epok (zwykle XV w. powinno być XII w.), a tam już o murzyna trudniej.
          Mamy średniowieczną ikonografię i tu na dwoje babka wróżyła - niektóre miniatury zaskakują trafnością w karykaturalnym przedstawianiu "etniczności" bohaterów, inne zaś pokazują Maurów vel Saracenów jak zwykłych Europejczyków. Ergo - niektórzy widzieli, ale to ułamek. A co do filmu - lepiej się zeń śmiać niż rozpaczać.

    • Ha ha ha świetne :) Idris Elba na Zawiszę! Albo na Leszka. Nie dość, że Czarnego to jeszcze geja, Byłby hit.

  • też mnie rażą murzyni rycerze ; /
    a tak przy okazji powiem , że cieszę się na angaż Astrid

  • Niestety. Popieram politykę afirmatywną, ale zgadzam się, że to przegięcie. Mogę sobie wyobrazić, że gdyby za powiedzmy 10 lat Amerykanie postanowili nakręcić film o bitwie pod Wiedniem, to wśród husarii będzi tak ze 20 % czarnych i z 5% żółtych. Niby to niewielki problem, ale jestm przekonany że podobne fałszowanie historii odkłada się jak osad i po wielu latach ludzie czerpiący wiedzę głownie z filmów będą przekonani, że mieliśmy u siebie czarną diasporę.

  • W klasycznej wersji mitu o Królu Arturze jednym z rycerzy Okrągłego Stołu jest Saracen (mimo, że w czasach, w których żył historyczny odpowiednik Artura nawet się jeszcze Mahomet nie urodził). Saraceni biali, jak wiadomo, nie byli. Cały ten mit - pisany w ŚREDNIOWIECZU - nie był zbyt realistyczny, ani trzymający się historii. Był sobie raz na zawsze król T.H. White'a, czyli chyba najważniejszy retelling mitu też nie trzyma się faktów historycznych (całkowicie celowo) i są tam rycerze pijący brandy i noszący okulary.
    Nie rozumiem czepiania się więc czarnego rycerza. To byłby precedens, ale zupełnie możliwy nawet w prawdziwym średniowieczu, a już na pewno u Celtów, którzy mieli nawet pełne równouprawnienie.

  • wiem

  • Ale dlaczego niby tego rycerza nie może grać czarnoskóry aktor?

    • Z takiego samego powodu z jakiego nie może go grać Indianin, Chińczyk, Eskimos, Aborygen, Arab, Maorys. Jeżeli obsada byłaby w pełni biała (a powinna być) to mówiono by o braku tolerancji dla Murzynów. A zobacz teraz jak bardzo oni nie tolerują tych grup etnicznych, które ja wymieniłem. Chodzi mi tutaj tylko o brak logiki w politycznej poprawności. I nie jestem rasistą. Boli mnie tylko bezmyślna polityka Hollywood'u.

      • To wcale nie jest bezmyślna polityka. Widzisz, oni nie robią tego z powodu poprawności, tylko dlatego, że wydaje im się, że czarni aktorzy ściągną do kin czarnych widzów. A ponieważ w Stanach istnieją niestety getta - nie najzdrowsze miejsce do wychowywania się - to mają rację, istnieje grupa odbiorców, nie mała, która nie poszłaby na film bez "swojego" w obsadzie. Innymi słowy: Hollywood ma głęboko w dupie jakąkolwiek poprawność, liczą się tylko pieniądze.

      • Hollywood jest ostatnim przemysłem w kolejce do tego, żeby wypełniać jakieś kwoty w kwestii mniejszości etnicznych. Role dostają aktorzy, którzy wygrają casting i których nazwiska przyciągną do kin określonych widzów, co oznacza przypływ gotówki, przynajmniej z perspektywy studiów filmowych. Chyba, że aktorzy są na takim topie, że role się im proponuje, co prawie na pewno nie dotyczy Djimona Honsou. Mogli chcieć zainteresować filmem Afroamerykanów albo zwyczajnie ciągnęli type casting biorąc pod uwagę choćby jego rolę w "Gladiatorze". A może jakimś cudem akurat on jako aktor pasował im do roli, Guy Ritchie ma taką renomę, że studio mogło się specjalnie nie wtrącać tym bardziej, że to nie jest zupełnie nieznany aktor. Morgan Freeman zagrał niedawno w "Ostatnich rycerzach", filmie osadzonym w średniowiecznych, choć wymyślonych, realiach, i nikt nie miał z tego powodu bólu dupy, bo jako aktor pasował do roli, a jego nazwisko reklamowało film.

        Historia o królu Arturze to legenda, czepianie się koloru skóry aktorów w filmie fantasy na podstawie fikcyjnej opowieści ma tyle samo sensu, co poprzednie postękiwania nt Idrisa Elby w "Thorze" czy sugestii, że mógłby zagrać Bonda. Najwyższa pora, żebyśmy nauczyli się oglądać filmy i identyfikować z postaciami, które wyglądają inaczej niż my. A Hollywood żeby zaczęło robić filmy dla innych widzów niż tylko biali, dwudziestoletni faceci.

        • Należy dodać, że poszerzenie oferty, a co za tym idzie widowni, przyniesie wymierne, finansowe korzyści, czyli przemówi do producentów jedynym językiem, jaki rozumieją.

        • otóż to, ja jeszcze dopiszę, że czepianie się murzyna w filmie z klimatem typowo współczesnym, to już w ogóle jakiś obłęd.

        • * "Ostatni rycerze" (2015) - Morgan Freeman plus Azjaci, czyli dziwadło, które zbierało głównie negatywne recenzje i nie zarobiło zbyt wiele.
          * "47 roninów" (2013) - fantasy wypaczające autentyczną historię zemsty rōninów z Akō. Keanu Reeves jako stworzony na potrzeby filmu pól-Europejczyk pół-Azjata. Jedna z największych klap 2013.
          * "Fantastyczna Czwórka" (2015) - ło panie, ileż było bólu dupci po tym jak ogłoszono, że czarnoskóry zagra białą postać z komiksów Marvela, mając przy tym białą siostrę. Film zaliczył w pełni zasłużoną klapę.
          * "Bogowie Egiptu" (2016) - flagowy przykład whitewashingu, czyli teraz biały aktor może spokojnie teraz zostać bogiem Ra lub Setem. Zgnieciony przez krytykę, zbojkotowany przez widzów.
          * "Ghost in the Shell" (2017) - dużej części fanów nie spodobało się, że Scarlett Johansson zagrała postać z mangi pod tym samym tytułem.
          * "Król Artur: Legenda miecza" (2017) czarny rycerz okrągłego stołu dzięki temu filmowi Guy Ritchie zaliczył największą klapę finansową w swojej karierze.

          Żeby było jasne, nie sugeruję, że bawienie się w poprawność polityczną lub whitewashing były głównymi czynnikami, przez które te wymienione filmy poniosły klęskę. Fatalny scenariusz, reżyseria, wypuszczenie filmu w momencie, gdy akurat w kinach była silniejsza konkurencja itd. Niemniej widać, że taki proceder zawsze będzie spotykał się z krytyką i wpłynie negatywnie na odbiór filmu.

          Elba w "Thorach" to ewenement, który powstał tylko dlatego, iż filmy w których wciela się w nordyckiego kosmitę stanowią część franczyzy, która wyrobiła sobie renomę (no bo MARVEL - nie trzeba nic więcej dodawać, jedynie orkę wszelkiej konkurencji czas zacząć). Gdyby film nie był adaptacją popularnego komiksu, to wierzę, że podzieliłby los takich "Bogów Egiptu", gdzie blond-włosi bali wcielali się w bóstwa starożytnego Egiptu.

  • Po pierwsze, w legendach arturiańskich pojawia się postać mauryjskiego wojownika walczącego dla Króla Artura.
    Po drugie, co złego w równouprawnieniu?

    • Nie ma w tym nic złego, pod warunkiem, że jest to wizja reżysera/producenta/scenarzysty/ filmu, a nie efekt wymuszenia. Jeśli ktoś ma koncepcję filmu osadzonego w średniowieczu z czarnym aktorem, ok, jego sprawa, jeśli komuś to się nie podoba, nikt nie zmusza go do oglądanie tego filmu. Jeśli jednak jak w przypadku gry, Kingdom Come: Deliverance, na autora gry Daniel Vavra są wywierane naciski (po przez wyzywanie go od rasistów, grożeniem zbojkotowania jego gry )by umieścił w swoim dziele czarną postać, a gra osadzona jest w realiach średniowiecznych Czechach, bez elementów fantastycznych więc siłą rzeczy czarnych być nie może, to jest to skandal i rzecz nie dopuszczalna. Innym słowy dobrowolnie w porządku, pod przymusem nie.

  • Przeciez to nie realia historyczne, a legenda. Podobnie jak u nas "Stara baśń". Ale fakt faktem - w starszych ekranizacjach tej legendy zadnych murzynow nie bylo. Mam na mysli np. doskonaly film "Excalibur".

    • Więc wsadźmy do Starej Baśni czarnych. W końcu to tylko Legenda. Idris Elba na Popiela. Jamie Foxx na Ziemowita.

      • a skąd wiesz jaką rolę zagrał tam ten zły murzyn, widziałeś film? Zrozumiała bym oburzenie, jak by został obsadzony w roli Artura.

        • Trudno widzieć film, jeśli pojawić się ma w przyszłym roku. Ale poczekaj, w końcu doczekamy się czarnego Artura. W końcu już Małego Johna ma zagrać Jamie Foxx, Ginewra czarna, za rok dwa, jakiś czarny zagra Robin Hooda, albo właśnie samego Artura. Wcale by mnie to nie zdziwiło.
          To nie jest oburzenie, to jest niesmak wywołany moim zdaniem wpychaniem na siłę takiego, a nie innego aktora żeby było w porządku i żeby nikt się nie czepiał.
          Żeby nie było. Wpychanie białych aktorów do filmów dziejących się choćby w Starożytnym Egipcie czy na Dalekim Wschodzie, też uważam za kretynizm i też mi to zgrzyta.

      • Jakby był dobry polski czarnoskóry aktor to niby czemu nie wsadzić go do Starej Baśni?

        • Bo w czasach słowiańskich na naszych terenach nie było osób czarnoskórych? Równie dobrze mogłabyś zapytać, czemu nie umieścić w Starej Baśni aligatorów, pand, kangurów czy ptaków kiwi żeby sobie popierniczały po lasach. Albo że bohaterowie wpierniczają banany, kokosy i pomidory, zamiast kaszy ze skwarkami.

          • Fantasy to fantasy. Dopóki film nie jest osadzony w naszym realnym uniwersum z realnymi historycznymi postaciami to zwisa mi jaki odcień skóry mają bohaterowie. O zielone elfy nikt się nie oburza, ale już czarny to przesada... O białego Jezusa jakoś nikt się nie kłóci, że historycznie niepoprawny.
            Zresztą wcale na 100% nie wiadomo, czy na naszych terenach nie było w ogóle czarnych, przecież rzymianie ich przywozili z Afryki, a taki jak zwiał z niewoli to uciekał raczej poza granice Cesarstwa. Skoro Arabowie do nas przyjeżdżali handlować (najstarszy opis państwa Mieszka, jeszcze sprzed chrztu, mamy właśnie z zapisów Ibrahima-ibn-Jakuba) to czarni też mogli do nas zawędrować. Wielu ich pewnie nie było, ale nie można zakładać, że nie trafił się ani jeden.

            • Wiadomość z ostatniej chwili! Wielka Brytania to jak najbardziej świat należący do naszego, rzeczywistego uniwersum. A już samo to niejako wymusza realność danych czasów.
              Król Artur także jest postacią uważaną za historyczną, nie tylko legendarną. Co prawda historycy się o prawdziwość spierają, nie mniej jednak istnieją o nim wzmianki nie tylko te w formie legend. Poza tym historię piszą zwycięzcy i nie wiadomo ile z tego co napisane jest w książkach do historii jest prawdą. Historia jako taka nie jest pewna nawet w XX wieku, wiele rzeczy jest zapomnianych, wiele pominiętych, wiele zafałszowanych czy przekręconych.
              Król Ryszard jak najbardziej jest postacią historyczną, a występuje w historii o Robin Hoodzie. Więc jak najbardziej historia Robin Hooda osadzona jest w realnym świecie z realnymi historycznymi postaciami. Sam Robin Hood uważany jest za postać realną, żyjącą w w średniowieczu - chociaż nie jest to w sposób nie pozostawiający żadnych wątpliwości udowodnione. Prawdopodobne jest to, że na przestrzeni wieków takich Robin Hoodów mogło być było kilku i z ich życia i czynów TEGO Robin Hooda. Więc zgodnie z Twoimi słowami, w tym momencie kolor skóry powinien być ważny.
              Legenda nie legenda, ale nieco realizmu tamtych czasów powinna historia zawierać. Poza tym legenda opowiada historię postaci historycznej lub uważanej za historyczną. Poza tym wokół historycznych postaci mogą narastać legendy czyniące z tej osoby kogoś absolutnie wyjątkowego. Wszak legendarny właśnie jest niski wzrost Napoleona, a on na swoje czasy był zwyczajnego wzrostu. To nam wydaje się niski, chociaż 168cm to nie tak mało. Słynnny Hobbit - Elijah Wood jest jego wzrostu. Tom Cruise jest tylko 2cm wyższy.
              Ale odbiegam od tematu.

              O białego Jezusa mogę pokłócić, bo ani Jezus, ani Mojżesz biali nie byli i być nie mogli.

              To, że ktoś ciemnoskóry mógł na nasze ziemie zawędrować, to ja tego nigdy nie wykluczałem i nie wykluczam. Mogli i zawitać do Brytanii z czasów Króla Artura czy tegoż Robin Hooda. Może nawet i gdzieś w kraje wikingów. Niestety taki czarny traktowany najpewniej był jak zwierzę, albo demon i rychło zabity, albo oprowadzany po jarmarkach jako ciekawostka. Na pewno nie był traktowany jako ktoś zwyczajny jak sąsiad, czy ktoś z rodziny. W końcu to czasy pogańskie i wczesnochrześcijańskie, a było nie było choćby tacy Aborygeni zostali wykreśleni z listy zwierząt dopiero w latach 60 XX wieku, więc co tu mówić o czasach tak zamierzchłych.
              Taki czarnoskóry nie byłby zatem rycerzem, czy narzeczoną/narzeczonym osoby zasiadającej na tronie. Już widzę te wrzaski, że się król/królowa z jakim szatanem hajta. Jeśli zaś się wybił jakimś cudem ponad to dziwo wytykane palcami, to właśnie cudem, a i wtedy nie miało lekko i fajnie. I też nikt takiej osoby nie traktował całkowicie normalnie, jakby takich ludzi miliony po ulicach łaziło i co dzień się takich tuzinami widywało - a tak właśnie są w filmach średniowiecznych przedstawiani.
              Wystarczy popatrzeć jak dzisiaj są czarni traktowani, a przecież stali się częścią społeczeństwa, wystarczy cofnąć się kilkanaście lat wstecz w naszym kraju, gdy dziecko o innym kolorze skóry było jedno na całą szkołę i o tym jakim dziwem niejednokrotnie było. A co dopiero mówić o czasach średniowiecza, gdy pewnikiem takich osób na kraj o powierzchni dzisiejszej Polski to może były ze dwie. O ile były w ogóle.
              Więc nie miałbym nic przeciwko jeśli postać taka byłaby przedstawiana realistycznie, a nie ładowana właśnie jako jedna z kultowych, legendarnych postaci i traktowana jako coś absolutnie normalnego i naturalnego przez ówczesnych ludzi.
              Ibrahim-ibn-Jakub był Żydem pochodzącym z Kordoby - a więc Hiszpanii. Mimo wszystko jest różnica między Żydem, czy Arabem, a typowym czarnoskórym. Wielu Hiszpanów czy Włochów ma ciemną karnację. W końcu należą do rasy śródziemnomorskiej, co za tym idzie nie wzbudzali takiej sensacji. Walijczycy też nie są jasnowłosi czy rudzi.
              Co do zielonych elfów to widzę kolosalną różnicę, pomiędzy człowiekiem, a istotą z gruntu baśniową i będącą tylko humanoidem, a nie stricte człowiekiem. Elf jak syrena czy ork, może być dowolny. Podobnie jakieś bóstwo. Jednak zielonych czy fioletowych naturalnie występujących ludzi raczej nie ma. Z rzadka zdarzają się mutacje albinizm, bielactwo, rybia łuska itd. ewentualnie można zmienić kolor skóry po spożywaniu jakiś substancji - karotenu czy srebra koloidalnego - ale to też zupełnie co innego.
              Mimo, że taki Hobbit czy LOTR to czyste fantasy, to jednak nie wyobrażam sobie czarnych elfów czy właśnie hobbitów. I tam żadnego zielonego elfa nie było.
              Nie widzę też czarnej Królowej Kingi, Popiela, Kraka, Wandy albo Piasta Kołodzieja - jak już mówimy o postaciach legendarno-historycznych. I podejrzewam, że ówcześni ludzie też w najśmielszych wizjach tak ich nie widzieli.
              Jakoś tak naprawdę nikt do Afryki nie leci i nie żąda od tamtejszych plemion by zmieniali swoje legendy i ładowali tam białych ludzi, bo inaczej będą rasistami.
              Tu pomijam już filmy o Starożytnym Egipcie, gdzie Egipcjan grali biali aktorzy, bo w tą stronę też mi się to nie podoba. Tak jak nie podoba mi się, że swego czasu Winnetou zagrał biały.
              Nikt też nie leci do Japonii i Chin i nie żąda on nich by ładowali czarnych czy białych do ich legend, bo inaczej rasizm. Nikt nie leci do Australii i nie żąda tego samego od Aborygenów.
              Uważam po prostu, że niektórych rzeczy nie powinno się zmieniać. Choćby z szacunku do własnej kultury. Na pewno nie będzie to brakiem szacunku do jakichkolwiek mniejszości rasowych, wyznaniowych czy innych w danym kraju.


              • Jeśli w filmie pojawia się smok/gigantyczny słoń/inne fantastyczne zwierzę i/lub magia to nie jest to film osadzony w naszym realnym uniwersum i kolor skóry mi zwisa. I tak samo mnie irytuje każda gównoburza o kolorach aktorów w filmach fantasy - czy chodzi o czarnego w mitologicznej/fantastycznej krainie wikingów czy o białego Horusa w filmie o fantastycznym/mitologicznym Egipcie (btw tam też pewnie biali byli). Czy nie moglibyśmy się skupić na talencie zamiast odcieniu skóry? Mam wrażenie, że castingi powinny się odbywać po ciemku, żeby nikt nikogo o rasizm nie posądzał...

                • Może powinni. Niestety nie są i ludzie mogą a wręcz mają niezbywalne prawo wypowiadać swoje zdanie jeśli coś im się nie podoba, bo według nich jest to sprzeczne ze znanymi wszystkim i wszędzie historiami i nikt, ani nic tego nie zmieni.
                  No i widzisz, w tym się różnimy. Bo dla mnie i dla wielu innych osób zapewne także, jeśli historia jest osadzona w świecie istniejącym realnie z historycznymi postaciami, to powinna się tych realiów historycznych trzymać, nawet jeśli istnieje magia czy smoki albo jednorożce. W końcu w średniowieczu ludzie w smoki i jednorożce wierzyli, a także w magię. I nie było to nic niezwykłego.
                  Co innego jeśli historia dzieje się w kompletnie wymyślonym świecie, tam niech ludzie sobie będą nawet zieloni w różowe ciapki, albo w kratkę. Na zdrowie. Chociaż jakoś nie wyobrażam sobie osób czarnoskórych w takim Wiedźminie, a twórcy gier, swego czasu byli oskarżani o rasizm z powodu braku takich bohaterów.
                  Bo w tym momencie za trochę, to Henryka VIII albo Napoleona zrobią czarnego. Już miałem wątpliwą przyjemność czytać opinię, że i Jan Paweł II może być w filmie grany przez czarnego aktora. Bo dlaczego nie.

                • W 90% tylko kobiety wypowiadają się, że czarny aktor w średniowieczu jest super i niczemu nie przeszkadza. Nie wiem czemu tak jest, choć się domyślam...
                  Samego Hounsou lubię, jest dobrym aktorem ale do tego filmu nie spasuje. No chyba, że jako przywołany z innego wymiaru demon.
                  Politpoprawność zabija europejskie kultury. Tylko europejczyk nie może być dumny ze swojej kultury bo rasizm i nazizm.

              • To nie prawda że Jezus i Mahomet nie mogli być biali, skoro z antropologicznego punktu widzenia po prostu byli biali, wiemy to na 100% i tyle. Ponadto w tego typu dywagacjach ludzie nie zdają sobie sprawy z tego że ludność całych regionów zmieniała się w czasie, wymierała od chorób i wojen, migrowała, przychodziła i odchodziła itd. Zabytki archeologiczne - figurki z Syrii i Mezopotamii z III tysiąclecia przed naszą erą pokazują postacie mężczyzn z niebieskimi oczami, a wiemy że to są w 100% Semici (Aramejczycy), mimo stroju Sumeryjskiego. Podobnie przekazy pisane ze starożytności i średniowiecza informują obficie np. o rudowłosych osobnikach, blondynach, i tak dalej.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu:
o