Dobra rola Saladyna

W końcu z tego ''złego'' zrobili mądrego przywódcę, któremu nie zależy na podbiciu i zniszczeniu
wszystkiego co jest możliwe, bardzo dobra kreacja tej postaci :)

13
  • A Saladyn, niezależnie od kreacji postaci nie był po prostu taką osobą?

  • Przepraszam, może jednak nie:
    http://ciekawostkihistoryczne.pl/2012/02/24/gwalt-i-mamona-j...

    • Scott to w końcu dziecko naszych czasów, więc zanim zabrał się do kręcenia filmu tysiąc razy napisał na tablicy "za wszelką cenę nie obrazić muzułmanów", a gdy skończył pozostała mu jedynie krytyka Krzyżowców i religii w swoim własnym o niej politycznie kuźwa poprawnym kuźwa mniemaniu..

    • No cóż, takie były czasy i zwyczaje wojen religijnych. Nie mniej gdy krzyżowcy zajęli Jerozolimę w 1099 r. wyrżnęli też Żydów. W 1209 r. gdy masakrowano Beziers, gdzie poza katarami mieszkali też katolicy działano wg wytycznej "Zabijcie ich wszystkich, Bóg rozpozna swoich". W 1631 r. gdy zajęto kapitulujący Magdeburg, dowódca armii cesarskiej dał na trzy dni wolna rękę swoim najemnikom (uprzednio nie płacąc im żołdu), co kosztowało życie 25.000 z 30.000 mieszkańców, jednak protestantów. No ale przecież Żydzi zabili Jezusa, a katarowie i protestanci to heretycy...

      • Tu nawet nie chodziło aż tak bardzo o różnice religijne, gdyż nawet gdyby broniący Jerozolimy byli Katolikami i nie chcieli się poddać Krzyżowcom ( co w tamtych czasach na ogół uratowałoby im życie, choć nie majątek) to najprawdopodobniej też by zostali wybici. Przecież w średniowieczu wojny były toczone również pomiędzy państwami katolickimi i rzezano się w nich bez pardonu.. Wojny z Katarami, maja swoją legendę.. w rzeczywistości Katarzy w Langwedocji w żadnym z miast najprawdopodobniej nie przekraczali 10% populacji, a ciężar obrony przeciwko krucjacie dźwigali miejscowi Katolicy.. Południe ówczesnej Francji - Langwedocja i inne krainy mówiło dialektami prowansalskimi i wyraźnie różniło się obyczajowo od francuskojęzycznej północy. Rodziło to napięcie na linii północ - południe. Czytałem że obyczaje i zachowanie Prowansalczyków szokowały i drażniły Francuzów z północy. Przed najazdem obcego językowo i kulturowo wojska z północy bronili się na południu wszyscy - szlachta, mieszczanie i chłopi - Katolicy i Katarzy.. To że w wojnie trzydziestoletniej spustoszono protestancki Magdeburg to ten sam przypadek co z Jerozolimą, gdyby Magdeburg był katolicki i bronił się uparcie przed cesarską armia to po zdobyciu nikt by nie dawał pardonu..Przypomnę że katolicka Francja stanęła w tej wojnie po stronie państw protestanckich przeciwko Habsburgom.. a po stronie Habsburgów walczyły całe formacje protestanckie (najemne) lub wcielone po przegranych bitwach..Protestanckim żołdakom naprawdę obojętne było czy obrabują miasto z większością katolicką czy protestancką..

    • Jak na tamte czasy Saladyn był bardzo wspaniałomyślnym przywódcą. Jak na tamte czasy. Jednakowoż prawdą jest, że wokół jego osoby narosło sporo mitów i był przedstawiany w bardzo pozytywnym świetle, choć wcale aż taki święty nie był. Nawet powstała teoria na temat, dlaczego Saladyn był postrzegany w Europie właśnie tak, a nie inaczej. W końcu był wrogiem, a zwykle propaganda demonizuje wrogów, robi z nich krwiożerczych barbarzyńców, dzikusów itp. Więc dlaczego nie Saladyn? Otóż Carole Hillenbrand, profesor historii z Uniwersytetu w Edynburgu, doszła do wniosku, że kluczem do wizerunku Saladyna jest zdobycie Jerozolimy. Wyzwolenie tego miasta było hasłem przewodnim I Krucjaty. Wg powtarzanej w całej Europie propagandy wyzwolenie Świętego Miasta było obowiązkiem i powinnością każdego chrześcijanina i nie mogli przegrać, bo sam Bóg ich prowadził. Tymczasem jakieś 100 lat po zdobyciu Jerozolimy, stracili ją na rzecz armii Saladyna. Więc jak to tak? To była święta wojna chrześcijan. Sam Bóg ich natchnął i zwyciężyli. A potem Jerozolimę miał odbić zwykły dzikus i prostak? Cóż. Tego lud mógł nie zrozumieć. Więc żeby wyjść z tego z twarzą, zaczęto tworzyć propagandowy wizerunek Saladyna jako wręcz nadczłowieka. Jakby miał być biczem bożym, karą za grzechy popełnione przez chrześcijan w Jerozolimie. Muszę przyznać, że takie tłumaczenie ma sens. Zwłaszcza, że po pamiętnej przegranej krzyżowców pod Hattin kronikarze pisali coś o porażce za bożym przyzwoleniem, że Bóg ich opuścił, czy też, że ta porażka była karą za grzechy. Czytałem tylko fragmenty kronik po angielsku i niewiele z tego pamiętam, ale zwróciłem na to uwagę, bo ta informacja była mi wtedy potrzebna. Jak to kogoś interesuje, to mogę znaleźć autorów i tytuły kronik. Polskie wersje też powinny być dostępne.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: