bealian

nie rozumiem fenomenu tego filmu. Film faktycznie warty obejrzenia, z ciekawą (choć nie powalającą) analizą psychiczną bohatera. Mogę powiedzieć, że był dobry ale genialnym bym go za nic nie nazwał. Nie widzę podstaw aby nazywać go arcydziełem-polskie kino nie jest silne ale i nie aż tak słabe by takie filmy arcydziełami nazywać. Może ktoś mi wytłumaczy w czym objawia się geniusz i niesamowitość tego filmu, czym zasłużył sobie na tak pochlebne opinie i wysokie oceny. Liczę na merytoryczne i konkretne argumenty, które naprawdę po ponownym obejrzeniu filmu pozwoliłyby mi zgodzić się z geniuszem tego filmu bądź utwierdzić się w przekonaniu, że wykonanie filmu jest słabe, a cały zamysł zasługuje co najwyżej na miano dobrego.

  • bealian

    Miło, że wszyscy z was potrafią uzasadnić swoje zdanie i poprzeć to konkretnymi argumentami, a nie tylko pisac puste frazesy. Dzięki za wyczerpujące odpowiedzi.
    Pozdrawiam

    • użytkownik usunięty

      Bo to film genialny. A tak na prawdę to nikt wcześniej nie pokazał czym jest zabójstwo. Ile razy oglądając film akcji albo zupełnie inny gatunkowo film w którym ktoś ginie zastanawiasz się co to zabójstwo znaczy? Dla mnie scena zabójstwa jest najbardziej wstrząsającą scena w historii kina. Film porusza problem nad którym nikt wcześniej się nie zastanawiał. Czym jest dla nas - ludzi morderstwo i czy morderstwo można odpłacić morderstwem.

  • mate22

    ... jednak chyba jeszcze straszniejsza jest scena wykonania wyroku (swoją drogą majstersztyk - w podobnym klimacie jest scena wykonania kary śmierci w "Tańcząc w ciemnościach" Larsa von Triera i takim filmie, który ja znam pod tytułem "Demony przeszłości", gdzie skazują małego chłopca na krzesło elektryczne). Pozdrawiam :)

    • użytkownik usunięty

      Oglądałem "Tańcząc w ciemnościach" ale to Lars wzorował się na Kieślowskim. W obu filmach te dwie najważniejsze dla filmu sceny są bardzo brutalne.

    • delight

      A ja polecam coś odwrotnego. Genialną walkę o życie skazanego na karę śmierci w wybitnym filmie "12 gniewnych ludzi". Dla mnie majstersztyk.

  • evilboy
    ocena: 6

    Zgadzam się, też nie widzę w tym filmie nic świetnego... Po zobaczeniu średniej ocen i pozycji w rankingu spodziewałem się naprawdę dużo więcej.

    Jak dla mnie film dosyć przewidywalny, po kilkunastu minutach można było domyślić się reszty fabuły. Zakładam, że celem autora było wywołanie kontrowersji na temat kary śmierci - ów efekt również na mnie nie zadziałał, bo od zawsze byłem jej zwolennikiem, a po obejrzeniu filmu, nawet na chwilę nie zwątpiłem.

    • użytkownik usunięty

      Nie chcę Cie urazić, ale powiedz ile masz lat?

      • evilboy
        ocena: 6

        Jeśli Cię to tak bardzo interesuje to 20... Chociaż nie wiem jaki to ma związek z tym, że film najzwyczajniej nie spełnił moich oczekiwań.

        • użytkownik usunięty

          Żaden. Ja po prostu oglądając ten film pierwszy raz w TV pomyślałem, że to kicha (miałem chyba 12 lat) i byłem bardzo zdziwiony ogólnym zachwytem nad tym filmem. Obejrzałem go jeszcze raz, 5 lat później i dostrzegłem w nim genialny obraz. To jest film do którego trzeba dojrzeć. Stąd pytanie.

          • evilboy
            ocena: 6

            Nie uważam, żebym był niewystarczająco dojrzały do tego filmu. Lubię ten gatunek filmów i jeśli chodzi o rodzime produkcje, to o wiele bardziej podobał mi się np. Przypadek.

            • użytkownik usunięty

              Może obejrzyj ten film jeszcze jeden raz, sam, w wyciszeniu. Nikt przecież nie będzie Ci wmawiam, że ten film jest genialny, bo jest to subiektywna ocena każdego z nas.

              • evilboy
                ocena: 6

                Nie bój się, umiem oglądać takie filmy i właśnie w ten sposób go oglądałem. Nie wiem, może byłem na niego po prostu zbyt napalony, miałem nadzieję na jakieś arcydzieło i po prostu się zawiodłem. Patrząc w Twoje ulubione filmy widzę, że gust mamy przecież podobny - też bardzo spodobało mi się Requiem dla snu, K-Pax czy Lot nad kukułczym gniazdem.

                Skoro przyznajesz mi prawo do subiektywnej oceny, to niech tak zostanie - film średni;)

                • Szata_Dejaniry Szata_Dejaniry
                  ocena: 7

                  Evilboy daje Shrekowi ocenę 10/10 i bierze się za oglądanie "Krótkiego filmu o zabijaniu" :D Nie mam pytań.

                  <lol2>

                  • sala_samobojcow sala_samobojcow

                    Szczerze mówiąc, co to ma do rzeczy?
                    Może dla niego Shrek jest najlepszym filmem animowanym i komedią wszechczasów, dlatego daje mu dyszkę? Nie wydaje mi się, żeby nie mógł przez to oglądnąć i wyrazić opinii na temat "Krótkiego filmu..." Faktycznie, inny kaliber, ale akurat Shrek nie jest najgorszą pozycją w swoim gatunku.

                    ;d

                    • Szata_Dejaniry Szata_Dejaniry
                      ocena: 7

                      Chyba źle mnie zrozumiałeś. Każdy, nawet zwolennik 'Smerfów' może obejrzeć "Krótki film o zabijaniu". Nikomu tego przywileju nie odmawiam.

                      Jeżeli ktoś uważa "Shreka" za arcydzieło to oznacza, że raczej bardziej podchodzi mu kino komercyjne niż refleksyjne. Spoko, "Krótki film o zabijaniu" się nie spodobał, (co raczej jest oczywiste skoro docenia się filmy zupełnie innego kalibru) ale wydaje mi się, ze taka osoba nie powinna ze swoimi 'złotymi myślami' się wychylać. Dlaczego ? Ano dlatego, że taka osoba tego typu kina nie doceni i jakby tego było mało to jeszcze napaskudzi na forum, nie wnosząc nic a nic do dyskusji.

                      Na dodatek evilboy, tak na dobrą sprawę, nawet nie potrafił uargumentować dlaczego film uważa za kiepski :]

                      Jak ktoś krytykuje dobre kino to już tak mam, że zerkam na jego profil, żeby zobaczyć jakim produkcjom daje 10/10. Zobaczyłam 'Shreka' i wszystko było dla mnie jasne :)

                      BTW. też lubię bajki o zielonym ogrze ale na miano arcydzieła to one raczej nie zasługują.

                      Pozdrawiam :)

                      • evilboy
                        ocena: 6

                        Nie chce mi się wdawać z Tobą w polemikę, bo nie traktuję konta na filmwebie jako jako portalu do wyrażania opinii, a raczej jako prywatnego archiwum, w którym mogę sam dla siebie posegregować i subiektywnie ocenić filmy.

                        Uagrumentować może nie potrafiłem, może nie miałem ochoty, a może Ty zwyczajnie nie potrafisz dostrzec argumentu w całym drugim akapicie mojej pierwszej wypowiedzi. Komentarz był napisany 2 lata temu, tuż po obejrzeniu filmu, więc nie licz na to, że podam nowe argumenty teraz.

                        Wiem za to jedno - ocenia się zawsze od średniej - w górę albo w dół. Skoro dałem "6", oznacza to, że film uznałem za dobry. Nie muszę tłumaczyć czemu nie oceniłem wyżej, to Ty powinieneś mnie przekonywać, że na więcej zasłużył.

                        A w nawiązaniu do tego typowo filmwebowego poniewierania typu "dałeś Shrekowi 10, więc się nie znasz na filmach", mogę tylko odpowiedzieć jedno: pokaż mi inną animowaną komedię familijną, z której teksty tak zapadają w pamięć, z tak znakomicie dobraną ścieżką dźwiękową i aktorami (głównie dubbingowymi, bo w wersji oryginalnej oglądałem tylko raz) i przy której można się zarówno uśmiać do łez, jak i do łez wzruszyć. Przypominam, że w dniu powstania Shrek był także najbardziej zaawansowaną graficznie animacją w historii. Pisz sobie co chcesz, ale jest to zdecydowanie arcydzieło w swoim gatunku i zasługuje na 10kę.

                        • evilboy
                          ocena: 6

                          A w oglądanie komercji mnie nie wciągaj, bo Avatara przez ten cały szum medialny nie obejrzałem i nawet nie mam ochoty obejrzeć.

                          Również pozdrawiam :)

  • Davus Davus

    Powiem tak: najpierw obejrzałem "Dekalog", potem "Krótki film o zabijaniu". I chociaż dłuższa wersja (bo "Krótki..." jest przecież dłuższą wersją "Dekalogu V") zrobiła na mnie lepsze wrażenie sam jestem cekaw, w czym kryje się fenomen tego filmu. Prawda, że scena śmierci jest mocna i szokująca, prawda, że portret postaci granej przez Globisza niezły, ale czy przekonujący? To znaczy: czy można uznać ten film za głos w sprawie kary śmierci? Bo jeśli tak - to słaby. Mnie nie przekonał. Jacek zamordował taksówkarza z zimną krwią i bez powodu, a historyjka o Marysi, która wpadła pod traktor nie tłumaczy przecież NICZEGO. Zasłużył na śmierć - i zginął z rąk systemu prawa.
    Zresztą - nie jestem osobiście zwolennikiem kary śmierci, ale gdybym był to ten film z pewnością nie zmieniłby mojego stanowiska.
    Generalnie - chociaż niektóre filmy Kieślowskiego uwielbiam (np. "Personel", "Przypadek", "Trzy kolory: Niebieski", wszystkie "Dekalogi" poza jedynką i piątką) ten (podobnie, jak "Dekalog I" i "Trzy kolory: Biały") uważam za mocno przeceniany.

    • kendo777 kendo777

      O, ktoś się ze mną zgadza. Aż wkleję z filmwebowego bloga, moje obecne zdanie o tym filmie ku uciesze gawiedzi:-)

      Dlaczego ten film jest tak ceniony? Bo poważny? Bo o śmierci? To za mało.
      Film jest płytki. To nie przykazanie "Nie zabijaj" z przesłaniem a po prostu zabójstwo i kara. Proste jak budowa cepa. Cała historia z siostrą Jacka, nie ma z zabójstwem nic wspólnego, choć reżyser chyba chciał, żeby tak było, a widzowie na siłę szukają powiązań. W tym filmie (prawdopodobnie) jest założenie, że każdy może być zabójcą, ale nie ma dowodu. Jacek nie jest zwykłym obywatelem, który zmienił się z powodu przeżyć i dlatego zabił. Jest psychopatą, więc zabija i ponosi karę. Nikt normalny nie zabija przypadkowego człowieka, jeśli ginie jego siostra. Bo co to ma k...a niby wspólnego? Jeśli ktoś szuka prawdziwej głębi w temacie "I ty możesz mieć gorszy dzień i od tego zwariować" to polecam znakomity komiks, autorstwa Alana Moore`a pt. "Zabójczy żart". Tam to jest wszystko pięknie pokazane.
      Zawsze myślałem, że "Dekalog" to pełne przesłań filmy, każące nam zaniechania złych uczynków. Myślałem, że Kieślowski ostrzega nas przed grzechem i pokazuje w swych filmach, że każdy z nich, nawet tak straszny i wydawałoby się, jakże odległy postępek, jakim jest zabójstwo, może nas dotyczyć, jeśli tylko to co nas spotka, będzie wystarczająco wstrząsające. Prawdziwy Dekalog to "...nie zabijaj, nie cudzołóż, nie kradnij..."itd. a ja dostałem płyciutki film o zabijaniu. Żeby było śmieszniej film ma tytuł właśnie "Krótki film o zabijaniu":-) Ocena 4,5 się należy za świetne zdjęcia, niezłą muzykę, rolę Globisza i doskonałą pierwszą część filmu, do momentu zabójstwa. Potem zaczyna się odkrywanie płytkości tej historii. Jaka szkoda!

      Ktoś się zgadza?
      Ktoś jest przeciw?
      Ktoś uważa, że jestem debilem?
      Ktoś uważa, że moje założenie odnośnie Dekalogu jest błędne i stąd tak niska ocena?

      • zbyncom zbyncom
        ocena: 8

        Wypowiedź godna gimnazjalisty ! Brawo ;]

        • Davus Davus

          Moim zdaniem wypowiedź kendo777 jest trafna i niegłupia. Osobiście jestem przeciwnikiem wielbienia filmów tylko za to, że "wielkimi filmami są". Jeśli są płytkie - warto tą płytkość obnażać, a nie - zachwycać się nimi "dla zasady". "Krótki..." Kieślowskiemu nie wyszedł. Niestety.

        • kendo777 kendo777

          :-)

  • stolcmen stolcmen

    Czymś genialnym, czego dokonał Kieślowski jest to, że widz po morderstwie dokonanym przez głównego bohatera bez zastanowienia jest w 100% za tym by skazać go na śmierć, lecz później wszystko się odwraca i odbiorca staje po stronie zabójcy, nie chce jego śmierci, choć wcześniej niemal sam chciałby go "zamordować".

    Takie odczucia towarzyszyły mam nadzieję nie tylko mi i myślę, że choć trochę przybliżyłem Ci kunszt tego filmu ;)

    • francja0
      ocena: 4

      Nie zgodze sie z Toba. Mnie kompletnie nie przekonala jego opowiesc o siostrze i dziwie sie dlaczego prawnik uzalal sie nad nim juz wczesniej. Z glupiego sentymentu, bo to byla jego pierwsza sprawa?

      • Mistrzak
        ocena: 8

        moim zdaniem film nie ma pokazywac nam wad i zalet kary smierci tylko przedstawic jej obraz , ukazac prawdziwe jej oblicze , nie wazne w jaki sposob zabijamy zawsze jest to brudne obrzydliwe zjawisko

    • Pinto
      ocena: 4

      I właśnie na tym polega głupota większości ludzi. Wystarczy opowiedzieć im ckliwą historyjkę o nieszczęśliwym losie zabójcy i życie takiego śmiecia staje się ważniejsze od nieszczęście ofiary.

  • eleventhblueegyptian

    Oglądałem ten film parę lat temu w liceum, także mogę się mylić, ale, jeśli jednak pamiętam dobrze, ma tu miejsce jakaś kosmiczna próba odwrócenia kota ogonem i ukazania bezwględnego mordercy jako ofiary bezdusznego wymiaru sprawiedliwości. Przechodząc na retorykę pulpfictionową Jacek to prawy człowiek a kaci i sędziowie to tyrnia złych ludzi, a jak wiadomo this shit ain't the truth :) Oczywiście można się zastanawiać na ile zbrodnie takie jak morderstwa są efektem działania wolnej woli a na ile przypadłości, które być może w przyszłości okarzą się być dotąd niewykrywalnymi chorobami. Ale tego typu rozważania nie są chyba nawet pobocznym tematem tego filmu, który w istocie jest próbą wyzyskania dosyć skrajnej sytuacji do ukazania, że kara śmierci jest zawsze zbrodnią. Niepokojące, że znów jesteśmy w takim pukcie historii, kiedy ludzi łatwo skłonić do patrzenia na świat w ten sposób (a efekty, w postaci totalnej dekadencji gospodarczo-kulturowo-obyczajowej, widać na każdym kroku)...

  • Thommy Thommy
    ocena: 10

    Wg mnie geniusz tego filmu tkwi w jego prostocie; jest historia dwóch bohaterów pokazanych równolegle (Globisz i Baka), jest zabójstwo taksówkarza przez Jacka (Baka), jest zdanie egzaminu przez Globisza na adwokata, a po morderstwie losy tych dwóch splatają się w dość niemiły dla obu sposób. Oszczęde środki wyrazu były tu na miejscu - dla mnie jeden z najlepszych polskich filmów w historii.

wczytuję Ladowanie

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: