Jeżeli widziałeś zwiastun - widziałeś pół filmu

Druga połowa to obraz wałęsającej się dziennikarki, która próbuje rozgryźć zagadkę śmierci zakonnicy. Swoje śledztwo prowadzi w zabitej dechami wiosce w Rumuni, gdzie, o dziwo, każdy napotkany przez nią mieszkaniec włada biegle językiem angielskim.
Samego demona praktycznie nie uświadczymy w filmie. Ów kreatura nawet nie wysila się, by komunikować się z bohaterami filmu. Pokazana jest raczej jako faktyczna choroba, aniżeli istota z Piekieł obdarzona rozumem.
Momentów strasznych brak. Demon raczej próbował zdenerwować swoją ofiarę, bo jego sztuczki do strasznych nie należały. Mam wrażenie, że twórcom znudził się pobyt w Rumuni i na szybko dokręcili scenę ostatecznej walki ze złym bytem. W tej scenie księdzu wyglądał, jakby kazano mu na szybko odbębnić formułke i spadać, bo zimno, bo mokro, bo na obiad trzeba.
Chyba jedynym plusem tego filmu, który odnotowałem, były całkiem ładne zdjęcia. Mam wrażenie, że klimat filmu zachowany został tylko dzięki dobrej aranżacji, ciekawym lokacjom i mrocznym wnętrzom kilkusetletnich kościołów i chat w tej zapomnianej wiosce w Rumuni.

Jak w tytule - kiedy oglądając w kinie Anabelle: Origins, ujrzałem zwiastun The Crucifixion, powiedziałem: "Wow, niezły film się zapowiada". Nie spodziewałem się, że wszystkie ciekawsze momenty filmu zostały zawarte w zwiastunie.

4/10

18
  • Każdy film o egzorcyzmach będzie robiony na jedno kopyto bo tu się prochu nie da wymyślić. Modus operandi jest taki sam zarówno jeśli chodzi o nawiedzającego, nawiedzanego i tego kto wcieli się w rolę duchownego (chyba, że jest pod ręką Constantine... John Constantine). Film może być lepiej zagrany ze względu na obsadę (Hopkins, Bana), ale historia jest taka sama. Mnie osobiście za wszystkie opętania i egzorcyzmy wystarczy scena ze Scorupco w ruinach podziemnego kościoła, kiedy to lewituje wąskim korytarzem...
    Typowy ciaroskórek nie zatrzymujący jednak tętna.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: