Przeczytaj prosze! Lśnienie to arcydzieło!

Lśnienie – hmm – wiecie dla mnie ten film to arcydzieło. Czemu, przeczytajcie to co mam do powiedzenia i podzielcie się swoją opinią. Zaczne od tego że film ten przede wszystkim jest jedną wielką metaforą, kalejdoskopem różnych aspektów których elementy widoczne są z każdym następnym oglądaniem filmu. W pierwszej scenie kiedy państwo Torrence jadą do hotelu, podczas ich rozmowy w tle słyszymy delikatny dźwięk poruszającego się rowerku Danniego którego używać będzie w hotelu do zabawy. Kiedy pierwszy raz udało mi się usłyszeć ten dźwięk, przeszedł mnie zimny dreszcz bo mimochodem dźwięk ten kojarzy się od razu ze sceną kiedy Danny jeździ po pustych korytarzach hotelowych by zaraz, tuż za kolejnym zakrętem spotkać dwie zamordowane dziewczynki. Co Kubrick chciał powiedzieć poprzez tak subtelne prawie niedostrzegalne ujęcie dźwięku rowerka zaraz przy pierwszej scenie skoro na początku nikt nie wie co wydarzy się w filmie i z tej perspektywy nie można dostrzec tego za pierwszym razem a tym bardziej nawet jeśli dźwięk ten usłyszymy to i tak nie zorientujemy się o co chodzi. No właśnie – i tu jest odpowiedź. Dźwięk ten ma przywołać skojarzenie z labiryntem. Jest wiele elementów w filmie gdzie Kubrick porównuje życie jako jeden wielki labirynt, jak właśnie ten labirynt korytarzy hotelu Overlook gdzie Danny porusza się swoim rowerkiem, jak wielki zatrważający labirynt z żywopłotu na zewnątrz hotelu gdzie Jack traci zmysły i ostatecznie ginie. Labirynt życia, który ma wiele korytarzy, zakrętów i przejść. Labirynt w którym tak jak Jack zagubisz się, nie znajdziesz wyjścia jeśli nie będziesz wiedział jak do niego wszedłeś. Jeśli nie będziesz znał swoich korzeni i kierunku. To oczywiście jedna wielka metafora. Dlaczego Jack właśnie ginie w labiryncie na końcu filmu, dlaczego widzimy Jacka kiedy w pewnym momencie wpatrującego się w wielce sugestywnym wyrazem twarzy na matę labiryntu gdzie dostrzega swoją żonę i Danniego. Niby scena wyrwana z kontekstu ale jakże realna. Jack nie uchronił rodziny przed integracją. Przegrał z życiem. Został uwikłany w drogi labiryntu. Na końcu Kubrick pokazuje bezradnego Jack’a który upada na kolana, powalony ciężarem życia i skrajnym szaleństwem i kontrastuje go z małym Dannym, który pomimo swojego wieku w sprytny sposób ucieka przed ojcem, zacierając przed nim swoje ślady jak i wracając po nich z powrotem do wyjścia labiryntu. Danny porusza się w labiryncie w sposób idealny. Jest przeciwieństwem ojca ale Kubrick serwuje nam kolejną metaforę polegająca na porównanie nieskażonej psychiki dziecka z psychiką osoby dorosłej uwikłanej w koleje życia, która łatwo może ulec degradacji. Jeśli nie pamiętasz wejścia nie znajdziesz wyjścia.
Kubrick zdaje się mówić jeśli nie znasz korzeni – zaginiesz. To odnosi się również to drażliwej kwestii zasiedlenia ówczesnej Ameryki przez białych Europejczyków. Dlaczego Kubrick w filmie w bardzo subtelny wręcz niedostrzegalny sposób umieszcza elementy nawiązujące do kultury Indian. Już w pierwszych scenach filmu kiedy Torrence oprowadzani są wokół hotelu, jeden z oprowadzających napomina że hotel został zbudowany na dawnym cmentarzysku Indian by w końcu zauważyć że na ścianach holu znajdują się indiańskie dekoracyjne draperie. Kiedy Jack w jednej ze scen znudzony pracą nad własną książką, wstaje z krzesła i zaczyna nieświadomie odbijać piłeczkę tenisową o draperie budząc tym samym magię tego miejsca i naruszając spokój dusz. Dlaczego na pólkach w schowku w jednej ze scen kiedy Wendy zamyka Jacka widzimy umiejętnie umieszczone na półce kilka skrzyń z kalumetem na którym znajduje się indiańskie logo. Czyżby indiańska fajka pokoju znalazła się celowo na akurat tej półce przeznaczonej na „pożarcie”? Skrzynie te oznaczają fałszywe przymierza zawartymi z Indianami. Oznaczają masakrę Indian. Kubrick celowo ukazuje je za głową Jakck’a gdy ten namawiany jest do zabicia swojej rodziny przez Grady. Jack gotowy zamordować swoją rodzinę podpisuje jakby niewidoczny traktat z Grady, który kończy się ostatecznie dla niego tragicznie. To metafora i odniesienie do ludobójstwa Indian. Czyż to wszystko nie jest tylko zwykłym przypadkiem i alegorią do całego zasiedlenia Ameryki przez białego człowieka z drugiej strony wielkiej wody? Czy Kubrick nie mówi nam właśnie o kwestii indiańskiej i o niezdolności przyznania się do ludobójstwa jakiej dopuścił się biały człowiek na terenach ówczesnej Ameryki. Bal który w filmie odbywa się 4 lipca co jest również datą brzemienną dla Indian jak i fakt pojawiania się w filmie niemej rzeki krwi wylewającej się na korytarze hotelu Overlook oznaczającą przelaną krew Indian - stawiają kropkę nad i. To że hotel nazywa się „Overlook” to też nie jest zwykły przypadek. Słowo „overlook” tłumaczone z angielskiego oznacza nie tylko „wznosić się lub górować” ale przede wszystkim oznacza ono „pominąć coś, przymknąć oko na coś” . Czyż nazwa hotelu nie jest sugestywna? Czy kwestia ludobójstwa Indian została kiedykolwiek rozstrzygnięta? Kubrick wydaje się mówić że nie ; została ona właśnie pominięta w ogólnym rozrachunku historii. Jakby celowo Kubrick wkłada swoje przemyślenia w usta Jacka, przy jednej ze scen w Złotej Sali rozmawiając z barmanem, słyszymy słowa : „ Brzemię białego człowieka Lloyd, brzemię białego człowieka...” .
Kolejnym ważnym elementem filmu jest koncept dualizmu. Najlepiej widoczne jest to na przykładzie Jacka i jego syna. Danny to jakby dwie osobowości. Danny musi znosić swoje drugie ja objawiające się pod postacią chłopca obecnego w jego psychice o imieniu Tony. Już na samym początku filmu widzimy lustrzane odbicie gdzie Donny rozmawia z Tonym; posiada zdolność lśnienia które umożliwia mu dostrzeganie tego co będzie. Psychika Jacka, z kolei, dezintegruje się z czasem, rozpada się jakby na dwie części. Już w kolejnej fazie filmu „po miesiącu” Kubrick celowo pokazuje najpierw leżącego w łóżku Jacka i wchodzącą do pokoju Wendy która przynosi Jackowi śniadanie. I nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie fakt że dokładnie w tym momencie kiedy kamera koncentruje się na Wendy zdajemy sobie sprawę że widzieliśmy Jacka w lustrzanym odbiciu! Tak samo jak w przypadku Daniego, również i Jack zostaje pokazany lustrzanym odbiciu na początku filmu. Zresztą właśnie lustra i lustrzane odbicia mają kolosalna rolę w filmie. Podkreślają jakby koncept dualizmu. Kiedykolwiek Jack rozmawia z żoną, Danym czy chociażby z Lloydem, tak naprawdę nie rozmawia z nimi lecz ze samym sobą! Kieruje swój wzrok na lustra. Oznacza to że Jack jest zamknięty w swoim własnym świecie. Jego osobowość ulega rozczepieniu. Lustra są wszędzie gdzie Jack prowadzi dialog. Najlepiej widać to w scenie w łazience podczas balu gdzie Jack spotyka pana Grady. Widać wyraźnie że wzrok Jacka skierowany jest w lustro. Nie jest to dialog. Jest to monolog. Ta sama sytuacja ma miejsce kiedykolwiek Jack spotyka się z barmanem Lloydem, za którym widać lustra, jak i w scenie w pokoju 237 gdzie Jack spotyka piękną młodą kobietę. Ta scena, przy okazji, pokazuje również naturę czasu który nie tylko ma wpływ na psychikę człowieka ale podkreśla również nieodwołalny proces starzenia się i ewentualną śmierć. Jack widząc przeobrażającą kobietę, wybiega z pokoju w przerażeniu. To przerażenie to strach przed czymś co ma nadejść ale również strach przed samym sobą – przed lustrzanym odbiciem. Wreszcie cała prawda o Jacku jest odzwierciedlona w lustrzanym odbiciu słowa „Morderstwo” czyli „REDRUM” które Danny wypisuje szminką na drzwiach swojego pokoju i które widzi w swoim lśnieniu.
W samotności i odosobnieniu Jack traci zmysły doprowadzając się do szaleństwa. Staje się jakby częścią hotelu, jego historią. Nawet sam hotel, jakkolwiek jest to możliwe, dostarcza Jackowi świeżego papieru do maszyny dzięki której Jack wypisuje ciągle jedno to samo zdanie „Tylko praca bez zabawy, uschnie z nudów Jack” pogrążając go w coraz ciemniejsze obszary psychiki. Scena ta widoczna jest kiedy Wendy schodzi na dół odwiedzić Jacka, który w ostatnim momencie przy przeszywającej muzyce wydziera kartkę z maszyny i rzuca ją na podłogę; maszyna jest pusta. Ale zaraz po tym jak Wendy odchodzi a Jack ponownie zabiera się za pisanie, widzimy kolejną świeżą kartkę papieru. Nie jest to pomyłka Kubrick a. To hotel coraz bardziej pogrąża Jackiego. Hotel, który jest ponadczasowy, zawieszony jakby w próżni. Jack stając się jakby częścią hotelu, staje się jego własnością. To dlatego Grady w łazience mówi Jackowi że był tu od zawsze dozorcą, czego potwierdzeniem może być ostatnie ujecie kamery w filmie kiedy widzimy zdjęcie Jacka datowane na 1928 rok.
Film Stanleya Kubrick a jest powszechnie entuzjastycznie przyjmowany przez krytykę jak i zarówno wciąż nowych wielbicieli filmu. Mam nadzieje że również Stephen King doceni również dzieło Kubrick a, które ,tak jak stare wino, naprawdę dopiero po latach nabiera blasku i wartości. Szczególnie w odniesieniu do najnowszej niestety nienajlepszej ekranizacji powieści. Należy również pamiętać że Kubrick nie wzorował się w całości na fabule książki Kinga. Nie ma sensu tak na prawdę dokonywać jakichkolwiek porównać filmu i książki bo są one każde na swój sposób odmienne. Film na pewno jest o wiele bardziej wielowątkowy i metaforyczny niż powieść. W książce, King przedstawia swojego bohatera jako człowieka, którego zniszczyło uzależnienie od alkoholu. Może narażę się fanom Kinga, ale książka nie dorównuje wartości filmu, który jak już wspomniałem, ma wiele więcej do zaoferowani i przemyślenia. Chyba największym tego dowodem jest fakt że zawsze kiedy oglądamy ten film, tak naprawdę na samym końcu mamy wrażenie jakbyśmy nie wiedzieli tak naprawdę co się stało w osłupieniu oglądając ostatni kadr z filmu kiedy widzimy zdjęcie Jacka z balu 4 lipca 1921 roku. Zadajemy sobie pytanie „o co tu w ogóle chodzi”? Jednocześnie film z każdym następnym razem kiedy go oglądamy, wciąga nas coraz bardziej.
Co by tu nie mówić Lśnienie jest już kanonem, legendą która na stałe weszła na piedestał największych dzieł w historii kina. Cieszy fakt że jest w nim polski akcent. Mroczna muzyka Krzysztofa Pendereckiego chyba została jakby specjalnie stworzona na potrzeby tego filmu. Dadaje grozy i porusza nasze wnętrze przez co film nabiera jeszcze większej wartości.
Na końcu chciałbym napisać jeszcze o jednej tajemnicy filmu. To numerologia. Precyzyjniej mam na myśli numery 21i 12. W lustrzanym odbiciu 21 widzimy 12. Pełne imiona Gradyiego i Jacka składają się z 12 liter. Są oni bowiem „własnością” hotelu w przeciwieństwie do Daniego i Wendy. Rok 1921 jest datą na zdjęciu Jacka. Piosenka, którą słyszymy podczas balu to „Midnight” czyli północ czyli 12. Dwie ostatnie sceny zatytułowane są 8 rano i 4 popołudniu. Dodajmy te dwie liczb a otrzymamy 12. A tajemniczy pokój 237? Kto by pomyślał ale dodając wszystkie cyfry 2+3+7 otrzymamy 12. Czy są to czyste przypadki, jakiś zbieg okoliczności. Nie sądzę aby tak było. Kubrick cokolwiek chciał przez to powiedzieć, wiedział doskonale o tym. Nie ma mowy o pomyłce. Kubrick jest mistrzem, tajemniczym człowiekiem, którego nikt nie potrafił do końca odgadnąć. Zadaje pytania na które nie łatwo odpowiedzieć. Pytania te są czasami ukryte pod metaforą, symboliką jak w „Lśnieniu” Ale czy ktoś zauważył w innych dziełach Kubricka, chociażby w filmie „Oczy szeroko zamknięte” czemu wszystkie taksówki mają tą samą tablice rejestracyjną? ; czemu w „2001 Odysei Kosmicznej” widzimy na końcu wolno unoszący się w przestrzeni ludzki płód?
Spróbujmy odpowiedzieć sami.

39
  • Muszę przyznać, że wywód bardzo ciekawy i wciągający. Nie da się ukryć, iż w wielu sprawach, które poruszyłeś, masz rację, jednak na pewno nie wszyscy się z Tobą zgodzą. Dla mnie to coś nowego. Nigdy, podczas oglądania „Lśnienia” czy po zakończeniu, nie brałem pod uwagę tych aspektów. Prawdę powiedziawszy, wyłowiłem niewiele metafor, odniesień, aluzji itd., ale Twój wywód znacznie poszerzył zakres postrzegania tego filmu przeze mnie. Już nigdy nie będę na niego patrzał w taki sposób, jak dotychczas. Teraz, gdy zacznę go oglądać, będę oglądał już zupełnie inny film...

  • Zgodzę się z tobą co do jednej rzeczy: "Lśnienie" to znakomity film, jeden z najlepszych w swoim gatunku. Ale moim zdaniem w swoim wywodzie zapędziłeś się trochę za daleko. Każdy ma prawo do własnej interpretacji czy analizy. Jednak wydaje mi się, że dokonałeś lekkiej NADinterpretacji. " ... Jack gotowy zamordować swoją rodzinę podpisuje jakby niewidoczny traktat z Grady, który kończy się ostatecznie dla niego tragicznie. To metafora i odniesienie do ludobójstwa Indian ...". W tym miejscu nie zgodzę się z Tobą. Motyw starego indiańskiego cmentarzyska nie jest niczym nowym (patrz np. "Smętarz dla zwierzaków"). Ameryka to młody kraj, którego histria liczy zaledwie 300 lat. W Europie taka historia mogłaby rozgrywać się np. w jakimś starym zamczysku. W Ameryce jednak zamków nie ma, więc autor wymyślił poprostu historyjkę o cmentarzu, aby w jakiś sposób 'uwiarygodnić' opowieść. Naprawdę nie sądzę, że Kubrick chciał w ten sposób zwrócic uwagę na ludobójstwo Indian. Czy nie sądzisz, że byłoby to zbyt subtelne i zagmatwane, aby to ważne przesłanie trafiło do większej rzeszy amerykańskich widzów ??
    Podobnie jest jeśli chodzi o tą numerologie. W jakim celu reżyser robiłby coś takiego?? I co miałaby znaczyć ta dwunastka. Dwunastu apostołów, dwanaście miesięcy ??
    Nie zrozum mnie źle. Ja także bardzo lubię ten film. Ale stosując Twoje kryteria, możnaby dopatrywać się drugiego dna praktycznie we wszystkim. Może taka jest ludzka natura, że szuka odpowiedzi tam, gdzie jej zwyczajnie nie ma...

  • użytkownik usunięty

    jakbyś mógl mi jeszcze powiedzieć o co chodziło w motywie z niedzwiadkiem na łóżku ??

  • Po obejrzeniu go poraz któryśtam powiem, że film jest nie tylko świetny, on jest kultowy, Jack gra chociażby oscarowo, małemu brawa, ale klimat TEGO FILMU. TYlko ten i mało innych....

  • To jeden z ulubionych moich filmów, świetnie zagrany, świetnie nakręcony, pokazuje na czym polega wyższośc filmów w których budowana jest atmosfera strachu, psychozy, nad prostackimi produkcjami w których krew leje się hektolitrami i które emanują obrzydzeniem a nie grozą

  • o rany kota, a ja na tym zasnęłam (a rzadko mi sie to zdarza....). kompletnie mnie nie wciagnęlo...

  • Wspaniały opis.Tego własnie szukałam metafor w tym filmie !!

  • Świetny opis.Teraz już rozumiem ten filmi patrze na niego całkiem z innej strony :) Ale mam pytanie o co chodzi z tym gościem co jest przebrany za misia ??

  • Bardzo ciekawie podszedłeś do tego filmu ale sądze że jest w tym dużo nadinterpretacji. Wiele faktów z filmu jak chociażby nazwa hotelu, słowo REDRUM, albo rozmowy z wymyślonym barmanem Lloydem przypisałeś Kubrickowi kiedy tak naprawdę to nie on je wymyślił. One były już w książce, wszystko to opracował już King. To samo tyczy się koncepcji dualizmu, przecież wymyślony przyjaciel Dannego Tony był już wcześniej w powieści więc reżyser niczym się tutaj nie popisał wyjątkowym. Zgadzam że powieść i film znacząco się od siebie różnią, ale jednak tło fabularne jest takie samo. Nie możesz przypisywać Kubrickowi wszystkiego tyczącego się tej opowieści, gdyż większość należy do S. Kinga. Czytając twoją wypowiedź tak do połowy, wydawało mi się wręcz że niewiesz że jest to na podstawie powieści. Czytałeś ją? Jeśli nie to gorąco polecam, jest to wręcz studium psychologiczne o osobie niestabilnej emocjonalnie, walczącej z własnymi demonami. Skrzywionej przez własne dzieciństwo, alkohol a jednak inteligentnej, posiadającej ambicje i kochającej własną rodzinę. To jak Jack zaczyna się zmieniać żyjąc w hotelu przedstawione jest naprawde ciekawie, to jak walczy z tlącą mu się z głowie coraz jaśniej wściekłością, z żądzą porzucenia tego czego do tej pory tak panicznie się trzymał, czyli miłości do bliskich aby ostatecznie oddać się szaleństwu. Tego wszystkiego w filmie niema a bardzo szkoda, choć muszę powiedzieć że po przeczytaniu twojej wypowiedzi troszke polepszyło się moje zdanie o nim. Jednak jak wspomniałem, troche znadinterpretowałeś.
    Pozdrawiam.

  • Nie no, troche przesadzone. Myślę, że Kubrick nie stworzył specjalnie nawet połowę tych rzeczy o których wspomniałeś. Ale u mojej babki z polskiego miałbyś 6 jak nic za interpretację ;) Brawo za chęci.

  • Zgadzam się w każdym calu, że "Lśnienie" to arcydzieło jakich mało, pełne metafor i ukrytych przesłań, których wiele (choć i tak pewnie nie wszystkie) wymieniłeś. Na dodatek to jedyny film, podczas oglądania którego czułem autentyczny, pierwotny strach... Gorąco polecam!

  • Bardzo pięknie zinterpretowany i zanalizowany film. Dla mnie bomba,
    zwłaszcza, ze jak ja interpretuję wiersze, też staram się wyciągać
    wszystkie symbole.

  • ja się przede wszystkim zgadzam z tym, że jest to jedna wielka metafora... tak odbierałam zawsze ten obraz...
    pozdrawiam i gratuluję tak interesującego wywodu, prawie filozoficznego :)

  • Też zauwazyłam te historie z lustrami ;) Przyznam, że Kubrick wpadł na genialny pomysł.
    Co do psa sądzę, że nie miał jakiegos wielkiego znaczenia dla filmu, chociaz może się mylę. Stanley nawiązuje tą sceną do książki. A w sprawie spiżarni, znalazłam kiedyś dyskusje na ten temat, bo tez mnie to zastanawiało. Być może Jack sam otworzył drzwi, ja jednak trzymam się wersji, że zasuwa była po prostu zepsuta i same sie otworzyły..

    • Gratuluje wam wszystkim interesującego postu. A jedyne co mogę dodać to że cieszę się że Kubrick poszedł swoją stroną... Mimo że reżyser często korzystał z porad pisarza (tak przeczytałem w ciekawostkach) to ma mocny charakter i przeforsował swój styl dając piorunującą klasę w gatunku -ja bym nazwał grozy psychologicznej.
      Dobrze, że nie ma zbyt dużo wewnętrznych monologów... Byłyby mało wiarygodne i dawałyby poczucie stabilnego toku myślenia, które w tym filmie jest tak specyficznie zminimalizowane... Najpierw płynne i miłe rozmówki, a później samotność... Samotność... -na początku kończy się cierpliwość, a później zaczyna się bełkot myślowy, a co gorsza zaczyna się go rozumieć.

  • Zacznę od tego, że przeczytałem cały pierwszy post. Ciężko było bo miałem ochotę skończyć po pierwszej linijce. No ale trudno - poświęciłem się. ;)

    Do rzeczy.
    "Zaczne od tego że film ten przede wszystkim jest jedną wielką metaforą"
    Zawsze musi znaleźć się ktoś kto w najzwyklejszym gniocie "znajdzie" przesłanie i metafory.
    No bo przecież niemożliwe, żeby przelatujący ptak w filmie był po prostu przelatującym ptakiem na planie. Niemożliwe aby pierdnięcie bohatera było zwykłymi problemami żołądkowymi. Za tym wszystkim musi kryć się jakiś głębszy sens.

    No w końcu Kubrick "wielkim reżyserem jest", więc to niemożliwe, że jest to po prostu pierwowzór tandetnych horrorów klasy C, które ani straszą ani śmieszą..

    W przeciwieństwie do filmu ten post przynajmniej mnie rozbawił. Chętnie przeczytałbym o metaforach w filmie "Droga bez powrotu". LOL

    Mimo wszystko pozdrawiam. :)

  • Napracowałeś się nad tą interpretacją:) Gratuluję dobrego gustu filmowego:)

  • Dziękuję autorowi wątku, bardzo dobra interpretacja. Ja film odbieram troszeczkę inaczej, ale z niektórymi sprawami się zgadzam. Myślę, że film jest rewelacyjny, a tak poza tym to chciałam dodać, że bardzo lubię kiedy widz jest na tyle inteligentny i zainteresowany, że nie trzeba mu wszystkiego podawać na tacy, że potrafi sam pomyśleć i sam wytłumaczyć, zinterpretować, zobrazować sobie pewne rzeczy. Wyobraźnia też się chwali :) pozdrawiam

  • Uh, koleś, co ty brałeś, gdy oglądałeś ten film i pisałeś posta?
    W odniesieniu do tych wszystkich metafor i ukrytych przesłań - "Jak coś jest do wszystkiego, to jest do niczego". Po kiego grzyba Kubrick miałby robić film o pogromie Indian i psychozie jednocześnie? Jaki to ma ze sobą związek? I jak ma to pasować do SPOILER faceta biegającego z siekierą za swoją rodzinką SPOILER? Z tych dwóch "przesłań" najmniej prawdopodobne wydaje się to dotyczące Indian, bo zupełnie nie pasuje do fabuły. Że hotel wybudowano na indiańskim cmentarzu, a tytoń pochodził z firmy, mającej indiańską fajkę w logo, to mógł być zwykły przypadek (albo element wyniesiony z powieści - ten cmentarz - jestem na 300 stronie "Lśnienia", więc jeszcze nie wiem), przecież reżyser nie jest Bogiem, mógł nie zauważyć wszystkiego.
    Psychoza Jacka byłaby prawdopodobna, gdyby nie dwa szczegóły. Pod koniec filmu Wendy biega po hotelu w poszukiwaniu syna i widzi różne rzeczy - faceta w stroju pieska robiącego dobrze biznesmenowi, szkielety w garniturach pokryte pajęczyną i inne rzeczy. Też jej odbiło? I jeśli tak, jaki związek miała imaginacja pieska i biznesmena z jej lękami i obawami? Drugi szczegół - nadnaturalne zdolności Danny'ego i Hallorana, tu nie ma najmniejszych wątpliwości, że są prawdziwe. Tak więc w filmie występuje element fantastyczny, dlaczego więc duchy miałyby być wymysłem? Aha i jeszcze jedno - Grady mówi Jackowi o nadnaturalnych zdolnościach Danny'ego. Gdyby był imaginacją Jakca, skąd by to wiedział? W filmie chłopak nic nie mówi o swoich zdolnościach rodzicom.
    I ta dwunastka. Kubrick myśli: "Hmm... w książce imiona Jacka Torrance'a i Grady'ego składają się z dwunastu liter. O wiem, do tego zupełnie bezsensownego pogromu Indian dowalę jeszcze symboliczną 12. Po jaką cholerę to nie wiem, ale ludzie będą sie cieszyć".
    Mam nadzieję, że co nie co rozjaśniłem ci w głowie ;).

    Swoją drogą sam się noszę z napisaniem porównania "Lśnienia" Kubricka i tej drugiej ekranizacji. Jak skończę to podam link.

  • ja dałam dziesiątkę, bo uśmiałam się jak mało kiedy xD

  • Odnośnie dualizmu w filmie, moje luźne spostrzeżenie:
    Film kręcony był od 1 maja do kwietnia kolejnego roku. W filmie kilkakrotnie wspomniane jest że nowi lokatorzy mają zająć się domem do początku maja - a praktycznie rzecz biorąc do końca kwietnia. Tak więc okres "służby" Jack'a Torrance'a i Jack'a Nicholson'a w hotelu trwał do tego samego momentu :) Jack w jednej ze scen mówi, iż właściciele powierzyli mu ten hotel do 1 maja, i podpisując kontrakt zgodził się wypełnić swój obowiązek, no właśnie tylko, który Jack to mówił, Torrance'a czy też Nicholson? :) Ciekawe, czyż nie? ;)

  • King nigdy nie doceni Lśnienia, bo jest na to za tępy, tak dokładnie jest na to za tępy, jego wszystkie historie są proste i schematyczne i w każdej przewijają się podobne wątki i motywy (pisarze.. a raczej nieudacznicy, którzy mają słabość do alkoholu) King nie mal w każdej swojej książce atakuje nas tymi samymi melodramatycznymi schematami.. aż ciężko to się czyta i ogląda.. aż w końcu pojawia się Kubrick który chwała Bogom nie robi takiego samego tasiemca, rezygnuje ze schematów, wywraca horror do góry nogami, tworzy niesamowitą atmosferę klimat, aktorstwo - NICHOLSON!! Masa smaczków, scen które wywołują opad szczeny i ciarki na plecach, film nie jest arcydziełem ale genialny z pewnością JEST. 9/10

    • Zgadzam sie całkowicie z tym, ze Lśnienie to coś wspaniałego. Najlepszym dowodem na to są nawet te dyskusje, rozważania na temat symboliki i innych kwestii. Można godzinami dyskutować też o aktorstwie, a przede wszystkim o samym zjawisku , określonym jako lśnienie. Gdy oglądam ten film nasuwają mi się zawsze myśli o ludziach, którzy mają zdolności paranormalne i o różnych tego typu zjawiskach.

  • ciekawa symbolika, ktora nie zmienia jednak mego zdania o filmie. interesuje mnie tylko jak ma do tej symboliki ta ciekawostka - "Właściciele autentycznego górskiego hotelu "The Timberline Lodge" (który to budynek zagrał w "Lśnieniu" rolę zewnętrznej fasady Hotelu "Overlook") umiejscowionego w Górach Hood w stanie Oregon, zażądali od Kubricka zmiany książkowego numeru nawiedzonego pokoju, z 217 na 237. Powodem był fakt, że pokój o numerze 217 faktycznie istniał w Hotelu "The Timberline Lodge" (choć wszystkie zdjęcia wnętrz zostały nakręcone w kompleksowej, studyjnej dekoracji w zupełnie innym miejscu) i właściciele obawiali się, że przez tę specyficzną, filmową reklamę, nikt więcej może nie chcieć zamieszkać w tym pokoju."

  • Post z 2004r....
    Mamusiu, ale mnie dopada starość i depresja ;/
    To 12 lat !
    Nie wspominając już o samym filmie kręconym długo przed moimi narodzinami.
    Istny wehikuł czasu, ten Filmweb, ten świat...

    Ps. Liczę że autor tego posta jeszcze żyje :D

  • Brawo!

  • Super, takie głosy to miód na moje serce. W tym potoku durnych komentarzy młodzieńców wychowanych na wszelkiej maści Piłach, Twój głos jest jak plaster na moje serce. Dziękuję.

  • Co do płodu na kocu Odysei to jest to, nie będę w tym odkrywczy, wizja narodzin nowego człowieka, wizja mitycznego Złotego Wieku, narodziny następują kiedy główny bohater przechodzi przez tunel, przekracza ograniczenia swojej ludzkiej egzystencji. Co łączy go z Jackiem? Moim zdaniem to, że Jack na końcu w jakimś sensie przegrywa ze swoimi ludzkimi ograniczeniami, zamienia się w bestię, chyba jest to jakiś wątek wspólny. Choć również Jack z drugiej strony przekracza te granice, ponieważ widzimy go na zdjęciu w hotelu w końcowej scenie, czyżby przekroczył granice linearnie pojmowanego czasu? W sumie sam napisałeś, że hotel jest jakby zawieszony w czasie. Taką interpretację potwierdzałaby ta bardzo ciekawa analiza, może Cię zainteresować jeśli jej nie czytałeś:
    http://pressto.amu.edu.pl/index.php/pt/article/viewFile/3244...

    • Może to właśnie to, jeden z aspektów tego filmu: dramat człowieka uwikłanego w labirynt, nie tylko w labirynt swojego życia, ale również w labirynt wielu wymiarów czasowych, wielu płaszczyzn, wielu wariantów swojego istnienia, które się przenikają, w końcu ile tak naprawdę wiemy o tym jak skonstruowana jest rzeczywistość, To wielka pokręcona labiryntowa tajemnica, w którą wpleciony jest nasz los, jakże, pomimo tkwiącego w nim bestialstwa, Jack jest ludzki.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: