Zakłamanie historyczne !!

Film przedstawia bohaterów, żołnierzy generała Franco jako morderców i ludzi złych, którzy
za wszelką cenę pragną zabić bezbronnych i niewinnych przeciwników, którymi jak łatwo się
domyślić są socjaliści. To straszne, że w XXI wieku propaguje się idee marksistowskie,
ukazuje się księży jako ludzi pysznych i chciwych (wątek przy uczcie) oraz przedstawia w
złym świetle prawicowych bohaterów. Po obejrzeniu filmu pozostaje wielki niesmak, nie
polecam....

12
  • Zgadzam się w 110%!!! pozdrawiam mądrego człowieka który to napisał!!

    • Pan Generał Franco to wyjątkowo szlachetny dżentelmen. Porządni ludzie często są nielubiani, proszę Państwa. Pozdrawiam serdecznie.

      • Mam szczerą nadzieję, że żartujesz. Może jestem staroświecki ale od kiedy to wywołanie puczu przeciwko legalnemu rządowi i rozpoczęcie krwawej wojny domowej a następnie sprawowanie władzy za pomocą autokratycznego reżimu, w międzyczasie ukrywając zbrodniarzy wojennych i kolaborantów z czasów II WŚ można uznać za objawy szlachetności?

        • Przeciwko lewicowemu terrorowi skutkują jedynie środki nadzwyczajne, proszę Pana. Pozdrawiam serdecznie.

          • To prawda. Tego filmu nie da się oglądać przez te brednie, które tam pokazują. Nie mówiąc już o jakichś gusłach (korzeń pod łóżkiem matki Ofelii) czy weseli partyzanci w lesie. Ciekawe, co by było dziś, gdyby nie Franco.

          • Samo to, że razem Franco pomagali żołnierze hitlerowcy i watykańska propaganda, dyskwalifikuje jego "walkę o wolność" i jest wyrazem słabości własnej ideologii.
            Ty, jak widzę, jesteś wyznawcą prawicowo-kościelnego bolszewizmu i utopił byś Polskę we krwi byle tylko zwalczać lewicę? Franco stoi w jednym szeregu z Hitlerem, Stalinem, Pinochetem, Videlą i innymi dyktatorami-zbrodniarzami, którzy wprowadzali państwowy terror, osadzali swoich obywateli w więzeniach i mordowali za lewicowe poglądy.

            • Nie zapominajmy o Jaruzelskim...

              • O ile osobiście jestem za tym aby odebrać Jaruzelskiemu obie emerytury (generalską i prezydencką) zostawiając powiedzmy 1500 zł i skonfiskować przy okazji większość majątku zgromadzonego w okresie PRL, a także za tym aby go w końcu skazać nawet jeśli wsadzenie go do więzienia nie będzie możliwe ze względu na stan zdrowia albo śmierć z przyczyn naturalnych...

                TO

                Porównywanie Jaruzelskiego do Franco czy Pinocheta tudzież Vidala (nie mówiąc już o Hitlerze czy Stalinie) to jakieś głębokie nieporozumienie. Różnica pomiędzy Franco, Pinochetem i Vidalem, a Jaruzelskim polega na tym, że trzech pierwszych zrzucało opozycjonistów z helikopterów do morza albo likwidowało ich w mniej finezyjny sposób (Franco - rozstrzelanie, a w przypadkach szczególnie groźnych wrogów garrota dla postrachu), a Jaruzelski internował ich na ogół w miejscach znacznie bardziej przyjaznych niż więzienie i np. zmuszał do podpisywania lojalek i wypuszczał. Śmierć w stanie wojennym była efektem głupoty, niekompetencji, złej woli pojedynczych osób - sami doskonale wiemy jak brutalna potrafi być dzisiaj Policja. Wówczas ci ludzie czuli się jeszcze bardziej bezkarni i katowali ludzi na komisariatach albo strzelali do nich. DLa odmiany Franco osobiście podpisywał wyroki na tysiące osób, analizując każde nazwisko i w przypadku szczególnie groźnych przeciwników zamieniając wyrok z rozstrzelania na znacznie bardziej bolesną garrotę - dla postrachu i wywarcia odpowiedniego efektu społecznego. Katolicka dyktatura...

            • Sorry ale skończyłem czytać Twoją wypowiedź po "prawicowo-kościelnego bolszewizmu" haha co za brednie, dowiedz się najpierw czegoś na temat na który chcesz pisać

              • Bolszewizm i katolicyzm różni się tylko w retoryce i zewnętrznych symbolach. To takie same totalitarne, wręcz ludobójcze ideologie. Wystarczy trochę poczytać, jak wyglądało życie w krajach, gdzie rządził niepodzielnie kościół lub komuna, jak żyło się ludziom w podbitych przez bolszewików lub katolickich konkwistadorów. I tu, i tu tortury, strach i miliony ofiar. NKWD i Gestapo tylko w twórczy sposób rozwinęły metody stosowane przez katolicką inkwizycję, a dziesiątki prawicowo- kościelnych dyktatorów w rodzaju Somozy, Pinocheta czy właśnie Franco czerpali z tych doświadczeń pełnymi garściami.
                Wystarczy poczytać coś więcej niż katolicki lub prawackie pisemka, a wnioski są jasne. Przynajmniej dla myślących, a nie fanatyków wszelkiej maści.

                • Ignorancie - Bolszewizm (komunizm) to skrajnie lewicowa ideologia, w której założeniem jest, że nie istnieje Bóg osobowy. Pisanie o prawicowym bolszewizmie to jak pisanie o suchej wodzie, bezprzewodowym kablu albo zdrowym McDonaldzie ;)

                  Jeśli na podstawie jednej cechy (istnienie aparatu represji) można postawić znak równości pomiędzy tak odmiennymi systemami to może róbmy tak ze wszystkim:
                  sól = cukier (uderzające podobieństwo)
                  kaktus = jeż (mają kolce)
                  2 = 17 (przecież to liczby pierwsze)
                  Twoja zdolność rozumowania = mieszkańcy Marsa (istnienie obu wydaje się wątpliwe)

                • Sorry, ale nie mam czasu ani ochoty edukować ciebie od podstaw. W dalszej części tego tematu "Richie" dosyć dokładnie nakreślił tło historyczne i rezultaty rządów reżimu Franco, poczytaj, może się czegoś nauczysz.
                  Nie można napisać bolszewizm=katolicyzm, ani katolicyzm=islam, bo są to różne kwestie, choć podstawy są bardzo podobne. W matematyce znak równości jest znakiem równości, bo to jest nauka ścisła. Takich równań nie można stosować w historii ani w innych naukach społecznych, można mówić o pojęciach zbliżonych, nawet tożsamych, ale wprowadzając znak równości sprowadzasz całą sprawę do absurdu- oczywiście mam świadomość, że robisz taki zabieg celowo. Taki sposób sprowadzania dyskusji na manowce absurdu to specjalność katolickich demagogów, ćwiczona na wiele sposobów (dziś funkcjonuje wiele takich kłamliwych równań: gej=pedofil, aborcja = morderstwo, krytyka kościoła=walka z bogiem), ale na mnie to nie działa, więc oszczędź sobie takich tanich chwytów.
                  Nie sprowadzaj też podobieństw bolszewizmu i katofaszyzmu do samego aparatu represji, bo to sprawa wtórna dla celów i metod. Główne podobieństwo jest w ideologii totalitarnej. Religia chrześcijańska w odmianie watykańskiej oraz bolszewicy oraz naziści różnili się tylko drobnymi szczegółami semantycznymi- po prostu podmienili pojęcie Boga na Stalina, a cała reszta absurdów pozostała ta sama, albo została twórczo rozwinięta. Tak samo chcieli pełnej kontroli nad społeczeństwem, tak samo chcieli narzucać ją innym narodom, i tak samo nie cofali się przed żadną podłością, zbrodnią i kłamstwem, aby swoje cele uzyskać. I oba te systemy były tak samo krwawe.
                  Nic dziwnego, że podobają ci się rządy dyktatorskie, bo posługujesz się wpojonymi stereotypami i kalkami myślowymi, starannie unikając głębszej refleksji

                • 1.Nie wiem na jakiej podstawie insynuujesz, że jestem "katolickim demagogiem" i snujesz tezy z których wynika, że podobają mi się rządy dyktatorskie.
                  2.Nie podejmowałem tematu gen. Franco, więc nie wiem do czego pijesz w drugiej linijce
                  3. To Ty zacząłeś szukać podobieństw tych skrajnych ideologii, a ja znaki równości postawiłem tylko po to żeby uzmysłowić Ci jak głupie jest twoje rozumowanie
                  4. Rozbudowany państwowy aparat represji (poza kultem jednostki) to podstawowy i fundamentalny warunek istnienia państwa totalitarnego. Mógłbym napisać aparat represji = totalitaryzm ale nie będę aż takim prowokatorem ;) Metody i cele? Można to zawrzeć w zdaniu: "Jak najmocniej rozszerzyć swoje rządy wszystkimi dostępnym środkami". I tu muszę zdradzić Ci tajemnicę - wszystkie systemy tak działają, z demokracją na czele.
                  5.Zgadzam się, że ideologia nazistowska i bolszewicka mają faktycznie wiele cech wspólnych.
                  6.Skoro twierdzisz, że bolszewizm jest tak zbliżony do katolicyzmu to masz tu pare różnic:
                  a) Istnienie Boga (Marksiści kategorycznie odrzucają istnienie wyższych bytów, Katolicyzm opiera się na wierze w Boga)
                  b) Wartość jednostki (Dla katolików życie ludzkie jest najwyższą wartością, komunizm zakłada poświęcenie danej liczby ludzi dla dobra ogółu. Cytując Stalina "śmierć jednostki to tragedia, śmierć milionów to tylko statystyka")
                  c) Kwestie światopoglądowe (wymienione przez Ciebie sprawy dotyczące aborcji, gejów itd. których praw lewica broni tak zaciekle, że niedługo nie bycie mniejszością będzie karane).
                  d) Bolszewicy chcieli: bardzo dużej opieki socjalnej, całkowitej likwidacji wolnego rynku, zniesienia granic - po rewolucji miało nie być podziału na państwa, pod czym na pewno nie podpisałby się kościół katolicki.

                • przeciez aborcja ot morderstwo

                • Jak napiszesz coś o własnych przemyśleniach a przestaniesz powtarzać cudze, najcześciej kościelne brednie, będzie można z tobą podyskutować. Na razie to jest zwykłe trolowanie na poziomie gimbusa. I to z tych gimbusów, których przepychają na siłę z klasy do klasy

                • tylko dobro! milego weekendu!

                • Niekoniecznie. Morderstwo oznacza zadanie śmierci, a śmierć z definicji to śmierć pnia mózgu. Zarodek nie ma jeszcze mózgu ani pnia mózgu, więc nie można mu zadać śmierci, więc nie można go zabić.

                  Najwyżej aborcję dokonaną w późniejszym etapie ciąży można podciągnąć pod definicję morderstwa/zabójstwa.

                • IMHO nie masz racji. Rośliny, i prymitywne organizmy nie mają pnia mózgu, a można je zabić. Zarodek żyje i dlatego można go zabić. Chyba że zadanie śmierci i zabicie to nie to samo. Pozostaje pytanie czy zarodek to człowiek. Jeżeli nie, to od którego momentu zarodek staje się człowiekiem. Po 5 dniach. po 5 tygodniach, po 5 miesiącach ? Dla mnie jest tylko jeden moment graniczny. Moment zapłodnienia. Dalej to już tylko problem zapewnienia odpowiednich warunków do rozwoju. Niemowlę samo nie przeżyje, 2 letnie dziecko też nie, a mimo wszystko nie masz wątpliwości, że to ludzie i zabicie ich jest morderstwem. Śmierć pnia mózgu to dobra definicja, ale u rozwiniętego człowiek, bo nic nie jest w stanie przywrócić go do życia. Zarodek nie ma mózgu, ale przy zachowaniu odpowiednich warunków będzie go miał. Zabijając zarodek zabijasz ten mózg, który powstanie, jeżeli zarodek znajdzie się w odpowiednich warunkach. Jeżeli uznasz, że zarodek to człowiek to masz wręcz obowiązek te warunki mu zapewnić.
                  Pozdrawiam

                • No, w sumie faktycznie czasem mówi się o zabijaniu bakterii, o tym że drzewa umierają itd. Tylko że akurat w tych przypadkach śmierć nie łączy się z nieodwracalną utratą świadomości (jak u wielokomórkowców posiadających mózgi, w tym kręgowców), tylko jest, dla samych "zabijanych" organizmów, o wiele mniejszą "tragedią", jeśli można tak to ująć. Bo nie wiąże się z taką stratą. Istoty wyższego rzędu z rozwiniętymi mózgami posiadają świadomość, pamięć, doświadczenie itd., i w momencie śmierci bezpowrotnie je tracą. Bakterii, pierwotniaków i roślin to nie dotyczy, jakkolwiek ważne w ekosystemie nie byłyby te organizmy.

                  Niemowlę samo nie przeżyje, ale może przeżyć bez matki, jeśli ktoś inny się nim zaopiekuje i zastąpi mu matkę. Zarodek/płód jest o wiele bardziej uzależniony od matki i od jej organizmu niż niemowlę. Cokolwiek ciężarna kobieta robi ze swoim organizmem, ma to ogromny i nieodwołalny wpływ na płód, na jego zdrowie. Gdy ciężarna kobieta chleje, pali papierosy, ćpa i niezdrowo się odżywia, to dla płodu jest to zabójcze. A gdy zaraz po urodzeniu matka oddaje dziecko komu innemu i dopiero wtedy zaczyna chlać, palić, ćpać i niezdrowo się odżywiać, to nie ma to żadnego wpływu na dziecko. Więc różnica jest tu znaczna.

                  W każdym razie termin "morderstwo" raczej nie odnosi się do zabijania bakterii, roślin i innych prymitywnych organizmów bez mózgów, tylko do istot czujących, posiadających świadomość, pamięć, doświadczenie itd.

                • Założeniem bolszewizmu jest, że trzeba zniszczyć kapitalizm, wyeliminować "kułaków", "obszarników i "kapitalistów" i wprowadzić "władzę rad" oraz władzę partii komunistycznej, upaństwowić przemysł, a rolnictwo częściowo upaństwowić, częściowo zmienić w kołchozy lub komuny wiejskie.

                  To, że nie istnieje Bóg osobowy, jest założeniem ateizmu, nie bolszewizmu.

                  Nawet jeśli jednym z elementów bolszewizmu jest ateizm, to wcale nie jest jego głównym założeniem. Bolszewicy nie mordowali w imię nieistnienia Boga, tylko w imię "walki klas" i "walki z kapitalistami, obszarnikami, kułakami i wyzyskiwaczami".

                  Natomiast w historii ludzie bardzo często mordowali tylko dlatego, że uważali, że ci których mordują, oddają cześć niewłaściwemu Bogu albo oddają cześć właściwemu Bogu, ale w niewłaściwy sposób.

                  A fanatycy religijni - głównie muzułmańscy - do dziś mordują "niewiernych" w imię Boga.

                • Nie istnienie Boga jest dogmatem prac komunistów (np. Marksa), z których potem wywodzą wspomniane przez Ciebie tezy jak dyktat proletariatu, brak własności pieniądza itp itd. Wg. mnie można zaprzeczanie istnieniu Wyższego Bytu nazwać założeniem Bolszewizmu.

                • Marks wywodził dyktaturę proletariatu i brak własności pieniądza nie z nieistnienia Boga, tylko z założenia, że istnieją klasy społeczne, które ze sobą walczą i powinny walczyć.

                  Ktoś, kto zaprzecza istnieniu Boga wcale nie musi być marksistą ani komunistą. Demokryt, Tales z Miletu i Anaksymenes nie wierzyli w Boga, a nie byli komunistami.

                  Libertarianin też może nie wierzyć w Boga.

                • "Nędza religijna jest jednocześnie wyrazem rzeczywistej nędzy i protestem przeciw nędzy rzeczywistej. Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu"
                  ~Marks, Wyciągnięte z Wikipedii

                  Do 1 akapitu:
                  Poczytaj, a dowiesz się, że Marks w swoich pracach przedstawiał problemy społeczeństw zdecydowanie szerzej, i postawił dużo więcej tez, będących w jego systemie pojęć dogmatami, niż ten o podziale społeczeństwa na klasy.

                  Do 2 akapitu:
                  To oczywiste, ale nie widzę, żadnego związku. Nie każdy prostokąt jest kwadratem

                • Ten cytat oznacza tylko, że najbardziej religijne są społeczeństwa biedne i uciśnione, bez większej nadziei na poprawę warunków doczesnego życia, mające za to nadzieję na lepsze życie po śmierci. I to jest w dużej części prawda. Najbardziej religijni są mieszkańcy krajów Afryki oraz państw takich jak Bangladesz, Indie, Afganistan, Pakistan. Czyli najbiedniejszych krajów świata, w których ludzie są słabo wykształceni. To właśnie ci ludzie, którzy nie mają nic lub mają bardzo mało, karmią się nadzieją, że po śmierci istnieje lepsze życie.

                  Natomiast najmniej religijni są mieszkańcy bogatych krajów Europy Zachodniej oraz Japonii i Korei. Bo ci ludzie są zadowoleni z obecnej egzystencji i nie muszą karmić się nadzieją na lepsze życie po śmierci.

                  Tak czy inaczej: bolszewicy Lenina, a później Stalina, i ich naśladowców, nie byli marksistami. Oni wypaczali poglądy Marksa. Marks twierdził, że do rewolucji proletariackiej dojdzie w bogatym i rozwiniętym państwie kapitalistycznym takim jak Anglia, a później Niemcy, Francja, Holandia, Belgia, natomiast dużo później komuniści będą mogli przejąć władzę w krajach środkowej Europy, nie wspominając już o wschodniej Europie, bo tam jeszcze nawet nie zaczął być budowany kapitalizm. Te kraje nadal trwały w feudalizmie, a Rosja dodatkowo w samodzierżawiu. Tzw. komuniści przejęli władzę w Rosji, gdy ta była jeszcze krajem o stosunkach feudalnych i nie został tam zbudowany kapitalizm, a proletariusze stanowili tam 7% społeczeństwa - wielokrotnie mniej niż w Anglii.

                  I, co już nadmieniłem, tzw. komuniści mordowali nie w imię nieistnienia Boga, tylko w imię "walki klas" i "walki z burżuazją, obszarnikami, kapitalistami i kułakami" (Marks nie piał nic o kułakach - to termin wymyślony przez Lenina - ani o radach, ani o partii politycznej nowego typu, ani o konieczności wprowadzenia wszechwładzy tajnej policji, ani prewencyjnej cenzury). Natomiast rycerze zakonni i inkwizytorzy jak najbardziej mordowali w imię Boga i religii, tak jak obecnie fundamentaliści islamscy mordują w imię Boga. Krzyżacy też byli katolickimi zakonnikami cieszącymi się poparciem papieży. Tak jak kawalerowie mieczowi, templariusze, joannici i lazaryci.

                  W sumie szkoda, że dziś zazwyczaj mówiąc o krucjatach ma się na myśli tylko krucjaty południowe skierowane przeciw Turkom, a nie krucjaty północne skierowane przeciw Słowianom połabskim oraz ludom bałtyckim. O tych drugich krucjatach często się dziś zapomina, w sumie ciekawe dlaczego.

                • Zgadzam się z większością Twojego posta. Przyznaję się do błędu, że zacząłem zamiennie używać pojęć Bolszewizm/Komunizm, oczywiście idee te zostały wypaczone, polecam "Folwark Zwierzęcy" Orwella, ciekawie zobrazowana jest tam właśnie ta sytuacja. Co do znaczenia tego cytatu to odsyłam do wikipedii, hasło "opium ludu", tam też go znalazłem.
                  Religia niestety od wieków służyła rządzącym światem do prowadzenia polityki. Jak pisałem wcześniej krucjaty to wielka plama w dziejach na honorze Watykanu. Musimy pamiętać jednak, że w większości w walkach uczestniczyli (i organizowali je) ludzie świeccy, a Kościół jedynie je aprobował (co nie oznacza, że uważam, że nie ma w tym winy)

                • Znam "Folwark zwierzęcy", tak samo "Rok 1984".
                  Co do krucjat, to ludzie świeccy organizowali i uczestniczyli tylko w krucjatach przeciw muzułmanom (choć nie wszystkim - gdy powstały i rozbudowały się zakony rycerskie, to rycerze zakonni stali się prowodyrami) i w krucjatach przeciw Słowianom połabskim, natomiast w krucjatach przeciw Bałtom brali udział tylko rycerze zakonni. Krzyżacy i kawalerowie mieczowi. Choć przedtem i duńscy władcy usiłowali podbić te tereny, ostatecznie udało się to niemieckim zakonnikom.

            • Nie jestem historykiem, ale... kiedy to Hitler wprowadził "państwowy terror"?;d Czystki opozycji-owszem, ale to nie terror, społeczeństwo go popierało ;)

              • Terror był wpisany w podstawy ideologii nazistowskiej od samego początku. Metody siłowe były tez zapisane w "Mein Kampf" - biblii hitlerowców. Terror stosowano wobec kryminalistów, gejów, przeciwnikow politycznych. A że społeczeństwo (przynajmnniej duża jego część) to popierało - to już zupełnie inna sprawa, i nie zmienia to istoty systemu

                • Teoria to nie praktyka.

                  Gdyby zebrać największych zbrodniarzy który dręczyli SWÓJ naród, to Hitler byłby daleko za Stalinem, Pol Potem, Mao i innymi "reformatorami". Więc mimo wszystko uważam że określenie "terror" nie pasuje do Hitlera w kwestii dręczenia swojego narodu,

                  Pozdro

                • W dużej części przyznaję Ci rację - Hitler doszedł do władzy w 1933 roku i w ciągu kilku lat dokonał tak wiele w każdej dziedzinie, że z pewnością miał realne, masowe poparcie. Także jest faktem, że wymienieni dyktatorzy zabili więcej swoich obywateli niż wrogów. Jednak nie sprowadzał bym terroru tylko do zabijania, ludobójstwa i obozów koncentracyjnych.
                  Terrorem państwowym jest także (między innymi) zmuszanie strachem do zmiany przekonań, albo choćby odcinanie od informacji, manipulowanie mediami czy brak możliwości swobodnego przemieszczania się oraz swobodnych wypowiedzi. Wcale nie trzeba wchodzić godzina 6.02 z drzwiami do sypialni, wystarczy zasiać świadomość, że państwo może wszystko, może znaleźć "haka" na każdego, by ludzie poczuli strach

                • No cienka ta granica, więc też nie ma się co sprzeczać, kwestia poglądu. Jednak trzeba też zaznaczyć że taki terror był wszechobecny w tamtych czasach, sam Piłsudski święty nie był, a jednak cieszę się że zrobił ten zamach iednocześnie żałuję nie dał do końca rady sam zaprowadzić Polski na szczyty, a więc dla mnie nie mimo że wdarł się siłą do władzy, nie jest 'terrorystą' narodu, ale to znów kwestia poglądów. Amerykanie do dzisiaj stosują wiele "chwytów" poniżej pasa, czy to źle zaprowadziło USA? Można by sporo o tym gadać, ogólnie to jednak tego Hitlera milej sobie wyobrażam od Stalina, chodź pewnie swoją przyczynę ma tu moje uprzedzenie do sowieto-rosjanów.

                • Liczbowo Stalin jest na pewno na 1 miejscu, co do brutalności to pewnie łajdak Pol Pot

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: