Obejrzałem chwilę po 6 rano, więc idealnie się wpasowałem w klimat :)
I jakoś od razu skojarzyło mi się z pewnym opowiadaniem, do którego przeczytania przymuszono mnie na uczelni. "Bartleby, the Scrivener" to utwór XIX-wiecznego amerykańskiego pisarza, traktujący o człowieku równie wyobcowanym, który całemu światu niezmiernie przeszkadza tym... że jest. Także nie sposób się z nim porozumieć, także nie sposób cokolwiek na nim wyprosić, także wreszcie zajmuje się on (od chwili, gdy pewnego dnia odmawia dalszego wykonywania pracy kopisty) wyłącznie nicnierobieniem. Od początku jest obiektem agresji i drwin ze strony otoczenia. A kiedy wreszcie siłą pozbywają się go w jednym miejscu, zaraz zaczyna "przeszkadzać" w innym. W końcu, niezrozumiany, umiera w więzieniu, gdzie przebywał właściwie nie bardzo wiadomo z jakiego paragrafu. I podobnie, jak filmowy Marcin, jeden z bohaterów opowiadania, szef Bartleby'ego (a zarazem narrator), do ostatniej chwili stara się pomóc biedakowi. Równie bezskutecznie.
Przyznam, że takie surrealistyczne utwory są trudne do zinterpretowania. Jednak podobieństwo między tymi dwomi obrazami jest uderzające.
W każdym razie ostatnimi słowami opowiadania jest okrzyk bezimiennego szefa: "Oh, Bartleby! Oh, humanity!", więc chyba niestety jest to jakaś skarga pod adresem nas wszystkich...
- bazadziś urodziny mająNajbliższe odcinki
-
Chirurdzy
za 5 dni (Polska)
odcinek: s8e23 -
Gra o tron
pojutrze (USA)
odcinek: s2e10
-
- społecznośćrecenzje użytkowników
-
Prosta historia
Nietykalni, 2011
autor: wronka_78 -
E.T... grać... w statki
Battleship: Bitwa o Ziemię, 2012
autor: kulak4
-


Ladowanie