Super

Właściwie to film jest słaby, ale ma jedną niewątpliwą zaletę. To wspaniały wskaźnik, z jaką
kobietą ma się do czynienia. Jak film o czterech roztrzepanych kretynkach uważa za bardzo
życiowy i wiele mówiący o niej samej, to odwracamy się o 180 stopni i zapominamy o tej
znajomości. Chyba, że interesuje nas aspekt czysto fizyczny. Jeśli z kolei spotkamy kobietę,
która uważa ten film za kiepski albo za komedię, z której można się pośmiać, ale nie mającą
wiele wspólnego z życiem, to może jest warta bliższego poznania. Niekoniecznie jako
partnerka, a po prostu jako znajoma, przyjaciółka itp. Do tej pory u mnie sprawdziło się w
100%. Ten film ponoć miał być kobiecą odpowiedzią na "Testosteron"(ten mi się podobał i w
niektórych momentach naprawdę się uśmiałem). Jakie kobiety, taka odpowiedź. Różnica
między tymi filmami jest przede wszystkim taka, że w "Testosteronie" panowie spotykają się w
konkretnych okolicznościach i przy alkoholu przypominają im się ich zawody miłosne. Pewnie
każdy z nas też miałby coś na ten temat do powiedzenia w podobnych okolicznościach. Film
nie opowiada o całym ich życiu czy wszystkich ich związkach, tylko o tych nieudanych. Moim
zdaniem w całkiem zabawny sposób. Za to "Lejdis" pokazuje codzienne życie głównych
bohaterek. Wiem, że takie kobiety istnieją naprawdę, ale niewiele mam z nimi do czynienia i po
co zmieniać, jak jest dobrze. Pewnie pojawią się jakieś komentarze na temat dystansu do
filmu. Proponuję poznać dystans kobiet do "Testosteronu".

2

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: