Mimo wielu wad daje nadzieję na przyszłość. Głównie dzięki bohaterom...

Zmiana reżysera, dokrętki, cięcia i cały ten ogromny chaos w okół produkcji DC Comics sprawiły, że „Liga Sprawiedliwości” jeszcze przed pojawieniem się na ekranach nie rozbudzała wielkich nadziei mającej przecież olbrzymie oczekiwania widowni. Nie dawały ich w końcu ani fatalne zwiastuny, ani późniejsze manewry Jossa Whedona, który w projekcie przejął niejako rolę gaszącego pożary Snydera strażaka albo gościa, który sprząta mieszkanie kolegi po mocno zakrapianej imprezie. Co z tego ostatecznie wyszło? Otóż gruz, czerwony dym, plastik i o dziwo kilka całkiem oglądalnych momentów dających nadzieję na przyszłość…

Cała recenzja: http://okiemfilmoholika.pl/filmy/liga-sprawiedliwosci-recenz...

18
  • Twoja recka bardziej kłuje w oczy niż film. Nie polecam.

  • Chyba oglądaliśmy dwa różne filmy... Twój komentarz to w 90% nieistotne uwagi na temat "zamieszania" w trakcie produkcji. A merytoryczna ocena filmu? Cytując "Otóż gruz, czerwony dym, plastik i o dziwo kilka całkiem oglądalnych momentów dających nadzieję na przyszłość…" W link nie wchodzę, bo twój "fatalny zwiastun" mnie nie zainteresował.

    Nie zgodzę się z twoim zdaniem, że JL to:
    gruz - nawet nie wiem co to słowo miało obrazować,
    czerwony dym - to już totalnie niemerytoryczny argument,
    plastik - taaak, każdego krytyka JL najważniejszym argumentem są poprawione CGI wąsy Cavil'a, których swoją drogą w trakcie seansu nie zauważyłam, może gdybym bardziej skupiła się na znajdywaniu błędów i potknięć a nie na fabule to by mi się udało,
    A co do kilku "całkiem oglądalnych momentów" to się zgodzę, był ich nawet cały film! I dawały nadzieję na przyszłość, bo gdyby ludzie zamiast skupiać się na czyiś wąsach, skupili się na historii.

    JL pięknie OTWORZYŁA uniwersum zostawiając twórcom ogromne pole do manewru. Wszystkie postacie są tak naprawdę na samym początku swojej drogi, oni dopiero zaczynają erę superbohaterów, oni dopiero się nimi stają. Nie wyobrażam sobie lepszego początku. Dodatkowo wszystkie filmy przeplatają się fabularnie i już teraz jest to zauważalnie widocznie, to nie są tylko małe wspominki w jednej czy dwóch scenach, to nie jest jedna postać, która pojawia się w każdym filmie i ma być łącznikiem pomiędzy nimi, to jest cała fabuła opracowana w ten sposób, aby była całością. Więc czekam na więcej i film po filmie coraz bardziej mi się to podoba.

    • Jeśli mówi w kontekście JL o jakiejkolwiek historii i fabule, to faktycznie oglądaliśmy dwa różne filmy. Powiedz mi jeszcze o charyzmatycznym antagoniście to nie wytrzymam i parsknę śmiechem. No i tak... przypomnienie o zamieszaniu przed produkcją, które w oczywisty sposób przez zderzenie dwóch odmiennych reżyserskich wizji wpłynęło na jej ostateczny kształt nie ma żadnego sensu i racji bytu.

      O "gruzie, czerwonym dymie i plastiku" ironicznie piszę odwołując się do moich SUBIEKTYWNYCH odczuć względem warstwy realizacyjnej tego filmu, która oprócz pseudo mroku, fatalnego CGI i czerwonego filtru nic nie oferuje. Nic. A wąsy Cavila bardziej mnie śmieszyły niż przeszkadzały, także Twoja docinka niezbyt trafna.

      "JL pięknie otworzyła uniwersum" - tak pięknie jeśli mówimy o budowaniu uniwersum od dupy strony. Tak pięknie, że przy bardzo możliwej klęsce finansowej dalsze produkcje (oprócz Aguamena) mogą wcale nie powstać. DC spartaczyło olbrzymi potencjał marki, która przecież jest dużo starsza i bardziej uznana w świecie komiksów niż konkurencyjne Avengers. Co teraz można zrobić? Otóż wpuścić trochę luzu do tego uniwersum i zacząć kręcić solowe filmy, które faktycznie będą się zazębiać i tworzyć jaką konkretną całość. Szczególnie, że w końcu ożywiono trochę te postacie, da się je w końcu lubić i chce się je dalej oglądać. Mimo wszystko.

      • Nie wspomniałam nawet słowem o "charyzmatycznym antagoniście", nie był charyzmatyczny. Był silny i widać to było !!!SPOILER!!! podczas walki z amazonkami. Oni nie powinien być charyzmatyczny bo był tylko pionkiem, a prawdziwego zagrożenia jeszcze nie poznaliśmy, o ile nie czytaliśmy komiksów.

        Rozumiem, że odwoływałeś się do swoich subiektywnych odczuć, po prostu słowa których użyłeś są dla mnie niezrozumiałe w takiej formie w jakiej zostały przedstawione w 1szym poście - który jak mniemam miał przekonać ludzi do klikania w twoją recenzję na stronie zewnętrznej.

        "Pseudo mrok" ja to widzę troszkę inaczej. To nie chodzi o to, że zamysł na uniwersum jest taki, że ma być mrocznie. Chodzi o to, aby pokazać przemianę świata pod wpływem superbohaterów. Czy wiesz w jakim celu powstały komiksy? Powiem ci, że nie tylko po to aby dawać ludziom rozrywkę.

        A co do budowania uniwersum od dupy strony. Kto definiuje jak powinno budować się uniwersum? Bo rozumiem, że za przykład bierzesz MCU i chciałbyś aby postacie najpierw dostały solowe filmy a dopiero potem połączyć ich w jednym dużym filmie. Tylko po co?
        Uważam, że w JL bardzo zgrabnie poszło im przedstawienie postaci. Zwróć uwagę też na to, że dla wszystkich postaci to dopiero początek drogi, WW wyszła z cienia, Batman przestał zabijać itd. Teraz zrobi się kilka solo filmów i mamy już sporo materiału.

        No niestety nie jestem w stanie zmienić twojego zdania na temat filmu, choćbym nie wiem jak się starała. Mogę jedynie powiedzieć, że mi bardzo przyjemnie się ten film oglądało i bardzo dziwią mnie aż tak negatywne opinie. I obserwuje ten trend już od dłuższego czasu, że ludzie mają podwójne standardy. Bo prawda jest taka, że filmy Marvela są na takim samym poziomie i twoje argumenty jak "fatalne CGI" czy beznadziejny antagonista można by było użyć w większości z nich.

        • "Problem" z JL jest taki, ze nie unikniemy odniesien do Avengersow i do ich koncepcji. W zwiazku z tym "kazdy" juz wie jak WB powinno budowac uniwersum, przedstawiac postacie. A jak wprowadzili wiecej humoru i polotu (moim zdaniem) to i tak mozna czytac o kopiowaniu i o rugowaniu snyderyzmow.
          Ogladajac film nie mialem pojecia o jakims komputerowym usuwaniu wasow:D Ba! Ponoc film jest strasznie pociety. W ilu miejscach? Wychodzac z kina w ogole nie mialem wrazenia, ze calosc zostala zmiksowana z wizji 2 roznych rezyserow. Wlasnie te niecale 2 godziny to byl prawie, ze idealny czas. Na miejscu WB to zmienilbym ekipe od efektow, bo w niektorych miejscach bylo przecietnie. W sumie to tyle ode mnie:)

          • Było to strasznie widać w scenie z Supermanem pod pomnikiem, ale i mi to jakoś bardzo nie przeszkadzało a bardziej rozbawiło. Co do tego zmiksowania, no to ja osobiście parę razy dość wyraźnie to odczułem szczególnie w scenach dialogowych, ale faktycznie może jakbym nie wiedział o tych reżyserskich zawirowaniach wcześniej, to mniej zwracałbym na to uwagę. Też uważam, że 2h to w sam raz jak na ten film, bo uniknął niepotrzebnych dłużyzn, które dało się odczuć choćby w BvS.

      • Nie rozumiem tego hejtu na czarny charakter. Ot kosmiczny despota jakich wielu już w kinie było. Nawet motyw jego działań był całkiem sensowny. Po porażce na ziemi został wygnany z swojej planety i po latach powrócił żeby się zemścić.
        A czerpanie się nazwy "mother box" to już zwykła głupota i brak wiedzy.

      • Mam wrażenie, że chcesz być wielkim krytykiem który ciśnie po DC jak po psie, na siłę, ale coś Ci to nie wychodzi.
        Recenzję przeczytałem, niestety słaba - nie, nie jestem fanem DC/Marvel.

        • Nie cisnę na siłę, tylko zwracam uwagę na to co mi się nie podobało, a co uważam za krok w dobrym kierunku. Piszę hobbystycznie, z pasji i faktycznie daleko mi do "wielkiego krytyka", którym ani nie chce być, ani się za niego nie uważam. W zasadzie to wyrażam tylko swoją opinię tak jak Ty w swoim komentarzy tylko że w dłuższej formie i oboje mamy do tego prawo.

          Swoją drogą też nie jestem fanem Marvela i DC, ale o wiele większym sentymentem z dzieciństwa darzę bohaterów z tej drugiej stajni. Być może dlatego moje rozgoryczenie jest nieco większe...

      • Po co się ciskasz z tymi swoimi subiektywnymi opiniami skoro nie jesteś fanem takich filmów, oceniaj sobie filmy których jesteś fanem i nie napinaj sie na jakieś wysublimowane recenzje typu słabe uniwersum. To są filmy dla rozrywki a nie dla rozwoju mózgu. Obejrzyj sobie "Milczenie owiec" może coś zrozumiesz. A swoją drogą jak można porównywać sobie gniota o pojedynczym "bohaterze" Spidermanie z JL, no humor i rysowanie postaci po prostu myślałem że kogoś uduszę wydając kasę na ten słabiutki film z niedojrzałym pajączkiem.

        • Po pierwsze - w którym miejscu porównuje SP do JL?
          Po drugie - w życiu nie słyszałem większej głupoty, niż to że dany film mają prawo oceniać tylko fani (powiedz to recenzentom na Rotten Tomatoes).
          Po trzecie - "Milczenie owiec"? Co ma piernik do wiatraka? Lubie filmy superbohaterskie i to zarówno Marvela, jak i DC. Tyle że lepiej zrobione.
          Po czwarte - Spinasz poślady to Ty swoim komentarzem. Radzę Ci się po prostu cieszyć, że film Ci się podobał, ale też pogodzić się z faktem, że innym mógł się podobać nieco mniej i te osoby też mają prawo wyrazić swoją opinię.

          • Właśnie rozpiąłem poślady. Nie mam ochoty odnosić się do Twoich punktów, skoro sam nie umiesz zrozumieć swoich wypowiedzi. Napiszę tylko że nie wiem jak można oceniać że filmy Marvela są lepiej zrobione, krytycy recenzenci różnej maści Ci podpowiedzieli. Mi po ostatnich ich filmach typu SG II i SP zebrało się na wymioty i więcej nie stracę ani złotówki na te ich "supercudne arcydzieła". Rozrywka rozrywką, gusta gustami ale nie cytuj tu recenzentów którzy niejednokrotnie udowodnili że są przekupnymi jęzorami.
            Każdy może się wypowiadać, ale nie każdy może narzucać swoje głębokie przemyślenia.

            • Człowieku... z jakiej planety Ty się urwałeś?

              Twoim zdaniem każdy kto ma podobne zdanie do kogoś innego musi od razu go cytować i kopiować? Dopuszczasz do siebie myśl, że może niektórzy mogą zauważyć te same rzeczy, albo wyjść z kina z podobnymi odczuciami. Krytycy podpowiedzieli mi, że Strażnicy Galaktyki są fajni i wmówili mi, że BvS ma mi się nie podobać? Ty tak serio, czy se jaja robisz...

              Masz prawo nie lubić Marvela, mi się ma prawo nie podobać film DC. Póki co to Ty mi narzucasz, a raczej zarzucasz mi słowa i porównania których nie użyłem. Ja nikomu w swojej recenzji nie narzucam swojego sposobu myślenia i nikomu nie karzę jechać po JL a stawiać pomniki Marvelowi. Wręcz przeciwnie, mimo sporej ilości wad staram się zwrócić uwagę na pozytywy i również na pozytywach kończę. Zdaje się że obce jest Ci jedno z podstawowych praw jakie daje internet, czyli swobody oceny i wypowiedzi. Bądź sobie fanem DC, ale polecam więcej luzu i dystansu, a przede wszystkim pogodzenia się z faktem, że nie wszystkim musi się podobać to samo. Co więcej, niektórzy mogą nawet chcieć się na ten temat wypowiedzieć.

  • Film jest ogółem bardzo dobry, i nawet zabieg jaki jest stosowany (w sensie brak solowych filmów o bohaterach) jest ciekawy bo można ich historię a raczej cząstkę historii wtapiać do takich filmów jak JL. Imo jest to bardzo ciekawy manewr, który może pokazać, że jednak DC ma inne podejście do tworzenia swojego uniwersum. Jedynie co w filmie mi przeszkadzało to moment jak Aquamen spada na budynek i natychmiast wylatuje głównymi drzwiami (moment w zwiastunie) tutaj imo CGI trochę kulało, ale poza tym było bardzo dobre. Bohaterowie również na duży plus bo mamy ukazane silne emocje. Jestem zadowolony z filmu i z chęcią chciałbym zobaczyć wersję Snydera bez przeróbek i porównać sobie, nawet jak będę musiał zapłacić za kolejny bilet.

  • Najrozsądniej było chyba nie mieć ogromnych oczekiwań... Można je było mieć po "MoS" i "BvS"? Jedna "WW" wiosny nie czyni, zwłaszcza że to wszak inna osoba na stołku reżyserskim. Ja dużych oczekiwań w każdym razie nie miałem i bawiłem się nieźle, choć naturalnie widzę, że mogło to wyjść 10 razy lepiej. Trzeba tez przy ocenie brać poprawkę na to, że ten film ma być częścią większej całości...

    • WW i MoS według mnie to wciąż najlepsze filmy z tego uniwersum (choć uniwiersum w tym przypadku to zbyt duże słowo) - to już nawet BvS miało lepsze momenty - czy nawet osławione SSquad - zbyt duży chaos i brak pomysłu na fabułę - pewnie przez dużą ilość pociętych scen, co widać od samego początku filmu - szkoda, oczekiwania były duże (może nie tak duże jak przy SSquad), ale wyszło jak wyszło - myślę, że już ciężko o ratunek - zwłaszcza jak się słyszy o cyrkach przy tworzeniu solowego Batmana

  • 5 to za mało jak dla tego filmu według mnie

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: