Lejdis do M? Reżyserem Tomaz Konecki

Pierwsza część "Listów do M." to coś, czego w momencie powstania filmu brakowało na rynku. Błyskotliwa i przyjemna komedia, wcale nie głupia, a przy tym wypełniona świątecznym klimatem. Dwójka to już niestety typowy produkt polskiego kina komercyjnego. Naiwny, melodramatyczny, z dziesiątkami wątków, w których widz się gubił. No i brakło mu też świątecznego klimatu, tak mocno odczuwalnego w pierwszej części. Oby tym razem twórcom udało się wrócić przynajmniej częściowo do poziomu jedynki. Ale czy to możliwe, skoro za kamerą zamiast Mitji Okorna stanie Tomasz Konecki? Można mieć obawy.

35

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: