djrav77 djrav77
ocena: 7

Po oglądnięciu ''Listów'' nie popadłem w totalny zachwyt, chociażby
dlatego ,iż miałem wrażenie ,że gdzieś chyba coś podobnego widziałem
w amerykańskim kinie. Lecz nawet gdyby ,tak jak niektórzy twierdzą, film
ten został właśnie w ten sposób ''zerżnięty'' z innego to zrobiono to w na
prawdę dobry sposób i z przyjemnym posmaczkiem. Każdy wie ,że
ściągać na klasówce też trzeba umieć. Byli i tacy ,którzy mieli z czymś
wystawionym jak na dłoni wielki problem. Tu akurat producenci potrafili
nie tyle ściągać co również umiejętnie wkomponowali nasze rodzime
tradycje świąteczne. Tak ,tak z ekranu emanuje duża dawka Bożego
Narodzenia i sam fakt przedstawienia wszelakiego rodzaju przyziemnych
problemów ,każdego z bohaterów, jak i każdego z nas, właśnie w tym
okresie świątecznym, jest tu sprawnie poprowadzona i jeszcze sprawniej
rozwiązana. Może to trochę ckliwe i naiwne, ale przecież w Święta ludzie
sobie wybaczają i próbują być z kimś bliskim na ile to możliwe.
Jeżeli chodzi o spełnienie swojej roli komedii romantycznej , w miarę
inteligentnej i całkiem śmiesznej ,to ''Listy do M'' wyjątkowo spełniają
wymogi. Zauważmy ,iż w polskim kinie rozrywkowym taki przypadek na
obecną chwilę to ewenement. O ile Ci odpowiedzialni za tworzenie
polskiej rzeczywistości w kinie ambitniejszym i amatorskim jeszcze sobie
jakoś radzą to Ci odpowiedzialni za przyciągnięcie i sprzedanie komercji
od dłuższego czasu konają. Tak więc w dobie ''głupoty i dziadostwa''
opisywany tu film w swojej kategorii, jest dosłownie perełką. Osobiście,
jak już dawno ,byłem zaskoczony na ''in plus''.
Są i epizody lub postacie drażniące ,ale ogół jest całkiem sprawnie
zrealizowany. Minusami na pewno trzeba obarczyć role Małaszyńskiego,
Zielińskiej czy nawet gburowatość Karolaka. Chociaż ten ostatni akurat
dobrze odgrywa swoją postać. Jest też kilka nielogicznych sekwencji ,ale
przymknijmy na to oko. Przede wszystkim kto nie oglądał, to po
pierwszych 18 minutach może się zniechęcić do dalszego oglądania. Też
tak miałem, ale postanowiłem kontynuować projekcję. I opłaciło się.
Największymi plusami jest trójka świetnych dzieciaków ,grających jedne
z głównych ról. Są świetne i bardzo się wyróżniają na tle dorosłych.
Dobrze też wypadają Malajkat oraz Stuhr. Fantastyczne zdjęcia stolicy, ale
najcudowniejsza jest ścieżka dźwiękowa. Znakomicie i wyjątkowo dobrze
dobrana do całego obrazu.
Dlatego też po pierwszym seansie za sobą ,śmiało mogę wystawić 7/10.
To rzadkość jeżeli chodzi o polskie komedie romantyczne i nie tylko ,które
powstały w ostatnie dekadzie w naszym kinie. Oczywiście od siebie
polecam ''Listy do M''.
pozdrawiam

wczytuję Ladowanie

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: