Kolejny film o bezsensie i głupocie wojen,

na których tracą wszyscy (za wyjątkiem producentów uzbrojenia), a szczególnie ci najbiedniejsi, którzy zawsze idą/giną w pierwszym szeregu za taką czy inną "Ojczyznę" (w Japonii głównie za cesarza). Japonia w II wojnie światowej to wręcz pomnik nonsensu wojen. Tylko czy jakakolwiek ma sens....?

2
  • Prowadzenie wojen to część ludzkiej natury, to że one nie mają "sensu" nic zmieni bo w końcu co może zmienić naszą naturę huh? Obawiam się że nic.

  • Moze sie czepiam..ale troche mnie razi amerykanskosc glownych bohaterow..sa tacy otwarci, szczerze opowiadaja sobie o uczuciach przeprowadzajac analizy. Bylam tym bardzo zaskoczona bo azjaci sa kultura dosc zamknieta..a juz zolnierz idacy na rzez dla swojego cesarza, ktory jest bogiem opowiadajacy ze lzami w oczach, ze nie mogl zastrzelic psa..cos mi sie tu kloci..nie watpie, ze wiele skrajnych uczuc im towarzyszylo ale trudno mi uwierzyc, ze tyle czasu poswiecali na rozkminianie tej sfery i za az tak chetnie sie tym dzielili.wyobrazam sobie, ze dla japonskiego zolnierza to mogla byc wrecz ujma. On mial walczyc za kraj i umrzec za swojego cesarza..moment kiedy dowodca odczytywal list matki amerykanskiego jenca i poruszenie wywolane na licach japonskich zolnierzy jest efektowny i tak ladnie pokazuje ludzkie oblicze calej sytuacji.. Jednak ja sobie wyobrazam, ze wojna to jest taka sytuacja, ze na wzruszenia i poruszenia jest niezwykle malo miejsca..ale film oczywiscie warto obejrzec

    • Bardzo trafne spostrzeżenie. Nie wiem jacy/jak się zachowywali naprawdę japońscy żołnierze w czasie II wojny. Film nie jest raczej zrobiony dla Japończyków, a jeżeli ich też brać pod uwagę to to już są "inni" Japończycy. Napiszę ci coś co może dać do myślenia: japoński film "Siedmiu samurajów" chyba z 1953 roku (8 lat po zakończeniu II w. światowej był bardzo długi - trwał jakieś 3 godziny. Ta 3-godzinna wersja była skrócona dla "niejapończyków" - oryginalna trwała chyba 7 godzin czy jakoś tak. Nie mam jakichś źródeł pod ręką, ale nawet jeśli to jest tylko anegdota to daje dużo do myślenia na temat odbioru i mentalności Japończyków i Zachodu.

    • I właśnie tak na ludzi wpływają amerykańskie filmy i inna kultura masowa. Przez to większość ludzi jest przekonana że japończycy nie mieli własnego życia i że każdy pragnął zginąć za cesarza. A przecież to byli tacy sami ludzie z marzeniami planami pasjami....

      • Oj daj spokoj..
        Nie jestem pierwszym lepszym ludkiem bez wyobrazni, ktory da sie omamic kazdej amerykanskiej produkcji..
        Z drugiej strony istnieje cos takiego jak wplyw systemu, rezimu na czlowieka..istnieje tez roznorodnosc kulturalna..tzn istniala..bo dzisiaj przy globalizacji trudno to sobie wyobrazic..wiec generalnie to jest zlozony problem i Ty rowniez siedzac przed swoim smartfonem wystukujac koment na fw nie Jestes w stanie powiedziec czy i jak ci ludzie byli oddani swojemu cesarzowi...chociaz zawsze mozna sie odniesc do literatury historycznej i poszerzyc wiedze czytajac cos na ten temat..polecam

        • Nie twierdzę że jesteś ,,ludkiem bez wyobraźni,, ale niestety gdybym spytał się przeciętnego polaka z czym kojarzą mu się Japończycy z 2ww powiedziałby baznai albo kamikadze bo to jest przedstawione w filmach i grach... Wpływ propagandy w Japonii zgadzam się był ogromny i podejrzewam że 100% Japończyków spytanych czy oddałoby swoje życie za cesarza, odpowiedziałoby że tak, ale to nie znaczy że to był jakiś ciemnogród w którym celem każdego człowieka było oddanie życia za ojczyznę. Oni też mięli normalne życia, to nie były takie maszyny, normalne jest że żołnierze chcieli przeżyć tę wojnę. Inną sprawą jest że to oddanie mogło być jakby ,,narzucone,, Prosty przykład jeśli będziesz wśród 20 kibiców legii a ty będziesz kibicem lecha to czy się przyznasz do tego ?? Tak samo mogło być tam, nikt nie chciał się wyłamywać bo to mogło mieć dla niego fatalne skutki. Ogólnie temat ,,tych złych,, 2ww nie jest jakoś szczególnie eksploatowany. Uważasz że również każdy Niemiec był zły i oddałby życie za Führera czy napiszesz że tam nie było aż takiej indoktrynacji ? Polecam dla odmiany od szeregowców ryanów, wrogów u bram i innych furii pooglądać dużo mniej znane i widowiskowe filmy jak niemiecki Stalingrad z 1993 albo estoński 1944. Pozdrawiam

          • A ja dalej swoje...o stalingradzie mozna poczytac zanim sie obejrzy..np pozycje beevora..akurat III rzesza to przyklad bardzo glebokiej indoktrynacji. .i nie czepiajmy sie kina..to branza rozwrywkowa majaca przyciagnac widza i poszarpac za emocje..kazdy film musi na siebie zarobic..wiec ktos to musi zrobic tak by inni chcieli wydac kase na bilet

            • Skoro Niemcy byli tak bardzo oddani za Hitlera to czemu zamiast walczyć do ostatniego żołnierza tak jak powiedział im fuhrer, próbowali wydostać się z miasta za wszelką cenę, nawet odcinając sobie kończyny? ps kino europejskie nie jest nastawione typowo na zarobek jak amerykańskie czy indyjskie. Dlaczego prawie każdy polski film musi dofinansowywać państwo i milion sponsorów?

  • Producentów uzbrojenia i producentów filmów

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: