Prawdziwa interpretacja Lotu

Ludzie są schematyczni w myśleniu. Oglądając film, (a może też coś dodatkowo czytając o nim) zafiksowali się na punkcie metafory walki z totalitaryzmem, którego rzekomo symbolem ma być siostra Ratched z wraz całym szpitalem. Nie przyjmują do wiadomości, że fakty zaprzeczają takiej interpretacji. Wmawiają sobie i innym różne bajki, które w rzeczywistości sa tylko ich własnymi przekonaniami. Poniższa analiza opiera się tylko i wyłącznie na faktach. Jeśli przemyślicie ją dostatecznie głęboko, stwierdzicie, że jest słuszna, gdyż wiąże wszystkie elementy i watki fabuły w jedną, niepodzielną całość, także w sensie symbolicznym. Zwracam uwagę, że to interpretacja filmu a nie książki, której nie należy z tym tekstem wiązać. Poniższą interpretację już prezentowałem w jednym wątku, ale żeby nie zginęła, przepisze ją, czasem coś dopisując.

McMurphy został wrzucony do zakładu za psychopatyczne zachowania, choć prawdziwym psychopatą nie był. Był zdrowy na umyśle, więc mógł obiektywnie obserwować co się tam dzieje. Co zobaczył? Zobaczył, że te świry to po prostu zbłąkane dusze, które lękają się życia (stąd wolą być w szpitalu, jak później się okazuje - CZYLI TO JEST ICH WYBÓR!), a przede wszystkim boją się wymagań, jakie stawia im społeczeństwo. Uczy ich, że mogą się wyzwolić ze swojego lęku, że nie muszą spełniać wymagań społeczeństwa (tak jak on sam, który ma gdzieś co inni o nim pomyślą i czego od niego chcą). To SIOSTRA RATCHED I SZPITAL SĄ SYMBOLEM SPOŁECZEŃSTWA, KTÓRE CIĄGLE STAWIA WYMAGANIA. O TYM JEST TEN FILM.
Dlaczego Ratched jest symbolem społeczeństwa? Dlatego, że ci chorzy ludzie gdziekolwiek by się nie znaleźli, czy na zewnątrz czy w zakładzie, mieliby ciągle ten sam problem. Ratched od nich WYMAGAŁA i to już był wystarczający powód dla nadwrażliwców, aby była ona jedynie przeniesieniem problemu z jednego miejsca na drugie. Ich wewnętrzny konflikt pozostał.

Ponieważ Ratched z konieczności stała się problemem ich zniewolenia, a raczej substytutem wewnętrznego zniewolenia przez społeczeństwo, to już to wystarczało, aby bali się tej pielęgniarki. A to czego człowiek się boi, to tego nie lubi. A czego nie lubi, to od tego ucieka. Albo walczy z tym. I oto nadchodzi McMurphy - gość, który nie boi się społeczeństwa, jego wymagań, a więc także Ratched. Potrafi bez trudu jej się przeciwstawić. A więc dla tych nadwrażliwców staje się bohaterem, z którym chcą razem iść i razem z nim walczą. To jest pierwsza perspektywa filmu.

Teraz druga. Forman wcale nie mówi, że ta wolność jest pozytywnym celem, do którego należy dążyć. Bo taka wolność ma też swoją cenę: Mac jako wolny od wymagań społeczeństwa wpada w drugą skrajność: brak lęku i zasad moralnych i społecznych doprowadza go do kryminału... z kryminału do zakładu psychiatrycznego... z zakładu do śmierci...

Siostra Ratched symbolizuje więc jednocześnie ład i porządek, ale jednocześnie społeczną rękę "kata" za nieposłuszeństwo. Bez tych cech jednak szpital (społeczeństwo) nie mogłoby istnieć; potrzebne są reguły i konsekwencje ich złamania. Siostra nie jest więc złem, ale tylko drugim biegunem psychiki człowieka.

Podsumowując, film nie mówi próbie wyzwolenia z systemu totalitarnego, bo jego przesłanie dotyka głębszej warstwy dualności ludzkiej psychiki (czy lepiej być w systemie pełnym reguł czy uwolnić się od narzuconych rygorów; ludzie pragną wolności, ale jednocześnie się jej boją), a także różne punkty widzenia zła i dobra. Do bro i zło zostaje rozmyte (ani siostra Ratched nie jest tyranem, ani McMurphy nie jest świętym męczennikiem).

Ponadto zwracam uwagę, że siostra Ratched starała się pomóc pacjentom,ale w zamian wymagała dostosowania się do reguł. Stąd można wyprowadzić trzecią perspektywę filmu: relacja społeczeństwo-jednostka. Społeczeństwo pomaga jednostkom, ale w zamian wymaga przyjęcia konwencji, kultury, prawa itd.

51
  • PS. A z całego filmu najbardziej mi się podobała ta młodziutka pielęgniareczka z lustrującymi oczkami, towarzysząca Ratched, nie wiem jak taką osóbkę można utożsamiać z bezdusznym systemem totalitarnym.......

    • Przedstawiłeś swoje zdanie, które już znam na pamięć, ale gdzie argumenty świadczące o tym, że nie ma tu walki z totalitaryzmem?

      P.S. Nie pisz, że wmawiam komuś bajki bo nigdy nic nikomu nie wmawiam, przedstawiam swój punkt widzenia i nikogo nie zmuszam aby myślał tak jak ja.

      • Są argumenty takie, że w filmie zwyczajnie brak argumentów o walce z totalitaryzmem. Są argumenty przypominające nieco tę walkę, ale nie znaczy to, że o to właśnie chodzi.

        • Napiszę tak - chodzi oczywiście nie tylko o to. Sam przedstawiłeś bardzo ciekawą interpretację i jest ona także słuszna. Po prostu ja uważam, że ten film można analizować na wiele sposobów i to jest jego moc. Twoja interpretacja nie neguje rozpatrywania filmu jako walki z systemem totalitarnym i rzecz jasna odwrotnie.

          • Problem polega na tym, że Twoja interpretacja może być nadinterpretacją i taką jest. Żeby tak nie było, musiałbyś uzasadnić całą strukturę fabularno-symboliczną. To co przedstawiłem wiąże wszystkie kwestie, ale jednocześnie zaprzecza Twojej interpretacji. Jeśli nie zaprzecza - jak twierdzisz - musiałbyś przekonywająco to uzasadnić, czyli pokazać, że to może być jednocześnie aluzja do systemu totalit. Ja widzę sprzeczność.

            • Twoja interpretacja wiąże się ze wszystkimi pacjentami. Aluzja do systemu totalitarnego jest na poziomie jedynie dwóch jednostek McMurphy - Ratched i na żadnym innym.

              • Nie możesz izolować dwóch jednostek, tak jakby inni nie istnieli. To jest niepodzielne dzieło.

                • Ta interpretacja odnosi się do określonego wycinka, dlatego że jest jedynie aluzją.

                • To nie jest możliwe tworzyć taki wycinek dwóch jednostek, bo wszystkie konfrontacje odbywały się w otoczeniu wszystkich jednostek. To nie były oddzielne wątki. Co więcej, konfrontacja Mac-Ratched rozwijała się także w czasie, ich konflikt przekładał się na konflikt pacjenci-Ratched. Nie możesz tego rozdzilelać, to jest sztuczne.

                • Co z tego, że odbywały się w otoczeniu jednostek skoro inni nie chcieli sprzeciwić się siostrze. McMurphy się wyróżniał i był główną postacią więc nie jest to sztuczne.

                • Chyba nie oglądałeś dokładnie filmu, pacjenci stopniowo odważali się "pyskować" że tak powiem siostrze właśnie gdy przyszedł McMurphy. Jeden z nich - ten słynny od papierosów - stanął w konflikcie słownym bardziej niż sam McMurphy. Wszystkie konflikty z siostrą odbywały się w całej grupie, nie można izolować Maca, to nadinterpretacja.

                • Nie zaczęli by pyskować gdyby nie patrzyli na McMurphego. Jeden Cheswick wiosny nie czyni. To Randall był motorem napędowym więc jak najbardziej można go izolować, a nawet trzeba. Jako jedyny nie był tu dobrowolnie, jako pierwszy zaczął się gwałtownie sprzeciwiać itd. itd.

                • On by się wszędzie sprzeciwiał, gdzie mu nie pasują rygorystyczne zasady. Sprzeciwiał się pracy w obozie pracy i udało mu się wymigać udając tam obłąkanego. Wszędzie, nawet w kościele, można byłoby się dopatrywać odniesień do systemu totalitarnego, tylko dlatego Mac-owi się nie podobały się zasady i obowiązki.

                • Tak pisząc szczerze, to ja już proponuję zakończyć naszą rozmowę. Tracimy obaj czas, a jak wiadomo jest on bezcenny :)

                • plus za zdjęcie z profilu :)

                • Gdyby siostrze zależało na ładzie i porządku, regułach w społeczeństwie, to by się Mac-a pozbyła przy pierwszej lepszej okazji. Jak się nie dopasujesz, to Cię alienujemy. Tyle, że jej zależało, na podporządkowaniu totalnym. Z premedytacją wydała opinię, że powinien zostać w zakładzie, mimo, że oczywistym było, że to zdrowy facet. On wtedy też spasował i nie chciał zostawać w zakładzie. Nie zależało mu na walce z systemem dla samej walki, ale własnej wygodzie. Ona natomiast doprowadzając do tego, że wciągnęła go na siłę i walczyła następnie z destrukcją, jaką wprowadzał, nie bacząc na użyte metody i poniesione ofiary. Bardziej zatem skłaniam się ku koncepcji symbolu społeczeństwa totalitarnego.

                • Nie było oczywiste z perspektywy lekarzy. W końcu jeden psychiatra-eskpert orzekł, że Murphy ma "niedużą psychozę". Siostra Ratched może wiedziała, że nie jest chory psychicznie, ale wiedziała, że może być groźny dla społeczeństwa, a jednocześnie była zainteresowana jego postacią i wpływem na innych pacjentów. Wtedy niekoniecznie negatywnym wpływem.

                • Mnie działanie siostry bardziej przypominało jednak metody stosowane w systemach totalitarnych. Od propagandy i manipulacji począwszy (pogadanki z chorymi, wmawianie im, że są tu z własnej woli i dla własnego dobra, manipulowanie wynikami głosowania), po coraz to bardziej radykalne, skończywszy na tym, że udowodniła zdrowemu, że jest chory (począwszy od bezsensownego stosowanie elektrowstrząsów, które raczej mają zastosowanie do innych przypadków, jeśli już), a na koniec wykończyła go pod pretekstem działania dla jego dobra i reszty pacjentów. Stwierdzenie, że ktoś jest groźny dla społeczeństwa, bez głębszej diagnozy, to w ustach psychiatry wręcz nadużycie, zakład psychiatryczny jest do leczenia chorych, a nie eliminowania groźnych. Groźny to on mógł być co najwyżej dla pacjentów, którym zaburzał leczenie. Siostra doskonale o tym wiedziała. Postawiła jednak na swoim i "udowodniła" wszystkim, że Murphy jest groźny i wymaga leczenia, po tym, jak doprowadziła do sytuacji, że omal jej nie udusił. Wydaje mi się też, że Murphiemu początkowo wcale nie zależało burzeniu systemu. Miał to gdzieś. Chciał się tylko wygodnie urządzić i martwił się o swoją rozrywkę. Jego pomysły, czy też oczekiwania zostały natomiast odebrane przez siostrę, jako zamach na jej osobę, stąd potrzeba nie tyle pozbycia się problemu i niewygodnego elementu burzącego system, co udowodnienia swojej absolutnej władzy.

                • "wmawianie im, że są tu z własnej woli" - to już przerabiane było 1000 razy. To było stwierdzanie faktów, a nie manipulacja. Ona raczej odzierała pacjentów z przyjemnego złudzenia i doprowadzała ich do spojrzenia na siebie w obiektywnym świetle, w brutalnej rzeczywistości, której oni unikali.

                  "udowodniła zdrowemu, że jest chory (począwszy od bezsensownego stosowanie elektrowstrząsów, które raczej mają zastosowanie do innych przypadków, jeśli już)" - to nie była forma leczenia, tylko forma kary, aby poczuł konsekwencje swoich czynów. Gdyby był w więzieniu i tak się buntował, to też dostałby niezłe lanie, np. z pały. Ona pokazała mu, że jeśli będzie tak haniebnie się zachowywał (bo nie dostał elektrowstrząsów za głośny śmiech), to będzie miał tu jak w więzieniu, bo niby dlaczego takiemu dawać więcej wolności? Zresztą wiadomo, że nie tylko jemu, bo inni też byli tak karani, a więc traktowała ludzi sprawiedliwie. Ale różnica polega na tym, że inni, w przeciwieństwie do Maca, byli tu z WŁASNEJ woli. I nie kłam, że tak nie było.

                  "Stwierdzenie, że ktoś jest groźny dla społeczeństwa, bez głębszej diagnozy, to w ustach psychiatry wręcz nadużycie" - a skąd Ty wiesz czy bez głębszej analizy? WIdziałaś tę scenę w ogóle? Raczej nie, bo gadasz od rzeczy. To było w środku filmu, czyli po dłuższej obserwacji. W ogóle twierdzenie, że to nadużycie jest śmieszne i wyjątkowo głupie. Przecież psychiatra musi oceniać pacjenta pod kątem agresji wobec społeczeństwa. A przypominam (poraz 100000), że Mac miał za sobą bogatą historię: 4 albo 5 razy skazany na napaść, za gwałt na nieletniej.

                  Więc te truizmy to do kogoś innego, nie do mnie...

                  "doprowadziła do sytuacji, że omal jej nie udusił." - może powiesz jeszcze, że miał prawo ją udusić, albo że sama się prosiła o to. Doprowadziła. Co za żenada i śmiech na sali. Żegnam.

                • Rozumiem, że masz głęboką i wnikliwą wiedzę z psychiatrii.

                • Mi się bardziej wydaję, że rzeczywiście nie chodzi tu o system totalitarny, ale może być to w jakimś sensie odzwierciedleniem życia, które prowadzimy teraz. Tak jak mówiłeś, że chodzi o dostosowanie się do zasad panujących w społeczeństwie, bo jeśli tego nie zrobimy to spotyka nas kara. Według mnie Mac był symbolem walczenia z tym systemem, w którym trzeba się podporządkować wyższym jednostkom. Jasne, nie był to świętoszek. Ale pokazywał jak tłamszony jest człowiek, który próbuje się wyłamać (w filmie było powiedziane o tym, "że się na nim uparli). Pomijam już to, że dokonał gwałtu na nieletniej i itd. Rzeczywiście był cwaniakiem i myślał, że mu pójdzie gładko, ale później zrozumiał, że tak nie jest, że nie da się wygrać ze "społeczeństwem". Zwykła mróweczka taka jak on niewiele by zdziałała i on to zrozumiał, więc się poddał. Dobrze wiedział co go czeka, bo przecież Wódz mówił, co stało się z jego poprzednikiem.

      • Nie wiem, czy powinienem się wtrącić, ale żeby zrozumieć film, trzeba przeczytać książkę i mieć lekkie choć pojęcie o Keseyu i czasach, w których pisał. Film (siłą rzeczy) nie jest w stanie przekazać wszystkich wątków książki.
        McMurphy był zupełnie normalnym człowiekiem, nie bardziej stukniętym, niż ty czy ja. Był natomiast jednostką, którą określa się mianem "aspołecznej" - czyli przejawiał zespół zachowań nieakceptowanych przez społeczeństwo. Za uszami miał wiele mniejszych czy większych wybryków, ale w końcu trafił do więzienia za seks z nieletnią. Niby nie zrobił nic złego, ale dokonał czynu nieakceptowalnego społecznie.
        W więzieniu wykombinował sobie, ze aby uniknąć kary będzie symulował chorobę psychiczną. Prawdopodobnie liczył na to, że zamiast dolegliwego więzienia zostanie skierowany na obserwację, po zakończeniu której zostanie zwolniony jako osoba, która w chwili popełnienia czynu nie miała pełnej świadomości. Przeliczył się. W szpitalu dowiedział się bowiem, że taka obserwacja może trwać tak długo, jak zadecyduje placówka lecznicza. Zamiast krótkiego wyroku może w szpitalu spędzić dożywocie.
        Rys charakterologiczny McMurphyego jest poniekąd zbieżny z życiorysem Keseya. Pisarz należał do subkultury beatników i hippisów, odrzucał normy społeczne jako zbyt sztywne i krępujące jednostkę. Kilkukrotnie karany za posiadanie marihuany (w sumie nic groźnego, ale nieakceptowalnego społecznie), uciekł z USA. Wszystko to działo się w okresie rozkwitu ruchów kontestatorskich, podważających dotychczasowy, konserwatywny system społeczny Ameryki.
        Siostra Ratched jest więc symbolem społeczeństwa, które stara się narzucić normy wszystkim jego członkom. W szpitalu na wszystko jest jakiś regulamin, osoby niepokorne są poddawane opresjom. Ratched, w zależności od zachowań pacjentów, rozdziela kary lub nagrody - ale nawet, gdy karze, robi to dla dobra niepokornej jednostki przecież... I zawsze się uśmiecha...
        I na koniec - Kesey ni pisał o żadnym totalitarnym systemie, ponieważ (primo) nie zetknął się z żadnym w istocie totalitarnym systemem, a poza tym (secundo) system społeczny USA był dla niego wystarczająco opresyjny, by na nim się skupić.
        Polecam książkę - oczywiście lepsza, niż film.

        Po drugie -

    • Może Cię zaskoczę, ale mnie właśnie ta czarnula przerażała od samego początku bardziej niż siostra Ratched. A ciekawe, gdyby się tej postaci bliżej przyjrzeć, ona też była potwornie zależna i podporządkowana siostrze Ratched, jak widziała, że coś się dzieje na oddziale, to nie reagowała, tylko od razu wołała siostrę R., tak jakby miała wyłączone własne myślenie, w dodatku nigdy nie zabierała głosu na spotkaniach, to jej totalne milczenie i podporządkowanie też ma na pewno jakiś przekaz......

  • A gdzie tu uzasadnienie, że totalitaryzm nie pasuje? Nuda.

    • Brak podstaw, że pasuje. Brak właściwych argumentów. Błędne utożsamianie walki z pewnym systemem z walką z totalitaryzmem.

      • masowa partia pozostająca pod kontrolą oligarchii;
        rządowy monopol dysponowania środkami masowego przekazu;
        terrorystyczny system policyjny;
        pseudonauka;
        utopijne cele;
        kult jednostki;
        moralny nihilizm;
        pogarda dla liberalnej demokracji.

        Nic nie świta?

        • Ciekawa replika, widzę, że dość długo myślałeś. Oto moja:

          a) masowa partia pozostająca pod kontrolą oligarchii;

          Ad a) niejasne. Proszę dokładniej, co jest tu partią, a co oligarchią. Pacjenci są pod kontrolą, bo sami chcą przebywać w szpitalu

          b) rządowy monopol dysponowania środkami masowego przekazu;

          Ad b) Pacjenci nie muszą godzić się na ten monopol. Mogą go opuścić, to ich wybór

          c) terrorystyczny system policyjny

          Ad c) nie terrorystyczny, tylko rygorystyczny. "Policja" wkracza do akcji w celu ochrony porządku. Pierwsze ostrzeżenia są łagodne, jeśli ktoś nie dostosowuje się, dostaje mocniejsze baty aż się nauczy być grzecznym

          d) pseudonauka;

          Ad d) tzn? Elektrowstrząsy? Ci którzy godzą się na warunki szpitala, godzą się na takie kary. Lobotomia? Nikła kara raczej. Gdyby w więzieniu więzień rzucił się na naczelnika, to już by nie żył.

          e) utopijne cele;

          Ad e) tzn jakie? terapia grupowa?

          f) kult jednostki;

          Ad f) coś Ci się pomyliło

          g) moralny nihilizm;

          Ad g) każdy może mieć inną moralność; moralność to pojęcie względne, więc bez sensu

          h) pogarda dla liberalnej demokracji

          Ad h) Z tego co pamiętam demokracja była aż nadto w imieniu siostry Ratched - nie chciała pominąć żadnego pacjenta przy głosowaniu. No cóź zrobić, gdy spotkanie się skończyło, miała powiedzieć: dobrze panie Murphy dostosujemy się do pana wymagań, pana głosowanie jest ważniejsze od harmonogramu szpitalnego.
          Nie pasuje? Nie możesz oglądać meczu? O biedny Mac, kurcze przecież on tylko trafił tu za gwałt, powinni mu dawać wódę i dziwki za darmo. Inni pacjenci mogą oglądać mecz, jeśli nie pasuje im szpital do widzenia

          Nadal brak podstaw.

  • użytkownik usunięty

    Ciekawe spostrzeżenia. Według mnie jest to jednak walka anarchisty z systemem, tyle, że nie totalitarnym, ale systemem jako takim w ogóle - na pewno o wiele bliżej mu do demokracji niż totalitaryzmu.

  • Na koniec: dlaczego Indianinowi udało się uciec, a Macowi nie? Dlatego, że Indianin był trochę jak Mac - prawdopdobnie z przeszłością kryminalną (choć to mniej istotne), zdrowy umysłowo, ale dużo spokojniejszy i potrafił się dostosować, wtopić w otoczenie. McMurphy był skrajnością "wolności", symbolem anarchizmu. Żadna skrajność nie jest dobra - to jest teza filmu. McMurphy nauczył Indianina dążenia do wolności, bo dotychczas był zbyt zamknięty w sobie. Wykorzystał to na swoją korzyść. Inni pacjenci, mniej zdrowi psychicznie zaczynają także podążać w tym kierunku. Jak się wydaje, kolejnym pacjentem, który opuści już na własne życzenie szpital będzie Taber (Christopher Lloyd). Jest on najbardziej podobny do Maca z pozostałych, ze swoją maniacką naturą. Ponadto widać jak się cieszy na widok rozwalonego okna. Wcześniej jest też krótkie śmieszne ujęcie, gdy Taber widząc jak Mac dusi Ratched, robi charakterystyczny gest głową jakby chciał powiedzieć: zabij ją! Dostajemy więc łańcuszek opuszczających pacjentów, tak że cel Maca zostaje stopniowo osiągnięty. Ale nie w sposób w jaki on sobie to wyobrażał. Prostoty psychologicznej tutaj nie ma, co jest dużym osiągnięciem Formana.

  • użytkownik usunięty

    Świetny temat, przeczytałem i powiem Ci, że to wszystko trzyma się cholernie kupy. Film ma wiele interpretacji jak każde wybitne dzieło, praktycznie co nowy widz to inna interpretacja, ja osobiście uważam, że "Lot nad kukułczym gniazdem" to również metafora społeczeństwa, ale trochę w innym stopniu. Na pewno siostra Ratched nie była dobra, powiedzmy to sobie wprost. Poprzez grę aktorską i czyny dała siebie poznać jaką zwykłą zołzę, która utrudnia życie bohaterom. Zresztą - widz czuję od razu sympatię do Randalla, a nie do siostry Ratched, z którą McMurphy walczy. Chodzi o to, że Randall postępował ujmijmy to "liberalnie", chciał być wolny i mieć więcej swobód. Siostra Ratched była bardziej kontrowersyjna i owszem - symbolizowała (generalnie) społeczeństwo. Czyli społeczeństwo konserwatywne, które nie chcę odbiegów od normy, które chce żyć w spokoju i bez żadnych ekstrawagancji. Czyli moim zdaniem to jest walka głównie: Liberalizm kontra Konserwatyzm. Gdy Randall próbował podnieść ten ciężar powiedział "Przynajmniej próbowałem", chodzi o to, że tamci bohaterowie byli jednostkami słabymi. Byli konformistami, ulegający stereotypom, nie dający sobie rady w społeczeństwie ponieważ wszędzie spotykali tylko problemy z konserwatyzmem, a również byli liberalni. Dzięki McMurphyego oni zaczęli walczyć i sprzeciwili się powszechnie uznanym ideom i to wygląda na metaforę walki, która cały czas odbywa się w naszym społeczeństwie. Czyli walka tych wszelkich nowych trendów z konserwatywnymi zasadami. Zresztą - Milos Forman nakręcił szereg filmów laickich - "Hair", który przeciwstawia się konserwatyzmowi w sposób dosłowny oraz "Skandalista Larry Flynt", który opowiada o wolności i skończeniu ze stereotypami.

    • Być mówimy o tym samym, tyle że innym językiem albo obydwie interpretacje są zbliżone. Z definicji liberalizm wyznaje wolność, a konserwatyzm ogranicza wolność i właśnie wprowadza wymogi. Ponieważ jednak znajdujemy się w szpitalu psychiatrycznym, w którym obserwujemy wewnętrzne konflikty bohaterów, to największą wagę należy przyłożyć do warstwy psychologicznej filmu, a nie filozoficznej czy politycznej. W filmie nie wystąpiła ani jedna scena nawiązująca konkretnie do idei liberalizmu czy konserwatyzmu.

      Np. pokazano tylko scenę poddania terapii grupowej (na filmie oczywiście) Hardinga i Billy'ego. Dwa różne typy osobowości. Pierwszy to intelektualista-filozof. Z tematu żony przeszedł w jakiś bełkot filozoficzny na temat relacji międzyludzkich, coś o formie i treści, Bogu i piekle. Można dyskutować o co mu tam właściwie chodziło; być może o to czy powinien olać wszystkich (w tym żonę) i mieć spokój, czy też udawać, że inni ludzie są okej i maskować na siłę swoje lęki. Z kolei drugi to nadwrażliwy chłopak będący w konflikcie pomiędzy pragnieniem spełnienia wymagań matki a pragnieniem kobiety. Chociaż każdy z nich miał inny problem, to jak widać każdy z nich czuł presję społeczeństwa. A skąd się bierze ta presja? Oczywiście z faktu, że społeczeństwo czegoś wymaga od nas, a przynajmniej my uważamy, że wymaga czegoś od nas.

      Oczywiście to co napisałem powyżej to tylko przykład, ale jednak wskazuje, że interpretacja na płaszczyźnie filozoficzno-politycznej zbytnio intelektualizuje problematykę.

  • Osobiście uważam, że totalitarna interpretacja jest błędna, ale akurat Twoja pierwsza teza jak ulał do niej pasuje (poczytaj Fromma i zestaw ze sobą te obie wizje).

  • "Prawdziwa interpretacja"-pierwsze słysze,żeby cos takiego istniało.No ale najwidoczniej jestem prymitywny i nieoczytany

  • a moja Idealna waga w/g Pottona to 68.4
    w/g Lorentza 66.5
    a Broca 64.8 .

    z reszta czepiasz sie jak rzep to psiego ogona.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: