jeniknal jeniknal

Na okładce płyty DVD z filmem reżyserka wypowiada się o swoim filmie. Pisze, że "Bóg jest jednak kapryśny - daje i odbiera w zależności od swoich zachcianek, a my nie mamy szans na przenikniecie jego planów". Przeczytałem tę słowa przed obejrzeniem filmu i narzuciły mi one interpretację i rzeczywiście myślę, że narracja filmu prowadzi w tym kierunku - do "kapryśnego" Boga. Nie zgadzam się z tym. To zdanie to spłycenie Bożej tajemnicy. Czy można Bożą tajemnicę zamknąć w takim stwierdzeniu - kapryśny Bóg? To trochę jak ostatnie słowo dołożone do księgi Hioba, które tam nie pada, Hiob nie dochodzi do stwierdzenia - Ty kapryśny! Hiob mówi - Pan dał, Pan zabrał, niech będzie Pan błogosławiony. Stwierdzenie Bóg kapryśny - to nonszalancja wobec niezgłębionego. Potwierdza mi to ostatnia scena - celebracja cudu, sukcesu, celebracja Boga kapryśnego, tam aż się ciśnie to stwierdzenie z twarzy tych ludzi, którzy siedzą w stolikach.

  • Nixx Nixx
    ocena: 9

    Jeśli chodzi o mnie to w tym filmie nie było ani krzty boskości - tylko ludzie pozostający sam na sam ze swoim cierpieniem i iluzją o boskim miłosierdziu. Każdy widz ma swoje konteksty, które kierują w stronę najróżniejszych interpretacji.

    • jeniknal jeniknal

      Zgadzam się z przedmówcą - film chyba niestety próbuje pokazać dowód na "nieistnienie" Boga. Wydźwięk filmu jest właśnie taki - jesteśmy marionetkami w rękach Boga.

      • Nixx Nixx
        ocena: 9

        No właśnie ja nie do końca tak to odebrałam. Nie wiedziałam, że Hausner tak interpretuje swój film i po obejrzeniu go miałam wrażenie że po prostu ukazuje świątynię bez Boga - nie ma marionetkarza, nie ma cudów. Film jest bardzo neutralny i nie osądza postaw, ale nie da się nie zauważyć jakim fałszem są takie miejsca kultu.
        I właściwie konkluzja moja jest taka, że jesteśmy marionetkami ale tylko w rękach losu i przypadku - przynajmniej taki mam filmowy punkt odniesienia.
        Rozumiem też Twoją pierwszą wypowiedź na ten temat - ale to co rzekła pani reżyser tego filmu to taka lekka hipokryzja cechująca większość ludzi, dla których katolicyzm jest naturalnym zjawiskiem w kulturze. To taki skrót myślowy - większość ludzi jednak pojmuje Boga jako człowieka tyle że wszechmogącego, z całym inwentarzem ludzkich wad. Są nawet hipokryci na maksa, którzy twierdzą że wiedzą czego Bóg od nas chce - taka mała ludzka skłonność do manipulacji. Jest jeszcze jedna możliwość: albo Hiob się już zdewaluował albo po prostu ktoś w końcu zauważył smutną prawdę, że Bóg starotestamentowy nie miał nic wspólnego z miłosierdziem.
        O bożych tajemnicach nic nie wiem - nie mam odpowiedniego aparatu poznawczego by stwierdzić czy ten ktoś/coś istnieje i w takie polemiki nie wchodzę.

        • Arturro_P Arturro_P
          ocena: 8

          Bo nie interpretuje. To ateistka.
          Wiara to kwestia wiary , a nie aparatów poznawczych. Jak można tego nie wiedzieć ? ;)

          Ciekawostka co do Lourdes :
          8 grudnia 1854 : Pius IX ogłasza dogmat o Niepokalanym Poczęciu
          11 luty 1858 : Jakiejś dziewczynce miała się objawić kobieta i powiedzieć "Jestem Niepokalane Poczęcie"
          A potem biznes wystartował.

          • Nixx Nixx
            ocena: 9

            No tak masz rację z tą wiarą:) Ale mimo wszystko śmieszą dyskusję o dowodach na istnienie lub nie istnienie, które rzecz jasna przy okazji takich filmów zawsze się pojawiają

            • Arturro_P Arturro_P
              ocena: 8

              Chciałbym powiedzieć , że takie dyskusje są dobre , bo coś może niektórym ruszy w kopułach. Ale mam to w dupie.

              wywiad z reżyserką dla ciekawskich - http://www.timeout.com/film/features/show-feature/9751/Jessi...

wczytuję Ladowanie

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: